94' Koniec meczu. Kolejny punkt wraca z wyjazdu z piłkarzami Stomilu.
57' Czerwona kartka dla Jarosława Ratajczaka po faulu na Łobodzińskim 1
51' GOOOL! 2:2! IGOR BIEDRZYCKI! 1
48' GOOOOL! PAWEŁ WOJOWSKI! 1
46' Gramy! 1

Artykuł

Łukasz Jegliński, fot. Paweł Piekutowski

Łukasz Jegliński, fot. Paweł Piekutowski

Jegliński: Straciliśmy bramki po naszych błędach

10.04.17 00:41   kyn   0  

Po meczu Stomil Olsztyn 2:2 Miedź Legnica rozmawialiśmy z pomocnikiem olsztyńskiego klubu Łukaszem Jeglińskim.

Nie będę Cię męczył pytaniami o te pierwsze, drugie połowy, głupie faule przed polem karnym. Stomil mógł wygrać, ale powiedz mi co poczułeś, gdy Jarosław Ratajczak dostał czerwoną kartkę? Zwycięstwo wtedy trochę uciekło.
- Wiadomo, że gdzieś jest w podświadomości, że jak gramy w osłabieniu to musimy skupić się na defensywie. Widać było jednak, że te kontry niekiedy były. Wszedł na boisko świeży Patryk Kun i stworzył kilka groźnych akcji. Mogło się to zakończyć bramką, a Miedź już atakowała desperacko, nie szukali składnych akcji. Nie czuli się jakoś pewnie, że mogliby strzelić bramkę. Ja się sam pomęczę o te połowy, bo na te bramki, rzuty wolne byliśmy uczulali. Gdyby strzelił to jakoś tam pięknie to można byłoby powiedzieć, że strzelił nie do wyjęcia i nic nie mogliśmy zrobić, ale tu niestety nasze błędy.

Tak wyglądała pierwsza bramka Piotra Skiby, który odbił piłkę pod nogi Bartczaka, a drugi gol to rykoszet.
- Rykoszet to też niefart, ale nie zgodzę się z faulem, bo Tsubasa Nishi trafił czysto w piłkę przy wybiciu.

Jesteś drugim zawodnikiem, który to mówi...
- Byłem metr od tej sytuacji, więc sędzia był dziś dość drobiazgowy dziś.

Szkoda w takim razie, że nie podyktował rzutu karnego dla Stomilu.
- Tak, "Wojo" (Paweł Wojowski - red.) był w takiej sytuacji. Mógłby uderzyć głową czysto, dostał w plecy dość mocne pchnięcie. Sędzia to puścił, nie wiem czym się sugerował, może tym, że Jarek Ratajczak doszedł do piłki. Stomil się znowu podniósł i ta moja teoria remisów się potwierdza. Daj Boże zwycięstwo w następnym meczu, u siebie. Chociaż dziś większy niedosyt, niż po tych poprzednich spotkaniach, bo myślę, że pełną jedenastką ich pokonalibyśmy.

Tak to wyglądało, że w drugiej połowie Miedź nie istniała. Gdyby nie osłabienie czerwoną kartką u was to mogłoby się skończyć bardzo ładnie dla was.
- Tak mi się wydaje. Wyszliśmy od początku pewni, że możemy grać i wygrać. No nic, stało się jak się stało. Punkt w dziesięciu trzeba uszanować.

Cały czas próbuję przeanalizować tę zależność co się u was dzieje, że Stomil wychodzi jakby "zaspany" na pierwszą połowę, a w drugiej jest to inna drużyna. Każdy mówi, że nie wie jak to skomentować. Też nie wiesz? (śmiech)
- W tych poprzednich może tak było, ale w tym meczu to jednak zadecydowały na początku dwa stałe fragmenty gry. To nie były super składne akcje, tylko po prostu niefart. Mieliśmy taki plan, aby dać im troszeczkę pograć, przetrzymać pierwsze minuty i potem podkręcić tempo. Wiedzieliśmy, że oni nie wytrzymają, bo jesteśmy lepiej przygotowani fizycznie. Przy stanie 2:0 dla Miedzi mieliśmy ze dwie sytuacje, gdzie piłka przechodziła piłka wzdłuż bramki i wystarczyło dołożyć nogę. Niestety tego nie zrobiliśmy. Też mogę powiedzieć, że... nie wiem co powiedzieć.

Teraz wróćmy do schematów. Stomil gra u siebie gra bardzo dobrze i wiosną mecze wygrywał strzelając przynajmniej dwa gole. To co, ze Stalą sprawicie w Wielką Sobotę taka wielkanocną niespodziankę dla kibiców? Takie jajko ze słodkim nadzieniem?
- Bardzo byśmy chcieli. W którymś wywiadzie mówiłem, że nie jestem pazerny. Tym razem jedna bramka wystarczy.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Łukasz Jegliński, Rozmowa przed meczem, I liga, wywiad, Miedź Legnica


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!