Artykuł

Ryszard Świderski, fot. Emil Marecki

Ryszard Świderski, fot. Emil Marecki

Ryszard Świderski przepytany od A do Z

12.03.15 15:43   lys   1  

Zgodnie z naszą zapowiedzią na twitterze, po dłuższej przerwie wracamy do artykułów z serii "Alfabet Stomilu". Pierwszą osobą, która odpowiedziała na nasze pytania, był kierownik Stomilu Ryszard Świderski. Zapraszamy do lektury!

Awans. Który wspomina kierownik najlepiej?
- Z awansów najlepiej wspominam ten z III ligi do II, ponieważ moim marzeniem było znaleźć się przy piłce profesjonalnej. Czas, który spędziłem w Stomilu w IV lidze to był dla mnie taki staż, przygotowanie do tego co naprawdę w zawodowej piłce się dzieje. Piłka nożna to poza wędkarstwem moje pierwsze hobby, dlatego chciałem się przekonać jak to wszystko funkcjonuje od wewnątrz. 

Boiska. Jak mała ich liczba w mieście wpływa na organizacje treningów?
- Jest to szalone utrudnienie. Na ten temat można by mówić wiele, ale i tak nic to nie zmieni, ponieważ nie jest to zależne od zawodników ani sztabu szkoleniowego, lecz od władz miasta. Jeśli ludzie rządzący miastem nie poczynią żadnych ruchów w tym kierunku, to Olsztyn będzie nadal miastem bez boisk.

Czasy ekstraklasy. Stały bywalec na stadionie?
- Moja przygoda z meczami Stomilu rozpoczęła się na początku lat siedemdziesiątych, kiedy Stomil był jeszcze w trzeciej lidze. Od tego czasu, jeśli mecze nie kolidowały z innymi obowiązkami, byłem na stadionie stałym bywalcem i z perspektywy trybun oglądałem wszystkie awanse Stomilu oraz czasy Ekstraklasy. Przed każdym meczem wraz z grupą dwudziestu ludzi zajmowaliśmy miejsca na sektorze 4, żeby oglądać mecze w dobrych warunkach.

Długi. Jak kierownik radzi sobie ze sprawami organizacyjnymi przy ograniczonych funduszach klubu?
- W czasach IV ligi była ciężka sytuacja klubu jednak nie było problemu z pogodzeniem tego. Teraz, kiedy jesteśmy w I lidze diametralnie wzrosły ceny używania hoteli, boisk itd. Jednak do tej pory nie miałem żadnych trudności, zawsze potrafiłem wynegocjować dla klubu korzystne ceny za przebywanie w hotelu czy używanie boisk.

Emerytura. Czym zajmował się kierownik na emeryturze przed rozpoczęciem pracy w Stomilu?
- Po przejściu na emeryturę zostałem zatrudniony w supermarkecie Marko, pracowałem jako kierownik sali, później po przekształceniu się sklepu w Hit byłem kierownikiem działów tzw. twardych spożywczych i następnie po kolejnym przekształceniu w Tesco pracowałem jako kierownik działu świeżych spożywczych i miałem 150 osób personelu pod sobą. Tak wyglądała moja praca na emeryturze.

Fan. Od kiedy Ryszard Świderski jest kibicem Stomilu?
- Od 1971 roku. Przeprowadziłem się wtedy do Olsztyna, wziąłem tu ślub i od tego momentu jestem kibicem Stomilu Olsztyn.

Getry. Czy piłkarze nadal, poprzez obcinanie getrów, doprowadzają kierownika do szału?
- (śmiech - red.) Powiem szczerze, na początku rzeczywiście było to dla mnie niezrozumiałe, że można niszczyć coś za co płaci się pieniądze, ale zauważyłem, że obecnie stało się to dość powszechne i przeszedłem z tym do porządku dziennego. Zaakceptowałem to. 

