90' Niestety, problemy techniczne nie pozwoliły nam zakończyć rekacji. Po 90 minutach Stomil - Wisła 3:2!
76' GOOOOL! Jarosław Ratajczak! 1
71' Żółtą kartką ukarany Jakub Piotrowski 1
61' Boisko opuszcza Łukasz Jegliński, w jego miejsce Paweł Głowacki 1
59' I mamy 2:2. Stojąc w polu karnym tyłem do bramki, Mariusz Idzik przelobował Piotra Skibę. 1413

Artykuł

Łukasz Jegliński, fot. Emil Marecki

Łukasz Jegliński, fot. Emil Marecki

Jegliński: Rywalizacja podnosi poziom sportowy drużyny

29.03.17 15:21   kyn   0  

Przed meczem Stomilu Olsztyn z Wisłą Puławy rozmawialiśmy z olsztyńskim pomocnikiem Łukaszem Jeglińskim.

Jak się czujecie po meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała?
- Trzeba być zadowolonym z tego remisu, bo przeciwnik miał dużo swoich sytuacji i mógł rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. My pod koniec meczu mogliśmy zdobyć bramkę na wagę trzech punktów. Remis na wyjeździe jest jak najbardziej do przyjęcia.

Dlaczego w pierwszej połowie mało utrzymywaliście się przy piłce?
- Pierwsze dziesięć-dwadzieścia graliśmy tak jak nam przeciwnik pozwolił. Podbeskidzie chciało na początku meczu zaspokoić kibiców oraz swoje ambicje i grali bardzo dobrze. Nam ciężko było się przeciwstawić, brakowało nam pewności siebie, nie podejmowaliśmy ryzyka i nie rozgrywaliśmy piłki. Nie gra się łatwo na wyjeździe z przeciwnikiem, który gra tak wysoko pressingiem. Potem się otrząsnęliśmy, a oni stracili trochę sił i z minuty na minutę było lepiej w tym elemencie.

To był trzeci wyjazdowy remis w tej rundzie ze wskazaniem na zwycięstwo. Jesienią wyglądało to zdecydowanie gorzej.
- Nie ma w nas strachu, że nie damy rady grać przez dziewięćdziesiąt minut grać na wysokim poziomie. Wyjazdowe spotkania pokazały, że psychicznie jesteśmy mocniejszym zespołem. Rywalizacja w zespole przynosi efekty. Po stracie bramki nie załamujemy się, walczymy dalej i dlatego te wyniki na wyjazdach są lepsze.

Ostatnio powiedziałeś, że to dobra opcja remisować na wyjazdach, a u siebie wygrywać. Teraz z Wisłą Puławy trzeba zdobyć trzy punkty.
- To jest dobra opcja, dlatego będę się tego trzymał. Fajnie, że od dłuższego czasu nikt nas nie może pokonać. Remis u siebie nie jest wskazany, dlatego trzeba wygrać i liczymy na trzy punkty.

Kibice liczą, że zobaczą kolejny dobry mecz w Olsztynie, taki jak ostatni ze Zniczem Pruszków, który wygraliście 5:1.
- Ja nie jestem takich zachłannym człowiekiem, starczy mi skromne 1:0 (śmiech). Każdy wynik pozytywny dla nas zadowoli mnie.

W ostatnim meczu musiałeś przedwcześnie zejść z boiska.
- Mam lekką ranę na łydce, nic wielkiego się nie stało. To mechaniczny uraz, żaden mięśniowy, więc będę trenował normalnie.

Zaostrzyła się rywalizacja w środku pola, tym bardziej, że przeważnie trener Adam Łopatko będzie stawiał na młodzieżowca na tej pozycji. Kiedyś wyjściowa jedenastka bez "Igły" lub Pawła Głowackiego wydawała się nie do pomyślenia.
- Młode wilki wkraczają do akcji. Rywalizacja jest duża. To tylko pozytywne efekty może przynieść, podnosi to poziom sportowy drużyny. Oddech na plecach kolegi mobilizuje do cięższej pracy.

W meczu ze Zniczem Pruszków i Podbeskidziem Bielsko-Biała nie brałeś udziału w kreowaniu akcji ofensywnych, ale wykonałeś całą mrówczą, czasami niewidoczną robotę z tyłu.
- Przy piłce byłem sporo, ale może nie było to efektowne, ale na pewno efektywne. Starałem się asekurować kolegów z zespołu, dlatego muszę być cały czas skupiony i łatać dziury jakby komuś coś nie wyszło. Dlatego tak mało mnie widać z przodu boiska.

