Artykuł

Maciej Spychała. Fot. Łukasz Kozłowski

Maciej Spychała. Fot. Łukasz Kozłowski

Maciej Spychała: Musimy wziąć to na klatę, odciąć się i pójść do przodu

01.09.21 22:31   mg   0  

Przerwę od ligowego grania wykorzystaliśmy na rozmowę z Maciejem Spychałą. To pierwszy wywiad jakiego udzielił dla naszego portalu. Zapraszamy do rozmowy, którą przeprowadziła Magdalena Gawrońska.

Muszę zacząć od tego samego pytania, które zadałam Łukaszowi Monecie. Czy kiedykolwiek uczestniczyłeś w serii 6 porażek z rzędu?
- Nigdy nie byłem nawet blisko takiej serii. Musimy wziąć to na klatę, odciąć się i pójść do przodu. Najbliższy mecz jest najważniejszy, musimy zapunktować i wreszcie zaprezentować się dobrze przed własną publicznością.

W wywiadzie dla oficjalnych mediów klubowych, mówiłeś, że jeśli w 1 lidze polskiej, zawodnik nie radzi sobie z presją to w żadnej lidze sobie nie poradzi. Po tych porażkach presja jest większa niż w twojej dotychczasowej karierze?
- Szczerze powiedziawszy ja nie odczuwałem jakiejś dużo większej presji niż zazwyczaj. Po kolegach też nie widziałem, żeby byli jakoś szczególnie zestresowani, ale niestety na boisku nie było tego widać. Byliśmy cieniem siebie i uważam, że nie byliśmy nawet blisko pokazania pełnego potencjału jaki w nas drzemie.

Jesteś jednym z nielicznych zawodników, którzy pozostali w drużynie z zeszłego sezonu. Dlaczego zdecydowałeś się na ten krok, mimo że w czerwcu sygnały z klubu nie były optymistyczne?
- Rozmowy na temat przedłużenia kontraktu rozpocząłem z klubem już w kwietniu, później po zawirowaniach na chwilę zostały zawieszone, a w czerwcu ponownie rozmawiałem z prezesem i doszedłem do wniosku, że będę kontynuował swoją przygodę z piłką w Stomilu. W Olsztynie czuję się bardzo dobrze, jest tu wszystko czego potrzeba do życia.

Przybliżmy kibicom kulisy twojego transferu do Stomilu w sezonie 2020/21. Czy trafiłeś do Olsztyna dzięki trenerowi Adamowi Majewskiemu?
- Dokładnie tak. Byłem zawodnikiem ekstraklasowej Wisły Płock, ale tylko kilka razy miałem okazję "załapać się" do składu Nafciarzy, dlatego też występowałem w drużynie rezerw, którą w tamtym czasie prowadził Adam Majewski. Widać po jego przeprowadzce uznał, że przydam się zespołowi w środku pola i tak oto trafiłem do Stomilu.

Do Olsztyna przyszedłeś z Chojniczanki Chojnice (wypożyczenie z Wisły Płock), ale głównie grałeś tam w rezerwach. Nie znalazłeś uznania w oczach trenera?
- Zamysł mój i klubu był taki, żebym poszedł na wypożyczenie łapać minuty i nabierać doświadczenia, tak jak powiedziałaś, nie znalazłem uznania w oczach trenera i częściej występowałem w rezerwach. Ciężko powiedzieć dlaczego tak się stało.

W poprzednim sezonie twoja gra i forma przystopowała po urazie jakiego doznałeś wiosną. Gdyby nie kontuzja to pewnie przebierał byś w ofertach z 1 ligi. Zgadzasz się z taką opinią?
- Dziękuję, miło mi to słyszeć, ale czy by tak było? Nie wiem, tego już nie sprawdzimy. Szczęście w nieszczęściu, że kontuzja dotyczyła mojej lewej kostki, myślę, że gdyby to była prawa czyli moja wiodąca noga, to w poprzednim sezonie już bym nie zagrał.

Nadal odczuwasz skutki tego urazu? Latem także miałeś przerwę od treningów?
- Po tamtym urazie nie ma już śladu, moja absencja latem była spowodowana urazem mięśnia czworogłowego.

