Artykuł

Michał Leszczyński w akcji, fot. Artur Szczepański

Michał Leszczyński w akcji, fot. Artur Szczepański

Michał Leszczyński przepytany od A do Z

30.07.12 18:28   em   1  

Rozpoczynamy nasz nowy cykl publicystyczny. Raz na dwa tygodnie będziemy przepytywać od A do Z jedno z przedstawicieli Stomilu Olsztyn. Pozwoli to Wam bardziej poznać piłkarzy, kadrę szkoleniową oraz kierownictwo Stomilu Olsztyn.

Alancewicz Michał - jaki miał wpływ na Twój rozwój?
- Ogromny. Początki jednak mieliśmy trudne. W wieku 14-15 lat uciekłem od trenera Alancewicza, ponieważ w jego zespole byłem trzecim lub czwartym bramkarzem. To mi nie odpowiadało i przez dwa sezony grałem w juniorach Warmii Olsztyn u trenera Mariusza Stolarczyka, który w tamtym okresie pomógł mi najbardziej. Po dwóch latach wróciłem do Stomilu. Juniorski zespół był prowadzony przez duet Alancewicz-Stolarczyk. Od powrotu też się różnie układało, ale wszystko wyszło na prostą. Teraz z trenerem Alancewiczem mam świetny kontakt. Zawsze z chęcią przychodzę do niego na treningi indywidualne. W ostatnim czasie bardzo mi pomógł. Przy nim zrobiłem bardzo duże postępy.

Boruc Artur - słyszałem, że to Twój wzór bramkarza?
- Kiedy byłem młodszy to Boruc był na topie. Fascynował mnie. Wzorowałem się na nim. W tamtym okresie chyba nie było takiego filmiku na youtube, którego bym nie obejrzał. Teraz jego miejsce zajął Piotrek Skiba. Od niego się uczę, bardzo mi pomaga. Moim zdaniem to jeden z najlepszych bramkarzy jakich miał Stomil.

Citko Marek - Twój menedżer. Dalej współpracujecie?
- Tak. Wszystko zaczęło się po mistrzostwach Polski, w których doszliśmy, aż do półfinału ulegając późniejszemu mistrzowi - Jagiellonii Białystok. Po tamtych mistrzostwach miałem kilka telefonów z rożnych klubów oraz od menedżerów. Trochę się w tym wszystkim pogubiłem. Potrzebowałem fachowej pomocy i pojawiła się oferta pana Marka. Spotkaliśmy się i podpisaliśmy umowę.

Debiut w II lidze - jak wspominasz to spotkanie?
- Było to dla mnie ogromne przeżycie. Spełniło się wtedy jedno z moich marzeń piłkarskich. Do samego meczu podchodziłem bardzo wyluzowany i spokojny, ale po pierwszym gwizdku sędziego te emocje bardzo pozytywnie we mnie wybuchły. Cieszyłem się każdą minutą, każdym kontaktem z piłką. Wszystko ostudziła trochę bramka przy której mogłem zachować się chyba lepiej. To była pierwsza interwencja, pewnie w późniejszej fazie meczu zachowałbym się inaczej. W drugiej połowie miałem kilka interwencji, szkoda że tamto spotkanie przegraliśmy... (Stomil przegrał 19 maja 2012 r. ze Stalą Rzeszów 0:1 - red.).

Ekstraklasa - twoje marzenie czy formalność?
- Na pewno chciałbym, żeby to była formalność. Mam ogromne marzenia, być może przerastające moje umiejętności... Na pewno kiedyś nadejdzie weryfikacja wszystkiego. Podejrzewam, że fajnie jest grać na najwyższym krajowym poziomie, ale jakie musi być uczucie grać w czołowych ligach europejskich? Chciałbym tego doświadczyć.

