Teraz jest So 23 cze, 2018

Forum Kibiców Stomilu Olsztyn

Największe piłkarskie forum na Warmii i Mazurach

Sytuacja w Naszym Klubie

Podziel się swoją opinią na temat wydarzeń w klubie!

Moderatorzy: Pojezierski, Moderatorzy

Avatar użytkownika
 
Posty: 1020
Dołączył(a): So 06 mar, 2004
Lokalizacja: Pojezierze

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Pojezierski » Śr 30 maja, 2012

- Euforia euforią, zadowolenie zadowoleniem, a chłodną głowę trzeba mieć i patrzeć realnie, nawet jeśli jest to ukochana drużyna – nie ma wątpliwości Andrzej Bogusz, były prezes, a obecnie jeden z głównych sponsorów Stomilu Olsztyn. Jednocześnie podkreśla jednak, że myśli o „czymś więcej niż I liga”…

- Zastanawiał się Pan kiedyś, na jakiej pozycji grałby Andrzej Bogusz jako piłkarz?

- Z moich charakterkiem to chyba tylko w ataku (śmiech).

- A ja bym Pana widział raczej jako twardego defensywnego pomocnika z podaniem otwierającym drogę do bramki.

- Coś w tym jest (śmiech). A jeżeli jeszcze inaczej na to spojrzymy, to można powiedzieć, że Stomilowi przydałby się ktoś na obu tych pozycjach.

- No dobra, to teraz już zupełnie poważnie. Gdy dwa lata temu przychodził Pan do klubu, zadeklarował Pan, że w ciągu dwóch-trzech lat będzie I liga, a potem może nawet coś więcej. Na ile to były plany, a na ile marzenia?

- To był plan. I mówię tak nie dlatego, że to wyszło. Jeśli coś jest tu zaskakujące, to najwyżej czas, w jakim udało się to zrealizować. Kilkukrotnie publicznie deklarowałem tę I ligę, ale rozmawiałem z trenerem o tym, że ten plan ma być zrealizowany w ciągu trzech lat. To, że to zdarzyło się w ciągu dwóch lat, to pewna niespodzianka. Dlaczego? Bo dwa lata były trochę nierealne. Przecież tę drużynę, ten klub, trzeba było wyciągnąć z niebytu. Wiele osób uważało, że mamy tu przypadkowych zawodników i ścierały się poglądy bardzo mocno – jedni twierdzili, że trzeba budować zespół w oparciu o zawodników z regionu, inni twierdzili, że bez armii zaciężnej się nie obędzie. My wybraliśmy ten pierwszy wariant, ale to nie do końca jest tak, że bazując tylko i wyłącznie na zawodnikach z regionu można stawiać bardzo ambitne cele. Piłka potrzebuje profesjonalizmu, a go bardzo trudno znaleźć u nas w regionie.

- No tak, Olsztyn to nie Barcelona…

- No właśnie.

- W ciągu tych wspomnianych dwóch lat nie było samej sielanki – było sporo zawirowań i czasami wydawało się, że los klubu wisi na włosku. Pan też zrezygnował przecież w pewnym momencie z pełnienia funkcji prezesa Stomilu. Ile było w tym wszystkim gry, a ile prawdziwych dylematów? Były chwile zwątpienia?

- W momencie, kiedy pojawia się sukces, zawsze wygląda to tak, jakby było lekko, łatwo i przyjemnie. A jak się w tym jest, uczestniczy się w budowaniu tego, to sukces oznacza zawsze jakąś ciężką pracę, jakieś emocje i jakieś trudne chwile. Ale czy chwile zwątpienia? To nie z moim charakterem – popadać w tego rodzaju frustracje. Natomiast była pewna okoliczność, która wywołała żal, że coś, co ma perspektywy, może się rozsypać. Mówię o tym nieporozumieniu związanym z udziałem miasta w finansowaniu klubu…

- …to był ten moment, kiedy Pan zrezygnował.

- Tak. To był trudny moment, ale nie tyle zwątpienia, co żalu, że to wszystko może się rozsypać.

- A rzeczywiście mogło, czy to był tylko taki straszak i element twardych negocjacji?

- Mogło się rozsypać. Dzisiaj, z perspektywy czasu oceniam, że było to zupełnie niepotrzebne i można to było załatwić zupełnie inaczej. Wolałbym, żeby rzeczywiście były to twarde negocjacje, ale negocjacje są wtedy, jeśli strony ze sobą rozmawiają. A tu był moment, kiedy realizowaliśmy cel, a do realizacji celu był potrzebny budżet, i nagle otrzymaliśmy informację, że tego budżetu nie będzie. Taką informację trudno przyjąć ze spokojem i bez emocji. Jak Pan pamięta, była wtedy licytacja na słowa, na cyfry… To było zupełnie niepotrzebne i niepoważne. Nie powinno się w taki sposób rozwiązywać tego typu problemów. Trochę podobną sytuację mamy w chwili obecnej. Mamy awans, na który czekali kibice i nie mam wątpliwości, że skorzysta na tym i miasto, i region. To jednak również kolejne wyzwanie – zamknął się pewien rozdział w historii tego klubu i otworzył się nowy. Są nowe oczekiwania i potrzebne jest nowe finansowanie, a nikomu nie jest lekko. W gospodarce nikt nie wie, co go czeka, rynki się walą, Grecja się posypała… Już wiele miesięcy temu obstawiałem, że Grecję spotka taki finał. A to wszystko ma przełożenie również na piłkę, bo o sponsorów naprawdę nie jest teraz łatwo. Po drugiej stronie mamy natomiast piłkarzy, którzy za darmo wcale nie chcą grać. Z perspektywy dwuletnich doświadczeń muszę powiedzieć, że życzę powodzenia wszystkim zwolennikom teorii, którzy myślą, że jak się bierze do drużyny piłkarzy tylko z regionu, to podstawową motywacją jest dla nich reprezentowanie regionu, a pieniądze tylko dodatkiem. Wybijmy sobie takie myślenie z głowy! W ciągu tych dwóch lat mieliśmy kilka przypadków, kiedy okazywało się, że wielu z tych chłopaków interesuje tylko kasa. Ja sobie z tym poradziłem, ale gdyby był ktoś z bardziej miękkim charakterem, różnie mogłoby się to skończyć.

