94' Koniec meczu.
91' Trzy minuty do końca spotkania
90' Żółtą kartką ukarany Damian Chmiel oraz Bartłomiej Dudzic za dyskusję z decyzją sędziego 13
87' Rzut rożny dla gości 13
86' Boisko opuszcza Dawid Flaszka, w jego miejsce Grzegorz Baran 13

Artykuł

Grzegorz Lech, fot. Artur Szczepański

Grzegorz Lech, fot. Artur Szczepański

Lech: Organizacja gry obronnej stała na wysokim poziomie

09.03.19 22:39   kyn   2  

Do końca nie wiadomo było czy wystąpi w tym spotkaniu. Okazało się jednak, że Grzegorz Lech wybiegł w podstawowej jedenastce Stomilu na mecz z Sandecją Nowy Sącz. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Jak ocenisz to spotkanie?
- Organizacja gry obronnej stała na wysokim poziomie. Zespół aspirujący do gry w Ekstraklasie nie stworzył sobie żadnej groźnej sytuacji. Piotr Skiba nie miał za dużo roboty. Byli więcej czasu przy piłce, ale za dużo sytuacji nie mieli. My natomiast realizowaliśmy założenia taktyczne i przy większej pazerności w polu karnym moglibyśmy się pokusić o trzy punkty.

Było blisko strzelenia bramki po stałym fragmencie gry.
- Musimy to wykorzystywać, że mamy dwóch wysokich środkowych obrońców, którzy lubią grać w ofensywie. Trzeba szukać stałych fragmentów gry i dośrodkowywać na nich piłki. Mosi (Jakub Mosakowski - red.) był bliski strzelenia gola, ale bramkarz Sandecji popisał się fenomenalną obroną. Nie tylko ze stałych fragmentów chcemy żyć, bo mamy zawodników do szybkiej gry. W pierwszych dwudziestu minutach powinnyśmy strzelić bramkę i wtedy by nam się grało łatwiej. Przeciwnik musiałby się otworzyć, wtedy łatwiej by było nam o stworzenie sytuacji. A tak do końca pielęgnowaliśmy jeden punkt, żeby na koniec nie wpadła żadna wariatka.

Czyli ten punkt należy doceniać?
- Drużyna Sandecji wiedziała już na co nas stać. Przeanalizowali mecz z Tychami i wiedzieli, że mamy szybkich skrzydłowych i napastnika. Chcieli to zneutralizować, ale nie ustrzegli się błędów. Ja uważam, że powinniśmy być bardziej pazerni i strzelić jednego gola. Z biegiem czasu będzie to wyglądało coraz lepiej. Trzeba pamiętać, że w obwodzie są jeszcze inni piłkarze, którzy palą się do grania. Naciskają na nas i to podnosi w nas koncentrację i dobrą grę. Graliśmy z ułożonym zespołem, spadkowiczem z Ekstraklasy, mają stabilizację. Trochę za mało mieliśmy tych akcji ofensywnych, ale trzeba być bardziej agresywnym w polu karnym przeciwnika i wierzyć do końca, że się strzeli gola.

Mądrze zagraliście w obronie.
- Widzieliśmy z kim gramy. To jest jedna z lepszych drużyn jeżeli chodzi o posiadanie piłki. Grają w przewadze w środku pola, to było widać, ale finalnie nie stworzyli ostatecznego podania. Gdybyśmy bardziej się otworzyli, to by mogli nas skarcić. Jest w nas dużo pokory i wiedzieliśmy, że dużą dyscypliną taktyczną jesteśmy wstanie wywalczyć punkty. Nie mamy jeszcze na tyle wypracowanych automatyzmów w ofensywie. Z tak dobrym przeciwnikiem byśmy mieli kłopoty gdybyśmy się otworzyli. Otwarta gra byłaby dla nas zgubna. Naszym celem było zagrać na zero z tyłu, a powtórzę to jeszcze raz, przy odrobinie większej pazerności, to powinniśmy strzelić dwie bramki. Dobrą grę obronną trzeba pielęgnować, a zwrócić uwagę na lepsze wyjścia do ataku. Ofensywa w tym meczu zeszła na dalszy plan i oceny za to będą niższe. Jeżeli jednak chodzi o kolektyw to było na dużym poziomie. Mamy bazę, mamy fundament. Teraz trzeba pokazywać indywidualne umiejętności w ofensywie.

Czujesz się liderem tego zespołu? Były obawy, że nie zagrasz w tym spotkaniu.
- Były takie obawy, że zdrowie nie pozwoli mi zagrać. Dziękuje rehabilitantom, którzy się mną opiekowali w tygodniu. Będą musieli to robić do końca sezonu, bo odczuwam problemu z nogą. Trzeba będzie sobie z tym poradzić. Wracając do pytania, to jest wielu liderów w szatni i na boisko. Ja nigdy nie ukrywałem, że chcę brać odpowiedzialność za ten zespół i inne osoby. Tu nie chodzi o liderowanie, a o zarażanie ambicją i zaangażowaniem na boisku. Nie jesteśmy Milanem, który będzie grał wszystkie piłki na Krzysztofa Piątka. Tylko kolektywem będziemy wstanie wygrywać. Nie ma na ten moment możliwości, że jedna osoba pociągnie ten wózek.

Jednak jak schodzisz z boiska, to pojawia się w drużynie lekki chaos. W tym meczu nie było tego widać za mocno, ale z GKS-em Tychy już tak.
- Ja tak nie uważam. Wchodzą na boisko piłkarze, którzy chcą się pokazać. Ja wiem, że jak zejdę z boiska, to zmiennicy także zostawią serducho na boisku.

Zawsze mówiłeś, że jak w Stomilu sprawy organizacyjne się naprostują, to Stomil się sportowo utrzyma.
- Z każdym meczem będziemy zdobywać punkty, żeby zrealizować ten cel. Najważniejszy jest każdy następny mecz i zdobywanie punktów. Nie patrzę teraz w tabelę, spojrzę jak już dostanę info z boku, że cel został zrealizowany.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Grzegorz Lech, Rozmowa po meczu, I liga, Sandecja Nowy Sącz


Komentarze

  1. 10.03.19 09:41 waldi812

    Na tę chwilę nie widać alternatywy dla Grzegorza, bez niego nasza gra traci bardzo na jakości. Grunt, że uraz z meczu z Tychami nie okazał się groźny i mógł zagrać w meczu z Sandecją. Tak jak napisał kolega, na swojej pozycji to jest top tej ligi.

  2. 10.03.19 08:56 chodi

    Klasa sama w sobie. Lech jest moim zdaniem, najlepszym zawodnikiem na swojej pozycji w tej lidze.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!