Artykuł

Artur Januszwski, fot. Paweł Piekutowski

Artur Januszwski, fot. Paweł Piekutowski

Januszewski: Wsparcie kibiców to atut Stomilu

02.07.19 08:29   kyn   1  

Przy okazji III Memoriału Andrzeja Biedrzyckiego przeprowadziliśmy krótką rozmowę z obrońcą Arturem Januszewskim, który w Stomilu grał w latach 1998 - 2002.

Rozmawiamy podczas III Memoriału Andrzeja Biedrzyckiego. Trwa właśnie rywalizacja piłkarska na boisku. Chyba lepiej nie można wspominać "Biedrzy".
- To naturalne, że tak koledzy do wspominają, właśnie przez grę. Andrzej zmarł na boisku, te rzeczy strasznie się łączą, więc po co je rozłączać.

Frekwencja dopisuje. Zgłosiło się dziesięć zespołów, a organizatorzy musieli odmawiać chętnym gry.
- Jestem pierwszy raz na Memoriale i jestem zaskoczony przebiegiem i rywalizacją. Jest sporo zawodników, z którymi się znam z boiska. Skoro jest takie duże zainteresowanie to fajnie by było przenieść to na Stomil i rozgrywać przy al. Piłsudskiego 69a.

Jak pan wspomina Andrzeja?
- Ciężko go wspominać skoro to był pomocny facet. Dla niego drugim domem był Stomil i żył tym klubem cały czas. Graliśmy razem przez 4,5 roku. On jako kapitan tworzył rodzinę w Stomilu, scalał wszystkie grupy, które powstawały w szatni. Ja byłem młodym zawodnikiem, ale Andrzej wprowadził mnie do szatni. Pamiętam jeszcze jak Wiktor był małym chłopcem i na rękach wchodził do szatni po wygranych spotkaniach.

Stomil to najlepszy okres gry w karierze Artura Januszewskiego?
- Był jeszcze lepszy, ale ja bardzo dobrze wspominam Stomil. Atmosfera była znakomita, szatnia trzymała się razem, było czasami ciężko i biednie, ale szliśmy do przodu. Nikt nie miał do siebie pretensji. Jechaliśmy na jednym wózku i ciągnęliśmy go w jedną stronę, to było zresztą widać na boisku. Szkoda, że skończyło się to spadkiem, ale to wynikało z kłopotów organizacyjnych klubu, niż tego co działo się na boisku.

Co jeszcze najbardziej zapamiętał pan z okresu gry w Stomilu?
- Wsparcie kibiców, które jest atutem klubu cały czas. Fajnie jakby powstał stadion z prawdziwego zdarzenia. Wiem, że w Stomilu się poprawia i wierzę, że przy solidnych podstawach klub zaatakuje Ekstraklasę, gdzie powinien być. W miarę możliwości śledzę co się dzieje w drużynie, tym bardziej teraz, kiedy trenerem jest mój kolega z boiska Piotrek Zajączkowski. Gramy też ze sobą sparingi, tzn. ze Zniczem Pruszków. Z sentymentu także sprawdzam co się dzieje. Wiosną zaprzeczyli utartym schematom, że bez przygotowań nie można się utrzymać. Tak się stało, bo trener był miejscowy i znał reali plus kilku zawodników, którzy są długo związani z klubem. Utożsamiają się z klubem, nie było piłkarzy z zewnątrz, którzy odwalali pańszczyznę. Jest spadek to się zabierają i jadą dalej.

Czym zajmuje się teraz Artur Januszewski?
- Pracuję z młodzieżą w Pruszkowie i uczę wychowania fizycznego w szkole.

Obiło mi się o uszy, że miał pan kiedyś wrócić do Stomilu w innej roli?
- Ja nic o tym nie wiem. Może były kiedyś takie przymiarki. Olsztyn to fajne miasto z bardzo dużą ilością zieleni i jezior tworzych specyficzny klimat w którym spędziłem prawie 6 lat, wcześniej grając w Warmii.

A do tego powoli w Olsztynie robi się normalna atmosfera do futbolu.
- Trzeba uważać, żeby na normalność nie zgubiła i nikogo nie rozleniwiła. Fajnie wiosna wyglądała i fajnie by było zrobić krok do przodu, rozwijać zespół. Przy dobrej pracy, łucie szczęścia na początku, zakotwiczyć w górnej części tabeli. Nie zawsze faworyci kończą na tych miejscach, które sobie zakładają. Popatrzmy na GKS Katowice, który miał walczyć o awans, a spadł do II ligi. "Czarne konie" mogą wystrzelić. Wszystko się może zdarzyć, bo to jest piłka. Futbol wymyka się z racjonalnych spostrzeżeń i ocen. Można w jednym klubie robić pracę, która przynosi sukces, a w drugim będzie odwrotnie. W piłkę gra się głową. Jeżeli zespół dźwignie presję, złapie zrozumienie, to może być bardzo dobrze. Zespół musi umieć radzić sobie z presją. Zna swoje możliwości, podchodzi z szacunkiem do przeciwnika, a jednocześnie wierzy w zwycięstwo.

Tagi: Stomil Olsztyn, Artur Januszewski, Memoriał Andrzeja Biedrzyckiego


Komentarze

  1. 02.07.19 10:33 Lejtnant

    Andrzej Biedrzycki zmarł w szpitalu, nie na boisku.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!