- Nadal woli Pan uczestniczyć w kierowaniu klubem z tylnego siedzenia? Na tę chwilę nie ma Pana w zarządzie; jest Pan tylko w radzie sponsorów.

- Czas pokaże, jak to będzie. Udało się nakłonić pana Darka Miłka, który ma zainwestować swoje pieniądze w budowę Galerii Warmińskiej, żeby zainwestował też swoje pieniądze w ten klub…

- …to, że te negocjacje się toczą, to była taka trochę tajemnica poliszynela.

- Ja tego nie ukrywałem, z kim prowadzę negocjacje. Nie chciałem się jednak wychylać przed szereg i dopóki pan prezydent nie podjął negocjacji z panem Miłkiem, trudno było oficjalnie o tym mówić. Ja miałem jego nieoficjalną zgodę i – w rozmowach nieoficjalnych – go do wejścia w klub przekonałem. Był jednak potrzebny udział miasta. To w którymś momencie nastąpiło i została ustalona kwota. Wszystkie szczegóły, choćby to, na jak długo to wsparcie będzie, będą ustalane 5 czerwca. Podczas ostatniego meczu w Olsztynie pan Miłek dzwonił zarówno do mnie, jak i do pana prezydenta i rozmawialiśmy odnośnie jego kolejnego przyjazdu do Olsztyna. W kalendarzu mam na to zaplanowany cały dzień i zdaję sobie sprawę, że te rozmowy będą trwać bardzo długo. Dotyczyć będą jednak szczegółów finansowania klubu, a właśnie w oparciu o te środki chcemy oprzeć perspektywy dla tej drużyny.

- To nie będzie kasa na wodę i odżywki dla piłkarzy…

- Nie, nie, to będzie naprawdę konkretna kwota. Trzeba się jednak liczyć z tym, że część sponsorów wycofa się też z finansowania klubu, bo po prostu przekracza to ich możliwości. Nie wiemy też, jak do końca zachowa się miasto, bo tych rozmów też jeszcze nie zakończyliśmy. Kolejna sprawa to wyjaśnienie paru kwestii z zarządem, trenerami i zespołem. Ten sukces w postaci awansu wiele osób, z wyjątkiem zarządu, który nie pobierał wynagrodzenia i nie będzie pobierał, chce przekuć w korzyści dla siebie. I na razie z dużym zdumieniem przyjmuję oczekiwania wszystkich po kolei, a szczególnie zawodników. Spróbuję im wyjaśnić, że to nie może być tak, że korzyści będzie czerpać jedna strona, a druga wystąpi w roli frajerów. Może ktoś powie, że nie wypada mówić takich rzeczy w takim momencie, ale ktoś musi, tym bardziej, że czas szybko ucieka i czas już na pewne podsumowania. Ja oczywiście bardzo cieszę się z tego awansu, tym bardziej, że udało się go zrobić szybciej, niż zakładaliśmy. Nie jestem też znawcą piłki nożnej, tylko jak każdy chłopak w tym kraju w nią grałem i może tylko trochę więcej z niej rozumiem. Nie traktuje jednak siebie jako znawcy. Z pozycji amatora, czyli z trybun, muszę jednak powiedzieć, że oceniam ten sukces Stomilu jako wyjątkowo korzystny zbieg okoliczności. W tym awansie pomogły przede wszystkim inne drużyny, które zaliczyły nadspodziewanie wiele wpadek. Gdyby nie te wpadki, to trzeba zwrócić uwagę, że my w tym sezonie naprawdę nic wyjątkowego nie zagraliśmy. Taka jest brutalna prawda. Pięć ostatnich spotkań, z których jedno dało nam przecież awans, było wymęczonych. Nawet to zwycięstwo ze Świtem. A pierwsza połowa z Okocimskim? To był dramat. Po takim meczu niektórzy, po tym, co zaprezentowali, powinni się wstydzić wyjść na boisko! Mecz z Wigrami w drugiej połowie? Też lepiej zapomnieć… Mecz, który dał nam awans – umordowane 1:0. A ostatnie spotkanie w Olsztynie z Rzeszowem? Kompletna klapa. Gdyby nie dwa niezłe strzały Łukasika, trudno byłoby cokolwiek o tym meczu powiedzieć! Mamy na liście płac dwudziestu paru zawodników, a było widać, że to zaplecze kompletnie nie istnieje. Niestety, ale połowa z zawodników, którzy byli na boisku w tym meczu nie powinna grać w I lidze, bo się po prostu do niej nie nadaje. Taka jest brutalna prawda. Wiem, że to, co mówię o tym sukcesie, ma wielki kaliber, ale to, że Stomil nic wielkiego w tym sezonie nie zagrał to brutalna prawda. Nie zagraliśmy przecież jakoś bardzo dobrze praktycznie żadnego bardzo ważnego dla nas spotkania! Mamy ogromne problemy ze zdobywaniem bramek, a bez Suchockiego nie mamy tak naprawdę siły w ataku. Jak go nie ma – nie ma kto tej gry z przodu ciągnąć. Mamy problemy z rozegraniem piłki w środku i – choć trener uważa może inaczej – moim zdaniem nie mamy pomocy. Irytująca jest też „gra w dziada” z tyłu – z prawej strony na lewą i odwrotnie przenosimy ciężar gry czasem aż czterema podaniami. Chłopcy bardzo często nie widzą kolegi, który jest 20 metrów dalej. Nie wiem, czy Pan to widzi, ale uważam, że ta drużyna nie ma szans na szukanie sukcesów w I lidze. Pytanie, o ile więcej da się z tej drużyny jeszcze w I lidze wycisnąć od strony sportowej? Od strony finansowej można pomyśleć, że sporo. Niektórym trochę chyba powywracało się w głowach.

- Szykują się twarde negocjacje?

