Artykuł

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu, fot. Emil Marecki

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu, fot. Emil Marecki

"Pamiętam i nie zapomnę": Stomil Olsztyn - Raków Częstochowa (1995)

09.06.14 23:14   zuk   1  

Zastanawiałem się czy poniedziałek jest najlepszym terminem na wspominanie dawnych meczów. Złość na piłkarzy, trenerów, działaczy, którzy doprowadzili do spadku powoduje, że ciężko pisać o pozytywnie z przeszłości.

Stomil to jednak nie tylko dziś, ale też jutro i wczoraj. Jest źle, ale trzeba wierzyć,że los za jakiś czas znów uśmiechnie się do nas jak 20 lat temu. I chwil takich jak w sobotę nie będziemy już przeżywać.

Po pokonaniu Lecha Poznań 1:0 w 30 kolejce sezonu 1994/1995, cel jakim było utrzymanie się w 1 lidze wydawał się łatwy w realizacji. Do końca pozostały mecze na wyjeździe z Petrochemią Płock, Ruchem Chorzów, a w Olsztynie ze Stalą Stalowa Wola i Rakowem Częstochowa. Trzy, cztery punkty w tych spotkaniach powinny wystarczyć do pozostania w ekstraklasie. Z Płocka, OKS przywiózł punkt, u siebie ze Stalowa Wolą także był remis. Następnie doszło do kompromitacji 0:7 w Chorzowie, ale sytuacja w tabeli ciągle wyglądała bezpiecznie. W ostatniej kolejce należało wygrać z Rakowem, by być w 100 procent pewnym utrzymania. Remis też nie grzebał szans olsztynian na pozostanie w elicie.

Drużyna z Częstochowy tak jak Stomil była absolutnym beniaminkiem. Jednak to o "Biało-niebieskich" mówiono jak o rewelacji ligi, to Stomil wniósł świeżość do rozgrywek. Tomasz Sokołowski i Sylwester Czereszewski zadebiutowali w reprezentacji Polski, a zawodnicy z Rakowa nominacji do kadry nie otrzymywali. Częstochowianie praktycznie przez cały sezon zajmowali miejsce w strefie spadkowej i mecz w Olsztynie miał ten spadek przypieczętować.

Na stadionie widać było lekkie poddenerwowanie, jednak chyba nikt nie dopuszczał myśli, że mecz nie zakończy się pozytywnie dla zespołu trenera Bogusława Kaczmarka. Zastanawiano się jak będzie wyglądał kolejny sezon. Kto odejdzie? Kto przyjdzie? Generalnie Raków, miał być tylko ostatnim, łatwym meczem, podsumowującym udany sezon.

Spotkanie było toczone w dość wolnym tempie, olsztynianie chyba zaczęli wakacje odrobinę za wcześnie i bramkę do szatni strzelił Krzysztof Stępień. Na Piłsudskiego konsternacja. Jakim cudem przegrywamy z jakimś tam Rakowem? Czyżby pierwszoligowy sen miał się skończyć? Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, Andrzej Kretek bronił nieliczne strzały olsztynian. Zegar boiskowy też nie był naszym sprzymierzeńcem, bo czas uciekał coraz szybciej. Na stadionie doping, jednak coraz częściej przerywany ciszą. Zwątpienie na trybunach coraz większe, niedowierzanie.

Gdy sędzią kończy mecz, niektórzy kibice wygwizdują piłkarzy, inni spuszczają głowy, ja byłem załamany ze pierwszoligowa bajka w Olsztynie właśnie się skończyła. Nie wiem ile to trwało, minutę, dwie, nagle niegrający w tamtym meczu Andrzej Biedrzycki zaczął skakać z radości. O co chodzi? Czy jednak zostajemy w lidze? Nie było wtedy komórek, by sprawdzać wyniki z innych stadionów. Wzrokiem szukałem ludzi z przenośnymi radiodbiornikami, by dowiedzieć się jak wygląda sytuacja w tabeli.

Moje zdenerwowanie przerwał stadionowy spiker, który poinformował,że GKS Katowice wygrał 3:0 ze Stalą Stalową Wola, a w Mielcu miejscowa Stal zremisowała 1:1 z Petrochemią. Oznaczało to spadek Stalowej Woli i "Petry" razem ze zdegradowanymi już wcześniej Ruchem Chorzów i Wartą Poznań.

Ktoś kiedyś chyba mówiąc o słynnym meczu na Wembley, stworzył pojęcie zwycięski remis, spotkanie z czerwca 1995 roku, to była zwycięska porażka. Dzięki niej historia występów Stomilu w Ekstraklasie, nie skończyła się po 1 sezonie.

Niestety jak teraźniejszość nie jest kolorowa, musimy wracać do przeszłości, wiem,że ten artykuł humoru wam nie poprawi, ale cuda się zdarzały już na naszym stadionie, więc...

Cdn.

Łukasz Żukowski

Tagi: Stomil Olsztyn, Raków Częstochowa, MOKS Stomil Olsztyn, Pamiętam i nie zapomnę, Ekstraklasa


Komentarze

  1. 10.06.14 08:08 korgan79

    Oj wtedy to były prawdziwe cuda :) No i Petrę dzięki tym cudom spuściliśmy :)

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.