Stomil Olsztyn zremisował bezbramkowo z Concordią Elbląg w spotkaniu 10 kolejki IV ligi (4 października 2026 roku). Po meczu rozmawialiśmy z zawodnikiem olsztyńskiego klubu Mateuszem Pajdakiem.
Jak oceniasz spotkanie z twojej perspektywy?
- Wydaje mi się, że był to mecz typowo na 0:0, w którym o zwycięstwie zaważyłaby jedna bramka. W pierwszej połowie byliśmy bliżej celu i żałuję, że nie wykorzystaliśmy sprzyjających warunków – słońce mocno raziło bramkarza rywali, a oddawaliśmy za mało strzałów, by zmusić go do błędu. Zawodnicy Concordii popełnili też wtedy dwa potknięcia, które mogły zakończyć się golem. Z perspektywy całego spotkania to rywale mieli jednak w drugiej połowie lepszą okazję, by zamknąć ten mecz. Na szczęście Michał (Leszczyński - red.) świetnie obronił i zakończyliśmy starcie remisem.
W pierwszej połowie, po strzale Eryka Jarzębskiego, piłka wpadła do siatki i wydaje nam się, że zawodnik Concordii wcale nie był na spalonym. Jak ty to widziałeś?
- Tak naprawdę nie mam pojęcia, bo wybiegał z drugiej strony, zza moich pleców. Chyba chodziło o to, że napastnik trącił piłkę w tym momencie i był na pozycji spalonej, ale nie wiem, czy tak było. To był jednak dla nas taki moment na pobudkę, bo w dzisiejszym meczu wyglądaliśmy raczej średnio.
Powiedz mi, to był chyba mecz z cyklu "piłkarskich szachów". Każda ze stron bała się stracić bramkę, bo – tak jak mówiłeś – to było raczej spotkanie do jednego gola. Bardziej chodziło o zamurowanie własnego przedpola niż o zaryzykowanie i zagrożenie rywalowi?
- Z jednej strony tak, ale z drugiej - mam wrażenie, że obie drużyny aż za bardzo chciały strzelić bramkę, przez co gra była mocno szarpana. Strata, szybki powrót do obrony, za chwilę błąd Concordii, a my z kolei próbowaliśmy zaatakować za szybko. Stąd brało się mnóstwo niedokładności w tym meczu.
Jako obrońcy zagraliście dzisiaj na zero z tyłu, czyli z waszej perspektywy dobrze wyszło. Szczególnie po ostatnim meczu, w którym – dość nietypowo dla Stomilu w tym sezonie – straciliście aż trzy bramki.
- Czyste konto cieszy, ale jako boczny obrońca nie dałem dzisiaj żadnego takiego podania, które stworzyłoby stuprocentową okazję. Pod tym względem mam jeszcze duże pole do poprawy.
A ty jesteś dzisiaj zadowolony ze swojego występu? W rozegraniu z twojej strony pojawiło się sporo błędów.
- Nie jestem zadowolony. Byłbym, gdybyśmy chociaż wygrali – wtedy indywidualne niedociągnięcia zeszłyby na drugi plan, bo najważniejsze byłoby zwycięstwo zespołu. Przy remisie nie ma jednak wymówek, mamy po prostu duże pole do poprawy i tyle. Z perspektywy poprzedniego sezonu ten jeden punkt może w ostatecznym rozrachunku zaważyć. Wtedy w podobnej sytuacji pewnie bardziej byśmy się odkryli i zaryzykowali. A tak dopisujemy oczko i czekamy na kolejne spotkania, które trzeba wygrać i utrzymywać przewagę punktową nad rywalami.
Co się zmieniło w porównaniu z poprzednim sezonem, że od początku wyglądacie zdecydowanie lepiej? - Trudno mówić o wielkich zmianach – poza nowymi transferami styl pracy czy założenia pozostały podobne. Po prostu bardziej się zgraliśmy – to już drugi sezon z rzędu, w którym gramy praktycznie w tym samym składzie. Lepiej się rozumiemy na boisku i jesteśmy ze sobą bardziej zżyci.
Tak na koniec, wracając do ciebie: grasz w pierwszej drużynie Stomilu już od jakiegoś czasu – jak bardzo jako piłkarz i człowiek rozwinął się Mateusz Pajdak?
- Trudne pytanie. Trenowałem tu już z kilkoma szkoleniowcami i myślę, że największy postęp zrobiłem w momencie, kiedy dołączałem do zespołu. Trener Szymon Grabowski mocno wtedy na mnie wpłynął, a intensywność pracy na boisku była znacznie wyższa. Do tego dochodziła szatnia – miałem od kogo się uczyć i podglądać doświadczonych zawodników, co robiło duże wrażenie. A co zmieniło się z perspektywy czasu? Dziś na pewno czuję po prostu większą odpowiedzialność.
Pod nieobecność m.in. Piotra Łysiaka zostajesz kapitanem drużyny, jak chociażby w ostatnim meczu Wojewódzkiego Pucharu Polski.
- Ro dla mnie duże wyróżnienie, że jako wychowanek mogę wyjść z opaską kapitańską, choćby w meczach pucharowych. Zawsze to cieszy, chociaż chłopaki trochę się podśmiewają, że przed każdym spotkaniem wymyślam jakąś przemowę. Ale super, cieszę się z tego, co jest i mam nadzieję, że jeszcze dużo pogram w Stomilu.
OKS Stomil
on-line