Artykuł

Michał Żukowski, fot. innteo.pl

Michał Żukowski, fot. innteo.pl

Żukowski: Wróciły do mnie emocje sprzed 20 lat

03.03.19 14:10   kyn   4  

W ratowanie Stomilu Olsztyn od kilku tygodni zaangażowany jest pochodzący z Olsztyna Michał Żukowski. Zapraszamy do rozmowy z prawnikiem, który dogrywał w ostatnim czasie sprawy transferowe w Dumie Warmii.

Jak się panu podobał mecz z GKS-em Tychy?
- Mecz niesamowity. Przyznam, że wróciły do mnie emocje sprzed 20 lat. Opuściłem tylko dwa mecze Stomilu w ekstraklasie i pamiętam zapach i klimat tego stadionu wypełnionego po brzegi. To szczególne emocje, bo byłem zaangażowany w ratowanie klubu od kilku tygodni i to, co się wydarzyło, jest nieprawdopodobne. Piłkarze walczyli niesamowicie, nie odstawiali nogi, grali całymi sobą.Jestem pod dużym wrażeniem ich zaangażowania. Zostawili serce na boisku.

Można chyba założyć taką tezę, że podczas meczu z GKS-em wszyscy zdali egzamin? Piłkarze, kibice działacze - wyszło idealnie.
- Wszystko ułożyło się idealnie, ale to dopiero pierwszy krok. Gdy spotkaliśmy się po meczu wszyscy mieliśmy poczucie, że ta wygrana daje nam wszystkim fantastycznego kopa. To jednak pierwszy z trzynastu meczów w tej rundzie. Mamy jeszcze kolejnych dwanaście i musimy walczyć o każdy punkt. Na pewno to zwycięstwo zbliża nas do bezpiecznej strefy,, ale jeszcze dużo pracy przed nami. Kolejny tydzień już sobie zaplanowaliśmy, rozmawialiśmy też z zawodnikami o premiach, więc następny tydzień wypełni układanie spraw formalnych, już bez szaleństwa transferowego. Z drugiej strony Michał Brański cały czas rozmawia w sprawie umowy inwestycyjnej z miastem, więc ten proces idzie równolegle z porządkowaniem spraw w samym klubie,

48 godzin przed meczem wykonaliście tytaniczną pracę. Maciej Iwański wyszperał, że to wicemistrzostwo świata, bo w Turcji były raz 22 transfery. W Stomilu 14 i to najwyższy wynik w Polsce.
- To było niesamowite. Pracownicy klubu, wszyscy dookoła, trenerzy i ja byliśmy w to mocno zaangażowani. Niektóre transfery wychodziły ostatniego dnia. Na koniec mamy skład, z którego możemy być dumni. Nie chcę zdradzać, jakie nazwiska mieliśmy na liście, ale byliśmy bardzo bliscy jeszcze jednego, bardzo głośnego transferu, który się nam o godzinie 12 wywrócił. W tym momencie kolejny zawodnik wsiadł w samochód i do nas przyjechał. Wszystko działo się w zawrotnym tempie i z emocjami sięgającymi zenitu. Finalnie udało się zbudować dobrze rokującą drużynę,. Mam nadzieję, że tych kilku nowych zawodników, którzy doszli do tych testowanych ostatnio, wniesie do zespołu dużo dobrego. Maciek Pałaszewski, który wszedł na ostatnie 10 minut, pokazał, że piłkarsko ma papiery na granie. Wiadomo, że nie jest jeszcze zgrany z całym zespołem, potrzebuje trochę czasu, ale ma duże możliwości. Czekam z niecierpliwością na kolejne spotkania. Stomil ma mecz sparingowy we wtorek w Pasymiu z Warmią Olsztyn, gdzie wszyscy nowi gracze będą na boisku. To będzie pierwszy sprawdzian dla nowych w składzie.

