Artykuł

Transparent najwierniejszych kibiców Stomilu Olsztyn dla Janusza Bucholca, fot. Łukasz Kozłowski

Transparent najwierniejszych kibiców Stomilu Olsztyn dla Janusza Bucholca, fot. Łukasz Kozłowski

Bucholc: Serdecznie wszystkim dziękuje

29.09.19 00:45   kyn   0  

Po meczu Stomil Olsztyn - Podbeskidzie Bielsko-Biała (1:0) rozmawialiśmy z kapitanem Dumy Warmii, świeżo upieczonym ojcem Januszem Bucholcem.

Trzy punkty cieszą, ale chyba bardziej cieszysz się jednak z tego, że zostałeś tatą?
- To wie tylko ten, kto ma dziecko. Ja tego dotychczas nie rozumiałem, a jest to uczucie, którego nie da się z niczym innym porównać. Najpiękniejsze na świecie, zobaczyć swego syna w domu, szczęśliwą rodzinę i chciałbym tego życzyć wszystkim mężczyznom.

Koledzy i właściciele klubu nie zapomnieli o tym, nie zapomnieli także kibice. To chyba miłe uczucie?
- Zaczynając od biura, prezesa, właściciela, chłopków w szatni i kibiców, to po prostu jest jedna wielka rodzina. Doświadczyłem tego, że jestem częścią tej rodziny i wszyscy jesteśmy równi. To jest coś pięknego. Chciałbym, żeby w każdym polskim klubie była taka atmosfera. Tak jak tu, a rozmawiałem z chłopakami, którym rodziły się dzieci w innych klubach, to jest coś, czego nie ma nigdzie w Polsce i myślę, że w niewielu miejscach w Europie. Tak fajnie świętujemy narodziny dziecka jednego z członków zespołu. Ja mogę tylko serdecznie wszystkim podziękować, bo przeżyłem i przeżywam cały czas najwspanialsze chwile w swoim życiu.

Wywalczyliście ciężko te trzy punkty, bo to nie było łatwe spotkanie.
- Początek meczu dla Podbeskidzia, kontrolowali przebieg spotkania, dobrze operowali piłka i nie mogliśmy złapać swojego rytmu. Kontry w naszym wykonaniu były szarpane, ale z biegiem czasu przejmowaliśmy kontrole nad meczem. Tak od 30. minuty to my zaczęliśmy mieć sytuacje. Nie wiem, czy był rzut karny, trzeba to na spokojnie zobaczyć. Duża kontrowersja, ale niepodyktowany. Druga połowa już po nasze dyktando. Wygrywaliśmy piłki stykowe, byliśmy szybsi, byliśmy cały czas o krok przed Podbeskidziem i ta sfera fizyczna pozwoliła rozwinąć się nam piłkarsko.

Cechuje was w tym sezonie determinacja. Strzeliliście bramkę w 82. minucie. Skąd bierzecie siły by w takim momencie meczu grać na wysokich obrotach?
- Siła jest w zespole. Nie też co używać wielkich słów, ta siła jest w zespole, jest w całym sztabie, który nas motywuje i zaraża pozytywna energia. Jesteśmy wszyscy potrzebni i tak się czujemy. Mądrze zbudowany zespół o dużej jakości piłkarskiej. nawet ci, którzy nie grają, są ogranymi zawodnikami i mają tę jakość. To wszystko składa się na to, ze w końcówce meczu możemy iść z serducha i mamy do tego zdrowie, bo nie ma co ukrywać, ciężko pracujemy i dzięki temu możemy także w końcówkach wyszarpać wynik na naszą korzyść.

Te pierwsze obowiązki tatusia za tobą? Kąpiel, przewijanie, może karmienie?
- Może karmienie to nie, bo tu jestem mało przydatny (śmiech-red.), ale już w szpitalu pomagałem żonie, przewijałem. Natura sama wyznacza nowe cele i jeśli ktoś się tego obawia przed, to jest to całkowicie naturalne i to przychodzi samo. Ja się z tego mega cieszę, nawet te nieprzespane chwile są rekompensowane przez widok mojego synka.

Ta radość podwójna u Ciebie?
- Podwójna i nie ma co tego kryć. trzeba się cieszyć z takich chwil. Cieszy wynik, cieszy to, że zrobiliśmy prezent dla Kubusia i dedykuje to również całej drużynie i żonie, która teraz jest z synem.

Biało-niebieska rodzina za chwilkę może się jeszcze powiększyć, bo na rozwiązanie czekają też Rafał Remisz z małżonką.
- No tak, a Kubuś czeka na swoją kompankę (śmiech-red.), kto wie jak to się dalej potoczy (śmiech-red.)...

Już wyswatani?
- Tak, już wszystko załatwione i historia przed nim już będzie się tworzyć (śmiech-red.). Oczywiście czekamy na córkę Rafała Remisza i Anety i myślę, że przywitamy ją równie godnie, jak mojego syna.

Za tydzień zagracie z Olimpią Grudziądz, bardzo nieobliczalną drużyną. Tam chyba może być fajny, otwarty mecz?
- Beniaminek, mniej schematyczny, dobrze operujący z kontry. To będzie ciężkie spotkanie i musimy się do niego bardzo dobrze przygotować. Myślę, że to my będziemy częściej przy piłce, będziemy prowadzić granie. Na pewno musimy być konsekwentni w tym, co będziemy robić, wykorzystać sytuacje, ale być cierpliwymi.

Tomasz Asensky, prezes Olimpii, były trener Stomilu to dodatkowy smaczek tego meczu?
- Nie. Bardzo pozytywna postać i złego słowa o trenerze Asenskym nie można powiedzieć. Pracował w ekstremalnie trudnych warunkach i fajnie, że po prostu się znowu zobaczymy. Trzeba do wszystkiego pozytywnie podchodzić i ja tak pozytywnie wspominam trenera Asenskyego.

Więcej informacji o meczu:

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, Janusz Bucholc, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Rozmowa po meczu, I liga


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!