Artykuł

Andrzej Królikowski przepytany od A do Z, fot. Artur Szczepański

Andrzej Królikowski przepytany od A do Z, fot. Artur Szczepański

Andrzej Królikowski przepytany od A do Z

13.08.12 13:37   em   3  

Kontynuujemy serię wywiadów od A do Z. Tym razem rozmawialiśmy z Andrzejem Królikowskim, dyrektorem Stomilu Olsztyn.

Awans do I ligi - dużo zdrowia pana to kosztowało?
- Oj tak. Było ciężko przez ostatnie dwa lata. Jest to jednak takie fajne uczucie awansować po raz trzeci. I dzięki Bogu, że awansowaliśmy do I ligi. Kibice potrzebowali tego awansu. Piłkarze także, bo wiąże się to z promocją i innymi pieniędzmi, ale najbardziej należało się to przede wszystkim naszym fanom. Oglądanie spotkań w IV, III oraz II lidze to nie to samo, co się dzieje w I lidze. Było widać po pierwszym meczu, że kibice Stomilu potrzebowali tego awansu.

Bilety - wymogi licencyjne spowodowały, że wydłuża się procedura sprzedaży wejściówek. Co będzie jak wejdą obowiązkowe karty kibica? Nie spadnie frekwencja jak np. w Elblągu?
- Takie zmiany wymusiła na nas ustawa o imprezach masowych, dlatego na każdym bilecie musi być wpisane imię, nazwisko oraz PESEL. Musimy to wykonywać ręcznie i dlatego tworzą się kolejki przed meczem. Dlatego prosimy kibiców o kupowanie biletów w przedsprzedaży. Można jeszcze kupować karnety, które są przed meczem z Wartą Poznań tańsze o 10 złotych. Musimy się z tym męczyć i przepraszamy kibiców za tą sytuację. Na wiosnę się to zmieni. Wprowadzimy elektroniczny system ewidencji publiczności. Każdy z kibiców będzie miał plastikową kartę, podobną do karty bankomatowej i przy podejściu do okienka w kasie już po kilku sekundach będzie miał wydrukowany bilet na mecz ze wszystkimi danymi. To jest wymóg ustawy o imprezach masowych, a nam ułatwi szybkość sprzedaży biletów.

Czałpiński Jacek - wymagający prezes?
- Tak. Prezesa Czałpińskiego znam od 2007 roku. Gdy został wiceprezesem klubu i odpowiadał za pracę administracyjną w Stomilu to od razu postawił nam wysokie wymagania. Na prawdę trzeba się dużo starać, żeby spełnić wymagania prezesa. Wiadomo dlaczego. Jesteśmy zespołem i jako całość odpowiadamy za pracę w tym klubie.

Dolcan Ząbki - porażka z tym zespołem to frycowe w I lidze, czy w każdym meczu będzie podobnie?
- Mi się wydaje, że to frycowe. O wiele lepsze spotkanie oglądaliśmy w wykonaniu naszych piłkarzy jak grali przeciwko Łącznej w Pucharze Polski. Dlaczego przegraliśmy? No nie wiem. Może to presja trybun, trema, a może coś w głowach siedzi piłkarzom? Zabrakło ewidentnie koncentracji i mobilizacji w drugiej połowie. Stało to na słabym poziomie. Kibice mają tutaj uzasadnione pretensje o wynik meczu z Dolcanem. Nie mam obaw, że to będzie się to powtarzało. Ufam sztabowi szkoleniowemu, który zrobi wszystko, żeby nas zespół nie notował już tak głupich wpadek.

Emilia - sędzina piłkarska. Dużo w domu rozmawiacie o piłce?
- (śmiech - red.) Bardzo, bardzo dużo! Cała moja rodzina żyje sportem. Moja żona jest instruktorem aerobiku. Gdy spotykamy się w czwórkę (pan Andrzej Królikowski ma także syna - red.) jednym z pierwszych tematów jest piłka nożna.

Finanse - jakby Pan je ocenił w naszym klubie?
- Finanse są dobre. Budżet, który planowaliśmy w czerwcu i w lipcu jest wystarczający na grę w I lidze. Jest skromnie, chociaż ja wolę nazywać to wystarczająco. Ja uważam, że w porównaniu z innymi klubami może nie mamy największych pieniędzy, ale też wiem, że u innych też się nie przelewa.

Grzymowicz Piotr - jak się układa współpraca z miastem? Różnie to bywało wcześniej.
- Współpraca z miastem i Panem Prezydentem, z którym mamy największy kontakt jest bardzo dobra. Praktycznie z każdą prośbą, z jaką się zwracamy do Pana Prezydenta to nas wysłuchuje i w miarę możliwości pomaga. Nie mogę teraz złego słowa powiedzieć, a wręcz muszę pochwalić. Miasto włączyło się i poczuło się odpowiedzialne za piłkę nożną w Olsztynie. A pewne nieporozumienia jakie były wcześniej? To jak w rodzinie przy rożnych zdaniach pojawiają się czasami nieporozumienia. Dobrze, że była chęć zgody. Dzięki temu wyszliśmy z tego wszyscy silniejsi i mocniejsi.

