Artykuł

Bez napinki: Nowa gwiazda popkultury

Olsztyn, 11 kwietnia 2011

Bez napinki: Nowa gwiazda popkultury

11.04.11 19:03   kom   10  

Przed Wami już trzecia część "Bez napinki", która podsumowuje wydarzenia minionego tygodnia. Tym razem na naszych łamach ukazało się aż 15 pozycji, które z pewnością na dłużej przyciągną Was przed monitory.

Piotr Zajączkowski, trener Jezioraka, powiedział, że nie zasłużyli na porażkę. OKS 1945 strzelił dwa gole, Jeziorak jednego po jedynym (zaznaczam, jedynym!) celnym strzale w światło bramki Piotra Skiby. Panie trenerze, do swojej bramki przecież nikt nie będzie strzelał, żeby Jeziorak mógł zremisować.

***

Cichym bohaterem derbów był Radosław Stefanowicz. Nie bał się podłączać do akcji ofensywnych, strzelać, dryblować. Zagrał jak nowoczesny boczny obrońca. Mam nadzieję, że zachowa taką dyspozycję na dłużej i obroni miejsce w wyjściowym składzie. Ale niech gra na lewej obronie!

***

Już sześć ligowych kolejek rozegrano na wiosnę. Rok temu w tym samym miejscu OKS 1945 klepał co najwyżej biedę, teraz klepie równo swoich przeciwników. 14 punktów na 18 możliwych - jest naprawdę nieźle. W dodatku jeszcze Paweł Alancewicz rozstrzelał się na nowo, można by powiedzieć, że jak rasowy snajper. 5 goli w 6 meczach! Rewelacja!

***

Żeby zmącić Waszą satysfakcję, napiszę (tylko dla fanów statystyki), że Eduardo na wiosnę rozegrał jeden mecz, a złapał drugą kontuzję. Czy jeszcze można mówić o pechu?

***

Rzut karny i "kurwa mać!" wycedzone przez zaciśnięte zęby. Dalej nie trzeba pisać, bo już pewnie wszystko wiecie. Trener Kaczmarek to niedługo osiwieje, a razem z nim cała trybuna. Akcje z czapkami nie będą już potrzebne, wszyscy będziemy mieli na głowach to samo. Dotychczas OKS 1945 w tym sezonie wykonywał 6 rzutów karnych i wykorzystał zaledwie 3 (dwa Kuba Kowalski i jeden Paweł Głowacki). Co ciekawe, piłkarze OKS-u marnują jedenastki tylko na własnym stadionie. I zwykle mecze nie kończą się dla olsztynian szczęśliwie (wyjątek: Puszcza). Z jedenastu metrów mylili się: Głowacki (dwukrotnie), Kowalski i w konkursie rzutów karnych z Ruchem: Bucholc, Miłkowski i Michałowski. Teraz módlmy się o to, by już więcej dla nas karnych sędziowie nie gwizdali.

***

Co to była za ulga po meczu z Puszczą Niepołomice! Chyba łatwiej byłoby piłkarzom przebić mur głowami niż strzelić bramkę Kwedyczence. Nad skutecznością trzeba jeszcze dużo pracować, bo czasem nawet i dwadzieścia dogodnych okazji nie wystarczy do strzelenia bramki.

***

Z Emilem zgodzić się nie mogę. Faktycznie, spikera lepiej ostatnio słychać. Głośniej na pewno. Wszystko byłoby oczywiście w porządku, gdyby spiker mówił jak najmniej. W czasie meczu Andrzej Brzozowski przedstawia tylko kluczowe informacje i bardzo dobrze, w przerwie mówi, ile wlezie - no niech będzie. Ale po meczu derbowym czy szczęśliwie wygranym z Puszczą chyba nikt nie chciał słuchać wymieniania sponsorów klubu. No i przede wszystkim tej głupiej muzyczki, która rozpoczęła się równo z końcowym gwizdkiem. Mecz to nie wiejska dyskoteka!

