Artykuł

Paweł Abbott, fot. Łukasz Kozłowski

Paweł Abbott, fot. Łukasz Kozłowski

Abbott: Mamy teraz trochę czasu, żeby to wszystko poukładać

01.10.17 00:19   -   3  

Po meczu Stomil Olsztyn 1:3 Raków Częstochowa rozmawialiśmy z napastnikiem olsztyńskiego zespołu Pawłem Abbottem.

Przegraliście z Rakowem Częstochowa i to w fatalnym stylu.
- Na początku meczu za duży respekt oddaliśmy przeciwnikowi i momentalnie dwie bramki nam strzelili. Później podeszliśmy wyżej do nich, mniej miejsce im oddawaliśmy i jakoś to zaczęło wyglądać. Strzeliliśmy bramkę do szatni i z optymizmem wyszliśmy na drugą połowę. Nie stwarzaliśmy sobie jednak żadnych sytuacji i było widać, że postawiliśmy wszystko na jedną kartę, ale dostaliśmy trzecią bramkę i było już po meczu.

W pierwszej połowie arbiter podyktował rzut karny po faulu na tobie. A jak było w drugiej połowie? Bo mi z wysokości trybun wydawało się, że także był faul. Sędzia jednak nie odgwizdał jedenastki.
- Sam się zastanawiam nad tą sytuacją. Kopnął mnie, ale nie wiem, czy najpierw nie trafił w piłkę. Dostałem jednak w nogę. W innej sytuacji ja trafiłem w piłkę i w przeciwnika. Dostałem za to żółtą kartkę. Jest to trochę frustrujące, że nie ma konsekwencji.

Kiedy próbowaliście grać dołem na ciebie odwróconego tyłem do bramki i szukałeś partnerów wchodzących w pole karne, to przynosiło to jakiś efekt. Strzały zza pola karnego nie stwarzały żadnego zagrożenia.
- Czasami się udarze i wpada w okienku. Dzisiaj niestety nic... Mogliśmy grać cierpliwiej i szukać wrzutek w pole karne. Goniliśmy wynik i pojawiała się ta nerwowość w naszej grze.

Teraz prawie dwa tygodnie wolnego, ale to nie oznacza, że nie będziecie na wakacjach.
- Będzie materiał do przeanalizowania tego meczu. Na boisku treningowym trzeba będzie to wszystko poukładać. Trzeba dobrze wykorzystać ten czas.

Nie dostajesz dużo szans gry w Stomilu. Olsztyński zespół gra dużo z kontry, a ty chyba lepiej sobie radzisz przy innym graniu.
- W pierwszych spotkaniach lepiej od mnie prezentowali się Grzegorz Lech i Artur Siemaszko. Oni wywalczyli sobie miejsce. Ja muszę się dopasować do istniejącej taktyki i nad tym muszę pracować. Napastnik jest od tego żeby strzelać bramki. Dużo się myślę nad tym, bo chcę pomóc drużynie. Mamy teraz trochę czasu, żeby to wszystko poukładać.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Paweł Abbott, Rozmowa po meczu, I liga, wywiad, Raków Częstochowa


Komentarze

  1. 02.10.17 22:31 Tiger

    Paweł, niestety ale to trochę wyglądało jak gra oldboya, jak to kiedyś ktoś napisał "drzewa umierają stojąc". Trzeba chyba więcej pracować ale wieku nie oszukasz, technika jest ale niestety nic poza tym. Wytrwałości życzę ale tak chyba na te 10-15 minut w meczu na końcówki.

  2. 01.10.17 11:58 Kot

    Ani jednego faulu nie było, bo na powtórkach widać, że też przy karnym się przewracałeś, bo byś już nie dobiegł do piłki, jak wtedy, kiedy kiwałeś w polu karnym i poszedłeś w lewo, i się boisko skończyło. Ze 20 lat temu to może jeszcze byś do niej dobiegł, a tak to tylko obnażyło twoje braki. Zero walki, piłka odbija się od nogi, w powietrzu zero gry... Ciągle się zastanawiam, skąd oni tych napastników nabrali: Siemaszko 7 czy 8 meczów i 1 gol, Zahorski to wiadomo i jeszcze Abbott, który też nie będzie strzelał goli. Trzeba się pogodzić z Kujawą, bo to był jedyny napastnik, na którego można było liczyć i zdobywał te 7-10 bramek, wcześniej to się tylko Kowalowi udało.

  3. 01.10.17 08:28 Pawlik

    Zacznij biegac a nie czlapiesz po boisku a jak nie mozesz wez sie za siebie.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!