Artykuł

Michał Kraszewski. Fot. Łukasz Kozłowski

Michał Kraszewski. Fot. Łukasz Kozłowski

Konferencja prasowa po meczu Stomil Olsztyn - Tęcza Biskupiec 1:0

dzisiaj, 21:02   em   0  

Stomil Olsztyn wygrał 1:0 z Tęczą Biskupiec. Po meczu odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obydwu zespołów.

Maciej Szostek, trener Tęczy:
- Spotykamy się po meczu zwycięskim dla Stomilu. Był to kolejny pojedynek z gatunku "piłkarskich szachów". a nie widowisko, które mogło porwać kibiców. O wyniku zadecydowała pierwsza bramka. Przeciwnik wykorzystał nasz błąd i w dość kuriozalnych okolicznościach strzelił do pustej bramki z ponad trzydziestu metrów. Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za tę porażkę. Na pierwszą połowę obrałem złą strategię, która po prostu się nie sprawdziła – mimo że zawodnicy w pełni zrealizowali moje założenia. W drugiej części nasza gra wyglądała już znacznie lepiej. Podniesiemy się po tym niepowodzeniu. To dopiero druga kolejka i jestem przekonany, że w kolejnych spotkaniach będziemy już sięgać po zwycięstwa.

Piotr Gajewski (Renton Media, dwadozera.pl): Czy nie ma trener wrażenia, że gdybyście w końcówce mocniej przycisnęli, Stomil w końcu by pękł? Trener Kraszewski wyraźnie spodziewał się groźniejszych ataków – świadczy o tym choćby wprowadzenie Komorowskiego. Przypominało to trochę starcie Anglii z Argentyną: Stomil zaczął bronić się jak Anglicy, ale wam zabrakło argumentów w ataku.
- Zamierzaliśmy mocniej przycisnąć w samej końcówce, jednak nie zawsze jest to łatwe do zrealizowania. Trzeba oddać Stomilowi, że w niskiej obronie jest zespołem niezwykle skutecznym. W tej lidze, gdy rywal ma dobrze zorganizowaną defensywę i dysponuje zawodnikami o świetnych warunkach fizycznych, wygrywającymi pojedynki w polu karnym, trzeba grać z chirurgiczną wręcz precyzją. Próbowaliśmy różnych rozwiązań – najczęściej dośrodkowań, które jednak zbyt często były za krótkie i trafiały w pierwszego obrońcę. Szukaliśmy też gry na małej przestrzeni, ale rywale zostawiali bardzo mało miejsca. Druga połowa w naszym wykonaniu była lepsza: stale dążyliśmy do zdobycia bramki i przeważaliśmy, jednak na dobrze dysponowany dzisiaj Stomil to nie wystarczyło. Musimy przyjąć tę porażkę na klatę.

Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- To było przede wszystkim bardzo trudne spotkanie z wymagającym i świetnie zorganizowanym rywalem. Zespół Tęczy przed sezonem był upatrywany jako jeden z kandydatów do awansu i myślę, że to się nie zmieni – z pewnością będą w czołówce tabeli. Mieliśmy swój pomysł na ten mecz. Pierwsza połowa przebiegła pod nasze dyktando, natomiast druga należała już do Tęczy. Rywale częściej dostarczali piłkę w nasze pole karne, ale wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Nasz blok obronny był bardzo dobrze ustawiony. W jednej czy dwóch sytuacjach dopisało nam trochę szczęścia, choć przeciwnicy również mieli go sporo po swojej stronie – jak w pierwszej połowie, gdy Szymek dogrywał do Wuja, ale piłka nie dotarła do niego tak, jakbyśmy chcieli, czy przy uderzeniu Stacha Hrebenia.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Jak poważny jest uraz Adriana Klimczaka?
- Pierwsze prognozy niestety nie są optymistyczne – czeka go od 6 do 8 tygodni przerwy. To duży cios, bo do tego niefortunnego zdarzenia doszło już na pierwszych zajęciach, w sytuacji bez kontaktu z rywalem. Uciekła mu kostka i doszło do złamania awulsyjnego – odłamał się mały fragment kości. Teraz zawodnika czeka jeszcze rezonans magnetyczny, aby wykluczyć zerwanie więzadeł. Sytuacja jest wyjątkowo pechowa, ale takie jest życie i musimy sobie z tym poradzić.