Jesteś już w optymalnej formie? W ostatnim meczu było widać twoją dużą ochotę do gry. Otrzymałeś też żółty kartonik, trochę sam się eliminując z tego spotkania, bo czerwona kartka wisiała w powietrzu. Lubisz grać twardo i na pograniczu faulu?
- Jeśli chodzi o formę fizyczną, to tak, już nie odczuwam skutków poprzednich urazów, natomiast mówiąc o ostatnim meczu, w którym dostałem szansę gry od pierwszej minuty, to być może te faule były spowodowane tym, że bardzo chciałem się pokazać, może aż za bardzo.

Czego brakuje Stomilowi, żeby w końcu wygrać spotkanie?
- Na pewno nie można powiedzieć, że szczęścia. Uważam, że i w futbolu i życiu suma szczęścia równa się zero. Przy straconych bramkach brakowało konsekwencji w działaniu. A czego brakuje? Dobre pytanie. Wydaje mi się, że stwarzamy sobie zbyt mało sytuacji, a jak już uda nam się dotrzeć pod bramkę przeciwnika to nie udaje nam się zamienić strzału na bramkę.

Te dwa tygodnie rzeczywiście pozwolą wam optymalnie przygotować się do meczu z Resovią?
- Nie wypada inaczej powiedzieć niż tak, ale wszystko zdeterminuje boisko i to jak my się będziemy prezentować i jak zagramy. Co ja bym tutaj nie powiedział ocena przyjdzie w poniedziałek 13 września.

Lech Poznań, Zagłębie Lubin czy Wisła Płock, w którym z tych klubów byłeś najbliżej debiutu w ekstraklasie?
- Wisła Płock, zdecydowanie. Kilka razy byłem w składzie na mecz, ale niestety nie udało mi się zadebiutować.

Czas na trochę luźniejsze pytania... Jak spędziłeś weekend wolny? Byłeś może na meczu swojego brata bliźniaka?
- W Gdyni nie byłem, ale oczywiście oglądałem mecz Mateusza. Szczerze uważam, że do utraconej pierwszej bramki grali (Mateusz, brat bliźniak Macieja gra na pozycji obrońcy w Odrze Opole - red.) bardzo dobrze, niestety trochę głupi karny, zrobiło się 0:1 za chwilę dosłownie 0:2 i wynik poszedł w świat, że Arka była zdecydowanie lepsza, a mecz wyglądał inaczej.

Dosyć szybko ty i twój brat Mateusz poszliście "swoimi drogami".
- Tak dosyć szybko, Mateusz wcześniej poszedł do Radomiaka, później jeszcze występował w Wigrach Suwałki, ja jeszcze zostałem w Lechu Poznań, było to chyba w 2016 roku. Teraz widujemy się dosyć rzadko, w tym sezonie akurat będziemy grać przeciwko sobie (weekend 18-19 września - red.), także będzie okazja do dwóch dodatkowych spotkań poza świętami. Na co dzień jesteśmy w stałym kontakcie, rozmawiamy o meczach i nie tylko, jak to bracia.

Jak Ci się żyje w Olsztynie? W zeszłym sezonie mówiłeś, że miałeś mało okazji, żeby eksplorować miasto?
- Olsztyn to bardzo fajne miasto, szczególnie latem, zimą podobnie jest w większości miast. Mam tu wszystko co jest potrzebne do życia. Teraz przez remonty są trochę większe korki, ale oprócz tego wszystko jest okej.

W rzeczonym wywiadzie, wspomniałeś też, że stawiasz na samodoskonalenie. W czym aktualnie się "doskonalisz"?
- Aktualnie czytam dużo o przygotowaniu motorycznym, gdyż w tej sferze mam największe deficyty.

Mecze z kibicami czy bez?
- Oczywiście, że z kibicami! Bez kibiców nie ma atmosfery meczu, tylko piłkarz czuje się na jak na treningu, a po to się trenuje, żeby pokazać swoje umiejętności przed fanami.

Granie co trzy dni czy pełen cykl treningowy?
- Jak dla mnie... zdecydowanie granie co trzy dni. Oczywiście trening jest bardzo ważny i można na nim wiele wypracować i się nauczyć, ale trenuje się po to żeby grać.

Tagi: Stomil Olsztyn, Maciej Spychała, I liga, wywiad


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!