Ktoś patrząc z boku mógłby powiedzieć, że to szaleństwo, ale w tym szaleństwie jest metoda. Staraliście się sprowadzić zawodników o pewnym rysie charakterologicznym.
- Wiadomo, że w końcówce okienka zostają piłkarze, którzy z różnych przyczyn zostali w swoich klubach. Dla przykładu Maciej Pałaszewski nie grał w Śląsku dlatego, że przyszedł Krzysztof Mączyński, a jest to zawodnik, który rozegrał 12 meczów w poprzedniej rundzie i ma niesamowity talent. Olek Kowalski z Odry Opole nie podoba się trenerowi Rumakowi i dlatego trener Rumak uznał, że Olek nie będzie grał w pierwszym składzie. Kamil Mazek, to chyba wszyscy go pamiętamy z Ruchu Chorzów, bardzo szybki prawoskrzydłowy, może być też napastnikiem, wychowanek Legii Warszawa, który miał kontuzję w maju zeszłego roku i też potrzebuje czasu, żeby się odbudować. Bartek Niedziela z Widzewa - zagrał fantastycznie, ma tę iskrę, a w Widzewie był odstawiony do drugiego zespołu. Nie będę wymieniał całej „14”, ale wydaje mi się, że skompletowaliśmy drużynę z ludzi, którzy mają coś do udowodnienia, chcą grać dla tego miasta i klubu, i chcą zostawić serce na boisku. Pokazali to w meczu z Tychami.

Część kibiców może już coś wie, ale skąd się pan tu nagle wziął?
- (śmiech) Pewnego dnia leżałem w domu chory z zapaleniem oskrzeli. Czytałem serwisy informacyjne i newsy sportowe z mojego rodzinnego Olsztyna. Trafiłem na wzmiankę o Stomilu. Zaniepokojony zadzwoniłem do Piotrka Tyszkiewicza, z którym znamy się od lat i chwilę porozmawialiśmy, co się dzieje w klubie. Zapytałem, czy uważa, że mógłbym w czymś pomóc. Piotr zaproponował, żebym zadzwonił do Maćka Radkiewicza. Mieliśmy świetną, długą rozmowę. Umówiliśmy się, że jeżeli w ciągu popołudnia znajdę grupę osób, która mnie wesprze, bo sam nie dam rady, to zaangażujemy się i postaramy się pomóc klubowi. Udało się w ciągu tych paru godzin stworzyć, na początku dość sporą, grupę. Tego samego popołudnia już odbyliśmy długą rozmowę z Arkiem Regiecem. Potem ta grupa zawęziła się do kilku osób. Dalej było tak, jak opisałem w moim wpisie na Facebooku. Przyjechaliśmy do pana prezydenta z Arkiem w dniu jego wielkiego sukcesu zamknięcia w niespełna 24h emisji na Beesfundzie oraz dwoma prawnikami, którzy pracowali przy ratowaniu Wisły Kraków. Dostaliśmy zielone światło na wdrożenie naszego planu działań. Kolejne spotkanie było już z Michałem Brańskim, którego Arek zachęcił do współpracy. Dalej ten proces toczył się naturalnie i zmierzał do celu szczęśliwego finału, choć nie obyło się bez przeszkód. Pierwszym krokiem do wyjścia na prostą była akceptacja pożyczki, którą Michał Brański włożył do klubu i rozpoczęcie rozmów inwestycyjnych.

Trudniej było prowadzić rozmowy z miastem, czy załatwiać te szalone transfery?
- (śmiech) Transfery było łatwiej. Nie ma wątpliwości. Choć to też było wyzwanie z uwagi na ograniczony czas. Mieliśmy jakąś grupę zawodników i wiedzieliśmy, że musimy ją wyselekcjonować do koncepcji trenera, ale też uwzględnić finanse. Pojawiało się kilka głośnych nazwisk, o których nie chcę mówić. Tyle że, ci piłkarze nie chcieli przyjść do Stomilu, bo nie chcieli zejść z oczekiwań finansowych. Tym bardziej doceniam tych piłkarzy, którzy pojawili się teraz, bo chcą się tu pokazać, coś udowodnić i zostawić serce na boisku.