***

Gdy piszę o spikerze, przypomniały mi się czasy Ekstraklasy. Zwykle za mikrofonem siedział profesjonalista, który niskim i spokojnym głosem bardzo sprawnie podawał najważniejsze dane. Ale nie brakowało także urozmaicenia, bodajże za czasów Haleksu, kiedy to stadionowy spiker swoim wyciem gwałcił nasze bębenki w uszach. Piskliwe "Stomil biało-niebiescy!" było nie do zniesienia już po jakichś pięciu sekundach. Jego przygoda jako animatora dopingu i stadionowego wodzireja nie trwała długo. Co zresztą dziwić nie może.

***

Z Olimpii pogoniono trenera Tomasza Arteniuka, który niewątpliwie bronił się wynikami. W końcu to pod jego wodzą elblążanie wspięli się nawet na sam szczyt tabeli. A o co poszło? Podobno trener Arteniuk nie potrafi się zachować - taki przekaz dał zarząd klubu, tylko w odrobinę delikatniejszych słowach. I pan Arteniuk zniszczył murawę. Jak? Wziął motykę i robił w niej dziury? W nieopanowanym szale wjechał traktorem na boisko i próbował ruszyć z piskiem opon? Nawet moja wyobraźnia ma pewne granice.

***

Gdzieś w Internecie przeczytałem, że to nie o murawę czy karygodne zachowanie chodziło ze zwolnieniem Tomasza Arteniuka, tylko o klauzulę w kontrakcie, która gwarantowała trenerowi grubo ponad 100 tys. zł za wywalczony awans. Wówczas sprawa przedstawiałaby się zupełnie inaczej. Jeśli ten wpis był prawdziwy, to chciałbym, by życie dało prztyczka w nos prezesowi Olimpii i... żeby Jarosław Araszkiewicz tego awansu nie wywalczył.

***

Niektórzy kibice elbląskiej Olimpii przewidują nadejście czarnych chmur i spodziewają się masowego odpływu piłkarzy, których zresztą do Elbląga sprowadził Tomasz Arteniuk. Na pewno w przerwie letniej zaciąg białorusko-ukraiński trochę się przewietrzy. I chyba dobrze, bo na chwilę obecną Olimpia mogłaby bez problemów z taką kadrą grać w jakichś rozgrywkach po drugiej stronie Bugu.

***

Pewnego dnia włączyłem telewizję śniadaniową. Godzina 8:30, pierwszy temat: "kibole" i wydarzenia w Kownie; gość: minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Zawiesiłem oko, wyostrzyłem słuch. Pan minister zaczął swój wywód słowami: "jeżeli raz weszłeś w konflikt z prawem (...)". Weszłem w co?! Tak wypowiada się człowiek (autorytet?), który może mieć wpływ na życie tysięcy lub milionów Polaków. Może myślał, że o tej porze nikt go nie ogląda albo oglądają go same debile lub bezrobotni, których z dnia na dzień jest coraz więcej. W każdym razie znajomość poprawnej polszczyzny w kręgach związanych z Platformą Obywatelską chyba nie jest wymagana.

***

Pisałbym o wyczynach boiskowych, tylko kogo one interesują? Teraz temat nr 1 na dziś (i wczoraj, i przedwczoraj, i jutro też) to tzw. "kibole". I przypomniałem sobie wywiad premiera Donalda Tuska, najsłynniejszego polskiego skórokopa (w końcu nawet treningi pokazywał TVN24). W wypowiedzi dla portalu gazeta.pl Prezes Rady Ministrów powiedział, że kibice na mecze chodzą z maczugami. Tak, z maczugami. Byłem przed tygodniem na derbach i chyba tylko jako jedyny miałem maczugę schowaną za pazuchą, bo u innych jej nie zauważyłem. Nawet specjalnie wróciłem po nią do mojej jaskini!

***

Euro 2012 zbliża się wielkimi krokami. To będzie impreza, którą zniszczą polscy pseudokibice - trąbią ponad rok przed turniejem. "GóWno prawda" pomyślicie. Za troszkę ponad rok przekonamy się po raz kolejny, że to, co piszą w gazetach i mówią w telewizji, niekoniecznie jest prawdą. Ale kogo to będzie obchodziło, znajdzie się nowy temat, więc nikt za pomyłkę i błędy nie będzie się musiał tłumaczyć. Media straszą kibolami, Rosją, PiS-em, Kaczyńskim, itd., bo przecież wystraszoną masą dużo łatwiej się steruje...