Francja - jak wspominasz wyjazd na młodzieżowy turniej w tym kraju?
- To było świetne przeżycie, którego nigdy nie zapomnę. Artykuł z gazety jak i kalendarz ze zdjęciem drużyny mam do dziś. Graliśmy tam trzy turnieje. W pierwszym zajęliśmy drugie miejsce. W drugim turnieju szybko odpadliśmy. W trzecim, tym najważniejszym, gdzie zgłoszonych było 128 drużyn, sensacyjnie wygraliśmy ogrywając m.in. drużynę z Marsylii. W całym turnieju strzeliliśmy bodajże 46 bramek, tracąc przy tym tylko jedną!

Górnik Łęczna - Spotkanie z tym zespołem to Twój najlepszy występ w dotychczasowej przygodzie z piłką?
- Z perspektywy czasu wydaje mi się, że całe mistrzostwa miałem udane, nie tylko rywalizację z Łęczną. Co do samego spotkania to pierwszy raz brałem udział w meczu, o którym dużo się mówiło i na którym zjawiło się tylu kibiców. Faworytami na pewno nie byliśmy, ale mieliśmy drużynę, w której atmosfera odgrywała największą role. Sensacyjnie dla niektórych wygraliśmy ten mecz 3:1, a mi osobiście udało się popisać kilkoma dobrymi interwencjami.

Hajto Tomasz - miałeś okazję trenować pod jego okiem. Co sądzisz o tym trenerze?
-
Trzy osoby zrobiły na mnie wrażenie w Jadze. Wspomniany przez Ciebie Tomasz Hajto oraz Grzegorz Rasiak i Tomasz Frankowski. Długo z Jagiellonią nie trenowałem, ale to co rzuciło mi się w oczy to fakt, że trener Hajto bardzo dba o atmosferę. Jest świetnym facetem, który ma fajne podejście do młodych zawodników. Miło było z nim porozmawiać i usłyszeć pochwalę od osoby, którą jeszcze nie tak dawno oglądałem w telewizji.

Jagiellonia Białystok - masz żal do tego klubu, że nie dali Ci szansy?
- Jak będziesz wspominał testy w tym klubie. Biorąc pod uwagę to w jakiej sytuacji jestem teraz to może i dobrze się stało, że nie trafiłem do Jagiellonii. Żal jedynie mogę mieć o powód dla którego tam nie trafiłem. Moim zdaniem wzrost nie jest żadnym wyznacznikiem umiejętności. Dobitnym dowodem na to jest Iker Casillas. Pobyt w Jagiellonii będę wspominał bardzo dobrze. Poznałem dużo ciekawych osób, trenowałem ze wspominanymi już wcześniej Tomaszem Frankowskim czy Grzegorzem Rasiakiem. Pod okiem Tomasza Hajto mogłem podpatrzeć jak pracuje Grzegorz Sandomierski. Dostałem tam dużo cennych wskazówek. Nabrałem trochę więcej pewności siebie. Chciałbym to teraz wykorzystywać grając w Stomilu.

Kaczmarek Zbigniew - jak wygląda współpraca z tym trenerem?
- Trener Kaczmarek ma olbrzymią cierpliwość do mnie. Wiem, że nie raz zalazłem mu za skórę. Mimo wszystko dawał mi kolejne szanse na naprawienie błędów, nie do końca tych boiskowych. Wydaje mi się, że teraz ta współpraca wygląda dobrze. Trener jest świetnym szkoleniowcem, widać to zresztą po wynikach. Dobry trener to podobno ten, u którego grasz. Ja nie miałem szansy jeszcze być podstawowym piłkarzem w jedenastce trenera Kaczmarka, ale wiem że rządzi tu zdrowy układ. Jesteś lepszy to grasz. Mam tu wszystko co jest potrzebne do prawidłowego rozwoju, więc staram się ciężko trenować i czekam na swoją szansę. Może tak uda mi się w jakimś stopniu odwdzięczyć trenerowi za utrzymane szanse powrotu do klubu.

