Artykuł

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

"Nic ciekawego": Ktoś musiał wygrać

30.07.19 18:01   kot   12  

"Nic ciekawego" to nowość na stomil.olsztyn.pl, ale jak głosi tytuł, nie znajdziecie tu nic interesującego. Przygotujcie pomidory, by w gniewie rzucać nimi w autora za zmarnowanie kilku minut życia. Prezentujemy tym razem coś przystępnego dla mniej wymagającego czytelnika, oczekującego od nas zwięzłości i konkretów. Życzymy przeciętnej zabawy!

Niedawno sporo się w naszym klubie pozmieniało, od właściciela, przez prezesa, dyrektora, na piłkarzach kończąc. Obserwowałem na Twitterze reakcje stomilowskiego środowiska na zmiany właścicielskie w Stomilu Olsztyn z dużym spokojem. Prędzej czy później kupno klubu przez Michała Brańskiego musiało być zakończone sukcesem i uściskiem dłoni z Piotrem Grzymowiczem. Dlatego zbędne nerwy na samym finiszu mnie nie dopadły.

***

Ale powiem w tajemnicy, że jestem zdumiony tym, co działo się później. Jakaś przesadna podnieta, aż niezdrowa ekscytacja. Uważam, że Stomil powinien był zmienić właściciela, i cieszę się, że do tego doszło, bo tolerowanie popisów księgowych poprzednich zarządzających i brak jakiegokolwiek nadzoru ze strony miasta były patologią, którą należało ukrócić jak najprędzej. Sprzedaży klubu na razie nie rozpatruję w kategoriach nowego startu i innych patetycznych haseł. To raczej czas na przybicie piątki i zakasanie rękawów, bo pracy jest ogrom w każdym aspekcie.

***

Koledzy Kibice, czas już położyć rączki na kołderce i zachowywać się grzecznie. Michał Brański nie jest ani cudotwórcą, ani Midasem i w miesiąc nie naprawi klubu po kilkunastu latach zaniedbań w sferze organizacyjnej i finansowej, co widzimy w strategii przez niego obranej. Pracownicy klubu, sztab szkoleniowy i piłkarze zostali niemal w niezmienionym składzie, jedynie ci ostatni z drobnymi roszadami. Budowanie sensownego klubu, który odzyska renomę w kraju, jeszcze trochę potrwa. Nie wiem, czy w tym roku będziemy walczyć o 6. miejsce, czy o 15. Chciałbym w nadchodzącym sezonie widzieć drużynę środka tabeli, taką nie za dobrą i nie za słabą, ale podejmującą walkę z innymi ekipami.

***

Miało być konkretnie o tym zachwycie, a zboczyłem z tematu już dwa razy. Nie wiem, z czego to wynika, może z pozostałości PRL-u, że Polacy wzdychają za prywatną własnością, może w wypatrywaniu w Zachodzie wszystkiego, co lepsze. Z jednej strony podziwiam Michała Brańskiego, że zdecydował się włożyć pieniądze w klub i dać temu projektowi swoją twarz, z drugiej natomiast mam pewne obawy, które powinien mieć także nowy właściciel Stomilu. Nie bardzo potrafię przypomnieć sobie jakiegoś właściciela klubu piłkarskiego, który po dłuższym okresie cieszyłby się szacunkiem kibiców mających coraz większe (słusznie lub nie) oczekiwania. Pamiętam zachwyty legionistów, gdy ITI przejmowało ich klub, że teraz to już Liga Mistrzów i europejskie puchary są na wyciągnięcie ręki. Początki były piękne, a gdy zauroczenie minęło, stanęło na Dżihad Legia, życzeniu śmierci współwłaścicielowi czy częstowaniu tortem dyrektora klubu z najbliższej odległości. Sylwester Cacek, przejmując Widzew, miał przywrócić łódzkiemu klubowi dawny blask, a ostatecznie oddał go w zarządzanie Mateuszowi Cackowi (z zawodu jego synowi), żeby wszyscy poszli razem na dno. A Radosław Osuch, menedżer bez pieniędzy, jak wykierował Zawiszę? Zdobyli Puchar Polski i skończyli w B klasie. W minionym sezonie z inwektywami pod własnym adresem mierzył się Janusz Filipiak z Cracovii.

