Artykuł

Zdjęcie jest ilustracja do tekstu, fot. Emil Marecki

Zdjęcie jest ilustracja do tekstu, fot. Emil Marecki

(S)krytym okiem po meczu z Zagłębiem Sosnowiec

15.08.16 10:08   kyn   11  

Intensywny tydzień piłkarski za nami. Odczucia ambiwalentne, bo z jednej strony Stomil nie stracił bramki, a z drugiej też nie strzelił. Mimo wszystko, nadal twierdzę, że nie mamy się czego wstydzić.

Po ostatnim felietonie zarzuciliście mi, że tracę obiektywizm. Chwila, chwila, jaki obiektywizm? Kto mówił,że na stronie kibicowskiej, zaangażowanej w Stomil na maksa, muszę zachowywać jakiś obiektywizm w stosunku do mojego ukochanego klubu? Poza tym, założeniem tego cyklu było przedstawianie przeze mnie spraw w sposób ściśle subiektywny, niejednokrotnie odmienny, zarówno od poglądów kolegów z redakcji, jaki i Was, czytelników.

Każdy z nas widzi jedną sprawę na wiele sposobów, bo z poglądami jest jak z dupą. Każdy ma swoją. Zupełnie inną sprawą jest już to, czy, czytając Wasze komentarze, niejednokrotnie słuszne i merytoryczne, wyciągam jakieś wnioski. Pewnie, że tak. Wielokrotnie potem z wieloma z Was rozmawiam. I o to przecież chodzi. Żebyśmy wymieniali nasze spostrzeżenia na temat Dumy Warmii, wyciągali wnioski i wspólnie, razem działali dla jej dobra.

To tak, jak na spotkaniach Socios Stomil. W pół godziny robimy burzę mózgów i mamy tysiąc pomysłów na minutę. Niejeden z nich jeszcze Was zaskoczy.

Wróćmy zatem do meczu z Zagłębiem. Nudny to był mecz? Nie. Mi pierwsza połowa zleciała jak z bicza strzelił. Czemu? Bo zabrakło tylko bramek, czyli tej soli piłki nożnej, ale poza tym, wszystko było. Wbrew pesymistycznym zapowiedziom, frekwencja dopisała, bo 2,5 tysiąca to niezła frekwencja. Młynek nabity, goście dopisali, obie strony, z resztą, świetny doping i wzajemne pozdrowienia. Do tego jupitery i atmosfera jak marzenie.

Zabrakło właśnie, wcześniej wspomnianych, bramek, ale widać w zespole kompleks Chojnic, bo o ile ze słabiutkim ROW-em i przesłabiutkim Chrobrym (tak, przesłabiutkim, każdy ich prawie leje) nasza gra ofensywna przyniosła efekty, to, grająca ofensywny futbol Chojniczanka, dysponująca poważnymi argumentami w postaci Biskupa i spółki, skarciła nasz efektowny, radosny futbol "na tak". I teraz to pokutuje. Wystarczy porównać jak grali nasi defensywni pomocnicy w trzech pierwszych meczach sezonu, a jak grali w ostatnich dwóch spotkaniach.

W meczu z Zagłębiem Wiktor Biedrzycki wielokrotnie, zamiast zapędzać się pod bramkę przeciwnika, ustawiał się w linii razem z obrońcami, tym bardziej, że obaj boczni obrońcy, Ratajczak i Ziemann, byli raczej nastawieni ofensywnie. Zagrała asekuracja w linii defensywnej i dobrze patrzyło się na współprace w destrukcji pary Wełnicki-Ziemann. Z resztą Wełnicki, co byście o nim nie mówili, zna się na swojej robocie. To na nim, w głównej mierze, oparty był ciężar zabezpieczenia olsztyńskiej bramki. I wywiązał się z niego w stu procentach. Piotrek Skiba, tak naprawdę, musiał tylko raz poważnie się wysilić. Reszta akcji gości była albo kasowana, albo zmuszani byli oni do błędów. Z oczywistych względów, gra w drugiej połowie trochę siadła, ale mieliśmy swoje sytuacje (ha ha ha ha napisałem jak piłkarz) i zabrakło faktycznie troszkę tego piłkarskiego szczęścia.

Dla wszystkich kontestatorów gry Grześka Lecha, polecam porównanie gry ofensywnej Stomilu w meczu z Ruchem, gdy go nie było, i w meczu z Zagłębiem, gdy grał 90 minut. Była różnica? Mam tylko nadzieje, ze tego powera w Grześku starczy na cały sezon, żeby nie było jak w końcówce poprzedniego.

