Artykuł

Michał Alancewicz przepytany od A do Z, fot. Emil Marecki

Michał Alancewicz przepytany od A do Z, fot. Emil Marecki

Michał Alancewicz przepytany od A do Z

17.09.12 13:22   em   1  

Tym razem postanowiliśmy porozmawiać z Michałem Alancewiczem, trenerem Stomilu II Olsztyn. Od tego wywiadu mamy nadzieję, że tradycją staną się specjalnie przygotowane galerie z niepublikowanych do tej pory zdjęć z naszym rozmówcą.

Alancewicz Danuta i Marek - jak duży wpływ na Twoje obecne zajęcia mieli rodzice?
- Rodzice od maleńkiego zaszczepili we mnie miłość do piłki nożnej i siatkówki. Chodziłem z nimi na mecze Stomilu i AZS. Mając siedem lat zapisali mnie do Stomilu. Byłem o dwa lata młodszy od chłopaków, a jednak udało mi się przejść selekcję. I tak do dziś zostałem w moim ukochanym klubie. To już 21 rok leci. Tata zawsze ostry, ale i analityczny w swoich wypowiedziach. Mama rozładowuje napięcia. To oni namówili mnie na to żebym został trenerem. Za to jestem im wdzięczny.

Brat Paweł - co u niego słychać?
- Gra w Polonii Bytom na pewno nie jest jego szczytem marzeń. Mimo, że są kandydatami do spadku sądzę, że to kolejny krok do przodu. To kolejna próba charakteru dla Pawła. Na Śląsku nie jest łatwo żyć chłopakom z innych rejonów Polski. Ambicja, determinacja, wola walki tzw. warmiński charakter, mimo niedostatków technicznych nad którymi i tak mocno pracuje to są cechy, które pozwalają mu spełniać jego marzenia. Chylę czoła przed bratem, ponieważ sam nie miałem na tyle ambicji by rozwijać swój talent.

Cracovia - co czułeś, gdy oglądałeś w telewizji debiutującego w I lidze swojego byłego podopiecznego Rafała Remisza i jak oceniasz jego grę w tym meczu?
- To fajne uczucie zobaczyć wychowanka w telewizji. Rafał zagrał bardzo dobry mecz zresztą jak cała drużyna Stomilu Olsztyn. Jedyny niedosyt to brak punktów w najlepszym jak do tej pory występie chłopaków w I lidze.

Drugi zespół Stomilu Olsztyn - o co gracie w tym sezonie?
- W klubie mówi się o III lidze ale nic na siłę. Najważniejsze, żeby młodzi chłopcy mieli się, gdzie ogrywać i podnosić swoje umiejętności. Już dziś mamy w drużynie trzech reprezentantów Polski: Żwira, Dziemidowicza, Mroczkowskiego z rocznika 95 od Adama Łopatki. Następni chłopcy z tego rocznika i młodsi gracze robią postępy. To na pewno zaprocentuje w przyszłości dla naszego klubu.

Ekstraklasa w Olsztynie - jak wspominasz tamte czasy? Myślisz, że Stomil jeszcze tam wróci?
- To były wspaniałe czasy. Podawałem wtedy piłki na meczach. Cały klub był jak rodzina. Piłkarze przychodzili na treningi grup młodzieżowych. Kibice byli wspaniali, a mecze jak chociażby 3:3 z Legią to kwintesencja futbolu i ten wspaniały strzał Dariusza Jackiewicza w 90. minucie. Tego nie da się opisać. To było coś więcej niż klub, to był taki drugi dom. Dziś to powoli wraca. Są podobieństwa. Jest trener Kaczmarek, choć nie "Bobo", to też trener z dużą wiedzą i bardzo dobrym warsztatem. Jest też Andrzej Biedrzycki w roli dyrektora. Czas pokaże, czy wrócimy do Ekstraklasy...

