Artykuł

Piotr Zajączkowski, fot. Łukasz Kozłowski

Piotr Zajączkowski, fot. Łukasz Kozłowski

Rok temu odszedł Kiereś, a przyszedł Zajączkowski

18.10.19 08:38   em, kyn   4  

Rok temu (18 października 2018 r.) zawrzało w komentarzach portalu stomil.olsztyn.pl. Klub poinformował, że rozstaje się z trenerem Kamilem Kieresiem.

Dzień później okazało się, że zespół objął Piotr Zajączkowski, który do sztabu szkoleniowego zaprosił Sylwestra Czereszewskiego i Adama Zejera. Mało osób wierzyło w powodzenie tego projektu, ale jak się okazało, była to bardzo dobra zmiana na stanowisku trenerskim. Stomil Olsztyn utrzymał się w lidze, a obecnie znajduje się w czołówce pierwszoligowej tabeli.

Kamil Kiereś zrezygnował bo nie widział już możliwości pracy w pogrążonym w długach Stomilu Olsztyn. Przyzwyczajony do innych standardów panujących w poprzednich klubach w jakich pracował, nie był wstanie wykrzesać w sobie takiej energii, jaką miał przychodząc w styczniu 2018 roku. - Dzisiaj klub potrzebuje nowej energii oraz świeżego spojrzenia na potrzeby nowego szkoleniowca - pisał w oświadczeniu Kamil Kiereś, były już trener olsztyńskiego klubu. - W realiach Stomilu ważne są działania wokół samego klubu, ale najważniejsze i wręcz priorytetowe to te wokół samej drużyny, bo to ona jest największym dobrem klubu, co udowodniła w końcówce sezonu utrzymując się na zapleczu Ekstraklasy.

Kamil Kiereś obecnie prowadzi II-ligowy Górnik Łęczna, który ma chrapkę wrócić do I ligi. Z perspektywy czasu dobrze się stało, że odszedł ze Stomilu, bo zespół pod jego wodzą nie punktował zbyt dobrze, i gdyby został chociażby do końca rundy jesiennej, to pewnie mielibyśmy mniej punktów i w ostatecznym rozrachunku nie byłoby teraz I ligi w Olsztynie. Kamil Kiereś chyba sam to dobrze rozumiał, bo przypomnijmy, że rozstał się z klubem za porozumieniem stron.

Dzień później okazało się, że nowym trenerem zostaje były zawodnik Stomilu - Piotr Zajączkowski. Dla popularnego "Zająca" było to spełnienie marzeń, bo zawsze chciał spróbować swoich sił w olsztyńskim pierwszoligowcu. Kibice Stomilu w komentarzach po rozstaniu z trenerem Kieresiem sugerowali, że na ławkę trenerską wróci Adam Łopatko, ale od początku ówczesny prezes Maciej Radkiewicz chciał postawić na Zajączkowskiego. Nowy trener Stomilu postawił warunek, że chce pracować z innymi legendami olsztyńskiego klubu - Sylwestrem Czereszewskim oraz Adamem Zejerem. Do tego został jeszcze Sylwester Wyłupski i teraz możemy powiedzieć, że takie posunięcie było strzałem w dziesiątkę.

Ku zdziwieniu wielu osób Stomil Olsztyn utrzymał się w rozgrywkach I ligi na kolejkę przed końcem sezonu, a były przecież także głosy, że z trenerem Zajączkowskim na ławce trenerskiej powtórzy się historia z ŁKS-u Łódź. W 2013 roku łódzki zespół w trakcie rozgrywek wycofał się z I ligi, a trenerem zespołu był wtedy obecny szkoleniowiec Stomilu. Zarzucano mu, że nie odniósł w piłce żadnych sukcesów trenerskich, że nadaje się tylko na IV ligę, że przychodząc do Stomilu skazuje go na pewny spadek. Tego typu komentarzy było mnóstwo. Z perspektywy czasu wiadomo kto miał rację.

Trenera Piotra Zajączkowskiego w Stomilu Olsztyn można było już zatrudnić zdecydowanie wcześniej, po tym jak Adam Łopatko wyemigrował do Siedlec, ale wtedy prezes Mariusz Borkowski wolał zatrudnić Tomasza Asenskiego. To już historia i generalnie nie ma co do niej wracać.

W ostatnim wywiadzie dla "Weszło" Piotr Zajączkowski przyznał, że był już spakowany i miał jechać do Warszawy prowadzić III-ligowego Ursusa. Telefon od prezesa Macieja Radkiewicza zmienił wszystko. "Zając" w końcu dostał swoją szansę w Olsztynie i jej nie zmarnował.