Trener Adam Łopatko zarzucił mi, z resztą bardzo zasadnie, że "pompuję" Ziemanna. No tak, faktycznie, ale nie mogę się oprzeć. Widzę w tym chłopaku ogromny potencjał, który niektórzy z Was zauważyli w nim również, już na początku jego przygody ze Stomilem. Adasiowi Łopatko naprawdę udało się znaleźć perełkę, nieoszlifowany diament, który, mam nadzieję, doprowadzi do pełni blasku. I będziemy mieli z niego jeszcze niejedną radość. Tak jak z Biedrzyckich. Co najważniejsze, Ci młodzi zawodnicy zdają sobie sprawę ze swoich słabości i liczę, że przekują je w siłę. Jeśli nasz trener poprowadzi ich tak, jak Szymonowicza, to na pewno tak będzie. To przecież Marcel mógł być autorem bramki kolejki, gdyby nie ten przeklęty słupek i rękawice Szumskiego. I ten sam Marcel, po dobrym odbiorze wraz z Kunem pod naszym polem karnym, popędził do przodu, zauważył nieobstawionego Kujawę na środku pola i świetnie podał. Kujawa obsłużył "Kunka" i było, jak było. Naliczyłem trzy błędy w obronie Ziemanna, naprawione z resztą przez wspomnianego Wełnickiego i dwie straty przy wyprowadzaniu piłki, z których jedną sam naprawił. Jak na pechowca z Chojnic, całkiem nieźle.

Muszę się z Wami podzielić jeszcze jedną sprawą. W tych pechowych Chojnicach byli rodzice Ziemanna. W przerwie meczu, gdy nic jeszcze nie zapowiadało horroru, podszedł do mnie tata Marcela. Przedstawił się i podziękował za ciepłe przyjęcie chłopaka w Stomilu. Mi zrobiło się tak jakoś dziwnie, chwilę z resztą sobie porozmawialiśmy i serdecznie Pana Ziemanna z tego miejsca pozdrawiam, bo wiem, że to przeczyta. Dla takich chwil warto robić to, co z chłopakami ze stomil.olsztyn.pl i sport.egit.pl robimy.

Jasne, jest wielu, którym się to nie podoba, którym wygodnie, zza klawiatury, pisać bzdury i "hejtować" wszystko i wszystkich. Emil wielokrotnie pisał, że jest co robić i chętnie przyjmiemy do naszego grona kogoś, kto będzie nam chciał bezinteresownie pomóc w tym, by wyglądało to jeszcze lepiej. Bo pole do popisu jest szerokie, nie omijają nas pomyłki czy błędy, ale chcemy i będziemy się rozwijać. Bo kto stoi w miejscu, ten się cofa. To samo dotyczy naszego kochanego Stomilu. SPW!!!

P.S. Po meczu podszedł do mnie jeden z kibiców, który był na meczu z małym dzieckiem i chcial wnieść dla niego wodę w małej, plastikowej butelce. I tu ochrona, tak tak, wykazała sie ludzkim podejściem i wpusciła tatę, dziecko oraz wodę. Kibic poprosił, żebym o tym napisał i podziekował. Więc piszę i dziękuję. W imieniu własnym i taty szkraba. A to sie jakoś pozytywnie na koniec zrobiło. I byle tak dalej.

Tagi: Stomil Olsztyn, Zagłębie Sosnowiec, (S)krytym okiem, felieton, I liga


Komentarze

  1. 16.08.16 21:29 Wielki Stomil

    widzialem ta tabele pro junior i jestesmy chyba na 7 miejscu szkoda ze trener na koncowki niewpuszcza jakis wychowankow czy juniorow bo szkoda bylo by niedostac kasy za ten system

  2. 16.08.16 19:09 Piekarz/OKS

    Szewczyk w Stomilu! Brawo!

  3. 16.08.16 10:09 Wielki Stomil

    czemu mecze rezerw pokrywaja sie z pierwszym zespolem w ten week specjalnie to wszystko jest tak ustawione???

  4. 15.08.16 23:47 barakuda

    Jak za duzo miesa to proponuje dla jaroszy balet albo filhsrmonie

  5. 15.08.16 23:31 kyniOKS

    Za dużo mięsa hmm powiem tak gdyby wsłuchać się co śpiewały dziewczyny z Elbląga to żenada jak zwykle ale należało im się parę słów prawdy...

  6. 15.08.16 22:27 Jabedaya

    A mi się nie podobał nasz doping. Za dużo mięsa i za cicho. Zero współpracy z resztą stadionu, nawet nie było Kto Wygra Mecz?!

  7. 15.08.16 14:28 LUFC

    Kyniu, 100% racji. Gołym okiem widac, ze z Ziemanna bedzie kawał zawodnika. Chlopak porusza sie jak Cafu, ma inklinacje do gry ofensywnej. Choc za kazdym razem, gdy go w niedziele chwalilismy, to zaraz sie obcinał ;) beda z niego ludzie bo podobno charakter tez ma w porzadku.

  8. 15.08.16 13:07 Joe Black

    Bramki były tylko goli nie było ;)

  9. 15.08.16 11:25 Jaroslaw

    Moimi ulubieńcami są te piękne Panie - czy to starsze czy to młode siedzące zawsze w sektorach 2-3 :) Z tego miejsca serdecznie Pozdrawiam. Jarosław Alvaro

  10. 15.08.16 10:59 Kot

    Każdy ma swoich ulubieńców, jeden lubi koszykarki, a inny Zahorskiego i Ziemanna ;)

  11. 15.08.16 10:40 paragon

    Kyniu, a może Zahora na dłużej wpuścić ?

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!