Artykuł

Paweł Głowacki, fot. Paweł Piekutowski

Paweł Głowacki, fot. Paweł Piekutowski

Głowacki: Zasuwamy mocno, ale wszystko jest robione z głową

28.06.19 14:59   em   0  

Paweł Głowacki zostaje w Stomilu na kolejny sezon. Po pierwszej połowie meczu z Bałtiką Kaliningrad rozmawialiśmy z olsztyńskim pomocnikiem.

Podpisałeś roczny kontrakt z olsztyńskim pierwszoligowcem. Długo trwały negocjacje?
- Jestem zadowolony, że zostaje na kolejny sezon w Stomilu. Negocjacje nie trwały długo, można mieć takie wrażenie, bo był okres urlopowy. Trenujemy dopiero od tego poniedziałku, prezes też był na miejscu, i rozmowy przyśpieszyły. W czwartek dopięliśmy wszystkie szczegóły.

Zagrałeś pierwsze 45. minut w zwycięskim spotkaniu z Bałtiką. Po kontuzji już nie ma śladu.
- Tak. Na mnie się leczy "jak na psie". To moja druga czy trzecia taka poważniejsza kontuzja w życiu. Nie czuję żadnego śladu po urazie. Normalnie trenuję z zespołem przed sezonem.

Wiele przeżyłeś z tym klubem. W tym roku negocjacje i początek przygotowań wyjątkowo bardzo spokojnie.
- Bywały lata, że wyjeżdżaliśmy na obozy bez podpisanych umów. Do przejęcia klubu jeszcze nie doszło, ale jest to bliskie. Czuć w klubie zmiany na plus. Świadczy o tym chociażby fakt remont szatni czy dwa "zaklepane" obozy przygotowawcze.

Remont szatni? To musiałeś się nieźle zdziwić.
- Jak odwiedziłem klub tydzień temu, bo przyszedłem po buty, które zostały w szatni, to zastałem gruzowisko. Jesteśmy ciekaw jak to wyjdzie, bo na projekcie wizualnie wygląda to bardzo fajnie. To co było zapowiadane przed sezonem jest wdrażane. Fajnie jest się w fajnych warunkach przygotowywać do ligi, do treningów.

Wróćmy do spraw sportowych. Bałtika to bardzo ciekawy przeciwnik na początek przygotowań.
- Wymagający przeciwnik, grający bardzo fajną piłkę, ale nie mieli stuprocentowych sytuacji w pierwszej połowie. My graliśmy swoje, czyli nisko i z kontry. Bałtika ma swój styl. Dużo utrzymuje się przy piłce, chce kreować tę grę, ale przez to naraża się na kontry. My tę kontrę w pierwszej połowie wykorzystaliśmy. Bramkę z rzutu karnego strzelił Szymon Sobczak, który wcześniej został sfaulowany w polu karnym. To był pożyteczny sparing. Jak na pierwszy sparing to pozytywnie.

Na pierwszą połowę wyszła żelazna jedenastka z rundy wiosennej, która dała utrzymanie. Było widać zgranie w waszej grze.
- Z wieloma chłopakami znamy się tyle lat, że rozumiemy się bez słów na boisku. Ja z "Igłą" (Łukasz Jegliński - red.) i "Lesiem" (Grzegorz Lech - red.) gramy ze sobą w środku kolejny już sezon, znamy się na wylot. Czujemy się na boisku, czujemy co partner może zrobić na boisku, jaką piłkę może zagrać i do kogo. Wzajemnie się asekurujemy w przypadku jakiejś straty. To jest cenne. Trzeba też podkreślić, że pewne zmiany są potrzebne, świeża krew, żeby to wszystko szło do przodu. Potrzebna jest zdrowa rywalizacja, tylko wtedy można rozwijać zespół.

Na ten moment czterech zawodników dołączyło do zespołu.
- Wróciło trzech naszych wychowanków, bo Wiktora Biedrzyckiego, Rafała Remisza i Artura Siemaszko bardzo dobrze znamy. Mają potencjał, charaktery, dobrze znają szatnię. Znają trenera i wiedzą czego będziemy od nich oczekiwać. Szybko się wkomponują w zespół. Mateusz Cetnarski to ograny ligowiec, to powinien szybko znaleźć z nami wspólny język na boisku. To są na plus transfery i wzmocnią Stomil.

Stawiasz sobie cele na ten sezon?
- Nie chciałbym o tym mówić, bo cele musi nam postawić sztab szkoleniowy i zarząd klubu. Nam nie pozostaje nic innego jak wychodzić w każdym meczu i grać tak żeby zgarnąć trzy punkty. Co do celów to takie spotkanie przed nami i na pewno zostanie nam postawiony.

W końcu eksperci piłkarscy nie będą skazywać Stomilu na pożarcie, a nasz klub będzie szanowany w Polsce.
- Drużyny będą podchodzić do nas z większym respektem, nie będą nas lekceważyć. Myślę, że w niektórych spotkaniach będziemy stawiani w roli faworyta. Będzie trzeba pokazać charakter, przez większość czasu utrzymywać się przy piłce i kreować sytuacje, a nie tylko grać z kontry. Cała Polska już wie że tak gramy. Dwa pierwsze spotkania to dwa wyjazdy do beniaminków. Oni są rozpędzeni po awansie i nie będą to łatwe spotkania.

Ciężkie są teraz treningi?
- Zasuwamy mocno, ale wszystko jest robione z głową. To jest pierwszy tydzień i też nie ma co przesadzać. Do początku ligi mamy jeszcze trochę czasu, także nie ma co szarżować. Prawdziwa ciężka praca przyjdzie na obozie w Nieborowie. Zagramy także dwa sparingi, każdy dostanie szanse na pokazanie się trenerowi.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Paweł Głowacki, wywiad, Bałtika Kaliningrad


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!