Historia. Skąd pochodzi, co robił przed przejściem na emeryturę i jak trafił do  Stomilu Ryszard Świderski?
- Pochodzę z województwa warszawskiego (obecnie mazowieckie - red.), dokładnie z miejscowości Wojciechówka koło Mińska Mazowieckiego, tam też skończyłem szkołę. W 1968 roku dostałem powołanie do armii i zostałem żołnierzem zawodowym. Po służbie wojskowej przeszedłem na emeryturę i w 2008 roku dostałem propozycję zostania kierownikiem od taty Bartka Grygorowicza, który był wtedy kierownikiem Stomilu  i nie mógł godzić tych obowiązków z pracą. W Stomilu jestem dokładnie od stycznia 2008 roku, trenerem był wtedy Andrzej Nakielski i zespół występował w 4 lidze.

Innowacje. Czy kierownik idzie z duchem czasu i korzysta w swojej pracy z postępującej techniki?
- Tak naprawdę jestem do tego zmuszony, ponieważ obecnie wszystko, nawet składy meczowe muszą być wypełniane w komputerze w systemie Extranet. Musiałem się do tego dostosować, jednak już podczas zatrudnienia w supermarkecie pracowałem przy komputerze. Nie jestem może wybitny jeśli chodzi o obsługę komputera, jednak to co jest mi potrzebne potrafię na komputerze zrobić sam.

Jabłoński Mirosław. Jak układa się współpraca z obecnym trenerem?
- Pracowałem z kilkoma trenerami, każdy z nich miał inny charakter jednak, z każdym potrafiłem znaleźć wspólny język. Z trenerem Jabłońskim współpraca układa mi się jak do tej pory idealnie. Trener jest człowiekiem bardzo spokojnym i nie jest wybuchowy, z takimi ludźmi bardzo dobrze się pracuje.

Klub. Ile znaczy dla kierownika Stomil Olsztyn?
- Stomil jest to dla mnie bardzo ważną jednostką w życiu. Poświęcam klubowi nawet więcej czasu niż powinienem i dopiero jak jestem pewien, że w klubie nie ma już nic do zrobienia to spędzam swój czas wolny odpoczywając w domu, bądź poświęcam się swojej pasji, czyli wędkowaniu. Powtarzam, Stomil Olsztyn znaczy dla mnie bardzo wiele.

Liga. Jaka to będzie runda wiosenna dla Stomilu według Ryszarda Świderskiego?
- Nie mówię tego głośno, jednak po tak dobrej rundzie jesiennej, moim marzeniem jako kibica i kierownika tego zespołu, jest aby Stomil włączył się do walki o awans do Ekstraklasy. Jeśli korzystnie ułożą się wszystkie sprawy organizacyjne i finansowe, to uważam, że przy tym składzie mamy realne szanse na walkę o najwyższe cele.

Mecze. Kierownik przeżywa je na spokojnie, czy raczej daje się ponieść emocjom?
- Były takie pojedynki jeszcze w III, czy II lidze oraz na początku w pierwszej lidze, kiedy mocno angażowałem się emocjonalnie w mecze. Z czasem przekonałem się, że wpływa to negatywnie nie tylko na moje zdrowie, ale także na ocenę zespołu przez sędziów. Sędziowie zapamiętują, że kierownik danej drużyny jest niesympatyczny i przekazują sobie to nawzajem. Od pewnego czasu spuściłem z tonu, moje zachowanie wobec sędziów jest zawsze konkretne i kulturalne.

Nowy zarząd. Jak kierownik skomentuje wybór nowych władz w klubie?
- Odpowiem krótko i dyplomatycznie. Nie mogę skomentować nowego zarządu, ponieważ są w klubie zaledwie tydzień i jest za wcześnie na jakiekolwiek opinie. Na początku swojej kadencji zarząd ma sporo problemów, a ja staram się im nie przeszkadzać w pracy.

Obcokrajowcy. Jak u kierownika ze znajomością języków obcych?
- Poza polskim posługuję się perfekcyjnie językiem rosyjskim, więc nie mam żadnych problemów w dogadywaniu się z zawodnikami ze wschodu. Innymi językami się nie posługuję.