Historia - powrót do historycznej nazwy to była słuszna decyzja. To Pan w wywiadzie dla stomil.olsztyn.pl jako pierwszy poinformował o tej decyzji.
- Ja w klubie pojawiłem się w 2007 roku. Nazwa OKS 1945 Olsztyn była dla mnie od początku bardzo dziwna. Marketingowo była w ogóle nie do przyjęcia. Ówcześnie broniłem stanowiska zarządu i też uważałem, że zmiana nazwy na Stomil jest zbyt niebezpiecznym posunięciem. Teraz zdecydowaliśmy się na zmiany w statucie i od wiosny 2012 roku nasze drużyny we wszystkich rozgrywkach grają pod nazwą Stomil Olsztyn. To ukłon w stronę naszych kibiców oraz historii tego miasta i klubu.

Iławski Jeziorak - zgodziliście się na ich występ w IV lidze?
- Oficjalnego stanowiska nie zajęliśmy w tej sprawie. Ja jednak na każdym kroku powtarzam, że najważniejsze są przepisy i przestrzeganie prawa. Jeziorak nie złożył w odpowiednim czasie dokumentów. Wystarczyło tylko zgłosić chęć gry w IV lidze, nie trzeba było od razu dostarczać wszystkich papierów. Działacze Jezioraka myśleli chyba, że tak jak kiedyś można wszystko załatwić po koleżeńsku. Nie. Najważniejsze jest przestrzeganie prawa. To tak każdy by mógł sobie wymyślać, że chce grać w danej lidze i pytać się klubów czy się zgodzą. Np. my byśmy wysłali teraz zapytania do klubów Ekstraklasy czy zgodzą się na grę Stomilu w najwyższej lidze. Chyba jednak nie na tym polega piłka nożna. Jestem zdania, że wszystkie kluby z Warmii i Mazur powinny się trzymać razem i wspierać, jednak nie można łamać prawa i regulaminów.

Jagiellonia Białystok - swego czasu mówiło się, że trafi tam Pan na staż. Faktycznie doszło do wyjazdu, czy zabrakło czasu?
- Rzeczywiście zabrakło czasu na wyjazd do Białegostoku. Z Jagiellonią mamy bardzo dobry kontakt. Możemy się od nich dużo nauczyć pod względem organizacyjnym. Średnio raz czy dwa w tygodniu dzwonimy do nich, żeby skonsultować się różnych sprawach.

Korsze - pana miasto rodzinne. Trenował pan nawet w miejscowym MKS-ie.
- Tak grałem w piłkę w tym klubie, m.in. z Wojciechem Tarnowskim, który obecnie trenuje Start Działdowo. Teraz z sympatią patrzę na Karola Żwira, który także pochodzi z Korsz. Z jego Mamą uczyłem się w jednej szkole. Temu piłkarzowi warto poświęcać dużo czasu. Będzie z niego jeszcze pożytek w klubie.

Listkiewicz Michał - będzie silniejsza I liga, dzięki niemu?
- Na pewno. To człowiek z doświadczeniem i ze znajomościami. Prezesował przecież w PZPN. Silniejsza liga to silniejsze kluby. Klubom z Ekstraklasy jest o wiele łatwiej pozyskać sponsorów bo trzymają się razem. Są np. większe wpływy z transmisji telewizyjnych.

Łukta - czy naprawdę nasz zespół musi tam trenować. Nie da się np. na stadionie Warmii?
- Niestety nie. To smutne, że w Olsztynie i okolicach nie ma kawałka placu, gdzie można by zrobić porządne boisko treningowe. Boisko nawierzchnią przypominającą murawę na głównym boisku stadionu Stomilu. Taki wyjazd do Łukty to są dla nas koszty, bo piłkarze jadą tam przecież autokarem.

Młodzież - kiedy klub będzie miał pożytek z naszych wychowanków?
- Ja myślę, że już mamy pożytek z wychowanków. Może nie dokładnie Stomilu, ale z piłkarzy pochodzących z naszego miasta i regionu. Przecież Arek Koprucki, Janusz Bucholc, Paweł Łukasik czy Krzysztof Filipek pochodzą z Olsztyna i tutaj się piłkarsko wychowywali. Jeżeli chodzi o piłkarzy z młodszego rocznika to za 2-3 lata to oni będą stanowić o sile olsztyńskiego Stomilu.

Nowy stadion - doczekamy się w końcu w Olsztynie?
- Myślę, że tak. Ten sezon jest raczej ostatnim dla tego stadionu dożynkowego, z którego coraz bardziej śmieją się w kraju. Na jesieni powinna ruszyć budowa nowego stadionu.

