Artykuł

Aidas Preiksaitis, fot. kauno.diena.lt

Aidas Preiksaitis, fot. kauno.diena.lt

"Pamiętam i nie zapomnę": Stomil Olsztyn - Widzew Łódź (1999)

15.09.14 14:33   -   0  

Rycerzami wiosny zaczęto kilkadziesiąt lat temu nazywać piłkarzy ŁKS-u. W roku 1999 roku, takie miano należało przyznać futbolistom z Olsztyna. Po zwycięstwie z Górnikiem, drużyna chyba wreszcie uwierzyła, że utrzymanie się jest całkiem realne.

Remis w Szczecinie z Pogonią, nie był na pewno złym rezultatem. Następnie przyszły wygrane z Odrą Wodzisłą i Polonią Warszawa, które pozwoliły oddalić się od strefy zagrożonej spadkiem. Spotkanie z Zagłębiem, zostało zapamiętane głównie jako one man show w wykonaniu Arkadiusza Klimka. Były zawodnik OKS-u, chyba nie chciał pogrążyć byłych kolegów i tylko raz skierował piłkę do olsztyńskiej bramki. Ciekawszy od gola był sposób jego świętowania. Po strzeleniu bramki, Klimek zdjął koszulkę Zagłębia, a pod nią znajdowała się koszulka... Stomilu. W drugiej części spotkania Piotr Matys ustalił wynik meczu na 1:1.

16 maja niepokonany od pięciu meczów Stomil, podejmował na swoim boisku łódzki Widzew. Goście mimo wygranej w poprzedniej kolejce z liderem z Krakowa, stracili już szanse na zdobycie tytułu mistrza kraju, jednak ciągle liczyli się w walce o europejskie puchary. Oczywiście nasi piłkarze chcieli im te zadanie utrudnić. Dobra passa olsztyńskich piłkarzy i kłopoty łodzian z obsadą bramki, sprawiały, że niekoniecznie zespół znajdujący się wyżej w ligowej tabeli był faworytem spotkania. Smaczkiem tego spotkania był pierwszy od momentu opuszczenia Olsztyna występ Rafała Kaczmarczyka. Jednak to nie on tego dnia rządził i dzielił na murawie. Aidas Preiksaitis, był zdecydowanie aktywniejszy i udowadniał olsztyńskim kibicom, że nie ma co płakać za Kaczmarczykiem. Pierwszą bramkę tego dnia uzyskał, rodak Preiksaitisa - Tomas Ramelis.

Przy utracie gola nie popisał się łódzki bramkarz Tomasz Lech, który przyszedł do Widzewa zaledwie kilka dni wcześniej z trzecioligowej Gwardii Warszawa. Był to dla niego pierwszy i jedyny występ w Ekstraklasie. "Biało-niebiescy" kontrolowali przebieg gry, jednak kolejną bramkę strzelili widzewiacy, a dokładniej Maciej Terlecki (jeszcze nie wiedział, że za 3 lata założy koszulkę Stomilu). Jednak tego dnia, nie było na boisku lepszego od Preiksaitisa, który ponownie wyprowadził Stomil na prowadzenie. Olsztyniacy mieli jeszcze kilka szans na podwyższenie wyniku, ale tradycyjnie nie grzeszyli skutecznością.

Wygrana z Widzewem zapewniła Stomilowi utrzymanie w Ekstraklasie. W pozostałych meczach sezonu 98/99, nasi piłkarze trzykrotnie zremisowali, przedłużając passę spotkań bez porażki do dziewięciu. Sezon, który zaczął się katastrofalnie zakończyliśmy na 9 miejscu. Słychać było o znanych piłkarzach, mających wzmocnić klub przed nowym sezonem. Wydawało się, że będzie coraz lepiej...

Cdn.

Łukasz Żukowski

Fortuna

Tagi: Stomil Olsztyn, MOKS Stomil Olsztyn, Ekstraklasa, Widzew Łódź, Aidas Preiksaitis


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!