Piotr Gajewski (Renton Media, dwadozera.pl): Do urazu doszło zupełnie bez kontaktu z innym zawodnikiem?
- Całkowicie bez kontaktu. Po rozgrzewce graliśmy w „dziadka”. W trakcie biegu do piłki jego noga delikatnie zablokowała się w trawie, kostka wykręciła się do boku i docisnął ją ciężarem własnego ciała. Usłyszał przy tym delikatny trzask. Niestety, stało się to w najmniej odpowiednim momencie – już na pierwszym treningu.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): A co z Marcinem Fiedorowiczem? Był przecież wpisany na ławkę rezerwowych w pierwszym protokole, pojawił się nawet na oficjalnej grafice godzinę przed meczem.
- Tak, walczyliśmy o to, żeby Marcin był dzisiaj do naszej dyspozycji. Wrócił do gry w Ełku, jednak na środowym treningu zasygnalizował, że poczuł delikatne ukłucie w łydce. Chcieliśmy, aby przed meczem zbadał go fizjoterapeuta. Powrót do pełnych obciążeń treningowych oraz praca w meczu – a w ostatnim spotkaniu zagrał 20 minut – wiążą się z zupełnie inną intensywnością. Nie chcieliśmy ponownie ryzykować poważniejszego urazu. Znając Marcina, pewnie zacisnąłby zęby i gdybyśmy wpuścili go na końcowe 10–15 minut, zagrałby bez narzekania. Ryzyko było jednak zbyt duże – gdyby naderwał łydkę mocniej, mogłoby go to wykluczyć z gry na kolejne sześć tygodni lub dłużej. Z tego powodu, czysto prewencyjnie, woleliśmy zostawić go poza kadrą meczową.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): W najbliższą środę czeka was wyjazd do Czerwonki. Czy to okazja dla zmienników, żeby pograli nieco więcej? 
- Zdecydowanie tak. Nie wiem jednak, czy użyłbym określenia „zmiennicy”, bo założyliśmy sobie, że każdy zawodnik ma w tej drużynie swoją rolę do odegrania. Dzisiaj w końcówce wpuściliśmy graczy, którzy najlepiej pasowali do konkretnego planu meczowego, a w innym spotkaniu mogą to być zupełnie inne osoby. Zresztą dzisiaj od pierwszej minuty wybiegli Jona i Borys Smolicz, a w kolejny meczu szansę może dostać ktoś inny. Zależy nam na tym, aby każdy piłkarz czuł się ważną częścią zespołu i niezależnie od tego, czy wchodzi na 5, 10 czy 15 minut, zawsze stawiał dobro drużyny na pierwszym miejscu.

Szymon Ciszewski (Radio UWM FM): Trenerze, dzisiaj od pierwszej minuty na boisku pojawił się Borys Smolicz. Pozytywny występ? 
- Zdecydowanie tak. Borys dostawał już swoje szanse w sparingach i pokazywał się w nich z dobrej strony. Wiadomo, że jak każdy popełnia jeszcze błędy – to wciąż młody chłopak z rocznika 2009, więc jest to w pełni naturalne. Wolimy jednak koncentrować się na jego atutach. Borys bardzo dobrze odnajduje się między liniami, ma świetną wizję gry i jest kreatywny, dlatego myślę, że swoje minuty będzie regularnie otrzymywał. Tak jak jednak wcześniej wspomniałem, na pewno nie dostanie ich tylko za sam status młodzieżowca – na każdą szansę musi sobie po prostu ciężko zasłużyć, bo rywalizacja w zespole jest spora.

Patronite Zostań patronem stomil.olsztyn.pl! Doceniasz naszą pracę? Chcesz więcej ciekawych materiałów? Wspieraj nas tutaj: https://patronite.pl/stomilolsztynpl

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Tęcza Biskupiec, konferencja prasowa, IV liga, Maciej Szostek, Michał Kraszewski, komentarz po meczu, Adrian Klimczak, Borys Smolicz, Marcin Fiedorowicz



Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!