Górnik Łęczna, czyli pierwszy od wielu lat wygrany dwumecz w pierwszej rundzie mistrzostw Polski juniorów starszych przez drużynę z Warmii i Mazur. Jak wspominasz mecze z tym zespołem i całą przygodę w mistrzostwach?
- To przyjemne uczucie. Chłopcy z rocznika 92 to nie był jakiś wyjątkowo utalentowany rocznik. Zbliżali się do końca juniora i nic w piłce jeszcze nie osiągnęli, nawet mistrza województwa. Wtedy pomógł mi Andrzej Mierzejewski, który dużo z nimi rozmawiał i jakoś to pociągnęliśmy. Wzmocniliśmy skład kilkoma chłopakami z rocznika 93. Postawiliśmy na solidność, charakter i ambicję. To dało rezultat w meczu z Górnikiem Łęczną i w całej lidze, ale niestety na Jagiellonię - mistrza Polski już nie wystarczyło.

Hip hop, rock, a może metal? Jakiej muzyki słucha Michał Alancewicz?
- Teraz nie mam czasu na słuchanie muzyki, ale za młodu to głównie hip-hop: WWO, Hemp Gru czy Molesta.

Integracja - w częstych rozmowach z młodymi zawodnikami podkreślają, że w Twoich zespołach panuje bardzo dobra atmosfera. Zdradzisz nam swoją receptę na dobrą integrację?
- Robię to samo co moi rodzice ze mną. Nie wystarczy zrobić super trening półtorej godziny. Ważne to co jest przed i po. Trzeba rozmawiać. Chłopcy wiedzą, że mogą przyjść do mnie z każdym problemem i nikt się spoza szatni o tym nie dowie. Jeśli ktoś przegina i coś się nie podoba to "wyjazd" z treningu. Nie trenujesz w ciągu tygodnia, to nie zagrasz w meczu mimo, że jesteś na przykład najlepszy w drużynie. Jasne zasady od początku i oczywiście nie łamanie ich, ani z mojej strony, ani ze strony chłopaków to cała recepta na dobrą atmosferę w drużynie.

Jaroty - jak się żyje na tej fanatycznej dzielnicy? Często zaczepiają Ciebie kibice Stomilu na ulicy?
- Większość z kibiców to moi kumple. Za młodu razem graliśmy w piłkę w meczach osiedlowych. Dziś każdy z nas jest cząstką Stomilu. Czasem jak czas pozwala to postoimy trochę i pogawędzimy o klubie.

Kaczmarek Bogusław - Twój wzór trenerski. Dlaczego właśnie "Bobo"?
- To on wprowadził mój ukochany klub do Ekstraklasy. Często bywał na treningach jak trenowałem pod okiem Czesława Żukowskiego i Waldemara Ząbeckiego. Sam też prowadził treningi juniorów. Za drugim razem jak Bogusław Kaczmarek trafił do Stomilu to miałem to przyjemność trenować pod jego okiem. Miałem wtedy 15 lat i był to mój najlepszy okres w życiu piłkarskim. Bogusław Kaczmarek dawał całego siebie na treningach. Spał na stadionie, podlewał boisko. W klubie przebywał od rana do wieczora. Po prostu fanatyk! Miał swój charakter. Pamiętam jak kiedyś przyszedł na trening grup młodzieżowych i nie spodobało mu się prowadzenie tych zajęć. Zwyczajnie pogonił tego trenera, który dzień później nie pracował już w Stomilu Olsztyn.

Liceum - uczyliśmy się razem w tym samym liceum. Z tą różnicą, że Ty w klasie sportowej. Utrzymujesz jeszcze z kimś kontakt, z tamtych czasów?
- Z Piotrkiem Kulpaką, który zawsze gości u mnie na treningach jak tylko mają wolne. Z Michałem Trzeciakiewiczem i Łukaszem Wiśniewskim. Choć bardzo rzadko się widzimy to zawsze spotkania są bardzo miłe. Najbardziej mi doskwiera brak czasu dla "Wiśni" (Łukasz Wiśniewski - red.). Pomógł mi, kiedy byłem na życiowym zakręcie, ale mam nadzieję że jeszcze będzie okazja, żeby to nadrobić.

