Artykuł

Tomasz Asensky, fot. Emil Marecki

Tomasz Asensky, fot. Emil Marecki

Asensky: Chcemy punktować od początku

26.07.17 22:32   kyn   0  

Po meczu sparingowym Stomil Olsztyn - Huragan Morąg rozmawialiśmy z trenerem olsztyńskiego zespołu Tomaszem Asenskim.

Ten mecz należy traktować jako jednostkę treningową, czy może byłą zasłona dymna, czy jednak wyszło jak wyszło?
- Powiem tak, jesteśmy czterdzieści osiem godzin po dość trudnym sparingu w poniedziałek. Długo zastanawiałem się, czy ten sparing organizować, czy to ma sens. Aczkolwiek chcieliśmy sprawdzić tego piłkarza, który do nas dotarł z Czech i czterdzieści pięć minut nie było miarodajnym wykładnikiem. Na dodatek dałem szansę zawodnikom, którzy w mniejszym wymiarze czasu grali. Starałem się rotować to sensownie, aby nie nabijać nóg i nie wydłużać tego okresu gry w nieskończoność. Pokazało to, że jak dobrze się zorganizuje rywala, nawet z niższej ligi, a druga drużyna motorycznie gorzej wygląda to naprawdę jest to ciężkie. Decydowało jeszcze to, że chciałem odbyć tę grę, bo czterech piłkarzy dołączyło do nas w ostatnim czasie, którzy nie trenowali z żadnym zespołem i odbywali tylko motoryczne zajęcia w parku, nie mieli czucia piłki. Chciałem dać możliwość tym zawodnikom, żeby w takiej jednostce meczowej postarali się złapać ten rytm.

Będzie Pan wnioskował, aby testowany Czech został w Olsztynie?
- Na gorąco nie chcę podawać decyzji, chcę to skonsultować. Więcej osób oglądało mecz. Inaczej to wygląda oglądając z ławki, a inaczej z góry. Na pewno ta decyzja zapadnie jeszcze w środę wieczorem. 

Mamy trzech bramkarzy, dwóch zmienników, którzy spokojnie sobie mogą radzić. Mam tu na myśli Adriana Serowca i Michała Leszczyńskiego plus niepodważalna pozycja Piotra Skiby. Dziś pojawił się czwarty bramkarz. Po co czwarty golkiper?
- Było trochę zawirowań z podpisaniem kontraktu przez Michała Leszczyńskiego i tak do końca to się przedłużało. Należało szukać innej alternatywy i mieć kogoś w pogotowiu. Akurat Jakub Miszczuk jest bez klubu, chciał przyjechać i się pokazać. Co do Adriana Serowca to jest w trakcie diagnozy i może okazać się, że ma jakąś kontuzję, która będzie przewlekła i jest wyłączony z treningów.

W Bytowie zawsze ciężko się grało ze względu na boisko. Pytanie teraz, jak się nastawić na ten mecz?
- Na pewno nie nastawiamy się, że będziemy grali na takim boisku, które Bytovia miała w zeszłym sezonie. Poszło to wszystko w Polskę co się działo na tamtej nawierzchni, że były fatalne warunki i nie ułatwiały gry nawet gospodarzom, także prace renowacyjne były na tyle skuteczne, że ta płyta boiska będzie spokojnie spełniała standardy pierwszoligowe i będziemy mogli na niej rozegrać dobry mecz. 

Co możemy powiedzieć o tym zespole z Bytowa?
- Mamy już pewne informacje. Widzieliśmy ich na żywo w meczu z Błękitnymi Stargard w Pucharze Polski. Zbieramy materiały na ich temat, także będziemy mieli to zweryfikowane. Na analizę przeciwnika przyjdzie czas, przedstawię to piłkarzom od czwartku kończąc w piątek i obierzemy stosowną taktykę na mecz.

A tak na gorąco, to jest lepsza Bytovia, niż w poprzednim sezonie?
- Parę nazwisk ubyło, ale też zakontraktowali trzech ciekawych piłkarzy. Na pewno Sławomir Duda, który rozegrał sporo meczów na poziomie pierwszej ligi. Jeśli chodzi o Michała Szewczyka to znam tego piłkarza, który po operacji więzadeł krzyżowych wraca do wysokiej formy. Jest szybkim zawodnikiem. Michał Stasiak, który swoim doświadczeniem też na pewno będzie wspierał zespół. A czy będzie włączony do kadry meczowej to tego nie wiem. Błąd, który popełnił środkowy obrońcy, na wskutek czego Bytovia straciła bramkę, może sugerować, że Michał Stasiak zagra od pierwszej minuty. Zbieramy informacje, będziemy chcieli na pewno wykorzystać.

Jak trener oceni okres przygotowawczy, który praktycznie dobiegł końca? Nie było dużo czasu, a doszło jeszcze dużo zawirowań kadrowych.
- Weryfikacja niektórych piłkarzy musi być do końca przeprowadzana. Największym problemem było to, że na siłę musieliśmy zrobić ten sparing, bo piłkarze, którzy dołączyli do nas w poniedziałek i na końcówkę zeszłego mikrocyklu treningowego, nie trenowali w ogóle z piłką z żadnym zespołem. Chciałem dać piłkarzom szansę, aby poczuli tę adrenalinę i specyfikę meczu, bo to co innego, niż trening. To było główne założenie sparingu. Myślałem, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z trzecioligowcem, ale zespół z Morąga bardzo dobrze prezentował się. Dobrze był zorganizowany w ofensywie i defensywie. Czy to dla nas sygnał ostrzegawczy? Nie spodziewałem się fajerwerków po swoim zespole, bo te czterdzieści osiem godzin po meczu z Hapoelem jest trudny dla piłkarzy, ale tak to rotowałem, żeby to nikomu nie zaszkodziło. Aby po dwóch dniach świeżości starali się wejść w rytm ligowy w dobrych dyspozycjach.

Składu co prawda Pan nie zdradzi nam, ale czy już jest poukładana w głowie ta wyjściowa jedenastka w meczu z Bytovią?
- Myślę, że gdzieś to się krystalizowało i przynajmniej 75 procent składu jest. Oczywiście nie chcę mówić, żeby już reszta się poddawała i nie walczyła, bo przydatność w lidze polega na tym, czy ktoś wystąpi w pierwszym meczu czy nie. Niektórzy piłkarze nie są jeszcze gotowi, aby grać i potrzebują czasu, a inni jakby nie spełnili moich oczekiwań. Są też tacy, którzy są pewniakami. Na pewno nie ujawnię tu kart, ale skład się krystalizuje.

Jaki to będzie początek ligi?
- Staramy się to układać w głowie, żeby wystartować dobrze. Mimo, że mamy dwa ciężkie wyjazdy na początek, a potem mecz z Podbeskidziem u siebie to żeby punktować od początku, aby nie uplasować się w dolnych rejonach tabeli, bo ciężko się potem wydostać. Na pewno jak największa zdobycz punktowa. Jaka? Nie mogę tego powiedzieć i deklarować, ale na pewno będziemy grać o pełne pule, oczywiście z wyrachowaniem. 

Tagi: Stomil Olsztyn, Tomasz Asensky, I liga, wywiad, Huragan Morąg, Rozmowa po meczu


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!