- Musi się znaleźć jakaś płaszczyzna i pole do kompromisu. Jak tego nie będzie, to nie wiem, jak to będzie dalej funkcjonować. Trzeba pamiętać, że nic nie jest na zawsze i na pewno. Ja też jeszcze nie rozstrzygnąłem, jaką rolę, i czy w ogóle, chciałbym w tym dalej odgrywać. Bo ja umiem funkcjonować tylko w sytuacjach realnych. Nie wchodzi w grę, żeby to zarząd klubu miał być pod presją piłkarzy, trenerów i tak dalej. To niedopuszczalne.

- Z tego, co wiem, poza trenerem i dwoma, może trzema zawodnikami, wszyscy mają jednak ważne kontrakty.

- I właśnie o to chodzi. Te kontrakty całe piłkarstwo w Polsce traktuje bardzo jednostronnie. Jak się źle dzieje od strony finansowej, to panowie piłkarze bardzo często mają to, za przeproszeniem, w dupie. Wniosek jest na ogół taki, że „nam się to należy, jak psu buda”, a klub nas nie obchodzi. I jest tak nawet wtedy, gdy pan piłkarz nie umie przyjąć porządnie piłki – „bo ja mam kontrakt i jestem na liście płac”. Natomiast jak idzie lepiej, słychać… znów to samo: „nam się należy więcej”. Tak więc ten kontrakt nie ma tak naprawdę żadnej wartości dla zarządów klubów. Rozmawiałem o tym z Irkiem Sobieskim i cieszę się, że ma takie samo zdanie, jak ja. Jeżeli dojdzie do podniesienia kontraktów w Stomilu, to będą to sporadyczne przypadki – bo jest paru chłopaków, którzy naprawdę potrafią grać w piłkę. Jest jednak jeden warunek – klub coś z tego musi mieć. Oprócz tego, że zainwestowaliśmy swoje pieniądze, postawiono nas również na straży interesów tego klubu. Tak więc, jeżeli podwyżka, to owszem, ale również przedłużenie kontraktu. To nie może być taka historia, że rozmawiamy o innych warunkach kontraktu, ale tylko po stronie zawodnika. Klub też coś musi z tego mieć. Bo to klub pozwala się wypromować, a pieniądze wkładane przez nas w tę drużynę sprawiają, że przed tymi chłopakami otwierają się pewne życiowe szanse. To nie może być tak, że oni będą jedynym beneficjentem tego sukcesu – na to się nie zgodzę, nie ma mowy.

- Na ile I-ligowy budżet jest już gotowy? Mówi się, że minimum to 3,5 mln zł.

- Wszyscy mówią, że te 3,5 mln zł to minimum. Ja nie wiem, czy to ma być aż 3,5 mln zł, czy tylko 3,5 mln zł. Mamy teraz czas, żeby naprawdę dokładnie to ustalić i zrobić konkretną przymiarkę do tego budżetu. Musimy wiedzieć, o jakich pieniądzach 5 czerwca mamy rozmawiać. Na koniec jednak i tak chęci oraz oczekiwania muszą się po prostu zejść z możliwościami. Jeżeli tego nie będzie, to nie ma sensu ubiegać się o licencję. Oczywiście aż tak pesymistycznie na to nie patrzę. Myślę, że znajdziemy zrozumienie i kompromisowe rozwiązanie. A jeżeli nie, też mnie to nie przeraża. Bo to nie będzie tak, że zawodnicy będą dyktować w tym klubie warunki. Myślę, że wielu kibiców, nawet tych najbardziej oddanych, zgodzi się ze mną co do oceny sytuacji sportowej, a zwłaszcza tych ostatnich meczów. Euforia euforią, zadowolenie zadowoleniem, a chłodną głowę trzeba mieć i patrzeć realnie, nawet jeśli jest to ukochana drużyna.

- To kwestie sportowe. A jak ocenia Pan wdrażaną przez miasto obecnie koncepcję budowy stadionu? Ten wariant, który jest już planem „B”, ma szanse powodzenia?

- Tak się składa, że od samego początku uważałem, że tamten plan (zakładający budowę stadionu w formule partnerstwa publiczno-prywatnego – red.) ma niewielkie szanse powodzenia. Szkoda, że minęły dwa lata. To stracony czas. Teraz trzeba sporo wysiłku i sporo wspólnych działań zarządu klubu z władzami miasta, by nie okazało się zaraz, że nie dostaniemy licencji. Nie brakuje na tym stadionie tylko oświetlenia, ale też paru innych rzeczy, a tego nie zrobi się w tydzień za tysiąc złotych. A szanse powodzenia scenariusza „B”, w którym ma uczestniczyć Libra Project? Uważam, że są bardzo duże, jeżeli weźmiemy pod uwagę szczerość intencji i determinację obu stron. Rozmawiałem ostatnio wiele razy z panem prezydentem i z panem Darkiem Miłkiem, z którym znam się dość dobrze, i wiem, że po obu stronach te intencje są szczere. Na razie obie strony starannie wywiązują się ze zobowiązań wobec siebie. Jeżeli nikt się nie wycofa, to wszystko się uda. Z przyczyn formalnych, szanse na rozpoczęcie tej budowy stadionu jeszcze w tym roku są jednak znikome. Początek wiosny przyszłego roku to chyba optymalny termin.

- Ja szacowałem raczej, że ten start budowy nastąpi dopiero w drugiej połowie przyszłego roku. Jest co prawda program funkcjonalno-użytkowy stadionu, ale nie ma przecież nawet projektu!

- Tak, ale trzeba skrócić procedury w sposób maksymalny i skupić się na koncepcjach stadionów, które w tym kraju już powstały i które kosztowały na poziomie 50 mln zł. Uważam, że na takim poziomie da się zbudować stadion w Olsztynie. Nie można popadać przy tym w megalomanię, bo później obiekt będzie obciążać budżet miasta, czyli nas – mieszkańców. Nie chodzi tylko o satysfakcję, żeby powiedzieć sobie: „o, jak fajnie, że tak mało dokładamy”. Najlepiej nie dokładać nic. Bo oczekiwać, że tzw. miasto wszystko nam zrobi i wszystko nam da jest trochę nie w porządku.