Lokalne media - Z jakich mediów korzystasz najczęściej? I dlaczego jest to stomil.olsztyn.pl? :)
- Stomil.olsztyn.pl jest jak lodówka - otwieram, zamykam i za chwile robię to samo. Korzystam jeszcze ze strony dwadozera.pl oraz stomilolsztyn.com, ale krótko mówiąc wasza strona dostarcza mi najwięcej newsów i jest najczęściej przeze mnie odwiedzana.

Łysiak Piotr - kolega z boiska oraz... sąsiad.
- Dokładnie. Z "Łysym" wychowaliśmy się na jednym podwórku, ale on swoją przygodę z piłką rozpoczął dużo wcześniej. Czasami śmiejemy się, że gdy on już za blokiem szlifował swoje piłkarskie umiejętności to ja miałem o wiele ciekawsze zajęcia np. skakanie po drzewach, bieganie po krzakach czy strzelanie z pistoletów na kulki. Teraz już ani ja nie skaczę po drzewach, ani on nie biega za piłką pod blokiem. Czasami siadamy przed blokiem na ławce i rozmawiamy na różne tematy popijając przy tym FRUGO!

Młodość - to dla bramkarza atut czy ciężar?
- Osobiście nie odczuwam żadnego ciężaru czy presji związanej z tym, że jestem młody. Łatwiej jest się wybić, zostać zauważonym gdy ma się 18 lat, a nie np. 25. Uważam, że młody wiek to atut. Wchodząc w wieku 18 lat do bramki pierwszoligowca mam więcej do zyskania niż do stracenia. Oczywiście jeśli będę notorycznie popełniał błędy i zawalał mecze to szybko kibice przypną mi jakąś łatkę, ale taka jest piłka. Trzeba umieć wykorzystywać szanse.

Numer na koszulce - W ubiegłym sezonie z nr 33 i 88. A teraz 25, czy jest szczególny powód zmiany?
- Na dobrą sprawę jeszcze ani razu nie miałem zrobionej bluzy wyłącznie dla siebie ze swoim numerem. Zawsze bluzy jak i numery przejmowałem po kimś. 88 było Pawle Nerku, a 33 po Erwinie Saku. Mi musiał wystarczyć numer "treningowy" - 19, który tak naprawdę przydzielił mi klub. Numer 25 nie jest ani szczególny ani też "ciężki" tak ja w przypadku numeru 1. Obawiam się, że z jedynką na plecach mógłbym się przewrócić.

Olsztyn - czym dla Ciebie jest to miasto?
- Olsztyn jest miejscem, gdzie czuję się swobodnie. Tu się urodziłem, wychowałem i dorastałem. Wspomnienia, do których wracam pamięcią wydarzyły się właśnie tutaj. Nie ma takiego drugiego miejsca na ziemi.

Piłsudskiego - mieszkasz w bloku przy tej ulicy. To zdecydowało, że rozpocząłeś treningi piłki nożnej?
- W małym stopniu. Gdy jeszcze nie interesowała mnie piłka to często słyszałem doping kibiców czy radość po strzelonej bramce. Z mojego okna widać stadion, zawsze zastanawiało mnie co tam się dzieje, ale wtedy moja wiedza była minimalna. Wiedziałem, że są tam mecze, a drużyna nazywa się Stomil i nic więcej. Do grania w piłkę nakłonili mnie koledzy ze szkoły. Potem poszedłem na pierwsze treningi do Naki, gdzie jednak nie zostałem przyjęty, a trener Andrzej Nakielski powiedział moim rodzicom, że szkoda pieniędzy, bo piłkarza ze mnie nie będzie. Pół roku później spróbowałem ponownie i pamiętam, że wtedy trener był w lekkim szoku, że to ja i przyjął mnie do swojej szkółki.