Nie twierdzę w żadnym razie, że Michał Brański ma złe intencje, wręcz przeciwnie. Pożyczki, dzięki którym udało się Stomilowi dograć zeszły sezon, były szlachetnym wyczynem, godnym najwyższego uznania. Życzę wszystkim, by za kilka lat po jakimś sukcesie, noszono go na rękach, a nie obrażano z trybun, bo to będzie oznaczało jedno - zmierzamy w dobrym kierunku. Należy tylko wystrzegać się "doradców", którzy będą próbowali odnieść osobiste korzyści dzięki cudzym pieniądzom.

***

Pisałem o konfliktach właścicieli z kibicami. Nie ma idealnego modelu zarządzania klubem piłkarskim, który by można przenieść na polski grunt, z naszymi doświadczeniami, potencjałem osobowym, finansowym i ludzkim. Co innego sprawdza się we Włoszech, co innego w Niemczech i co innego w Hiszpanii. Klubem nie da się zarządzać jak przedsiębiorstwem z prostego powodu - piłka nożna, mimo że coraz bardziej zmierza w kierunku pieniędzy, nadal jest przede wszystkim sportem, a nie biznesem. Istnieje wiele różnych czynników wpływających na ostateczny wynik, a osiągnięcie zysku nie może być celem samym w sobie, musi za tym iść także wynik sportowy. W wydaniu pierwszoligowym tego biznesu za wiele według mnie nie ma, chociaż patrząc czasami na boisko, wydaje się, że sportu też nie.

***

Ze Stomilem pożegnał się Maciej Radkiewicz, który ustąpił ze stanowiska prezesa. Chociaż nie byłem jego fanem po niezbyt udanym starcie, to końcówką przykrył to pierwsze niezbyt ciekawe wrażenie. I na pewno jako jeden z niewielu byłych prezesów może obecnie chodzić z podniesionym czołem, bo nie ma się czego wstydzić. Odszedł też w dobrym momencie, po wypełnieniu misji, której podjął się na początku.

***

Tu i ówdzie zaczęły się pojawiać głosy, że posada trenera Piotra Zajączkowskiego nie jest wcale taka pewna. Myślę, że pierwsze kolejki będą decydujące. Bez co najmniej 4 punktów w 3 meczach trudno będzie bronić szkoleniowca, jeśli dwa pierwsze mecze Stomil gra z beniaminkami. 6 punktów byłoby już dobrym wynikiem, a 8 czy 9 rozpatrywałem w kategoriach sporego sukcesu, który niemal do września ustawiłby naszą drużynę nad strefą spadkową. Teraz, po wypierdzieleniu się w Bełchatowie, dwa kolejne mecze powinny zakończyć się zdobyczami punktowymi.

***

Do Nieborowa pojechali olsztyńscy juniorzy i - nie wiem, czy dostrzegliście - chyba żaden z nich nie zagrał tam w jakimkolwiek sparingu. Coś jest na rzeczy, jeśli testowano tabuny zawodników z Polski: lepszych, gorszych i absolutnie fatalnych, a dla swoich zabrakło miejsca? Czy sztab szkoleniowy uważa ich za tak słabych, by nie dać im nawet szansy zaprezentowania swoich możliwości, czy wynikły jakieś względy pozasportowe, które o tym zdecydowały?

***

Jeszcze coś o sparingu z Lechem II. Krzysiek przejechał pół Polski, by skomentować mecz jak do radia, bo trenerzy nie zgodzili się na pokazywanie boiska. Trochę to dziwne, bo kto by chciał oglądać rezerwy Lecha? Piotr Zajączkowski nie wystawił wszystkich swoich najlepszych zawodników, mieszał składem, pozycjami, itd., a z samej relacji nie słyszałem, by olsztynianie lub ich rywale przeprowadzili chociaż pięć udanych akcji przez 105 minut meczu. Naprawdę nie było czego ukrywać, może właśnie trzeba było udostępnić transmisję jako zasłonę dymną, by przedstawiciele polskiej myśli szkoleniowej na odprawie przedmeczowej mogli mówić piłkarzom o grze Stomilu coś w stylu kultowego "chuja grają, opierdolimy ich".