- Ale taka rola miasta – utrzymywać biednych czy szkoły, a przy okazji organizować koncerty i na przykład utrzymywać stadiony.

- Zgadzam się, ale budżety samorządów są ograniczone. Po kilkadziesiąt procent pochłania w nich na przykład szkolnictwo, choćby chora karta nauczyciela, która rozpieprza budżet każdego samorządu. Tych pieniędzy w każdym samorządzie wiecznie brakuje. Zgadzam się jednak, że miasto powinno łożyć pieniądze na sport czy na kulturę i powinno być kreatorem, szczególnie w biednych regionach, jak nasz. Nie można jednak oczekiwać, że wszystko będziemy mieć od razu, i jeszcze ponad miarę. Kwestia budowy stadionu wygląda optymistycznie, bo na mecze II ligi na stadion Stomilu przychodziło niekiedy więcej ludzi niż na wszystkie pozostałe mecze II ligi wschodniej. To pokazuje, że zapotrzebowanie na piłkę jest i budowa stadionu jest potrzebna, poza dyskusją. Tak samo poza dyskusją jest posiadanie drużyny na poziomie co najmniej I ligi. Nie oznacza to jednak, że od razu mamy budować stadion na 14 czy 15 tys. widzów, jak oczekują niektórzy.

- Oprócz kibiców jest Pan chyba jedyną osobą, która mówi: „co najmniej I liga”. To „coś więcej”, czyli Ekstraklasa, siedzi Panu gdzieś w tyle głowy czy na razie to tak nierealne, że tego typu marzenia trzeba odłożyć gdzieś dalej?

- Wywodzę się z biznesu i zajmuję się nim ileś lat. Kiedyś z czegoś w życiu bezpowrotnie zrezygnowałem, żeby postawić na inną kartę i gdybym nie miał odwagi, marzeń i celów, to ani bym nie podjął takiej decyzji, bo to było szaleństwo, co ja zrobiłem...

- …no właśnie, przecież jest Pan po… weterynarii.

- Tak. I gdybym nie wierzył w marzenia i wielkie cele, ani nie podjąłbym takiej decyzji, ani nie osiągnąłbym w tej branży, w której teraz jestem, tego, co osiągnąłem. W życiu są oczywiście i sukcesy, i porażki, ale ja nawet porażki staram się traktować jako przystanek w drodze do sukcesu. Większość naszego społeczeństwa porażki po prostu przyjmuje i to jest właśnie ta subtelna różnica. U mnie porażka wywołuje chwilę refleksji. Może inną drogą, może z innymi ludźmi albo może z innymi metodami – zastanawiam się. Ale to nie powoduje tego, że się cofam. Nie umiem nie myśleć o przyszłości w kategoriach sukcesu. Dwa lata temu, poza kibicami – jak Pan słusznie zauważył – traktowano tamte deklaracje z uśmiechem na ustach i niedowierzaniem. Po awansie natomiast dostałem sporo telefonów i SMS-ów od ludzi, którzy moimi sympatykami nie są, a z pokorą przyznali, że jednak się udało. Teraz też uważam, że ta Ekstraklasa nie jest niemożliwa. Oczywiście rozum i kalkulacje podpowiadają, że to mało realne. Ale to na razie. Z drugiej strony jednak, jak patrzy się na mecze Ekstraklasy, można zadać pytanie: „Co ci goście tam robią?”. Poziom piłkarski wielu tych drużyn i wielu zawodników powoduje, że spotkania są w większości tak nudne, że jakiekolwiek emocje związane ze spotkaniem przeżywają tylko ci najzagorzalsi fani tych drużyn. Ci, którzy oglądają mecze dla rozrywki, nie mają po prostu czego oglądać. Widać to zresztą po trybunach Ekstraklasy czy I ligi. Większość spotkań to niestety kopanina, a piłkarze nazywają się piłkarzami tylko dlatego, że ktoś dał im kontrakty za spore pieniądze w stosunku do umiejętności i zaangażowania. I się we łbach powywracało… Efekt jest taki, że przeciętny mecz Ekstraklasy, bo nie mówię tu o tych kilku naprawdę niezłych meczach Legii czy Śląska, nie odbiega specjalnie poziomem od tych najlepszych spotkań w wykonaniu Stomilu w II lidze. Mieliśmy przecież mecze pucharowe, gdzie różnicy w grze nie było specjalnie widać. To pokazuje, jak duże znaczenie w polskiej piłce ma ciągle ambicja i wola walki. W polskim piłkarstwie olbrzymie braki można nadrobić właśnie siłą woli i sercem włożonym w grę. W Hiszpanii czy Anglii już tak się nie da. Dlatego nie powinniśmy próbować grać jak Barcelona, tylko najpierw zacząć jak Barcelona biegać. Oczywiście, nie można też grać tak, jak próbowała grać w ubiegłym sezonie Olimpia Elbląg. W ostatnim meczu w Olsztynie oni nie grali niczego poza długą piłką od obrońców do napastników i liczyli, że coś z tego wyjdzie. Tak też nie można… A co do Ekstraklasy, to naprawdę nie jest nierealne. Oczywiście pewne zmiany personalne byłyby potrzebne. W sporcie, jak we wszystkim, potrzebne jest pewne doświadczenie, a my nie mamy na dziś piłkarzy, którzy potrafiliby wziąć na bary dwóch zawodników i sobie z nimi poradzić. U nas tego trochę brakuje. Wiem, że często chłopaki świetnie prezentują się na treningach, a później nie zawsze radzą sobie z presją, która wiąże im nogi. Dlatego właśnie potrzeba wzmocnień. I to już teraz. Musimy ściągnąć paru chłopaków z jakimś tam obyciem w Ekstraklasie czy choćby w I lidze. Brakuje nam chłopaka, który potrafi uderzyć z 16 czy 20 metrów, brakuje nam rasowego pomocnika, który wie, kiedy piłkę przytrzymać, a kiedy przyspieszyć tę grę. W ostatnich meczach ta pomoc się po prostu skompromitowała.