W tygodniu zadzwoniliśmy do trenera zapytać się, czy gdyby wiedział, że tak ciężka praca czeka go w Olsztynie, to czy by ponownie zdecydował się na przejęcie Stomilu po trenerze Kieresiu. - Ja oceniam ten czas pracy mój i sztabu za bardzo dobry - mówi Zajaczkowski. - To była konsekwentna praca z dojrzałymi zawodnikami i z tymi co do nas przyszli. Wszyscy mieliśmy coś do udowodnienia. Sztab trenerski, że jesteśmy coś warci. Piłkarze też mieli coś do pokazania. Np. Bucholc nie miał miejsca w składzie Stomilu. Np. bracia Gancarczykowie czy Sobczak grali w rezerwach Stali Mielec. Miejsca w Śląsku Wrocław nie miał Maciej Pałaszewski.

I dodaje: - To byli zawodnicy niechciani w swoich klubach, a ja nie wyobrażam sobie Stomilu bez tych piłkarzy.

Ostatnia zima dla Stomilu Olsztyn była bardzo sroga. Przez spory okres czasu na treningach byli tylko dostępni juniorzy, piłkarze nie otrzymywali od bardzo długiego czasu wypłat, na obóz przygotowawczy zrzucali się kibice. Stomil był bardzo blisko upadku, ale na szczęście pojawił się inwestor Michał Brański i jego zaangażowanie pozwoliło dokonać transferów i wystartować w rundzie wiosennej.

- Nigdy nie zwątpiłem w tę drużynę - mówi Zajączkowski. - Wiedziałem, że wydarzy się coś pozytywnego i przystąpimy do rozgrywek. Na obozie w Nieborowie byliśmy już w takim docelowym składzie na rundę. Po pierwszej połowie sparingu z Widzewem, który ostatecznie przegraliśmy, powiedziałem trenerom ze sztabu, że powinno to dobrze wyglądać. Za 2-3 tygodnie była inauguracja sezonu. Zwycięstwo z GKS-em Tychy i Wigrami Suwałki nas napędziły i utrzymaliśmy się w I lidze. Trzeba pamiętać, że jeszcze zabrano nam trzy punkty za zaległości.

- To był radosny okres i przyjemna praca - kontynuuje Zajączkowski. - Cała Polska nie wierzyła, że Stomil może się utrzymać. Zrobiliśmy wszystkim psikusa i nadal gramy na zapleczu Ekstraklasy.

Obecnie drużyna Stomilu Olsztyn prowadzona przez Piotra Zajączkowskiego zajmuje piąte miejsce z dorobkiem 21. punktów. Jubileusz rocznej, wspólnej pracy Piotra Zajączkowskiego, Sylwestra Czereszewskiego, Adama Zejera oraz Sylwestra Wyłupskiego wypadałoby uczcić trzema punktami w Legnicy. Czego sobie i państwu życzymy!

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, Piotr Zajączkowski, Kamil Kiereś, I liga


Komentarze

  1. 23.10.19 12:26 MD

    Według mnie to bardzo dobry trener, a dokonał naprawdę bardzo dużo. Jestem przekonany, że 9/10 innych nie dałoby rady utrzymać Stomilu w tamtym sezonie. Jak przychodził, to byłem pewien, że przyszedł tylko na chwilę, a za kilka miesięcy wyfrunie mówiąc jak to u nas nie jest źle, jakie to nie są beznadziejne warunki i że w normalnym klubie, w którym mógłby skupić się tylko na aspekcie sportowym byłoby inaczej. Na szczęście się pomyliłem, pełne uznanie dla Zajączkowskiego.

  2. 18.10.19 21:54 czerkasow

    Nic nie zmienia faktu że jedzie na farcie.

  3. 18.10.19 20:19 ml0dy23

    Tak. a taktykę i rozpracowywanie drużyn przeciwnych oraz treningi przeprowadza sprzątaczka klubowa wraz z ogrodnikiem koszącym trawę na stadionie... Myślę, że Zajączkowski wyciska ile się da z drużyny a to dobrze o nim świadczy :)

  4. 18.10.19 12:47 czerkasow

    I nadal w niego nie wierzę. Nie od dziś wiadomo że drużynę ciągnie Skiba i Leszek oraz pyskacz rodem z Ziemi Obiecanej Bucholc.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!