***

Uwielbiam telewizyjne debaty, w ogóle rozmowy płynące z telewizora, podczas których zaproszeni do studia goście debatują nad problemem i w dodatku mają takie same zdanie. Dyskusję oczywiście prowadzi dziennikarz, który nawet nie stara się udawać obiektywizmu czy próbować wziąć w obronę poglądy lub ludzi, których bronić nie ma kto. Czasem po prostu wypada, aby dziennikarz wcielił się w rolę adwokata diabła.

Do rzeczy więc. Kolejna dyskusja na temat kibolstwa, tym razem w TVP Sport. Naczelny ignorant Dariusz Ciszewski vel Szpakowski, nieuczesany tym razem na słynną pożyczkę, zaprosił do programu następujących gości:

- mojego idola z ostatnich dni, ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego,

- prezesa nieudolnej i działającej jak fiskus spółki Ekstraklasa SA, Andrzeja Ruskę,

- człowieka, który umocnił beton, czyli Grzegorza Latę, który "drogą papieża będzie szedł", obecnie prezesa PZPN,

- policjanta, który potrafi wyartykułować swoje myśli, Mariusza Sokołowskiego.

Wszyscy spijali sobie z dzióbków i już po minucie doszli do wniosku, że trzeba karać i to surowo, jak najostrzej. Bezwzględnie! Na już. Oczywiście prym wiódł mój ulubieniec z ostatnich dni, który po raz dziesiąty w odstępie kilkunastu godzin powiedział, że "chuligan ma rzucać puszką do telewizora". Do pana ministra jeszcze wrócimy, bo ten przypadek nadaje się na jakąś fachową diagnozę specjalisty po medycynie. Najbardziej zadziwił mnie Szpakowski ze swoim poglądem, że kibicom należy zakazać podróżowania nawet bez wyroku sądu. Czyli po prostu ograniczyć ich konstytucyjne prawo, złamać prawa człowieka, wprowadzić tu III świat.

To teraz na celowniku znajdzie się po raz kolejny Krzysztof Kwiatkowski. Minister sprawiedliwości medialnością próbuje przebić Pudziana czy wiecznie młodego Krzyśka Ibisza. Telewizja śniadaniowa, programy wieczorne, programy publicystyczne, serwisy informacyjne, konferencje prasowe i nawet wiadomości niemieckiej telewizji. Kwiatkowski jest wszędzie! Pewnie w "Domowym przedszkolu" też już był i opowiadał o swoim arcygłupim pomyśle sądów stadionowych. Zajrzę jeszcze do lodówki, może tam też go znajdę...

Sprawdziłem. W lodówce jeszcze go nie ma. Żarty żartami, ale temat jest poważny. Gdy do kolejnej wypowiedzi doszedł pan Krzysztof Kwiatkowski, poziom hipokryzji na liczniku osiągnął maksimum. Pan minister, stwierdziwszy, że nie jest zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej, chce... zamykania trybun lub całych stadionów za występki pojedynczych kibiców! Paranoja. Na szczęście przystopować go próbował Andrzej Rusko, tłumacząc, że wybudowane niedawno stadiony nie powinny stać puste. Jak widać, ministerstwo tuż przed Euro wdraża maksymę "Piłka nożna nie dla kibiców".

kom

Tagi: -


Komentarze

  1. 13.04.11 14:04 mistrzuboban

    Tiger: Tak jak napisałem w poprzednim komentarzu, nie chodzi o to, że minister się gubi, mówi o maczugach itp. Tylko o sformułowanie: "W każdym razie znajomość poprawnej polszczyzny w kręgach związanych z Platformą Obywatelską chyba nie jest wymagana". Jest ono typowe dla osób sympatyzujacych z pis/pjn i jestem przekonany, że autor właśnie nalezy do tych osób. Krytyka jest ok, jestem za. Ale ten fragment po prostu obraża wyborców PO. A przecież Kaczor (jak był u władzy!) nie takie błędy robił, przytoczę ponownie: Borubar, Parejro - kompletnia nieznajomość tematu. No ale dosyć tego. Jedyne co chce zaproponować, to porzucenie jawnych deklaracji preferencji wyborczych na rzecz rzetelnego pisania o SPORCIE.