- Widzę, że zawodnicy podnieśli Panu trochę ciśnienie…

- Tak, bo wie Pan, jeżeli mam w tym dalej uczestniczyć, to chciałbym mieć satysfakcję, że zarobki tych piłkarzy nie są oderwane i nie są z kosmosu w stosunku do sytuacji całego regionu. Mnie nie obchodzi, ze w Wiśle Płock zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych. Wisła ma budżet ponad 5 mln zł, czyli taki, z którym można by pukać do bram Ekstraklasy i… właśnie spada z I ligi! Jak w takiej sytuacji rozmawiać z potencjalnymi sponsorami? Mam im zaproponować frajerską rolę dojnej krowy, a w zamian „jak Bóg da”? Wynagrodzenia mogą być większe, nawet bardzo duże, ale za wynik sportowy.

- Dobra. To już ostatnia kwestia. Po co Bogusz piłce - wiadomo. Ale po co piłka Boguszowi - wiele osób wciąż się zastanawia.

- Ci, którzy się zastanawiają, to często sami lepiej ode mnie wiedzą (śmiech). Podobno mam stadion budować i parę jeszcze innych historii. W ogóle się tym jednak nie przejmuję, bo to tylko gadanie ludzi, których wiedza jest na poziomie zera. Doszło do tego, że nawet ludzie z mojego najbliższego otoczenia wierzą, że ja będę mieć w tym wszystkim jakiś gruby interes. Wiem, że dziś nie mieści się w głowie, że można zrobić coś bezinteresownie, ale nie jest to takie proste. W kwestii budowy stadionu do dziś nikt nigdy ze mną nie rozmawiał. Szczerze mówiąc, nie wiem nawet, o czym miałby rozmawiać, bo nie ma żadnych projektów, ani terminów. Poza tym myślę, że ta inwestycja będzie w formie zamówienia publicznego, a Arbet jest za biedny, żeby dokładać do inwestycji, tak jak robią to inne, większe firmy. My nie mamy na to pieniędzy, ani nie chcemy rozkładać podwykonawców. Bo takie inwestycje, z dumpingowymi cenami, do tego prowadzą. Nie wiem więc, czy w ogóle złożymy jakąkolwiek ofertę na ten stadion i czy w ogóle jakieś rozmowy na ten temat ze mną będą. Druga kwestia to temat budowy Galerii Warmińskiej. Trzeba przy tym pamiętać, że Darek Miłek, z galerii, które wybudował w Polsce, większość realizował w formule takiego „składanego” wykonawstwa. Dopiero teraz, w Inowrocławiu, buduje galerie w formule generalnego wykonawstwa. Nie sądzę, żebym dostał od niego propozycję budowy jako generalny wykonawca. W ogóle nie wiem, czy będę tę galerię robić. Bo co z tego, że jest to kolega, jak firma X czy Y zrobi mu to o 10 mln taniej? Takie są fakty związane z biznesem. Pojawia się więc pytanie: „Po co mi to?”. Kiedyś już Panu mówiłem, że od 12 czy 13 lat zajmuje się jedną dziedziną i jedną branżą biznesu. To trudne czasy, bo w tym okresie kryzysy w branży były trzy, a ten ostatni dotyczy wszystkich. Jak na 12 lat to sporo, a jednak dokądś jako Arbet żeśmy doszli. A piłka? To po części forma sprawdzenia się, a także pokazania, że to nie jest tak, że układy i znajomości decydują o wszystkim. Niezbędną jest też wiedza i ciężka praca. Albo się ma smykałkę do zarządzania, albo się nie ma. Wiem, że były w Olsztynie osoby, które liczyły, że Bogusz połamie sobie na piłce zęby i nic nie osiągnie. Przez to jeszcze bardziej chciałem pokazać, że nie tylko układy, ale również wiedza, intuicja i ciężka praca pozwalają osiągnąć sukces. Inna motywacja jest taka, że i bez tego codziennie, podkreślam codziennie, dostaję jakieś prośby, żeby komuś pomóc w jakiejś trudnej sytuacji życiowej. Nie chcę używać zbyt górnolotnych sformułowań, ale są takie teorie, że człowiek powinien się dzielić tym, co posiada, bo w zamian dostaje więcej. Moim zdaniem te teorie nie są wyssane z palca i staram się je realizować, bo kilka razy w moim życiorysie to się sprawdziło. Każdy z nas coś posiada i każdy może coś komuś innemu darować. Może świat byłby wtedy lepszy? Oczywiście nie jest tak, że mam za dużo i nie mam co z tymi pieniędzmi zrobić. Wiele razy użyłem w naszej rozmowie słowa „frajer”, bo uważam, że takie firmy, które wykładają swój kapitał na jakiś cel, są warte szacunku. Jest ich naprawdę niewiele i każdy, kto stara się o jakiekolwiek pieniądze o tym wie. To nie jest tak, że ja czy Irek Sobieski liczymy na jakieś zachowania, które nam jakoś za to odpłacą. Nie jest jednak fajnie, kiedy na przykład spółki miejskie, kupując auta, nawet nie poproszą firmy tego chłopaka, dzięki któremu od lat piłka w Olsztynie w ogóle istnieje, o złożenie oferty. To nie jest normalne zachowanie. Ja też bym chciał, żeby kibice, którzy mają potrzebę albo ochotę kupić mieszkanie, korzystali w pierwszej kolejności z mojej oferty. Na rynku jest teraz kilkanaście firm, które budują mieszkania, z czego co najmniej połowa jest obca dla tego miasta i nic do niego nie wniesie. Tak byłoby miło, ale niekoniecznie tak jest. Nie rozpaczam jednak. Irek też. Czasem tylko przychodzi do głowy pytanie: „Po cholerę ja tutaj jestem?”.

- Zostaje jeszcze satysfakcja.

- Wtedy ktoś zapyta: „Czy ten gość ma równo pod sufitem”.