Legia też ukrywała sparingi i treningi przed meczem z zespołem z Gibraltaru, a osiągnięte wyniki w dwumeczu nikogo na kolana nie rzuciły.

***

Okazało się, że wcale nie trzeba było niczego ukrywać, bo w Bełchatowie Stomil postanowił niczego nie pokazywać. Chyba że bronienie linii pola karnego i dopuszczanie do strzałów z dystansu miało być naszą taktyką na rundę jesienną. A to tak zaskakujące jak śnieg w styczniu.

***

Moje, Emila, Piotrka czy Krzyśka złote myśli nie mogą stanąć przy niedoścignionym i nieodżałowanym publicyście Stomil Cupie z Facebooka. Urzekła mnie następująca sentencja, świetnie podsumowująca mecz Dumy Warmii z GKS-em Bełchatów: "ktoś musiał wygrać, bo każdy w tym meczu chciał wygrać". Drugi Paulo Coelho polskiej piłki, tylko mniej znany niż Kazimierz Górski ze swoim sztandarowym banałem "piłka jest okrągła, a bramki są dwie". A przecież każdy widzi, że piłka nie jest okrągła, tylko kulista.

***

Miałem nadzieję, że nowy sezon Stomil zacznie w nowych strojach, ale znowu musimy męczyć się z niskiej jakości prasowankami. W tym roku mija 25 lat od naszego awansu do Ekstraklasy, więc można było wykorzystać największy sukces w naszej historii i upamiętnić go koszulkami. Rozumiem jednak, jakie są okoliczności. Może na 30-lecie się uda.

***

Pamiętacie jeszcze, jaka była awantura o zniknięcie premii za PJS czy już się pogodziliście z informacją, że nigdy nie poznacie prawdy?

***

Dani Ramirez w ŁKS-ie został wybrany najlepszym piłkarzem I ligi, a teraz wszyscy są zachwyceni jego talentem i wróżą mu przyszłość w lepszym klubie niż ŁKS i w lepszych rozgrywkach niż Ekstraklasa. Jeżeli od kogoś usłyszę, że Kamil Kiereś trenerem dobrym był, to już nie będę dyskutował i się sprzeczał. Uśmiech politowania wystarczy za najlepszy komentarz wystawiania przez cały sezon Piotra Głowackiego kosztem Hiszpana.

***

Ciekawe, czy dostrzegliście, że w trzech meczach nie da się zdobyć ośmiu punktów. Kto nieuważnie czyta, ten trąba!

Kot

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, Maciej Radkiewicz, Michał Brański, Nic ciekawego


Komentarze

  1. 01.08.19 08:18 jeod

    Pierwszy raz się zgadzam z Adaśko i Kotem. ;)

