Artykuł

Grzegorz Lech. Fot. Kacper Kirklewski / stomilolsztyn.com

Grzegorz Lech. Fot. Kacper Kirklewski / stomilolsztyn.com

Lech: Wszyscy są spragnieni wysiłku fizycznego

11.05.20 22:13   kyn   1  

Po dwóch miesiącach piłkarze Stomilu Olsztyn w końcu mogli przeprowadzić grupowy trening. W poniedziałek (11 maja) popołudniu przeprowadziliśmy rozmowę z Grzegorzem Lechem.

Jak zdrowie? Po kontuzji pleców nie ma już śladu?
- W przypadku takich urazów trzeba dbać o siebie do końca życia. Forma jest zwyżkowa i oby nie była za wcześnie.

Izolacja sportowa mocno była uciążliwa? Musieliście składać codzienne raporty ze stanu swojego zdrowia.
- Nadal musimy “meldować się” i wypełniać ankiety. To słuszna i ważna inicjatywa, która pozwala szybko wykryć, czy ktoś może mieć styczność z wirusem. Ważna jest świadomość tego żeby szybko przekazywać informację, żęby można było danego piłkarza odizolować czy wysłać na kwarantannę. Duża odpowiedzialność przed zawodnikami Stomilu i każdego zespołu w I lidze, żeby liga wystartowała i dograła do końca.

Zastanawiasz się jak to już będzie jak liga ruszy? Będziecie mieli styczność z ludźmi z różnych części kraju, np. ze Śląska gdzie jest w tym momencie najwięcej zakażeń.
- Nie myślę w ten sposób. Może to błędne, ale nie dopuszczam do siebie myśli, że mogę się zarazić. Mogę zaraziać się na boisku, ale równie dobrze może to się stać jak pójdę wyrzucić śmieci. Ludzie chodzą do pracy, mijają się w firmach i nie ma zakazu przerywania pracy. My też chcemy rywalizować i pracować. Każdej drużynie powinno zależeć żeby tę ligę dograć do końca.

Wróciliście do grupowych treningów. Mocno się stęskniłeś za taką formą zajęć?
- Każdy z nas był spragniony endorfin i emocji jakie niosą za sobą, już nie mówię mecze, a same treningi. Jesteśmy zadowoleni, że mogliśmy wyjść na boczne boisko, które było bardzo dobrze przygotowane, nie zużyte żadnym treningiem.

Dla was to w tym sezonie trzeci okres przygotowawczy. Mocno zasuwacie?
- Trenujemy tak mocno żeby być dobrze przygotowanym na pierwsze mecze i wytrwać w każdym z tych spotkań na dobrym poziomie. Trenujemy mikrocyklem, który funkcjonował wcześniej i przynosił rezultaty. Robimy to co wymaga od nas sztab szkoleniowy, to trenerów trzeba się zapytać, czy mocno (śmiech - red.). Nikt nie narzeka. Wszyscy są spragnieni wysiłku fizycznego, który ostatnio aplikowaliśmy sobie sami.

Jak radziłeś sobie z zajęciami indywidualnymi? Można to porównać do pracy zdalnej i motywacji czasami może zabraknąć w domu.
- Wchodzimy w aspekt społeczny. Trzeba było sobie życie ustawić od nowa. Dzieci nie chodziły do szkoły i te początki były kryzysowe, i nie tylko pewnie u mnie w domu, tylko u wszystkich, którzy mieli styczność ze zdalną nauką. Do momentu klarowania się tego dnia od nowa było ciężko, ale potem wszystko się ułożyło. Dzieci wiedziały kiedy na co mogą sobie pozwolić. Ja mogłem indywidualnie pracować. Z mobilizacją nie miałem problemu, bo ja chce jeszcze pograć w piłkę i dla mnie kluczowe było wyleczenie wszystkich urazów, które miałem po zimie. Realizowałem także rozpiskę treningową. O formę fizyczną dbałem cały czas i to widać w treningach.

Teraz czekacie na pierwszą grę wewnętrzną po jedenastu.
- Czekamy, czekamy. Podczas indywidualnych treningów nasz organizm przyzwyczaił się do innej pracy. Teraz trzeba spokojnie przyzwyczaić się do prostej nawierzchni, żeby nie było za dużego entuzjazmu. Trzeba uważać, ale jesteśmy głodni grania i czekamy na pierwsze formy boiskowej rywalizacji.

Szeroka kadra jaką posiada Stomil to będzie was atut w tej trudnej rundzie, na którą wszyscy czekamy?
- Szeroka kadra jest istotna, ale też zależy jakie jest nastawienie wszystkich zawodników w tej kadrze. Bardzo ważne jest to żeby wszyscy z nas wierzyli, że w tym dziwnym okresie, że stać nas na coś fajnego, żeby wejść do baraży. Nie wiem jak jest w innych drużynach o szerokość kadry. To może mieć znaczenie, ale nie musimy. Wszystko zależy jaką wartość każdy z zawodników przekaże drużynie.

