Artykuł

"Pamiętam i nie zapomnę": Stomil Olsztyn - Górnik Zabrze (1994)

19.05.14 13:52   zuk   6  

Dwunasta kolejka I ligi w sezonie 1994/1995. Mecz Legia - Petrochemia Płock przyciągnął na stadion w Warszawie 4000 widzów, mecz w Katowicach GKS – ŁKS Łódź obejrzało 3000 osób, w Łodzi na spotkaniu Widzewa ze Stalą Stalowa Wola było również 3000 kibiców.

Mógłbym wymieniać pozostałe pojedynki i liczby byłyby podobne. Z jednym wyjątkiem, mecz w Olsztynie gdzie Stomil podejmował Górnika Zabrze. Niektóre źródła podają 13 inne 17 tysięcy, więc frekwencja zdecydowanie wyższa niż na jakimkolwiek  stadionie w Polsce.

Górnicy z Zabrza czternastokrotnty mistrz kraju, jedyny polski finalista europejskiego pucharu. Mimo, że 20 lat temu nie był to tak silny klub jak w latach siedemdziesiątych, czy osiemdziesiątych to ciągle był licząca się marką. Kilka miesięcy wcześniej w dość kontrowersyjnych okolicznościach przegrali walkę o zwycięstwo w ekstraklasie z Legią.

Skład był pełen doświadczonych zawodników jak: Jerzy Brzęczek, Aleksander Kłak, Arkadiusz Kubik, oprócz nich stawiający pierwsze kroki w lidze Tomasz Hajto czy obwołany nowym Lubańskim Marek Szemoński. Stomil z każdym meczem coraz pewniej czuł się w ekstraklasowym towarzystwie i kibice mimo szacunku do rywala liczyli, że mecz z zabrzanami jest dobrą okazją do zdobycia 2 punktów (nie pomyliłem się, trzy punkty za zwycięstwo w polskiej lidze wprowadzono dopiero od sezonu 1995/1996).

Oczywiście uważałem tak samo i zamiast do szkoły, bo odrabialiśmy jakiś dzień, udałem się na stadion. Ci co byli wtedy na Piłsudskiego, pewnie pamiętają, że bilet na mecz był w kształcie buta piłkarskiego. Marketingowo chyba wyprzedzaliśmy wtedy resztę kraju. Nikt się nie przejmował chłodem tylko czekał na wygraną OKS-u. Na trybunach Kazimierz Górski i Zbigniew Boniek pewnie też kibicowali Stomilowi. Pachniało wielką piłką, przynajmniej w krajowym wydaniu.

Olsztynianie jak zazwyczaj w spotkaniach u siebie rzucili się od początku do ataku. Najlepsze sytuacje zmarnowali Cezary Baca i Andrzej Jasiński, bramka  dla Stomilu  wisiała  w powietrzu. I w końcu się doczekaliśmy. Tuż przed przerwą, po zamieszaniu w polu karnym piłkę w siatce gości umieścił Andrzej Jasiński. Gol do szatni miał załamać zabrzan i tłumy na trybunach czekały na kolejne celne strzały biało-niebieskich w drugiej połowie.

Po zmianie stron to drużyna ze Śląska przejęła inicjatywę, olsztynianie  zbyt głęboko cofnęli się do obrony. Parokrotnie Jarosław Talik uchronił Stomil przed stratą gola. Niestety w 87 minucie po rzucie różnym, największym sprytem wykazał się Szemoński i wyrównał stan meczu. Olsztynianie jeszcze próbowali zmienić wynik , ale niestety remis, to jedyne co było stać Stomil w tym meczu. Remis z wicemistrzem kraju, nie był złym wynikiem, ale strata bramki w ostatnich minutach musiała boleć. Wygrana była blisko, nie udało się, ale po raz kolejny beniaminek z Olsztyna udowodnił,że może być groźny dla każdego w tej lidze.

Jeżeli czytacie te moje "wypociny", które piszę "ku pokrzepieniu, naszych biało-niebieskich serc" pewnie tęsknicie za pełnym stadionem, emocjonującymi meczami i ekstraklasą. Dziś frekwencją już nie możemy się szczycić. Nie chcę też atakować obecnych piłkarzy za sytuację w tabeli, która wygląda jak wygląda. Jednak szczególnie teraz trzeba pokazać,że można było kiedyś, więc trzeba uwierzyć, że można i teraz.

Łukasz Żukowski

Cdn.

Zobacz także:

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, Ekstraklasa, Pamiętam i nie zapomnę, Andrzej Jasiński, Górnik Zabrze


Komentarze

  1. 20.05.14 10:58 heysel

    brzęczek był wtedy gwiazdą polskiej ligi.niemiłosiernie zwyzywany,dzień później w tv chwalił olsztyńską publicznośc...profesjonalista.a nie ten nasz trenerzyna,co się kibicom odgraża...

  2. 19.05.14 22:29 Piekarz/OKS

    Nie. Górnika nic nie łączyło z Jeziorakiem. Mam gdzieś jeszcze amatorskie zdjęcia trybun z tego meczu. Górnik fajnie oflagowany w klatce jak na tamte czasy

  3. 19.05.14 21:36 korgan79

    A czy wtedy z Górnikiem był Jeziorak , czy pamięć mnie już zawodzi ?

  4. 19.05.14 19:21 Piekarz/OKS

    około godzinę przed meczem autokar Górnika bez obstawy "pomylił" drogi i znalazł się pod naszymi kasami :) zaraz uformował się komitet powitalny i także remis. Co za czasy... :)

  5. 19.05.14 18:59 gru up on football

    Pamietam ten dzien doskonale.Przed meczem na dworcu "male zamieszanie" z Arka :).Na stadionie tlumy.Jestem pewien ze na meczu bylo wiecej widzow niz na finale pucharu Polski Legia-Jaga(22,5 tys.)Dzielacze przycinali na kasie za bilety wiec zawsze zanizali frekwencje.Ludzie siedzieli na schodach stali na koronie,malolaci siedzieli na masztach do okola.Bo bramce byl taki szal ze z korony stadionu znalazlem sie pod plotem :).Mysle ze jeszcze kilka razy bylo na bank powyzej 20 tys. na meczu min. z Legia i z Widzewem.

  6. 19.05.14 18:09 VALDI

    To były złote czasy Stomilu, wtedy mieliśmy twierdzę na Piłsudskiego szkoda,że teraz już tak nie jest, może jeszcze kiedyś wrócą te czasy.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!