  2. 31.07.19 16:24 Adaśko

    Miało być fajnie, świeżo i zabawnie ... i tak wyszło. A do tego - prawdziwie. I żaden Umberto Eco nie jest tu potrzebny. Bardzo zrównoważona opinia i szerokie spojrzenie na problem - ja to kupuję. Nie wiem, czy ktokolwiek wcześniej zauważył, z jakim ryzykiem wizerunkowym mierzy się p. Brański inwestując w Stomil Olsztyn. Bardzo podoba mi się przytoczenie spektakularnych polskich przykładów i powtarzalnego efektu "zawiedzionych oczekiwań ponad stan". A co do biznesu w piłce, to jeszcze raz (kiedyś już to robiłem) polecam "Futbonomię" Simona Kupera i Stefana Szymańskiego. Łopatologiczny przykład (choć chyba akurat nie z tej książki). Producent samochodów korzysta w pełni z rozpoznawalności swojej marki, sprzedając kolejne auta. Większa część strumienia pieniężnego płynie do niego. Prosty mechanizm, nie? W sporcie, w tym piłce nożnej, jest inaczej, wszystko jest bardziej rozmyte. W kolejce po profity płynące z siły marki (np. klubu) ustawia się cała kolejka chętnych. No powiedzmy np. lokalna gazeta, która opisując mecze lokalnej drużyny zwiększa swoją poczytność wśród kibiców (i staje się atrakcyjniejszym nośnikiem dla reklamodawców). Podobnie radio, które emituje audycje sportowe. Kluby (czy też cała liga) ściągają tylko część generowanego przez siebie ekwiwalentu np. w formie opłat za prawa do transmisji. A co poza tym? Wpływy z biletów - na naszym poziomie mizeria. Wpływy z gadżetów - podobnie. A do tego obciążenia, jak np. konieczne inwestycje w infrastrukturę. Pozostają sponsorzy prywatni (model, który według mnie ma zdecydowanie więcej zalet) lub publiczni (miasta, spółki skarbu państwa itd. - to powinno być ukrócane). Dopiero sukces sportowy na wysokim szczeblu może wygenerować poważniejsze zyski (choć i to nie jest regułą), ale w przypadku Stomilu daleka do tego droga. Póki co Stomil to raczej bardzo ciężki biznes i wszyscy kibice powinni mieć tego świadomość. Dlatego tym bardziej trzeba cieszyć się, że dzięki p. Brańskiemu klub - jak się zdaje - wydobywa się z wielkich tarapatów (nie sądzę, że już możemy pisać o tym w czasie przeszłym). A sukcesem na najbliższe lata będzie po prostu święty spokój: pod względem sportowym i organizacyjnym.

  3. 31.07.19 11:00 Stomilowiec16

    Bardzo fajny wpis. Fajnie wytyka patologie, która jeszcze ma miejsce wokół klubu. Na szczęście się poprawia, nawet wspomniany turniej zaczął wrzucać informacje o turnieju a nie jakieś wykresy z dupy.

  4. 31.07.19 08:11 baron

    Miało być fajnie, świeżo i zabawnie ... Umberto Eco z Ciebie nie będzie.

  5. 31.07.19 08:00 Dyrektor OKS 1945

    nie wierzę co czytam same głupoty dobry fragment tylko o borowiczu reszta to bzdury powiedzcie jak pójdzie jurgielowi i czy on wie co to jest spalony

  6. 31.07.19 06:57 czerkasow

    To tak jak spytać się polityka czy kłamie.

  7. 31.07.19 05:51 stomil 14/88

    Za pieniądze z pro junior piłkarze dostali 4 zaległe wypłaty wiele razy o tym mówili.

  8. 30.07.19 22:22 chodi

    Poprzednie pieniądze z PJS to jedno a drugie to tegoroczne pieniądze z PJS , przypominam, że zajęliśmy miejsce premiowane 200tys zł.

  9. 30.07.19 20:27 THE CORE

    A ja tak z innej beczki. Kot demaskuje (?) innych pisząc o Emilu, Krzyśku i Piotrku a sam ukrywa się pod Nickiem. Jakże to tak? :)

  10. 30.07.19 19:11 SzEFoo

    Jak najbardziej Radkiewicz może chodzić z podniesionym czołem bo w najcięższym momencie doprowadził do finalizacji rozmów z nowym inwestorem. Klubu praktycznie nie było, a dzięki rozsądnemu działaniu klub wychodzi powoli na prostą.

  11. 30.07.19 18:47 crispy

    Nihil novum sub sole amicus meus...

  12. 30.07.19 18:45 czerkasow

    Kocie - nigdy nie usłyszałem na co poszła zeszłoroczny premia za Projunior. A gdy spytałem czy piłkarze otrzymali tą kwotę jako premię za utrzymanie to wręcz mi okazywano wrogość. Nie można pozostawiać poprzednich zarządów bez rozliczenia, ale w tym zadupiu jakim jest Olsztyn tego się nie da zrobić - rączka rączkę myje. Już zaznaczam że nie ma do czego się przyczepić jedynie do prezesury Bogusz I Radkiewicza (chociaż jak Kot byłem trochę sceptyczny do Pana Macieja). Może nie pamiętasz Haleksu i Niemyjskiego, ale Stomil też przeszedł swoją Golgotę.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!