Ile jeszcze przed wami pracy i budowy Nowego Stomilu? Ile to zajmie czasu?
- Na pewno jeszcze chwilę. Chcemy to robić krok po kroku, mamy pewien plan w głowie, ale jeszcze nie zdradzę szczegółów. Na pewno jednym pierwszych wyzwań, które też zauważył Michał Brański na meczu, jest zapewnienie przestrzeni dla sponsorów. Naszym zdaniem na stadionie Stomilu, co nie jest też gigantycznym kosztem, powinny pojawić się dwa duże telebimy, żeby sprzedawać powierzchnię reklamową, procent wyświetleń reklam, jak to się dzieje w profesjonalnym sporcie. Dla przykładu w Polskiej Lidze Siatkówki sprzedaje się procenty banerów. Tak samo dzieje się w Ekstraklasie. Tak powinno dziać się u nas. Obecne plandeki nie wyglądają zbyt atrakcyjnie. To pierwszy etap i pierwszy z pomysłów profesjonalizacji, a jest ich jeszcze wiele. W kontekście gadżetów klubowych, funkcjonowania organizacyjnego samego klubu. Stadion to nie do końca obszar działania dla klubu, chociaż bardzo chcemy pomóc ze stadionem. Rozmawialiśmy o tym z Arkiem Regiecem na spotkaniu Maciejem Sawickim, Sekretarzem generalnym PZPN-u. Jest pełne wsparcie federacji w planach jego budowy. Wydaje mi się, że o tym powinniśmy rozmawiać za jakieś dwa miesiące, kiedy uporządkujemy kwestie właścicielskie.

Jakiś czas temu PZPN zwrócił się do Stomilu o przekazanie planu naprawczego i była taka realna groźba, że zabierze nam licencję. Jak to w tej chwili wygląda?
- Jeśli chodzi o licencje, to jesteśmy spokojni. Niestety wiemy, że nie uda się odzyskać tych trzech punktów i to musimy z przykrością powiedzieć. Powoli zaczynamy się skupiać na procesie licencyjnym na przyszły sezon, bo pamiętajmy, że pierwsze dokumenty musimy złożyć do 15 kwietnia. Nasza praca zacznie się za około dwa tygodnie, żeby przygotować te dokumenty w jakości jak najbardziej profesjonalnej. Mamy dość trudny moment, bo z jednej strony już byśmy chcieli restrukturyzować nasze zadłużenie, a z drugiej strony wiemy, że nie może to być w oderwaniu od naszej umowy z miastem. Czuję, że mamy nieco mniej czasu, niż te 8 tygodni, powinniśmy to zamknąć wcześniej. Do 15. kwietnia musimy pokazać z PZPN-ie, że coś z tym zadłużeniem robimy i mamy perspektywy na przyszłość, na kolejny sezon.

Wielu kibiców zapewne nie zdaje sobie sprawy, że musicie działać dwutorowo, budując Nowy Stomil i jednocześnie działają tak, jakby był on już w pełni skonkretyzowany.
- Tak i chcielibyśmy, żeby kibice to zrozumieli, a także piłkarze. Jest to dla nas duże wyzwanie. Jeżeli zalegamy piłkarzom z płatnościami krócej niż pół roku, to nie jest tak zwany dług licencyjny. On nam nie przeszkadza w otrzymaniu licencji na kolejny sezon. Z licencja przeszkadzają nam te starsze zadłużenia. Z drugiej strony, jeśli piłkarze nie otrzymują pensji, to nie mają odpowiedniej motywacji i dzieją się takie rzeczy, jak ostatnio. Nie może tak być, że te pensje nie są regularnie wypłacane.To bardzo trudne wyzwanie przed Maćkiem Radkiewiczem. Z jednej strony chcemy regularnie płacić piłkarzom i sztabowi szkoleniowemu, a z drugiej strony wiemy, że trzeba zacząć restrukturyzację tego zadłużenia. Mam wrażenie, że miasto powinno mieć również tego świadomość, rozmowy muszą się zakończyć jak najszybciej. Nie bieżące zobowiązania, a stare długi, powstałe za poprzedniego zarządu, są dziś kulą u nogi Stomilu.