Piłkarze. Jak układa się współpraca z piłkarzami?
- Myślę, że powinieneś to pytanie zadać zawodnikom. Ja wśród piłkarzy czuję się świetnie, można powiedzieć, że wśród nich czuje się jakbym przeżywał drugą młodość. Współpraca układa się różnie, czasem trzeba coś krzyknąć, podnieść głos żeby przywołać towarzystwo do wykonania pewnych czynności, jednak podkreślam, że czuje się w towarzystwie piłkarzy wyśmienicie.

Ryby. Trwała pasja czy tylko jednorazowe wypady?
- Jest to moja szalona pasja, ponieważ, kiedy jeszcze nie pracowałem w klubie, miałem sporo czasu i zdarzało mi się jeździć nawet na nocne wędkowania, które bardzo lubię. Jestem też zwolennikiem jedzenia ryby, która smakuje mi nawet bardziej niż mięso zwierzęce. Po wyjściu z armii wędkowanie działało na mnie bardzo kojąco i poprzez kontakt z naturą bardzo mnie to wszystko relaksowało. Po wędkowaniu zawsze wracałem do domu naładowany, pełen energii i dzięki temu mogłem pracować jeszcze na działce, co było moją drugą pasją.

Sprzęt. Jak wygląda procedura przygotowania sprzętu do meczu?
- Jeśli chodzi o przygotowania do meczu to wyprany wcześniej sprzęt układam osobiście. Spodenki wkładam w koszulki i z getrami zanoszę do szatni każdemu zawodnikowi, na miejsce w którym siedzi, wieszam koszulkę i spodenki, pod spodem kładę getry i jest to cały sprzęt który ja przygotowuję. Resztę, czyli m.in. piłki, przygotowują najmłodsi zawodnicy.

Trenerzy. Okres współpracy z którym trenerem wspomina kierownik najlepiej?
- Byłoby to nie fair z mojej strony gdybym miał wyróżnić jednego trenera, ponieważ wszystkich z którymi pracowałem szanuję. Z każdym trenerem współpraca przebiega inaczej, jednak każdy z nich był dla mnie odpowiednim partnerem do pracy i dobrze się z nim pracowało.  

Ulubieniec. Czy ma kierownik jakiegoś swojego ulubieńca wśród piłkarzy?
– Ulubieniec to troszkę przesadne określenie, bo preferuję tryb kobieta-mężczyzna i gdybym powiedział ulubieniec to mogłoby to zostać podejrzanie odebrane (śmiech - red.). Wszystkich jednakowo doceniam i wszystkich jednakowo szanuję, z jednym zażartuję trochę cieplej z drugim trochę chłodniej, ale zawsze staram się z każdym pożartować. 

Wąsy. Kiedy kierownik się z nimi pożegnał i dlaczego?
- To była historyczna decyzja podjęta wraz z trenerem Zbigniewem Kaczmarkiem, ponieważ ustaliliśmy, że w przypadku awansu do I ligi, każdy coś od siebie daje. Ja dałem słowo, że w przypadku awansu zgolę wąsy i po ostatnim meczu  słowa dotrzymałem.

Zbigniew Kaczmarek. Jak to było spotkać się po przeciwnej stronie barykady?
- Podczas pobytu w Suwałkach, w rundzie jesiennej, trener Kaczmarek przyjął mnie wspaniale. Zaprosił mnie na stadionie do swojego pokoju, tam przedstawił mnie prezesom i działaczom Wigier, jako najlepszego kierownika jakiego miał w swojej historii, także byłem bardzo mile zaskoczony jego słowami na mój temat. Podobnie przed meczem rewanżowym w Olsztynie, spotkanie było bardzo sympatyczne, zaprosiliśmy trenera Kaczmarka do naszego pokoju trenerskiego na kawę i ciasto. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że trener tak się zachowa i uważam, że jest to bardzo porządny i kulturalny facet.

Tagi: Alfabet Stomilu, Ryszard Świderski, I liga, Zbigniew Kaczmarek


Komentarze

  1. 12.03.15 22:14 Piekarz/OKS

    Odniosę się do ostatniej wypowiedzi Pana kierownika... tak trzymać! Szacunek i wzajemne uznanie. Klasa sama w sobie. ..Duma Warmii!!!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!