Łysiak Piotr - ostatnio Wojciech Dubis w wywiadzie dla dwadozera.pl powiedział, że ten zawodnik ma szansę na występy w Ektraklasie. Potwierdzisz? Może ktoś inny z Twoich podopiecznych ma taką szansę.
- Piotr ma wszystko to, czego brakuje mojemu bratu. Jakby ich połączyć to na pewno taki zawodnik grałby w Ekstraklasie. Na pewno ma talent, ale musi się wzmocnić fizycznie, żeby grać na poziomie Ekstraklasy lub I ligi. W roczniku 1997 roi się od perełek, ale czeka ich jeszcze wiele pracy.

Mierzejewski Andrzej - jak zaczęła się i jak przebiega Twoja współpraca z nim i z kierownikiem Michałem Wojciechowskim?
- Z "Mierzejem" poznaliśmy się na treningu Naki Olsztyn. Zaproponowałem, żeby jego syn Kuba przychodził na treningu razem z Wiktorem Biedrzyckim do rocznika 1993, który wtedy prowadziłem. Potem razem zaczęliśmy tworzyć rocznik 1997. I tak jest do dzisiaj. Michał Wojciechowski, czyli kierownik, umie zająć się sprawami organizacyjnymi, bo niestety ja do tego nie mam głowy. Każdy wie jaką rolę spełenia w zespole. Polubiliśmy się we trzech, więc się uzupełniamy.

Nakielski Andrzej - u tego trenera debiutowałeś jako opiekun jednej z grup młodzieżowej. Powiedz co sądzisz o trenerze?
- To bardzo dobry trener. Gdyby nie zaproponowałby mi w wieku 21 lat prowadzenia grup młodzieżowych, to nie wiem co bym dzisiaj w życiu robił. Jest jeszcze Jerzy Budziłek, który akurat był na moim pierwszym treningu, który prowadziłem. Znał mnie z kadry województwa, w których grałem. Podszedł do mnie i powiedział co dobrze, a co źle zrobiłem. Jego rady zawsze są cenne. Muszę też wspomnieć o Adamie Łopatko, z którym teraz współpracuje. On otworzył mi oczy na takie aspekty jak taktyka czy przygotowanie motoryczne.

"Olsztyn kocham moją małą Amerykę" - to hasło idealnie pasuje do Ciebie. Nie kusi Ciebie spróbować sił jako trener w innej miejscowości?
- W naszym województwie nie ma lepszego klubu niż Stomil Olsztyn, więc cieszę się, że jest mi dane tu pracować. Jeśli chodzi o inne rejony w Polsce jeszcze muszę się dużo uczyć. Na razie o wojażach nie myślę.

Polonia Bytom - pod koniec września Stomil Olsztyn zagra z nimi na wyjeździe. Komu będzie kibicował Michał Alancewicz?
- Oczywiście Stomilowi. I ja i Paweł mamy tylko jeden klub w sercu! Nieważne, że brat gra teraz w Polonii Bytom. Ona nie jest naszą miłością.

Rotacja w składzie - prowadząc drużynę rezerw masz z tym doczynienia co spotkanie. Jak sobie z tym radzisz?
- Od początku wiedziałem, że tak to będzie wyglądało w rezerwach, także nie mam z tym problemu.

Stranierri Olsztyn - występy w tej drużynie potwierdzają, żebyś spokojnie mógł grać jeszcze na poziomie III lub IV ligi.
- Powiem szczerze, że zamiast grać w III lub IV lidze mając 28 lat wolałbym się wziąć za inną pracę. Niech te ligi będą odskocznią dla młodszych utalentowanych chłopaków w wieku 17-18 lat.