- Kto bogatemu zabroni…

- To już inna sprawa (śmiech). Ale tak zupełnie poważnie, brakuje mi u nas tej solidarności. Fajnie pójść na miejską imprezę, na mecz i tak dalej, nie słysząc nawet, za czyje pieniądze się to organizuje. Później jednak dochodzi do sytuacji, kiedy nie dostaje się nawet szansy złożenia oferty. Moja firma od czterech lat niczego w mieście nie zrealizowała jeśli chodzi o inwestycje finansowane z budżetu miasta. Nie jestem w stanie wygrać z ofertami z dumpingowymi cenami. Trzeba mieć trochę odwagi, żeby pewne rzeczy powiedzieć. Jeżeli nasza pomoc jest potrzebna, wtedy się z nami rozmawia; w drugą stronę już to nie działa. A nie oczekujemy niczego poza prawem, bo nikt z nas nie chce zaczynać życia od początku. Jeżeli chcemy jako mieszkańcy tego regionu, by liczono się z nami gdzieś indziej, to musimy sami mieć do siebie trochę szacunku – tak, żeby nasza zamożność tutaj rosła. Naprawdę powinniśmy dbać o rozwój własnych firm, w tych naszych małych ojczyznach. To one dają miejsca pracy i to one płacą później jakieś tam podatki. Jak tego nie będzie, trudno będzie o poprawę jakości życia. Moim zdaniem te środki inwestowane z budżetu miasta powinny w pierwszej kolejności trafiać do lokalnych firm. Wtedy można uznać z pełną odpowiedzialnością, że beneficjentami inwestycji są mieszkańcy. U nas jednak pieniądze na ogół z miasta wyjeżdżają. I to nie jest tak, że „nie możemy nic zrobić, bo mamy taką ustawę”. Ja tę ustawę „Prawo zamówień publicznych” znam prawie na pamięć, bo to nasz chleb powszedni. To kompletna bzdura, że zawsze musi wygrywać oferta najtańsza. Chamski dumping realizowany przez firmy zachodnie i te „polskie”, które już dawno zostały sprzedane, ma tylko jeden cel – przejęcie rynku budowlanego w Polsce.



Rozmawiał Piotr Gajewski

Avatar użytkownika
 
Posty: 114
Dołączył(a): Wt 21 wrz, 2004
Lokalizacja: Jaroty

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez SNICKERS » Śr 30 maja, 2012

Przeczytałem :) Albo ten facet ma jaja jak arbuzy albo jest pozytywnie szalony :)

 
Posty: 140
Dołączył(a): Cz 31 sty, 2008

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Piekarz/OKS » Śr 30 maja, 2012

o formie grajków z tej rundy to smutna prawda. Bez wzmocnień tym składem nie mamy czego szukać w 1 lidze. Gość twardo stąpa po ziemi i co niektórym wybija sodówę z głowy.

Avatar użytkownika
 
Posty: 307
Dołączył(a): Cz 24 lip, 2008
Lokalizacja: Ostróda

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez zduno » Śr 30 maja, 2012

Niestety, ale również się z tym zgadzam. Gra Stomilu wiosną nie powalała na kolana... Jak już ktoś powiedział wcześniej, to Okocimski awansował do I ligi, my niestety się wczłapaliśmy... Czas wziąć się do roboty, poprawić braki, trochę się wzmocnić no i zdobywać punkty w I lidze, aby się w niej utrzymać.

 
Posty: 67
Dołączył(a): Wt 28 lis, 2006

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez darekhg » Śr 30 maja, 2012

dokładnie kubeł zimnej wody na niektóre rozpalone głowy i sprowadzenie na ziemie tych którzy mówią że ma być stadion na 20k albo można go wcale nie budować.

 
Posty: 8
Dołączył(a): Cz 02 lut, 2012
Lokalizacja: Pieczewo

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez PWOSTOMIL » N 03 cze, 2012

idzie wszystko w dobrym kierunku STOMIL TO JEST POTEGA!!!

 
Posty: 448
Dołączył(a): Śr 10 lis, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez F.R.T. » N 03 cze, 2012

http://sport.wm.pl/107570,Propozycja-no ... sztyn.html jeśli ktoś próbuje być śmieszny i ubrać STOMIL w barwy olimpii to ładnie ma...

Avatar użytkownika
 
Posty: 63
Dołączył(a): N 14 wrz, 2008
Lokalizacja: FC Bartoszyce

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez mariusz » N 03 cze, 2012

No nie wiem w eklasie też graliśmy na żółto-niebiesko, poza tym to jedynie zestaw wyjazdowy, a domowy wygląda [moderator].

Avatar użytkownika
 
Posty: 114
Dołączył(a): Wt 21 wrz, 2004
Lokalizacja: Jaroty

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez SNICKERS » N 03 cze, 2012

Pasiak biało niebieski jest zabójczy. Reszta taka sobie, byle nie ten żółty ..

 
Posty: 202
Dołączył(a): Śr 19 wrz, 2007
Lokalizacja: FC Morąg

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez ARDIAN » Pn 04 cze, 2012

Pasiak ładny, niebieski jako drugi komplet też w miarę, żółty do [moderator]

Avatar użytkownika
 
Posty: 531
Dołączył(a): N 24 sie, 2003

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez A. » Pn 04 cze, 2012

Jak na razie to na szczęście propozycje... Mi osobiście średnio się podobają te stroje. Zółty komplet zdecydowanie na minus. To już lepiej pomarańczowe. Byle nie różowe, tak jak to miało miejsce już w przeszłości ... :roll:

 
Posty: 141
Dołączył(a): Pn 18 paź, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez tommy1976 » Pn 04 cze, 2012

Może będą musiały być pomarańczowe......podobno CCC ma wejść do Stomilu. Ktos coś słyszał na ten temat???

