Najbliższe wydarzenia: 31.07.2010 11:00 MKS Korsze - OKS 1945 Olsztyn więcej »
Reklama

Wywiad

Olsztyn - 7 sierpnia 2004 roku

Andrzej Biedrzycki

Gdy zimą przejął pan drużynę, otwarcie przyznał pan, że stać ją na awans do trzeciej ligi. Co teraz pan powie, gdy już tylko dni dzielą nas od inauguracji trzecioligowych rozgrywek?

- Powiem, że stać nas na powalczenie o górną połówkę tabeli. Jednak bardziej szczegółowa dyskusja o naszych szansach będzie można mówić po rundzie jesiennej. Na pewno ważny będzie początek rozgrywek, jeśli złapiemy wtedy trochę punktów, to zaczniemy grać na większym ludzie i wszystko będzie łatwiejsze

Na martwi pana, że w zespole beniaminka najbardziej doświadczonym piłkarzem jest trener?

- Nie, przecież grają u nas piłkarze, którzy mają za sobą występy w drugiej, a nawet w pierwszej lidze. Sytuacja, w której nie ma w drużynie jednego zdecydowanego lidera, jest zresztą dla mnie bardziej komfortowa, bo ciężar gry można rozłożyć na całą drużynę. Mamy jeden z najmłodszych zespołów w lidze, ale to nie znaczy, że jesteśmy skazani na porażkę. Nasza siła tkwi w kolektywie.

A konkretnie?

- Mamy niezwykle wyrównaną kadrę. To było widać w rozgrywkach czwartej ligi, kiedy na boisko wchodzili piłkarze z ławki rezerwowych i nie byli statystami. U mnie problem polega na tym, że jednocześnie może grać tylko jedenastu zawodników. Ale też sprawa jest klarowna. Cały czas powtarzam, że w każdym następnym meczu może być inna drużyna, bo grają tylko najlepsi.

Tyle że teraz to już jest trzecia liga.

- Wyniki sparingów pokazały, że możemy grać z rywalami z tej klasy rozgrywkowej, a nawet z drugoligowcem, jak równy z równym. Doskonale zdaję sobie sprawę, że sparing to jest tylko sparing, że w trzeciej lidze grają lepsze zespoły, lepiej zorganizowane, lepiej poukładane taktycznie, że prowadzą je lepsi trenerzy. Jednak ja znam już dobrze moją drużynę i wiem, że przy odpowiedniej mobilizacji damy sobie radę.

Na co pan bardziej liczy: na spokój w linii obronnej czy też może na atak?

- Na to i na to. Z tyłu dysponujemy doświadczonym i zgranym blokiem, który tracił dotąd bardzo mało bramek. Trzeba więc dalej pielęgnować to, co dobre. Musimy przy tym wszyscy wiedzieć, że w defensywie pracuje cały zespół. Jeśli natomiast chodzi o atak, to duet Krzysiek Wierzba i Darek Radziszewski w czwartej lidze strzelił 52 gole. Będę zadowolony, jeśli teraz strzelą choć jedną trzecią tego. A przecież jest jeszcze Zahorski.

Mówił pan, że najważniejszy jest początek, a na inaugurację gracie z mocną Warmią Grajewo.

- Będzie to bardzo trudny mecz, przecież gdyby nie strata kilku głupich punktów, to Warmia w ubiegłym sezonie mogła grać w barażach o drugą ligę. Ostatecznie zajęła piąte miejsce. Wiadomo, że jest to silny rywal. Piotrek Zajączkowski prowadził tę drużynę od dłuższego czasu. Ma w składzie kilku piłkarzy z dużym doświadczeniem, latem doszli do drużyny tacy piłkarze, jak Łukasz Giermasiński i król strzelców czwartej ligi Wojciech Figurski. Jest to groźny przeciwnik, ale my gramy u siebie. Jestem przekonany, że po zmianie nazwy klubu na OKS 1945 Olsztyn mecze na własnym boisku będą dla nas sporym atutem.

Źródło: Gazeta Olsztyńska