W okresie przygotowawczym ćwiczyliście nowe ustawienie, ale jeszcze tak nie graliście na wiosnę.
- Póki co nie, ale teraz ustawiamy taktykę pod przeciwnika. Mamy sztab szkoleniowy, który zna się na rzeczy i dobrze rozpracuje przeciwnika. Mamy też inteligentny zespół, który jest wstanie płynnie przejść z jednego ustawienia do drugiego. Nie trzeba zmian personalnych, bo po uwagach trenera, jesteśmy wstanie elastycznie zmienić ustawienie.

Kluczową postacią Wisły Puławy jest Sylwester Patejuk. Trener już was na niego uczulał?
- On ma to coś, że może niekonwencjonalnie zagrać, czy zdobyć bramkę. Nie ma wątpliwości, że trener Adam Łopatko będzie nam zwracał na niego uwagę. Oprócz przebojowości tego gracza, to statystyki mówią same za siebie. Będzie na pewno groźny.

Myślisz, że Rafała Kujawa może zostać królem strzelców?
- Jeżeli chodzi o statystyki, to jest to jego najlepszy sezon. Barierę dziesięciu bramek jest wstanie przekroczyć. Niech strzela jak najwięcej, zespół na tym skorzysta. Jego indywidualny cel wspomoże nasz cel, czyli utrzymanie. Życzę mu tego.

Analizowałeś tabelę i liczyłeś te punkciki ile trzeba ich zdobyć, żeby zapewnić sobie spokojne utrzymanie?
- Z perspektywy kilku sezonów, to ciężko powiedzieć ile trzeba uzbierać punktów, żeby się utrzymać. Musimy punktować regularnie, a najlepiej załapać jakąś serię zwycięstw. Po to, żeby pod koniec sezonu nie walczyć o utrzymanie, a być w środku tabeli. Stać nas na to.

Patrząc w górę w tabeli jesteś wstanie wskazać drużyny, które będą walczyć o awans do Ekstraklasy.
- Po pierwszym meczu stawiałem na Zagłębie Sosnowiec, ale jak zobaczyłem, co z nimi zrobiła Sandecja Nowy Sącz, to nabrałem wątpliwości. GKS Katowice może powalczyć, Zagłębie oraz Sandecja. Chojniczanka gdzieś załapie zadyszkę i odpadnie z rywalizacji. Nie wiem, czy ten zespół pod każdym względem jest gotowy na awans. Taki GKS ma wszystko, żeby awansować wyżej.

A kto mógłby spaść do I ligi?
- To co się dzieje w Ekstraklasie nie jest takie oczywiste. Można powiedzieć, że Łęczna spadnie, ale ostatnio Franciszek Smuda na obronie postawił na napastnika i wypaliło. Mogą jeszcze namieszać, a do tego jest podział punktów. Myślę jednak, że Górnikowi będzie się ciężko podnieść.

Jak podchodzisz do tego dzielenia punktów?
- W każdym aspekcie jestem za prostymi rozwiązaniami. Np. w skokach narciarskich nie rozumiem tego odejmowania, czy dodawania punktów za wiatr. Kto skoczył najdalej powinien wygrać. Jeżeli chodzi o Ekstraklasę chodzi o uatrakcyjnienie rozgrywek, ale nie rozumiem tego dzielenia punktów. Jestem za tym jak jest w I lidze.

A jak już kiedyś awansujemy, to nadal będzie problem?
- Do tego czasu może się jeszcze wiele zmienić (śmiech - red.). Prezes Zbigniew Boniek może w końcu zainterweniuje i nastąpią zmiany.

Wiesz co z boiskiem treningowym przy stadionie?
- Czekamy na to boisko, nie wiemy kiedy je skończą. Myślę, że to kwestia czasu. Jak pogoda pozwoli, to ruszą i po miesiącu będziemy mogli wejść i trenować. Skończy się "bujanie" po powiecie. Czekaliśmy tyle, to wytrzymamy jeszcze chwilę.

Jak ocenisz wydarzenia z ostatnich dni, bo wokół Stomilu było głośno i w końcu same pozytywne wiadomości.
- Wydaje mi się, że idzie ku lepszemu. Stomil odzyskuje markę. Każdy sponsor, nawet ten mały, daje bodziec dla innego, że warto tworzyć projekt Stomil Olsztyn. Klub staje się coraz bardziej transparentny. Jest bardzo duża grupa ludzi, którym zależy na klubie. Prezes musiał trzymać wiele spraw w tajemnicy, a teraz może w końcu powiedzieć, co robił, gdy było cicho.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Łukasz Jegliński, Rozmowa przed meczem, I liga, wywiad


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!