Ostróda - wiele osób zastanawia się dlaczego ostatni mecz w I lidze musimy tam zagrać.
- Czy tam zagramy nie jest jeszcze do końca postanowione. Jeżeli już by się tak stało to byłby to miły gest wobec fanów z Ostródy i tamtejszych władz miasta. Chcemy z nimi utrzymywać dobre kontakty. Dzięki porozumieniu z operatorem stadionu w Ostródzie udało się nam otrzymać na początku licencję na grę w I lidze. I trzeba sobie zdawać sprawę, że kolejny sezon będziemy już grać w Ostródzie, bo mam nadzieję, że w Olsztynie już nie będzie gdzie organizować spotkań ligowych.

Praca - rodzinę utrzymuje pan nie tylko z pracy w klubie. Jest pan. m.in. instruktorem aerobiku oraz pracuje przy organizacji wesel. Jak sobie pan radzi z obowiązkami?
- Czasami zabraknie tych paru godzin w tygodniu... (śmiech - red.). Pracuję z kobietami, które aerobik traktują jako formę rehabilitacji. Jeżeli chodzi o firmę dekorującą wesela to pieczę nad tym trzyma moja żona. Ja jej tylko pomagam.

R-Gol - po dwóch latach Stomil znowu ubiera się u lokalnego producenta. Dlaczego właśnie z nimi podpisaliście umowę.
- Przedstawili nam najkorzystniejszą ofertę. Asortyment produkowany przez firmę z Ostródy jest zdecydowanie lepszy niż w poprzednich latach.

Sny - śni się Panu po nocach ten nieszczęsny jeden procent?
- Już o tym zapomniałem... Poniosłem za to konsekwencję. Nie do końca była to tylko moja całkowita wina, ale jako, że ja jestem odpowiedzialny za pracę całego biura, to ja poniosłem karę za to co się stało. Na szczęście do końca nie zmarnowaliśmy tych pieniędzy, bo można było przekazywać 1% na zaprzyjaźnione z nami stowarzyszenie. Wiem, że to medialnie źle wpłynęło na klub. W tym roku już wszystko będzie dobrze w tej kwestii.

Transfery - jak je oceniać w tej rundzie? Można się jeszcze kogoś spodziewać nowego przed zamknięciem okienka?
- Na 99 procent nikogo już nie pozyskamy. Myślę, że dokonaliśmy dobrego wyboru zatrudniając tych zawodników. Choć tak naprawdę o ocenę powinno się pytać później, gdy zobaczymy jak będą się spisywać na ligowych boiskach. Wierzę, że będzie dobrze. Mamy ostatnimi czasie nosa do transferów. Pomyliliśmy się tylko ściągając do Olsztyna Stepana Hakobjana.

Urlop - przy funkcji dyrektora chyba ciężko?
- To prawda. Już nie pamiętam, kiedy byłem na takim prawdziwym długim odpoczynku. Może niedługo uda mi się gdzieś wyskoczyć na 2-3 dni.

Wojsko - jak tam Pan trafił?
- Do szkoły wojskowej trafiłem do Wrocławia. Udało mi się też zrobić w międzyczasie dwa fakultety. Służyłem również na szczęście na miejscu w Olsztynie. Teraz jestem na zasłużonej wojskowej emeryturze :)

Związek - jest Pan w komisji rewizyjnej Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej.
- Trafiłem tam w marcu 2012 roku przy okazji wyborów uzupełniających do zarządu. Teraz też postanowiłem kontynuować pracę w związku. W WMZPN nastąpiły pewne zmiany. Jest nowy prezes, dużo nowych osób w zarządzie. Jest teraz trochę inne spojrzenie na pewne sprawy. Chciałbym, żeby nasz związek zaczął być silniejszy z korzyścią dla klubów z Warmii i Mazur.

Tagi: Stomil Olsztyn, Alfabet Stomilu, Andrzej Królikowski, bilety, Warta Poznań, I liga, awans do I ligi, kibice, Jacek Czałpiński, Dolcan Ząbki, Emilia Królikowska, Jagiellonia Białystok, Korsze, MKS Korsze, Michał Listkiewicz, Łukta, Michał Listkiewicz, PZPN, I liga, Łukta, Ostróda, Olsztyn, stadion w Olsztynie, nowy stadion w Olsztynie, transfery, Stepan Hakobjan, R-Gol, WMZPN


Komentarze

  1. 13.08.12 17:19 hcg

    Czemu nie można skorzystać z boisk Warmii? Tam są 2 trawiaste płyty plus sahara, która chyba ostatnio trochę zarosła.

  2. 13.08.12 16:47 tommy1976

    boisko do treningu jest praktycznie gotowe na Kortowie, nie jest to może dywan, ale gra się nieźle, często bywają gorsze płyty główne w klubach

  3. 13.08.12 14:29 Kot

    Oprócz Hakobjana to jeszcze dość cienki był Bartosiewicz, nie wspominając o gwieździe olsztyńskich dyskotek Eduardo.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!