Artykuł

Piotr Skiba, fot. Łukasz Kozłowski

Piotr Skiba, fot. Łukasz Kozłowski

Skiba: Źle weszliśmy w mecz

30.09.17 23:45   kyn   1  

Po meczu z Rakowem Częstochowa rozmawialiśmy z bramkarzem olsztyńskiego zespołu Piotrem Skibą.

Twierdza Olsztyn padła z hukiem.
- Źle weszliśmy w mecz i przez połowę pierwszej połowy biegaliśmy jak dzieci we mgle. Nie wiedzieliśmy jak to wszystko ogarnąć. Z każdą minutą się jednak rozkręcaliśmy i w końcu w 44. minucie rzut karny wykorzystany przez Grześka Lecha. Niby złapaliśmy wiatr w żagle, w przerwie powiedzieliśmy sobie mocne słowa. W drugiej połowie graliśmy konsekwentnie i dostaliśmy "gonga", który nie powinien się zdarzyć, bo mówiliśmy sobie już kolejny mecz, ze ze stałych fragmentów nie może nam się nic przydarzyć, a jednak nam się przydarza i to dwa razy. Na pewno nie można się załamać. Na analizę przyjdzie czas, bo mamy teraz dwa tygodnie na przygotowanie się do następnego meczu. Musimy mocno przeanalizować nasze błędy z meczu z Rakowem, co pozwoli nam się lepiej przygotować do najbliższego spotkania, również w Olsztynie.

Miałeś sporo nerwowych sytuacji w polu karnym, bo zawodnicy Rakowa bez problemów wchodzili w pole karne.
- Wiedzieliśmy jak gra Raków. Sam oglądałem dwa mecze i skróty i widziałem, że grają dużo prostopadłych piłek i tak padła pierwsza bramka. Jeden z naszych obrońców przegrał pojedynek sam na sam i przeciwnik wyszedł i huknął. Mimo tego, że wiedzieliśmy, to nie ustrzegliśmy się błędów. Indywidualne krycie też jakoś nie przyniosło skutków. Nie wiem co się dzieje. Na pewno najgorszą rzeczą będzie, jak siądziemy ze spuszczonymi głowami, co już mówiłem i się załamiemy. Życie toczy się dalej, my gramy dalej i tak musi być.

Będą mogli wrócić zawodnicy z linii ofensywnych, których brak był w meczu z Rakowem bardzo widoczny.
- Teraz czas działa na naszą korzyść. Zawodnicy wrócą po zawieszeniach, może Włodek Tanczyk wróci po kontuzji do treningu i zobaczymy. Kadrowicze, może nie tyle, że załatwili nam wolne, ale pozwalają nam na oddech, żebyśmy zrobili sobie wolne głowy. Życzę chłopakom żeby dobrze im poszło i żeby godnie reprezentowali Polskę w tych meczach. Miejmy nadzieję, że powrót Artura Siemaszki zrobi jakiś "szaszor", że tak powiem, z przodu.

Kolejny mecz znów w domu, znów z beniaminkiem i znów drużyną, która jest w gazie (rozmawialiśmy nie znając wyniku meczu Chrobry Głogów - Odra Opole - red.). Łatwo nie będzie?
- Mówiliśmy również przed meczem z Miedzią Legnica, po porażce na wyjeździe, że nie ma nic lepszego, jak wygrać u siebie z liderem i tak było. Z taką myślą będziemy się przygotowywać do meczu z Odrą. Ciężko mi jeszcze coś powiedzieć o Odrze, bo skupialiśmy się na Rakowie. Mamy trochę więcej czasu i na pewno dobrze się przygotujemy do tego meczu.

Jesteś zawsze bardzo krytyczny wobec swojej gry. Przy straconych bramkach mogłeś się lepiej zachować?
- Boli to, że drugi mecz dostajemy trzy bramki. Mogło ich niby wpaść, że dwa czy trzy razy więcej. Po to stawia mnie tam trener, miedzy słupkami, żebym pomagał. Może mogłem lepiej zachować się przy pierwszej bramce, piłka poszła mi po ręku w same okienko po krótkim rogu, ale gość huknął mocno. Nie wiem, ale może. Przy drugiej byłem bez szans. Krzyczymy "wyjazd - plecy" i zamiast wybić piłkę, to znajduje się noga przeciwnika i kieruje piłkę do siatki. Trzecia to już brak słów, stały fragment gry, gdzie mamy indywidualne krycie. rzuciłem się, ale nie doleciałem. jestem krytyczny, bo gdybym nie był, to spocząłbym na laurach. Nie pomogłem tak bardzo, jakbym chciał. Chcieliśmy naprawdę tę twierdze niezwyciężoną utrzymać. Niestety skarcili nas i bez punktów dzisiaj w Olsztynie.

Dostajesz trzy bramki w siatę. Długo się potem z tym borykasz, gryziesz się?
- Powiedziałem do Bartka Grygorowicza żebyśmy zamienili się rękawicami, żeby mi dał te rajdowe, a ja mu dam bramkarskie. W formie żartu, ale... Trzeba się uderzyć w pierś. Będąc bramkarzem, dostając dwie, trzy bramki, człowiek czuje się fatalnie. Dla bramkarzy najlepszym wynikiem jest bezbramkowy remis. Nikt z bramkarzy nie lubi wpuszczać bramek i ja też do nich należę. Trzeba ciężej pracować. Na pewno z trenerem Wyłupskim poświęcimy czas na analizę i zobaczymy gdzie popełniałem błędy, gdzie mogłem zachować się lepiej. Tak jak mówiłem na początku, nie załamuje się, życie toczy się dalej a my gramy dalej.

Tagi: Stomil Olsztyn, Piotr Skiba, Raków Częstochowa, Rozmowa po meczu, I liga


Komentarze

  1. 01.10.17 08:35 Pawlik

    Raków byl dwie klasy lepszy ,niech wszyscy w druzynie zaczna grac na poziomie Grzeska Lecha to wtedy mozemy dyskutowac o zlym wejsciu w mecz. Powolny Dziemidowicz i Abott 3 pkt nam nie ugra.Dopiero Piotr Glowacki jak wszedl zaczal sie mecz.Brawo dla Pawla Baranowskiego ze z meczu na mecz jest w lepszej formie.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!