Artykuł

Grzegorz Lech, fot. Paweł Piekutowski

Grzegorz Lech, fot. Paweł Piekutowski

Lech: Dobrze byliśmy zmotywowani do tego meczu

03.11.19 18:20   -   0  

Stomil Olsztyn przegrał 0:1 z GKS-em Tychy. Po meczu o komentarz poprosiliśmy pomocnika olsztyńskiego klubu - Grzegorza Lecha.

W pierwszej połowie mogło być 3:0 dla Stomilu i szczęśliwy powrót do Olsztyna. Niestety nic nie wykorzystaliście, a jeszcze w pierwszej połowie w pole karne wpadła jedna "wariatka" i mecz wyglądał od tego momentu zupełnie inaczej.
- Patrząc przez pryzmat można być niezadowolonym. Gra jednak wyglądała bardzo dobrze na tle dobrego przeciwnika. Wyglądaliśmy o klasę lepiej. Nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji i dlatego przegraliśmy. Szwankuje coś w naszej ofensywie od dłuższego czasu i ten mecz jest tego potwierdzeniem.

Nawet jak dochodzicie do sytuacji po stałych fragmentach gry, czego dawno nie było, to Konrad Jałocha broni dwa strzały Ołeha Tarasenki. Skuteczność Stomilu w ostatnich spotkaniach to jakaś makabra.
- Nic tu nowego nie dodam to co mówisz. Jest tak jak mówisz. Mamy kolejne spotkanie i może za mocno myślimy o tym braku skuteczności? Jakby to było takie łatwe to byśmy wzięli tabletkę i by ruszyło. Skupiamy się na walce w kolejny meczu. Jeżeli będziemy grali jak dzisiaj to te bramki przyjdą. To nie jest tak, że nas nie ma w polu karnym. My wypełniamy to pole karne, są wrzutki, są piłki prosto padłe, oddajemy strzały. Ja sam dzisiaj wybiłem dwa razy piłkę w pole karne. Bardzo chcemy strzelić, bo ja dawno nie strzeliłem, ogólnie zespół za dużo nie strzela bramek.

Trener Piotr Zajączkowski zaskoczył składem. Nowe skrzydła, Artur Siemaszki z przodu. To był klucz do dobrej gry w pierwszej połowie?
- Nie wiem. Dobrze byliśmy zmotywowani do tego meczu. Co by kto nie mówił o meczu pucharowym, że słabo graliśmy, że się nie dało tego oglądać. Okej, ale my na tle silnego rywala, taktycznie i z utrzymania piłki, to wyglądaliśmy nieźle. Wtedy skuteczność też szwankowała, to nam dało pewność siebie. Ta porażka nie może zachwiać w nas nic. Mamy cztery ważne spotkania i będziemy się skupiać na tym co nam wychodziło dobrze. Nie możemy się dołować, bo skrzydła dobrze dzisiaj wyglądały, środek pola, utrzymanie piłki, stałe fragmenty. Niestety nic nie wpadło. Tylko do skuteczności można się przyczepić. Wszyscy ofensywni zawodnicy musimy wziąść odpowiedzialność za strzelenia bramki. Nikt od tego nie ucieka, tylko trzeba to zrobić, a nie gadać.

Odczuwasz jeszcze ślady urazu kolana w meczu z Chrobrym Głogów? Bo ja uważam, że nie jesteś tym samym Grześkiem Lechem chociażby z meczu z Chojniczanką Chojnice.
- Brakuje mi bramki. Gry nie ma może gorszej jak wcześniej, ale ja zawsze strzelałem bramki. Teraz tego nie ma, gram na podobnym poziomie i brakuje tej skuteczności. Ja od tego nie uciekam, można lać na mnie pomyje, jak ktoś chce, proszę bardzo. Ważne, żeby drużyna wygrywała. Ja tak pomagam drużynie, nigdy nie byłem dryblerem, który minie trzech zawodników i wygrywa mecze. Zawsze ja pracowałem na drużynę, a drużyna na mnie. Nie ma tej skuteczności i to tak może być odbierane. Wcale się nie dziwię.

Więcej informacji o meczu:

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, Grzegorz Lech, wywiad, I liga, Rozmowa po meczu


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!