Trener Michał Alancewicz - jak oceniasz swoje dotychczasowe dokonania trenerskie?
- Jeszcze nic jako trener nie osiągnąłem, więc trudno się ustosunkować. Pojedyncze wygrane turnieje młodzieżowe to nie powód, żeby się chwalić.

Ulubiony piłkarz/zespół z zagranicy/potrawa?
- Piłkarz? Paweł Alancewicz (uśmiech - red.). FC Barcelonie kibicuje jeszcze od czasów Romario i Stoiczkowa. Moją ulubioną potrawą jest zupa pomidorowa. Taka jaką robi moja żona, bo ja potrafię podgrzać tylko parówkę w mikrofali (śmiech - red.).

Włochy - co możesz powiedzieć o wyjeździe na turniej i grze przeciwko Juventusowi?
- Miałem wtedy 15 lat. Jak już wcześniej mówiłem był to mój najlepszy okres piłkarski. Strzelałem bramki w kadrze województwa. Grałem w Stomilu z dwa lata starszymi kolegami od siebie w lidze makroregionalnej. Zostałem dostrzeżony i wzięty jako jedyny z województwa do kadry makroregionu rocznika 1984 na turniej do Włoch. Tam w ćwierćfinale trafiliśmy na Juventus Turyn. Przegraliśmy 0:1, a przez cały mecz miałem piłkę przy nodze może ze trzy razy choć grałem w środku pomocy. Głowa chodziła mi na lewo i prawo. Widzieliśmy tylko numery przeciwników, a przecież my to wtedy byliśmy jedną ósmą najlepszych zawodników z Polski. Może właśnie, dlatego jestem tak wymagający i krytycznie podchodzę do swoich umiejętności. Każdemu życzę takiego starcia z rzeczywistością, bo dziś chłopcy dwa razy kopną piłkę dobrze i myślą że grać potrafią. Niestety tak nie jest, a potem okazuje się że to trener Michał miał rację, ale już wtedy jest za późno na wyeliminowanie ich niedostatków piłkarskich.

Zawisza Bydgoszcz - jak podchodzisz do sprawy, gdy kolidują się terminy pierwszego i drugiego zespołu Stomilu?
- Bardzo mnie to wkurza. W niedzielę dałem temu wyraz w Tolkmicku. Barkas specjalnie przełożył mecz na niedzielę. A my w sobotę byśmy i tak przyjechali tym samym składem, co w niedzielę. Do Olsztyna przyjechał Zawisza i pokazał kawał dobrego futbolu, a my nie mogliśmy tego obejrzeć...

Zobacz także:

Tagi: Stomil Olsztyn, Stomil II Olsztyn, Stomil Olsztyn - juniorzy, Michał Alancewicz, Paweł Alancewicz, Cracovia, Rafał Remisz, I liga, IV liga, Ekstraklasa, MOKS Stomil Olsztyn, Górnik Łęczna, Jaroty, Bogusław Kaczmarek, Piotr Kulpaka, Michał Trzeciakiewicz, Łukasz Wiśniewski, Wojciech Dubis, Piotr Łysiak, Andrzej Mierzejewski, Michał Wojciechowski, Andrzej Nakielski, Jerzy Budziłek, Adam Łopatko, Olsztyn, Polonia Bytom, Stranierri Olsztyn, Włochy, Juventus Turyn


Komentarze

  1. 18.09.12 12:05 tommy1976

    Tylko tacy trenerzy z młodego pokolenia mogą coś zmienić w naszej piłce. Potrzeba ludzi którzy są pasjonatami, żyją piłką, a nie tylko przychodzą na trening i 5 minut przed jego rozpoczęciem, wymyślają co tym razem mogą, z zawodnikami przerobić. 3 maj się Michał - niedługo jako 1 trener Stomilu;-) Forza Stomil i Visca el Barca.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!