Artykuł

"Pamiętam i nie zapomnę": Stomil Olsztyn - Śląsk Wrocław (1995)

23.06.14 20:44   zuk   0  

Po udanej inauguracji sezonu 1995/1996 kibice Stomilu zaczęli z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. Wprawdzie kolejny mecz, wyjazd do Częstochowy, zakończył się porażką 0:1, ale z Wronek Olsztynianie przywieźli już trzy punkty.

Jednak to nie tylko wyniki poprawiły nastroje fanów ze stolicy Warmii i Mazur, lecz również transfery do klubu. W 2 kolejce w bramce Stomilu zadebiutował Kazimierz Sidorczuk, tydzień później w jedenastce "biało-niebieskich" pierwszy raz zagrał napastnik Jacek Płuciennik. Sidorczuk przed podpisaniem kontaktu ze Stomilem, reprezentował między innymi barwy Petrochemii Płock, Zagłebia Lubin czy Lecha Poznań. Podczas gry w Poznaniu zdobył tytuł mistrza Polski i zadebiutował w reprezentacji kraju. Płuciennik z kolei wypłynął na szersze wody w Łódzkim Klubie Sportowym, mimo,że nie był bramkostrzelnym napastnikiem, to miał już uznaną renomę w naszej lidze i podobnie jak Sidorczuk miał już na koncie występ z orłem na piersi.

Gdy w 4 kolejce do Olsztyna przyjechała drużyna Śląska Wrocław, to olsztynianie byli faworytami. Beniaminek z miasta nad Odrą, w trzech pierwszych kolejkach zdobył zaledwie punkt. W składzie trudno było szukać zawodników z pierwszych stron sportowych gazet. Romuald Kujawa, Janusz Góra czy Janusz Kostek to nie byli piłkarze, których Tomasz Sokołowski, Sylwester Czereszewski czy Rafał Kaczmarczyk powinni się obawiać. 

Spotkanie od pierwszego gwizdka sędziego toczyło się pod dyktando Stomilu. Już w 6 minucie po doskonale wykonanym przez Adama Zejera rzucie rożnym, piłkę w bramce gości umieścił Czereszewski. Następną bramkę strzelił zawodnik Śląska, Bogdan Szczęsny, był to jednak gol samobójczy. W tym momencie zastanawiano się na trybunach czy skończy się na pięciu czy siedmiu trafieniach "biało-niebieskich". Jednak nasi piłkarze chyba mieli inne plany na ten mecz. W 29 minucie Kostek pokonał Sidorczuka i było już tylko 2:1. W tym momencie Śląsk zaczął grać w piłkę, a Stomil tej grze się tylko przyglądał. Do przerwy udało się utrzymać prowadzenie,  jednak już w 47 minucie za sprawą Pawła Adamczyka wrocławianie wyrównali.

Stracona bramka na szczęście obudziła olsztyńskich piłkarzy. Przyniosło  to efekt  już w 58 minucie, gdy  piłkę w siatce umieścił Sokołowski, chyba najlepszy zawodnik spotkania. Stomil stworzył jeszcze kilka dogodnych sytuacji, jednak więcej goli tego dnia w Olsztynie nie zobaczyliśmy. Mimo, że początkowo zapowiadało się na okazałe zwycięstwo OKS-u, to chyba nikt (z wyjątkiem kibiców Śląska) nie wychodził ze stadionu w złym humorze. Kilka dni później Stomil wygrał z Bełchatowem, w 6 kolejce z Siarką Tarnobrzeg i już nikt nie mówił o drużynie z Olsztyna jako o  kandydacie do spadku, bardziej prawdopodobny był awans do europejskich pucharów.

Cdn.

Łukasz Żukowski

Obserwuj autora na twitterze

Zobacz także:

Tagi: MOKS Stomil Olsztyn, Stomil Olsztyn, Śląsk Wrocław, Ekstraklasa, Tomasz Sokołowski, Kazimierz Sidorczuk, Adam Zejer, Sylwester Czereszewski, Jacek Płuciennik, Pamiętam i nie zapomnę


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!