W drużynie Stomilu II w kadrze meczowej tym razem zabrakło zawodników grających w miarę regularnie w IV lidze. Trener Marek Maleszewski postawił wyłącznie na nastolatków i dał szansę gry kilku zawodnikom z drużyny juniora młodszego, która zakończyła zmagania w Centralnej Lidze Juniorów U-17.
Na prowadzenie w 16. minucie wyszły Śniardwy. Dośrodkowanie z prawej strony pola karnego Marcina Kruka wykończył strzałem głową Dariusz Kaźmierczyk. Drugi kwadrans meczu rozpoczął się od bramki gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową z 14 metrów odbił piłkę Artur Kropiewnicki, ta leciała przez około trzy sekundy i wpadła do siatki nad stojącymi na linii i przeszkadzającymi sobie wzajemnie: Michałem Zagórski, Oliwierem Markiewiczem i Michałem Krztoniem.
Chwilę później powinno być 3:0. Z prawej strony w pole karne wbiegł Kruk, minął Krzysztofa Chrobaka dzięki temu, że nie trafił był w piłkę podczas jej prowadzenia, co zmyliło olsztyńskiego obrońcę i wyprowadziło skrzydłowego Śniardw do pozycji strzeleckiej z narożnika pola bramkowego. Kruk uderzył w kierunku dalszego rogu, piłka już minęła Krztonia, ale świetną interwencją plecami na linii bramkowej popisał się Markiewicz, który uchronił Stomil II przed stratą kolejnej bramki.
Śniardwy były najgroźniejsze po dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry, szczególnie po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów. Tuż po przerwie mogło być 3:0, bo właśnie po wrzutce z wolnego z prawej strony całkowicie niepilnowany na środku pola karnego był Kaźmierczyk, który uderzył piłkę głową, ale jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Groźnie było też w następnej minucie po wrzucie z autu, ale olsztyńska defensywa skutecznie zażegnała niebezpieczeństwo.
W 55. minucie wreszcie dobrą akcję przeprowadził Stomil II. Po prawej stronie przedzierał się Nicholas Kontonís z drobnym wsparciem Kajetana Igielskiego, do bezpańskiej piłki doszedł Wojciech Płaziński, który świetnie prostopadle podał do Huberta Mierzejewskiego, ale olsztyński napastnik zmarnował świetną sytuację sam na sam, strzelając obok bramki.
W 70. minucie Śniardwy ponownie mogły wyjść na trzybramkowe prowadzenie i praktycznie pozbawić szans rywali na jakąkolwiek zdobycz punktową. Do wybitej piłki spod własnego pola karnego dopadł wprowadzony 10 minut wcześniej Oskar Radzikowski. Napastnik Śniardw, wyprzedziwszy Markiewicza i Chrobaka, oddał strzał z linii pola karnego, będąc sam na sam z Krztoniem, ale nie trafił w bramkę.
10 minut przed końcem wprowadzony w drugiej połowie Jakub Fruba dopadł na środku boiska do bezpańskiej piłki po tym, jak zderzyło się ze sobą dwóch obrońców gospodarzy. Zawodnik gości pobiegł co sił przed siebie i oddał strzał po ziemi przy dalszym słupku, zdobywając kontaktową bramkę.
W kolejnych dwóch akcjach napastnicy Śniardw przewracali się w polu karnym po kontakcie z obrońcami Stomilu, ale sędzia nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. W ostatniej minucie meczu piłkę przed polem karnym Śniardw próbował opanować Bartosz Szaraniec, ale pod naporem Macieja Kopcia i Wiktora Kawuzy popełnił fatalny w skutkach błąd techniczny i zahaczył tego pierwszego, który zdążył wpaść z piłką w pole karne. Sędzia bez wahania wskazał na 11. metr. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany, uderzył po ziemi, lecz Dominik Narucki odbił ten strzał. Do piłki spadającej z wysokości dwóch metrów podbiegł jednak Wojciech Jabłoński i strzałem głową umieścił ją w siatce tuż przy słupku, przy którym stał bramkarz gospodarzy.
Radość kibiców z Orzysza była więc bardzo krótka, ale niewiele brakowało, by z trzech punktów jednak cieszyli się gospodarze. W ostatniej akcji meczu efektownie nogami napastnika Śniardw powstrzymał Kacper Radio, który stanął między słupkami na ostatnie 15 minut. Z perspektywy całego spotkania Stomil II na pewno musi szanować zdobyty punkt. Gospodarze stworzyli więcej dobrych okazji do zdobycia bramki i niewiele im zabrakło, by dowieźli korzystny dla siebie rezultat.
OKS Stomil
on-line