Jaką przyszłość widzi pan przed Stomilem?
- Tak się składa, że byłem na meczu Legii z Miedzią Legnica i ktoś mnie zapytał, kiedy Stomil znajdzie się w Ekstraklasie. Jakoś mi się to przyśniło, czy skojarzyło i rzuciłem, że 2031, czyli dwanaście lat, to będzie perspektywa tego, że pobijemy najlepsze osiągnięcie w historii klubu, czyli szóste miejsce. To jest oczywiście odległa perspektywa, ale zakładamy, i tak zakłada Michał Brański, że klubu nie zbudujemy w rok, dwa czy trzy lata. Przy tym stanie "zastanym", który mamy teraz, to potężna praca. Sportowo, organizacyjnie możemy to poukładać szybciej, możemy to zrobić w dwa-trzy lata i wtedy też może być Ekstraklasa, ale trzeba pamiętać, że najważniejsze są solidne podstawy. Musi być stadion, baza treningowa, infrastruktura, baza szkoleniowa, a tego nie zrobimy w tak krótkim okresie. Potrzeba pracy krok po kroku. Wiele zależy od współpracy z samorządem. Widzimy, jak to wygląda w innych miastach. Ile na GKS łożą Katowice, czy nawet Tychy, które gościliśmy. Tam jest stała współpraca z samorządem, gdzie prezydent mówi - bierzcie co chcecie, byle było dobrze. Mają świetny stadion, dobrze funkcjonująca drużynę, nie tylko piłkarską, ale hokejową i inne sekcje. Potrzebujemy takiego wsparcia od samorządu, nie tylko finansowego. I nie mówimy tu o jakichś ogromnych kwotach, ale o przychylności w tym entuzjazmie i inicjatywach, które są przynoszone do klubu i do olsztyńskiego sportu.

Michał Brański, miejmy nadzieję już wkrótce właściciel Stomilu był na meczu z GKS-em Tychy. Jak mu się podobało?
- Bardzo mu się podobało. To są niesamowite emocje. Trochę czuje się jeszcze niezręcznie, bo w tym momencie formalnie jest pożyczkodawcą i osobą, która uratowała nam tą pożyczką rundę. Natomiast chciałby mieć takie poczucie, że w pełni kontroluje procesy, które zachodzą. Na to potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, spokojnej pracy i spokojnych rozmów. Michał był zachwycony kibicami i atmosferą, walką zawodników. Nie nastawialiśmy się na wynik, ale przyszły inwestor zobaczył, że tu są piłkarze, którym zależy i którzy potrafią walczyć całym sercem i wkładać maksimum zaangażowania. Nie wiem, czy będzie za tydzień, ale za dwa tygodnie raczej pojawi się na meczu.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Michał Żukowski, GKS Tychy, Rozmowa po meczu, I liga


Komentarze

  1. 03.03.19 17:20 chodi

    Ogromny SZACUNEK!!! Stomil zawsze miał wiernych wspaniałych kibiców, to jest siła tego klubu, jedna wielka biało-niebieska rodzina:)

  2. 03.03.19 16:02 stomil olsztyn forever

    2-3 lata* oczywiście

  3. 03.03.19 16:01 stomil olsztyn forever

    Aż nie chce się wierzyć, że tacy ogarnięci ludzie nam się "trafili" :) utrzymajmy się błagam, bo jestem wręcz przekonany, że 2-3 i będzie Ekstraklasa. Bardzo cieszy też, że Pan Brański wiąże z klubem dłuże nadzieje, a nie jedynie wyprowadzenie na prostą i odsprzedaż nowemu inwestorowi :)

  4. 03.03.19 15:29 tomtom

    Dzięki za pomoc Tobie Brańskiemu Regiecowi i całej Reszcie.!!!!i życzę wielu sukcesów w osiąganiu celów dla naszego Oksu.!!!oby grzymbet ona kłody pod nogi rzucane ... przeskakiwał z Branskim jak skoczek narciarski. Bo będzie ich sporo!!!!!SPW Nowy Stadion dla Stomilu!!!!!

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!