Artykuł

Łukasz Jegliński, fot. Łukasz Kozłowski

Łukasz Jegliński, fot. Łukasz Kozłowski

Jegliński: Wygrała jedność w trudnym momencie

02.03.19 20:18   kyn   0  

Stomil Olsztyn wygrał 2:0 z GKS-em Tychy. Od pierwszej minuty w tym spotkaniu grał pomocnik Łukasz Jegliński.

Tydzień temu ciężko byłoby sobie wyobrazić taki scenariusz. Klub praktycznie nie istniał, a wszystko zmieniło się dopiero w poniedziałek. Zwieńczeniem tego ciężkiego okresu jest wasze zwycięstwo z GKS-em Tychy.
- To nie pierwszy raz jak Stomil jest skazywany na pożarcie. My za każdym razem odradzamy się jak Feniks z popiołów. Widać było na boisku jedność w tych ciężkich czasach. To czasami jest ważniejsze niż to ile ktoś trenował, jaki ma budżet i piłkarzy w kadrze. To zdało egzamin i wygraliśmy 2:0.

Trener Piotr Zajączkowski desygnował do gry czterech nowych piłkarzy, ale nie było widać braku zgrania, bo jednak trochę razem potrenowaliście, chociażby na obozie w Nieborowie.
- Dlatego mówię o tej jedności. Ci zawodnicy są dopasowani do zespołu nie tylko pod względem sportowym, a także pod względem charakterów. Szatnia zawsze była mocną stroną Stomilu i myślę, że tak pozostanie w tym sezonie.

Od początku meczu ruszyliście do przodu. Nie było żadnego wyczekiwania, co pokaże rywal.
- Nie powiem, że rzuciliśmy się wysoko, ale graliśmy mocno agresywnie na własnej połowie i w okolicach środka. Pola taki był plan, żeby wyłuskiwać te piłki i wyprowadzać kontry. To zdało egzamin.

Bramka mogła już paść wcześniej. Szymon Sobczak mógł podawać do Grzegorza Lecha, ale na szczęście się to nie zemściło i później Mateusz Gancarczyk strzelił na 1:0.
- Dobrze, że Mateusz szedł do tej piłki z wielką wiarą, że uda mu się strzelić. Dobrze wyskoczył, dobrze strzelił i bramkarz był bez szans.

Po przerwie było widać brak Grześka Lecha na boisku. GKS Tychy mocniej przycisnął, ale to Stomil strzelił kolejną bramkę.
- Spodziewaliśmy się, że nas przycisnął. Nie tylko w I lidze zespoły, które prowadzą to przechodzą do defensywy. Na szczęście nie straciliśmy bramki na początku drugiej połowy i potem gra się uspokoiła. Szymon Sobczak super zachował się w tej sytuacji, dobrze się zastawił, pewnie mógł strzelać, ale obrońca rozpaczliwie interweniował i sędzia musiał podyktować rzut karny.

Ile potrzebujecie czasu żeby zgrać się z zawodnikami, którzy dołączyli do drużyny w ostatnim dniu okienka transferowego?
- Ciężko to matematycznie wyliczyć. Czasami wystarczą trzy dni, a czasem miesiąca. My nie mamy tak dużo czasu, więc musi to się stać jak najszybciej. Jesteśmy w takiej, a nie innej sytuacji. Musimy sobie w niej poradzić i to zrobimy.

Przed wami seria spotkań w Olsztynie. To też pomoże drużynie?
- Ta trudna sytuacja w klubie nie tylko nas zjednoczyła, a całe środowisko wokół klubu. Doping był dzisiaj fantastyczny. Aż chciało się grać! Momentami brakowało tchu na boisku, a ten doping pomagał.

Okres przygotowawczy nie był komfortowy. Jak to zniosłeś?
- Był jaki był, ale przed nami są mecze, więc nie chce do tego wracać. Ten mecz pokazał, że nie jest tak źle z nami.

Michał Brański jak wszystko dobrze pójdzie to przejmie klub od miasta. Czego oczekujesz po nowym inwestorze?
- To jest po za nami. Nie mamy na to wpływu. Nie snujemy wielkich planów. Do nas należy praca na boisku, a do innych praca poza boiskiem.

Z kim będziecie walczyć o utrzymanie. Jak to widzisz?
- Myślę, że kilka klubów wciągniemy do tej walki. Na pewno Wigry Suwałki, Warta Poznań, a i GKS Tychy nie ma takiej komfortowej sytuacji. Do końca będzie ciekawie w tej lidze.

Kto awansuje do Ekstraklasy oprócz Rakowa Częstochowa?
- Wydaje mi się, że Stal Mielec. Jeszcze ŁKS może powalczyć, ale nie wiem, czy będzie konsekwentny i w tych ciężkich spotkaniach będą wstanie wygrywać.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Łukasz Jegliński, I liga, wywiad, Rozmowa po meczu, GKS Tychy


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!