Czego się możemy w pierwszych spotkaniach jak liga wróci? Jeszcze nie było takiej sytuacji w jakiej teraz się znaleźliśmy.
- Ciężko mi jest odpowiedzieć na to pytanie. Jak tobie jest ciężko je zadać, to mi ciężko coś powiedzieć. Moim zdaniem będzie to w miarę normalnie wyglądać. Wychodzisz na boisko to chcesz wygrać. Drużyny grające u siebie stracą atut swojego boiska i wsparcia kibiców. To nie będzie nikomu zabierać chęci zwycięstwa i pokazania się z jak najlepszej strony. Każda z drużyn będzie walczyła o zwycięstwa, bo ma o co grać. Zapowiada się emocjonujące 3-4 tygodnia grania. Nikt nie będzie mógł na chwilę się zawiesić, mówiąc kolokwialnie. Nie będzie można żyć jednym meczem, bo w tygodniu możesz być na miejscu barażowym, a w następnym na miejscu zagrożonym spadkiem. To będzie taka nowość dla nas, bo grając co tydzień, ma się kilka dni na wyciągnięcie wniosków, analizę czy rozmowy. Teraz nie będzie na to czasu. Trzeba będzie w każdym meczu zaprezentować się jak najlepiej, nie będzie czasu na przestoje w grze.

Zgodziliście się na cięcia w kontraktach w okresie pandemii. To może działać demotywująco na wasze zaangażowanie podczas ligowej rywalizacji?
- Nie! Drużyna zareagowała bardzo świadomie. Żaden z zawodników nie rzucił hasła “nie” czy żeby walczyć o swoje. Wszyscy wiemy w jakiej sytuacji jest klub. Szybko doszliśmy do porozumienia. Dzięki temu w jaki sposób zostało to przeprowadzone, to nikt nie ma zadry i pretensji, że ktoś mu coś zabrał. To była nasza wspólna decyzja żeby pomóc klubowi. To jest taki moment, gdzie gdzie trzeba było pokazać tożsamość i zrozumienie tej całej sytuacji, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy. To była spójna decyzja i wszyscy stanęli na wysokości zadania. Nikt nie brał pod uwagę, żeby uparcie dążyć do pozostania przy swoim wynagrodzeniu. Pamiętajmy, że każdy ma wydatki, rodziny i to nas dotknęło.

Twój kontrakt wygasa z końcem czerwca. Będziesz przedłużał?
- Byłem na rozmowie i czekam na konkretną propozycję.

Na początku rundy zaczynałeś jako rezerwowy. To w sumie dla ciebie nowość w ostatnich czasach.
- Inna, inna… ale ja ufam ludziom zarządzającym naszą drużyną. Skoro widzieli z boku, że ktoś jest w lepszej dyspozycji, to ja bym nie szukał drugiego dnia. Dla mnie to na pewno jest inna sytuacja. Nie mam zamiaru przywyknąć do siedzenia na ławce, i w każdym treningu walczę o wyjściową jedenastkę, natomiast wiem, że moja rola w tej drużynie się zmienia. Ciężko jest mi to czasami zaakceptować, bo serce jest cały czas młode i chce walczyć i grać. Wiem równie dobrze, żę przyjdzie moja kolej, ja nawet wchodząc na ostatnie pięć minut meczu dam z siebie wszystko. Chce na treningach stawiać kolegom wysoką poprzeczkę, żeby nie czuli się zapewne. Są różne etapy w życiu piłkarza i ja wiem, że jestem bliżej zakończenia gry. Młodzi zawodnicy muszą dostać swoją szansę, taka jest kolej rzeczy. Jak przyjdzie taki moment, że Grzesiek ma grać, to Grzesiek musi być gotowy.

Już nie raz było tak, że musiałeś brać na swoje barki odpowiedzialność za drużynę. Jesteś gotowy na to, żeby wyjść na boisko i dać z siebie to co umiesz najlepiej?
- Ja mogę dużo mówić, ale pamiętajmy, że ostatnio od pierwszej minuty grałem pod koniec listopada. Ja cieszę się z tego, że mega dobrze się czuję. Wracam w treningach do takiej dobrej dyspozycji, dużo rzeczy mi wychodzi, cieszę się z grania. To mnie mobilizuje, bo widzę, że mogę dać tej drużynie dużo.

Tagi: Stomil Olsztyn, Grzegorz Lech


Komentarze

  1. 14.05.20 19:31 tomimaki

    Zobaczymy, który piłkarz zacznie pierwszy narzekać na grę co 3 dni.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!