Relacja z meczu Miedź Legnica - Stomil Olsztyn

I liga 2019/2020 (14. kolejka, 18.X.2019 r.) Stadion Miedź Legnica
Orła Białego 1, Legnica
Miedź Legnica 4:1 Stomil Olsztyn
2:1
33' Marcin Warcholak
45' Valērijs Sabala
49' Jakub Łukowski
84' Dawid Kort
Bramki M. Gancarczyk 25'
ż Nemanja Mijušković
ż Adrian Purzycki
ż Maciej Śliwa
kartki Waldemar Gancarczyk ż
Janusz Bucholc ż
Wiktor Biedrzycki ż
Eric Molloy ż
Bramki Miedź Legnica: 1. Łukasz Załuska - 23. Paweł Zieliński, 5. Damian Byrtek, 25. Nemanja Mijušković, 17. Marcin Warcholak - 70. Maciej Śliwa (63, 27. Patryk Makuch), 13. Adrian Purzycki (86, 7. Krzysztof Danielewicz), 8. Marquitos, 10. Jakub Łukowski (68, 9. Dawid Kort), 21. Henrik Ojamaa - 20. Valērijs Šabala.
Stomil Olsztyn: 82. Piotr Skiba - 18. Janusz Bucholc, 97. Wiktor Biedrzycki, 30. Rafał Remisz, 4. Jakub Mosakowski - 11. Mateusz Gancarczyk (61, 26. Eric Molloy), 31. Maciej Pałaszewski, 90. Waldemar Gancarczyk, 5. Grzegorz Lech (76, 70. Mateusz Cetnarski), 10. Artur Siemaszko (64, 27. Oktawian Skrzecz) - 9. Szymon Sobczak
Szczegóły sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Relacja

W miniony piątek przypadła pierwsza rocznica pracy Piotra Zajączkowskigo w Stomilu Olsztyn. Niestety nie udało się tego godnie uczcić, bo olsztyński Stomil przegrał 1:4 w Legnicy z Miedzią. Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla olsztyńskiego zespołu, ale później gole strzelali już tylko gospodarze, którzy wygrali 4:1.

Olsztyński szkoleniowiec przed tym spotkaniem miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Całkowicie zdrowy jest już Lukas Kubań, a po kontuzji Wojciecha Hajdy nie ma już śladu. Piotr Zajączkowski nie skorzystał jednak z tych zawodników i w bój na Miedź posłał identyczną jedenastkę jak w poprzednim spotkaniu z Niecieczą.

Spotkanie w piątkowy wieczór można był na żywo obejrzeć w telewizji posiadającej prawa do transmisji Fortuna 1. Ligi. Wybór spotkania nie był przypadkowy bo na boisku spotkały się dwie drużyny z górnej części tabeli. Spotkanie było prawdziwą reklamą rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy. Wysokie tempo gry, często kreowane akcje bramkowe, nikt z piłkarzy nie odstawiał nogi. To wszystko sprawiało, że kibice oglądali to spotkanie nie mieli prawa się nudzić.

Mecz lepiej ułożył się dla olsztyńskich piłkarzy, którzy w 25. minucie wyszli na prowadzenie. Mateusz Gancarczyk otrzymał piłkę na połowie przeciwnika i zdecydował się na rajd pod pole karne przeciwnika. Nikt nie zdołał go zatrzymać i ładnym strzałem wyprowadził drużynę Stomilu na prowadzenie. Niestety później gole strzelali już tylko gospodarze. Chociaż była szansa na podwyższenie tego prowadzenia, a nawet przy wyniku 1:1 Szymon Sobczak z kilku metrów nie był wstanie wpakować piłki do siatki.

W 33. minucie były zawodnik Stomilu, Marcin Warcholak dał wyrównanie gospodarzom. Piłkarz, który ma doświadczenie ekstraklasowe (grał w Arce Gdynia i Wiśle Płock) przy biernej postawie trzech trzech olsztynian i pokonał Piotra Skibę. Za moment mogło być już 2:1 dla Stomilu, ale Sobczak minimalnie się pomylił, trafiając wprost w bramkarza.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem to gola na 2:1 strzelił Łotysz Valērijs Sabala. W obronie spóźnił się Rafał Remisz i zawodnik Miedzi z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Po meczu tego gola na siebie wziął Jakub Mosakowski, który nie upilnował łotewskiego napastnika. Mogło się wydawać, że przy tej akcji zawodnik gospodarzy był na pozycji spalonej, ale gol został zdobyty prawidłowo.

Po meczu było już w 49. minucie. Jakub Łukowski pięknym strzałem z dystansu pokonał Piotra Skibę. Gdy traci się na wyjeździe trzy gole nie ma prawa się myśleć o zdobyczy punktowej. W drugiej połowie olsztyńska drużyna nie grała już tak pomysłowo jak w pierwszej części meczu, drużyna opadała z sił i nie zdołała strzelić chociażby jeszcze jednego gola. Wynik meczu na 4:1 ustalił Dawid Kort.