Rezerwy - gra w Stomilu II to ujma czy możliwość zdobywania cennego doświadczenia?
- Mecz jest wykładnikiem tego czego uczę się na treningach, a sztuką jest to przenieść na boisko i sprzedać w ciągu 90 minut. Dla mnie nie jest to żadna ujma. W rezerwach mam sporo kolegów z którymi grałem w juniorach i miałem wspaniałą przygodę w mistrzostwach Polski. Na pewno w spotkaniach czwartoligowych nie ma aż takiego ciężaru ani presji, ale ja do każdego meczu przygotowuję się tak samo. Oczywiście w tym sezonie chciałbym już grać zdecydowanie wyżej, ponieważ IV liga sama w sobie nie jest za mocna. To jest dobre na początku, kiedy trzeba przejść z grania juniorskiego na bardziej fizyczne granie w lidze seniorskiej.

Stomil Olsztyn - co znaczy dla Ciebie ten klub?
- Bardzo dużo! Jestem jego wychowankiem, więc zobowiązuje mnie to do należytego reprezentowania barw. Stomil to już nie tylko historia, ale ambitna drużyna, która chce wrócić na salony. Cieszę się, że jestem w jakimś stopniu jej częścią. Ten klub to też kibice, którzy jeżdżą za Stomilem po całej Polsce. Jeśli w tym sezonie nie będziemy w czołówce ligowej pod względem sportowym to jestem przekonany, że w kibicowskiej na pewno tak.

Trener - Kto był Twoim pierwszym szkoleniowcem?
- Jak już wcześniej mówiłem moim pierwszym trenerem był Andrzej Nakielski. Niedługo potem w szkółce Naki Olsztyn prowadził mnie Michał Alancewicz.

Upały - często spotykane obecnie. Nie jest to chyba Twoja ulubiona pogoda do gry w piłkę? W takim razie w jakich warunkach lubisz grac najbardziej?
- Upały nie odgrywają dużej roli dla mnie. Oczywiście trenuję się wtedy dużo ciężej, ale bardziej od upałów nienawidzę grać jak i trenować w ulewy i gdy pada śnieg. Najlepsza pogoda dla mnie to słońce, lekko zachmurzone niebo, 20 stopni Celsjusza i umiarkowane ciśnienie.

Wyłupski Sylwester - Czy od Sylwka można się dużo nauczyć?
- Andrzej Nakielski i Michał Alancewicz byli moimi pierwszymi trenerami, a pierwszy trening bramkarski miałem w wieku 10-11 lat właśnie z trenerem Wyłupskim. Trenerowi dużo zawdzięczam, nauczył mnie chyba wszystkiego - wcześniej przy ogromnej pomocy Daniela Iwanowskiego, a teraz Piotrka Skiby. Podejrzewam, że trener Wyłupski należy do najlepszych trenerów, ale i najbardziej wymagających fachowców na pozycji bramkarza. Dodać muszę, że również jak w przypadku trenera Kaczmarka jest bardzo cierpliwy jeśli chodzi o moją osobę.

Zwycięstwo - jak świętujesz?
- W dużej mierze zależy to od inicjatywy starszych zawodników - wtedy świętujemy wszyscy razem. Nie raz po meczu najzwyczajniej przychodzę do domu i odpoczywam.

Tagi: Stomil Olsztyn, Stomil II Olsztyn, Michał Alancewicz, Michał Leszczyński, Mariusz Stolarczyk, wywiad, rozmowa, Alfabet Stomilu, Piotr Skiba, Artur Boruc, Marek Citko, Tomasz Hajto, Francja, Jagiellonia Białystok, Górnik Łęczna, Zbigniew Kaczmarek, stomil.olsztyn.pl, stomilolsztyn.com, dwadozera.pl, Piotr Łysiak, Andrzej Nakielski, Naki Olsztyn, Daniel Iwanowski, Sylwester Wyłupski


Komentarze

  1. 02.08.12 16:47 Emilozo

    Doczytał ktoś do końca? :)

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!