Avatar użytkownika
 
Posty: 137
Dołączył(a): Pt 24 paź, 2008
Lokalizacja: Nagórki

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez kubaols » Wt 05 cze, 2012


 
Posty: 141
Dołączył(a): Pn 18 paź, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez tommy1976 » So 23 cze, 2012

wg źródeł zbliżonych do klubu, sytuacja w klubie nie jest za ciekawa....dla mnie to wszystko wygląda jak rozgrywka pomiędzy Boguszem i Sobieskim, którzy najwidoczniej mają inną wizję rozwoju drużyny. bardzo dużo może wyjaśnić się po walnym, wtedy będziemy wiedzieli w którą stronę idzie klub i kto ma jakie intencje....wiadomo że Czałpiński jest teraz człowiekiem Bogusza, z kolei Dakszewicz był od Sobieskiego, Świniarski też trzymał jego stronę. Pamiętacie wywiad Bogusza na "dwa do zera"? Tak naprawdę nie chodzi o to że on nie chce płacić więcej zawodnikom, tylko moim zdaniem o to że, jak najmniej chce inwestować w klub, do czasu rozstrzygnięcia budowy stadionu. DBK po sezonie było za tym aby pogonić Kaczmarka, a na jego miejsce żeby wszedł Biedrza. To z kolei gwarantowałoby, że do klubu przyjdą ci piłkarze, których wymienia się na np 90minut pl. Zresztą oni sami zadeklarowali podobno chęć współpracy w "nowym" szkoleniowcem. Niestety wszystko zablokował Bogusz, bo to wiązałoby się z większą kasą i wydatkami, a wiadomo jak budowlanka stoi. Ci co mieli przyjść niestety nie widzą możliwości współpracy z Kaczmarem z różnych względów. DBK w takiej sytuacji zwija zabawki a klub zostaje z dziurą w budżecie. W takiej sytuacji Bogusz zaczął namawiac swojego kolesia Miłka z Libry do zainwestowania w klub. Ma facet czuja bo przy takim układzie może "upiec 2 pieczenie na jednym ogniu". Niby Miłek w takiej sytuacji ratuje klub, bo da np 1 mln rocznie (czyli ochłapy), ale nie za darmo, bo w zamian będzie chciał np. dostać w końcu pozwolenie na budowę Galerii Warmińskiej. Dodatkowo Bogusz jako dobry wujek przyprowadzi dla miasta możliwego inwestora dla działki przy stadionie, z której kasa ma iść na budowę stadionu, a której miasto nie za bardzo może sprzedać za taką kasę jaka byłaby potrzebna do budowy. i powie panie prezydencie, ja pomogłem kiedyś Stomilowi, teraz proszę pomóc nam. Dodatkowo Bogusz, Miłek i miasto mogą sie dogadać co do budowy i Warmińskiej i stadionu, w ramach jak to powiedział Bogusz, wspierania lokalnej przedsiębiorczości.

Jakie wnioski - a no takie że Bogusz z Miłkiem wydymają wszystkich - i klub i miasto. Miasto nie sprzeda działki za cenę jaką chciało i będzie musiało dołożyć do budowy stadionu. Klub będzie miał finansowanie od Bogusza tylko do czasu rozstrzygnięcia budowy galerii i stadionu, ewentualnie jego ukończenia. Miłek jeśłi w ogóle wejdzie to też tylko do czasu powyższych rozstrzygnięć. DBk już praktycznie w Stomilu nie ma. Obstawiam że za 2 max. 3 lata, będziemy grali o utrzymanie w III lidze. A Bogusz będzie się śmiał wszystkim w twarz.

Może warto aby ktoś kto ma takie możliwości postawił np. Panu Boguszowi, Miłkowi, i Sobieskiemu parę niewygodnych pytań, chodzi przede wszystkim o nasz klub, i powinniśmy wiedzieć na czym stoimy !!!

 
Posty: 201
Dołączył(a): So 15 kwi, 2006

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez stomil olsztyn forever » So 23 cze, 2012

tommy1976 napisał(a):wg źródeł zbliżonych do klubu, sytuacja w klubie nie jest za ciekawa....dla mnie to wszystko wygląda jak rozgrywka pomiędzy Boguszem i Sobieskim, którzy najwidoczniej mają inną wizję rozwoju drużyny. bardzo dużo może wyjaśnić się po walnym, wtedy będziemy wiedzieli w którą stronę idzie klub i kto ma jakie intencje....wiadomo że Czałpiński jest teraz człowiekiem Bogusza, z kolei Dakszewicz był od Sobieskiego, Świniarski też trzymał jego stronę. Pamiętacie wywiad Bogusza na "dwa do zera"? Tak naprawdę nie chodzi o to że on nie chce płacić więcej zawodnikom, tylko moim zdaniem o to że, jak najmniej chce inwestować w klub, do czasu rozstrzygnięcia budowy stadionu. DBK po sezonie było za tym aby pogonić Kaczmarka, a na jego miejsce żeby wszedł Biedrza. To z kolei gwarantowałoby, że do klubu przyjdą ci piłkarze, których wymienia się na np 90minut pl. Zresztą oni sami zadeklarowali podobno chęć współpracy w "nowym" szkoleniowcem. Niestety wszystko zablokował Bogusz, bo to wiązałoby się z większą kasą i wydatkami, a wiadomo jak budowlanka stoi. Ci co mieli przyjść niestety nie widzą możliwości współpracy z Kaczmarem z różnych względów. DBK w takiej sytuacji zwija zabawki a klub zostaje z dziurą w budżecie. W takiej sytuacji Bogusz zaczął namawiac swojego kolesia Miłka z Libry do zainwestowania w klub. Ma facet czuja bo przy takim układzie może "upiec 2 pieczenie na jednym ogniu". Niby Miłek w takiej sytuacji ratuje klub, bo da np 1 mln rocznie (czyli ochłapy), ale nie za darmo, bo w zamian będzie chciał np. dostać w końcu pozwolenie na budowę Galerii Warmińskiej. Dodatkowo Bogusz jako dobry wujek przyprowadzi dla miasta możliwego inwestora dla działki przy stadionie, z której kasa ma iść na budowę stadionu, a której miasto nie za bardzo może sprzedać za taką kasę jaka byłaby potrzebna do budowy. i powie panie prezydencie, ja pomogłem kiedyś Stomilowi, teraz proszę pomóc nam. Dodatkowo Bogusz, Miłek i miasto mogą sie dogadać co do budowy i Warmińskiej i stadionu, w ramach jak to powiedział Bogusz, wspierania lokalnej przedsiębiorczości.

