Artykuł

Łukasz Makarski. Fot. Łukasz Kozłowski

Łukasz Makarski. Fot. Łukasz Kozłowski

Łukasz Makarski: Potrafiliśmy się podnieść i to w samej końcówce

dzisiaj, 09:43   kyn   0  

Stomil Olsztyn wygrał 4:3 z Naki Olsztyn. Zwycięstwo przyszło w bólach, a bohaterem olsztyńskiego zespołu został rezerwowy Łukasz Makarski. Piłkarz strzelił dwa gole i zaliczył jedną asystę. Po meczu z zawodnikiem rozmawiał Krzysztof "Kyniu" Betkier.

Jak ocenisz spotkanie?
- Nikt nie mówił, że to będzie prosty mecz. Fakt, że jesteśmy – powiedzmy – wyżej notowanym zespołem, nie miał żadnego znaczenia, bo ostatecznie i tak znaleźliśmy się na tym samym poziomie rozgrywkowym, więc ja bym na to w ten sposób nie patrzył. Bardzo podoba mi się – i myślę, że całemu zespołowi również – nasza reakcja na tę sytuację. Znaleźliśmy się przecież w z pewnością najtrudniejszym momencie tego sezonu, jeśli chodzi o konkretny przebieg meczu, ponieważ z tego co kojarzę, w tych rozgrywkach nie przegrywaliśmy jeszcze żadnego spotkania. Mimo to potrafiliśmy się podnieść i to w samej końcówce, w chwili gdy pewnie niewielu wierzyło już, że zdołamy uniknąć przykrej niespodzianki.

Gospodarze czymś was zaskoczyli w tym meczu?
- Trudno powiedzieć. To były derby. Każdy chciał coś udowodnić – udowodnić samemu sobie, a wiele osób z pewnością chciało też udowodnić coś nam, żebyśmy być może jeszcze raz zastanowili się nad naszym awansem. Myślę jednak, że pokazaliśmy, iż nawet w takich sytuacjach potrafimy wygrać mecz. To właśnie takimi wygranymi spotkaniami zdobywa się awanse.

Trudno było przystosować się do tej sztucznej murawy?
- Na pewno była to jakaś zmiana, ale ja bym się nie doszukiwał tutaj jakiś problemów. Powinniśmy zrobić robotę na każdej murawie tak naprawdę. Potrafimy grać w piłkę i na sztucznej, i na naturalnej, bo każdy z nas grał na każdej nawierzchni.

Czujesz się bohaterem tego meczu? Strzeliłeś dwa gole, a do tego zaliczyłeś asystę przy trafieniu Marcina Fiedorowicza.
- Oczywiście cieszę się z tego, jak to wszystko potoczyło się dla mnie indywidualnie, ale przede wszystkim wielkie gratulacje należą się całej drużynie, bo wszyscy razem ciężko pracowaliśmy na tym boisku. Brawa należą się również zmiennikom, którzy weszli na murawę z ławki rezerwowych – każdy z nich dał zespołowi impuls i wyraźnie pokazał, że bardzo liczy się w tej drużynie.

Jeszcze żaden z zespołów w tym sezonie nie napędził wam takiego stracha.
- Można tak do tego podchodzić, ale ostatecznie mamy kolejne trzy punkty i to nas cieszy. Zwycięstwo w takich okolicznościach powinno nas z jednej strony troszkę ostudzić, a z drugiej podbudować i utwierdzić w przekonaniu, że potrafimy również w taki sposób reagować na wszystko to, co dzieje się na boisku.

No właśnie, kluczowa była ta reakcja na wydarzenia boiskowe. Dopóki pozwalaliście Naki grać, cofając się i oddając im pole, tylko ich to napędzało i stąd brał się niekorzystny rezultat. Jednak kiedy podeszliście wyżej i zrobiliście to, co lubicie najbardziej – czyli zaczęliście przechwytywać piłkę w środku pola – od razu przyniosło to efekt.
- To przede wszystkim zawodnicy, którzy weszli z ławki rezerwowych, wyraźnie podnieśli intensywność naszej gry. Podeszliśmy wyżej, bo tak naprawdę nie mieliśmy już nic do stracenia. Wchodziliśmy na boisko przy wyniku 2:1 dla Naki i nie miało już większego znaczenia, czy przegramy 1:2, czy 1:3 – chcieliśmy tylko i wyłącznie wygrać ten mecz i nic innego się nie liczyło.

Tym spotkaniem chyba zapracowałeś sobie na występ od pierwszej minuty z Concordią.
- Liczę na to, trenerzy też są świadomi, że bardzo chcę grać od pierwszej minuty. Decyzja jednak należy do sztabu szkoleniowego.

Teraz zagracie z Concordią Elbląg, czyli twoim byłym klubem.
- Tak, to z pewnością szczególne spotkanie dla mnie. Oczywiście bardzo liczę na to, że zagram, ale przede wszystkim chciałbym wszystkim wyraźnie podkreślić, że podchodzimy do tego meczu z pełnym spokojem i na chłodno. Mimo że zmierzymy się z wiceliderem, nie traktujemy tego pojedynku odmiennie – podchodzimy do niego tak samo jak do każdego innego i nie zamierzamy nakładać na siebie żadnej dodatkowej presji wynikającej z faktu, że jest to znowu starcie lidera z wiceliderem.

Ale przecież macie już w tym sezonie na rozkładzie jednego wicelidera.
- Dlatego właśnie mówię, że nie będziemy nakładać na siebie dodatkowej presji. To po prostu mecz jak każdy inny.

No dobrze. Z pewnością przyglądasz się występom Concordii w tym sezonie – wystartowali co prawda nieco słabiej, niż można się było spodziewać, ale teraz, tak jak mówisz, zajmują już drugą pozycję w ligowej tabeli. Czy uważasz, że to zespół, który ma potencjał, żeby was zatrzymać? Bo jak na razie w tym sezonie nie znalazła się jeszcze ekipa, której by się to udało.
- Znam ten zespół bardzo dobrze i wiem, że grają tam bardzo dobrzy zawodnicy. Z pewnością mają potencjał na to, by wygrywać w tej lidze i liczyć się w walce o najwyższe cele. Jestem jednak pewny naszych umiejętności oraz naszego podejścia do tego spotkania i jestem przekonany, że ostatecznie wszystko skończy się dla nas dobrze.

Patronite Zostań patronem stomil.olsztyn.pl! Doceniasz naszą pracę? Chcesz więcej ciekawych materiałów? Wspieraj nas tutaj: https://patronite.pl/stomilolsztynpl

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Naki Olsztyn, Rozmowa po meczu, wywiad, IV liga, Łukasz Makarski



Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!