94' Koniec meczu.
91' Arbiter doliczył 3 minuty.
85' Żółtą kartką ukarany Adrian Karankiewicz 1
80' Adrian Karankiewicz wszedł za Pawła Głowackiego. 1
79' Zamieszanie w polu karnym Tych, ale nic z tego. Nadal przegrywamy. 1

Artykuł

Paweł Baranowski, fot. Paweł Piekutowski

Paweł Baranowski, fot. Paweł Piekutowski

Baranowski: Powinniśmy wywieźć choćby punkt z tego terenu

18.03.18 00:42   em   4  

Po meczu w Tychach rozmawialiśmy z Pawłem Baranowskim. Olsztyński Stomil przegrał ten mecz 0:1. Olsztyński obrońca starał się szukać po tym meczu pozytywów, ale niestety porażka jest porażką.

Drugi wyjazd w tym roku i znów nie przywozicie żadnych punktów.
- Niestety. Patrząc na te dwa mecze, to zakończyły się takim samym rezultatem. W Tychach był jednak zupełnie inny mecz. W pierwszej połowie graliśmy dużo lepiej w piłkę. Staraliśmy się utrzymywać przy piłce i konstruować groźne ataki. Niestety w końcówce meczu, przy grze w dziesiątke, popełniliśmy błąd. Mimo, że graliśmy o jednego mniej, to jednak z boiska wyglądało to tak, że Tychy, mimo optycznej przewagi i posiadania piłki, nie stwarzały sobie zbyt wiele sytuacji. Druga porażka i co tu więcej mówić? Jedynym plusem jest to, że, przynajmniej w mojej ocenie, ten mecz z boiska wyglądał lepiej niż spotkanie w Bielsku-Białej.

Chyba śmiało można powiedzieć, że byliście co najmniej drużyną równorzędna, do momentu straty jednego zawodnika?
- Też takie mam wrażenie. Chyba w tym trzeba upatrywać czegoś pozytywnego, bo nie możemy mieć zwieszonych głów, bo to nie o to chodzi. Nie chciałbym też tłumaczyć się, że sędzia popełnił błąd, bo popełnił takich błędów kilka w meczu. Nie widziałem jeszcze powtórki, ale wydaje mi się, że nie wiem jak brutalny musiałby być drugi faul, by aż dostać drugą żółta kartkę. Sędzia w pięć minut rozdał trzy kartki, na lewo i prawo i wydaje mi się, że dość nisko zawiesił sobie poprzeczkę, jeśli chodzi o agresywność w grze. Fauli było tyle, że nie przypominam sobie, żebym w ostatnim czasie grał mecz, w którym każdy kontakt z przeciwnikiem, czy to w naszą, czy w drugą stronę, kończył się faulem. Mecz nie był jakiś brutalny, czy mega agresywny, żeby rozdać aż tyle kartek.

Nie wydaje ci się, że sędzia Złotnicki mniej przychylnym wzrokiem patrzył na Stomil?
- Nie chcę akurat tej kwestii oceniać na gorąco, bo sędzia popełnił błędy w obie strony. jeśli chodzi o wykluczenie Łukasza, to ewidentnie się pomylił, bo nie można dawać drugiej żółtej kartki w 40 minucie za niegroźne przewinienie. To powinien być faktycznie faul jakiś brutalny lub kasowana kontra. Łukasz faulował, ale powinien zostać upomniany słownie, a nie od razu wykluczony. Pamiętam doskonale mecz z Chrobrym Głogów, gdy ten sędzia wyciągnął karnego nie wiadomo z czego. Nie zamierzam gryźć się w język, mówię to co myślę o pracy sędziego. My też bardzo ciężko pracujemy, ten mecz kosztował nas mnóstwo sił i zdrowia i mówię z całą odpowiedzialnością, że gdyby nie ten błąd sędziego, to byśmy po prostu w Tychach wygrali. Tak to odczuwałem z boiska.

Uratowałeś raz tyłek Michałowi Leszczyńskiemu, bo wybiłeś piłkę z linii bramkowej.
- Na temat samej sytuacji nie będę mówił, bo tak na prawdę jej nie widziałem. To był ułamek sekundy i ta piłka powoli zmierzała w stronę bramki. Udało mi się ja wybić i tu znów to nie Tychy tak dobrze rozegrały akcje, tylko nam się przydarzył drobny błąd, na szczęście bez konsekwencji. GKS nie stworzył sobie jakiś mega sytuacji, ale tez musimy patrzeć na siebie. Da się także w dzieisiątkę wybronić 45 minut. także patrząc na tę sytuacje bramkową, to dało się to wybronić. Musimy patrzeć, że mimo niesprzyjających okoliczności, bo był to już taki drugi mecz, jeśli nie wystarcza 100 procent, to musimy dać 100 i jeszcze 10. Powinniśmy wywieźć choćby punkt z tego terenu, bo Tychy maiły tylko przewagę optyczna, a z boiska nie czułem, że nas dominują. Teraz pozostaje nam jeszcze wykluczyć te błędy, które nam się zdarzyły, choć było ich o wiele mniej, niż w poprzedniej rundzie i patrzeć z optymizmem, bo mecz można przegrać, jeszcze w takich okolicznościach - no zdarza się. Jako drużyna, kolektyw - wyglądaliśmy o niebo lepiej i zagraliśmy to, co mieliśmy grać. Uważam, że każda minuta, każda akcja by nas napędzała i tych sytuacji stworzylibyśmy sobie więcej i bramki by w końcu wpadły. W tym meczu tak się nie stało, ale w następnych meczach będziemy dążyć do tego, żeby wygrywać.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Paweł Baranowski, GKS Tychy, I liga, Rozmowa po meczu


Komentarze

  1. 18.03.18 21:45 Piekarz/OKS

    Tak, dalej podtrzymuję swoje zdanie. Na oszustwo, przekręty w białych rękawiczkach panów z akredytacją pzpn, nie można moim zdaniem przymykać oka. Spadniemy, trudno, ale taki pan Jarząbek będzie napiętnowany. A jeśli nasi piłkarze są na poziomie 1 ligi, to nikt nas nie zatrzyma czyt. zaczniemy zdobywać bramki.

  2. 18.03.18 11:01 Dyrektor OKS 1945

    drugi mecz i drugi drukarz czy nadal uważasz że skarga na jarząbka to był dobry pomysł

  3. 18.03.18 10:13 Biała Armia

    Właśnie strzelać. A z daleka ja chyba żadnego strzału nie widziałem.

  4. 18.03.18 08:12 Piekarz/OKS

    sędziowie robią swoje. Jak nie karny to kartki. Trzeba się z tym pogodzić i zacząć strzelać bramki wtedy trudno będzie odebrać nam punkty.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!