- Do przerwy rozgrywaliśmy bardzo dobre spotkanie - mówił po konferencji prasowej Piotr Zajączkowski, trener Stomilu. - Po zdobyciu gola mieliśmy kolejne sytuacje. Zbyt łatwo straciliśmy pierwszą bramkę, a w 45 minucie dostaliśmy "obuchem w łeb" na zejście do szatni. Zaczęliśmy drugą część z animuszem i kolejny obuch i było już po meczu. Z takim zespołem jak Miedź Legnica trzeba wykorzystywać swoje sytuacje i grać bezbłędnie w defensywie. Za dużo popełniliśmy błędów indywidualnych, co wykorzystała Miedź. Jest to bardzo solidny zespół. Do końca grał z polotem i na luzie. My próbowaliśmy się jeszcze czarować, ale to było za mało. Myślę, że powoli tabela będzie się krystalizować. kandydaci do awansu m. in. Miedź będą nadawały ton rozgrywkom. My będziemy próbowali kąsać faworytów.

W piątek minął dokładnie rok jak Piotr Zajączkowski przejął zespół po Kamilu Kieresiu. Chociaż w ostatnim meczu nie udało się tego uczcić chociażby remisem, ale nie był to stracony rok dla olsztyńskiego zespołu. Olsztyński zespół był skazany na pożarcie w poprzednim sezonie, a pod wodzą trenera Zajączkowskiego i jego asystentów (Adam Zejer, Sylwester Czerszewski, Sylwester Wyłupski) drużyna w dobrym stylu zapewniła sobie pozostanie w lidze, a teraz jest drużyną, która walczy o górną część tabeli.

- Ja oceniam ten czas pracy mój i sztabu za bardzo dobry - mówi Zajaczkowski. - To była konsekwentna praca z dojrzałymi zawodnikami i z tymi co do nas przyszli. Wszyscy mieliśmy coś do udowodnienia. Nigdy nie zwątpiłem w tę drużyn. To był radosny okres i przyjemna praca. Cała Polska nie wierzyła, że Stomil może się utrzymać. Zrobiliśmy wszystkim psikusa i nadal gramy na zapleczu Ekstraklasy.

Kolejne spotkanie Stomil Olsztyn rozegra w piątek (25 października, godz. 18) przed własną publicznością z Puszczą Niepołomice.

em


Zapowiedź

Piłkarze Stomilu Olsztyn w piątek wieczorem zagrają wyjazdowe spotkanie ze spadkowiczem z Ekstraklasy. Rywalem podopiecznych Piotra Zajączkowskiego będzie Miedź Legnica. Początek spotkania o godz. 20:45.

Olsztyński zespół tydzień temu przed własną publicznością zremisował 1:1 z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Stomil po 13. kolejkach ma 21. punktów na koncie. Dla przykładu w zeszłym sezonie zespół potrzebował 23. spotkań żeby zebrać tyle punktów w rozgrywkach pierwszoligowych.

Miedź Legnica to spadkowicz z Ekstraklasy z ambicjami szybkiego powrotu na najwyższy szczebel rozgrywek. Obecnie nie prezentują takiej formy piłkarskiej, żeby mogli myśleć spokojnie o awansie. Zespół Dominika Nowaka ma jeden mecz zaległy, ale obecnie zajmuje pozycję niższą niż Stomil.

W ostatnim meczu trener Piotr Zajączkowski nie mógł skorzystać z usług młodzieżowca Wojciecha Hajdy. Raz, że zawodnik pauzował za cztery żółte kartki, a dwa otrzymał powołanie do reprezentacji Polski U-21. Z kadry jednak wrócił wcześniej, bo na pierwszym treningu nabawił się urazu mięśniowego. Była obawa, że nie będzie zdolny do gry w meczu z Miedzą. Zawodnik jednak normalnie trenuje z drużyną i nie wykluczone, że wybiegnie w podstawowej jedenastce w piątkowy wieczór.

Stomil solidnie trenuje na własnym obiektach przed ciężkim spotkanie w Legnicy. - Nastroje w zespole są bardzo dobre, jak zawsze jest super atmosfera pracy - mówi Piotr Zajączkowski, trener Stomilu. - Gramy z zespołem, który spadł z Ekstraklasy i do tej Ekstraklasy będzie chciał wrócić. Zagramy na bardzo ładnym obiekcie, spotkanie będzie transmitowane przez telewizję. Nic tylko jechać, zagrać i pokazać się całej Polsce.

Drużyna z Olsztyna jedzie w tym meczu powalczyć o kolejne punkty, trener nie chce powiedzieć wprost, że jadą po zwycięstwo, ale w przedmeczowej wypowiedzi da się wyczuć pewność siebie. - W tej chwili jesteśmy zespołem, który nie będzie kalkulował - zapowiada trener Zajączkowski. - Stać nas na grę wysokim czy niskim pressingiem. Mamy wiele alternatyw jeżeli chodzi o sposób gry, o ustawienie taktyczne. Jedziemy pokazać dobrą jakość piłkarską. My gramy solidnie, równo i dobrze.

Dzień po meczu w Legnicy minie równo rok (19 października) jak Piotr Zajączkowski wraz z Adamem Zejerem i Sylwestrem Czereszewskim zostali trenerami Stomilu Olsztyn. Przypomnijmy, że przyszli do pracy z drużyną po tym jak z Olsztyna odszedł Kamil Kiereś. Początkowo skazywani przez większość na niepowodzenie i szybki spadek z ligi, ale w rundzie wiosennej pokazali wszystkim, którzy w nich nie wierzyli, że znaleźli się w odpowiednim czasie i na odpowiednim miejscu.

Jubileusz warto by było uczcić zwycięstwem w Legnicy. Czy tak się stanie będzie można zobaczyć na żywo w Polsacie Sport Extra. Początek meczu o godz. 20:45.

em