  2. 13.04.11 11:53 Tiger

    A może kolega autor sympatyzuje z inną opcją polityczną i wcale nie pisowską? minister wg mnie ostro się pogubił w swojej ocenie i zamiarach i to jest pewne, co wcale nie znaczy że mam być zwolennikiem innej partii...scenę polityczną jaką mamy w kraju, wszyscy widzą - po prostu beznadziejną więć może pomińmy to milczeniem

  3. 13.04.11 11:22 mistrzuboban

    " W każdym razie znajomość poprawnej polszczyzny w kręgach związanych z Platformą Obywatelską chyba nie jest wymagana" - naprawdę ten fragment dotyczy nas - kibiców? Dla mnie to jest jasna manifestacja poglądów politycznych. Ciężko jest się powstrzymać przed tym, aby nie komentować sytuacji politycznej (nawet Małysz zakpił z Kaczora), ale można próbować. Chyba, że chcecie, aby portal czytali tylko ludzie sympatyzujący z "jedyną słuszną partią", czyli pis. Dlatego apeluję - można komentować słowa ministra jeśli chodzi o problem z pseudokibicami itp. Ale darujmy sobie komentarze w stylu "wyborcy PO to idioci, a pis chociaż popełniał te same błędy, jest ok".

  4. 12.04.11 19:58 tomeczq

    dlaczego nie możemy komentować wypowiedzi MS skoro dotyczą nas?

  5. 12.04.11 17:33 Joe Black

    ogólnie ok, tylko taki kwiatek: "Już pięć ligowych kolejek rozegrano... 14 punktów na 18 możliwych - jest naprawdę nieźle." :)

  6. 12.04.11 13:19 mistrzuboban

    PO to akurat nie są moi idole, tylko Kaczka wrogiem. Ale chyba nie jest to miejsce na dyskusję o polityce? I felieton również powinien być apolityczny. Zajmijmy się sportem.

  7. 12.04.11 12:07 Tiger

    Jarosław Kaczyński wybrał się na zakupy. Kupił cukier, mąkę, jabłka, kurczaka….. Zapłacił, mija kasy a tu bramka pika ( PI PI PI PI PI PI PI PI PI !!! ) Podchodzą ochroniarze, zaczyna się niemiła sytuacja, zaczynają przeszukiwać Jarosława Rozchylają płaszczyk, a tam dwa wina wsadzone za pasek. Pytają, czemu pan nie zapłacił za te wina... ?? Oburzony Jarosław drze się w niebogłosy…. TO WINA TUSKA !!! dajmy może spokój polityce a zajmijmy się sportem :-)) A seria "bez napinki" ogólnie mi się podoba, PoSdro

  8. 12.04.11 11:40 Komentator

    Spokojnie, niedługo wybory, zmieni się władza, to jej pewnie też się dostanie. I wtedy nacieszysz swoje oczy. Krytyka opozycji za plany rządu chyba byłaby trochę głupia, nie sądzisz? Nie wiem, kto ma tutaj klapki na oczach, ale podręcznikowo pokazujesz, że jak się nie ma kontrargumentów na obronę idoli, to wyjmuje się kartę z nazwiskiem KACZYŃSKI. Dyskusje nt. partii rządzącej i rządu zawsze kończą się zmianą tematu - "bo Kaczyński..." itd. Jak zacznie znowu rządzić Kaczyński albo ktoś inny, to jemu też się oberwie.

  9. 12.04.11 10:23 mistrzuboban

    No i jeszcze jakim był wielkim fanem tak kochanego przez nas futbolu. Potrafiłem wymienić (z pamięci!) cały skład reprezentacji: Borubar, Parejro. Normalnie Pierwszy Kibic Reprezentacji. Proponuję nie komentować sytuacji politycznej w kraju w felietonie sportowym. Szczególnie jak ma się klapy na oczach, jak nie przymierzając typowy sędzia drugoligowy. Nie róbcie z tego portalu tuby propagandowej!

  10. 12.04.11 10:18 mistrzuboban

    Widze, że polityka znowu wkracza do felietonu. Przypomne tylko, panie kom, że wielce szanowny pan Kaczyński był mistrzem "polszczyzny", "podjęłem decyzję" i "włanczać" słyszałem prawie codziennie z jego szlachetnych ust.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!