Jakie wnioski - a no takie że Bogusz z Miłkiem wydymają wszystkich - i klub i miasto. Miasto nie sprzeda działki za cenę jaką chciało i będzie musiało dołożyć do budowy stadionu. Klub będzie miał finansowanie od Bogusza tylko do czasu rozstrzygnięcia budowy galerii i stadionu, ewentualnie jego ukończenia. Miłek jeśłi w ogóle wejdzie to też tylko do czasu powyższych rozstrzygnięć. DBk już praktycznie w Stomilu nie ma. Obstawiam że za 2 max. 3 lata, będziemy grali o utrzymanie w III lidze. A Bogusz będzie się śmiał wszystkim w twarz.

Może warto aby ktoś kto ma takie możliwości postawił np. Panu Boguszowi, Miłkowi, i Sobieskiemu parę niewygodnych pytań, chodzi przede wszystkim o nasz klub, i powinniśmy wiedzieć na czym stoimy !!!



Jesli jest jak piszesz to nieciekawie to wyglada...
A co do tych super wielkich wydatkow w przypadku powyzszych transferow .. jakos nie chce mi sie wierzyc ze sprowadzanie mlodziezy jakos szczegolnie obciazy budzet, na tyle ze Pan Bogusz mialby z tego zrezygnowac. Bo jesli nie mlodych to kogo? Przeciez to doswiadczeni zawodnicy chcą dobrą kase - mlodzi graja za "grosze".
Zwalnianie Kaczmarka i stawianie na Biedrze, ktory nie ma prawie zadnego doswiadczenia z powazniejsza trenerką to bylaby porazka (mimo wielkiego szacunku do Biedrzy), szczegolnie po tym, jak z przecietnymi pilkarzami trener Kaczmarek zrobil awans. Takze jak dla mnie kolejny brak logiki.
Dodatkowo nie wierze ze Pan Świniarski, ktory kocha Stomil tak latwo zrezygnowalby z prezesury znajac choc cząstke tych "planów" Bogusza.

 
Posty: 227
Dołączył(a): Pn 24 paź, 2005
Lokalizacja: OLSZTYN

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez NAGÓRKI » Wt 26 cze, 2012

Przeglądaliście zdjęcia z wczorajszego treningu Stomilu ? Widać już zawodnika w nowej koszulce R-Gola . Generalnie jest ok , ale zastanawia mnie wygląd herbu . Dlaczego nie zastosowano tradycyjnego (wg.mnie najlepszego),a wokół niego dorysowano od góry dodatkową linię, która jakoś dziwnie tam nie pasuje... :roll:
Skoro wróciła nazwa (historyczna) to może warto byłoby trzymać się herbu historycznego :?: :!: , a nie zmieniać , "ulepszać", poprawiać... Tego akurat w ciągu ostatnich 10-ciu lat mieliśmy , aż nadto :!: :!: :!:

 
Posty: 1606
Dołączył(a): So 23 sie, 2003
Lokalizacja: Olsztyn / Kormoran

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Emilozo » Wt 26 cze, 2012

Generalnie to raczej nie są koszulki w których by grali w lidze bo brakuje reklam sponsorów ect. Herb wygląda zrobiony tak żeby się lepiej naszywał na koszulkę... :?

Jako redakcja stomil.olsztyn.pl zajmiemy się tematem, tak więc poczekajcie z ostatecznymi komentarzami jeszcze 1-2 dni.

 
Posty: 1606
Dołączył(a): So 23 sie, 2003
Lokalizacja: Olsztyn / Kormoran

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Emilozo » Śr 27 cze, 2012

Tak jak przypuszczałem, to wymysł R-Gola bez konsultacji...
Postaramy się wywiedzieć jak będzie wyglądało to "na 100%"

http://stomil.olsztyn.pl/Jak-beda-wygla ... e3847.html

 
Posty: 448
Dołączył(a): Śr 10 lis, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez F.R.T. » Pt 29 cze, 2012


 
Posty: 141
Dołączył(a): Pn 18 paź, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez tommy1976 » Śr 26 wrz, 2012

polecam :D

gościu podsumował tak że poprawiać nie trzeba....

http://www.weszlo.com/news/12021-Czy_wo ... obu_druzyn

 
Posty: 79
Dołączył(a): N 26 paź, 2003
Lokalizacja: Bie(S)al

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Markus » Śr 26 wrz, 2012

No to ma ciekawy fetysz pan wojewoda :) Ja kocham piłke kopaną ale aż takich odczuć we mnie ona nie budzi hehe.
Artykuł świetny, podobnie jak ten w "Polska The Times" redaktora z Orange Sport.

Avatar użytkownika
 
Posty: 56
Dołączył(a): So 21 mar, 2009
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez ww » Śr 26 wrz, 2012


 
Posty: 141
Dołączył(a): Pn 18 paź, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez tommy1976 » Cz 27 wrz, 2012

coś wiadomo po dzisiejszym zebraniu w pzpn? nasi mieli się chyba odwoływać? może skrócą karę...

 
Posty: 1606
Dołączył(a): So 23 sie, 2003
Lokalizacja: Olsztyn / Kormoran

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez Emilozo » Pt 28 wrz, 2012

tommy1976 napisał(a):coś wiadomo po dzisiejszym zebraniu w pzpn? nasi mieli się chyba odwoływać? może skrócą karę...


Komisja odwoławcza zbiera się w nie określonym z góry terminie. W klubie czekają na zaproszenie.

 
Posty: 141
Dołączył(a): Pn 18 paź, 2010

Re: Sytuacja w Naszym Klubie

Post przez tommy1976 » So 29 wrz, 2012

to jest k...a jakiś skandal

http://www.90minut.pl/news/197/news1977 ... jazdy.html

w takim razie nam też powinni anulować karę - wszyscy na sandecję !!!!

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Stomil Olsztyn