Stomil Olsztyn wygrał 7:1 z Mamrami Giżycko. Po meczu rozmawialiśmy z pomocnikiem olsztyńskiego Stomilu - Łukaszem Makarskim.
Jak oceniasz spotkanie?
- Wynik mówi sam za siebie. Jesteśmy bardzo zadowoleni - rezultat jest okazały, nasza skuteczność stała na wysokim poziomie i miejmy nadzieję, że utrzymamy tę formę w kolejnych meczach.
7:1 to imponujący wynik, a szczególną uwagę zwraca ostatnia bramka – twoje pierwsze trafienie w barwach Stomilu w ligowych rozgrywkach. Jakie to uczucie?
- Bardzo dobre. Przede wszystkim cieszę się, że stało się to na naszym stadionie. Tym milej było usłyszeć swoje nazwisko skandowane przez kibiców po strzelonym golu. Na pewno dało mi to dużo otuchy i pewności siebie przed kolejnymi starciami.
Podejrzewam, że to pierwsza z wielu bramek dla Stomilu. Też masz takie odczucie?
- Oczywiście, bardzo sobie tego życzę. To dla mnie ważna sprawa, by regularnie punktować w klasyfikacji kanadyjskiej – to jeden z moich głównych celów indywidualnych.
Przeważaliście przez całe spotkanie, choć w drugiej połowie nieco odpuściliście i widać było, że gracie na lekkim „hamulcu”. Czy takie było założenie – przycisnąć Mamry w pierwszej części, zdobyć zaliczkę, a potem spokojnie kontrolować przebieg meczu?
- Po pierwszej połowie wypracowaliśmy na tyle bezpieczną przewagę, że nie musieliśmy dyktować narzuconego tempa przez pełne 90 minut. Mogliśmy przejąć kontrolę w inny sposób – cofając się nieco głębiej i oddając inicjatywę przeciwnikowi. Dzięki temu złapaliśmy trochę oddechu, nie tracąc przy tym panowania nad przebiegiem gry.
Niestety padła dziś także pierwsza stracona bramka przez Stomil w tym sezonie. Choć szkoda czystego konta, to chyba lepiej stracić takiego gola w meczu o tak wysokim prowadzeniu, niż w starciu, w którym ważą się losy punktów?
- Dokładnie. Mały niedosyt jest, bo fajnie było śrubować tę serię, ale nie oszukujmy się – moment straty pierwszej bramki w końcu musiał nadejść. Lepiej, że stało się to w takim spotkaniu, a nie w pojedynku na styku.
Przed wami jedno z najtrudniejszych wyzwań w tym sezonie – wyjazdowy mecz z Granicą Kętrzyn. To wymagający rywal, który również pozostaje niepokonany w lidze. Nastawiacie się na twarde, wyrównane starcie?
- Jak najbardziej. Czeka nas trudny mecz na wymagającym terenie. Granica to solidny przeciwnik, który mocno wzmocnił się przed sezonem, co zresztą widać po tabeli i ich dorobku punktowym. Jedziemy tam jednak po pełną pulę. Znamy swoją wartość i jestem przekonany, że udowodnimy to na boisku, tak jak w każdym poprzednim starciu tego sezonu.
OKS Stomil
on-line