Stomil Olsztyn w swoim pierwszym sparingu tego lata zremisował 1:1 (0:1) w Barczewie z miejscową Pisą. Gola dla olsztynian strzelił testowany Hubert Szmigiel.
Obydwa zespoły dobrze się znają się z ligowych zmagań w poprzednim sezonie. W meczach o stawkę Stomil wygrał dwukrotnie, najpierw 2:0 w Barczewie, a potem u siebie 8:0. Po spadku olsztyńskiej drużyny z III ligi drużyny co rundę spotykają się na rozegranie gry kontrolnej.
Szkoleniowiec Michał Kraszewski w tym spotkaniu nie mógł skorzystać z kilku kontuzjowanych graczy. W meczu nie zobaczyliśmy Sebastiana Szypulskiego, Łukasza Makarskiego, Kacpra Sionkowskiego (problemy z kostką), Szymona Masiaka, Shōtō Unno czy Marcina Fiedorowicza.
Pisa Barczewo już dziewiątej minucie objęła prowadzenie. Bramkę głową po dośrodkowaniu z prawej strony strzelił Szymon Tokarski, zawodnik testowany… ze Stomilu. W pierwszej połowie Stomil spokojnie mógł doprowadzić do remisu, ale bramkarz gospodarzy bardzo dobrze bronił, m.in. po uderzeniach Piotra Łysiaka czy Filipa Wójcika. Pod koniec pierwszej części gry po zamieszaniu w polu karnym Pisa mogła strzelić bramkę samobójczą, ale piłka zatrzymała się na słupku. Ostatecznie sparing zakończył się remisem. W 60. minucie do wyrównania doprowadził testowany Hubert Szmigiel.
- Przede wszystkim nie jesteśmy zadowoleni – wynik 1:1 z pewnością nie napawa optymizmem - powiedział po meczu Michał Kraszewski, trener Stomilu. - Niezależnie od tego, czy to tylko sparing, czy mecz o punkty i w jakim składzie personalnym gramy, zawsze musimy walczyć o zwycięstwo. To dla nas absolutna podstawa.
I dodaje: - Trzeba jednak uczciwie przyznać, że sytuacji bramkowych stworzyliśmy sobie sporo. Szczególnie w pierwszej połowie zabrakło nam zimnej krwi, by kilkukrotnie umieścić piłkę w siatce. W drugiej odsłonie z kolei świetną interwencją popisał się młody Michał Krztoń. Dzisiaj ewidentnie brakowało nam jakości w grze między liniami. O ile operowanie piłką na własnej połowie wyglądało nieźle – rywal cofnął się do niskiego bloku 5-4-1 i bez trudu dochodziliśmy z futbolówką do 30. metra – o tyle w momencie dogrania między strefy pojawiały się błędy, zarówno decyzyjne, jak i techniczne. Przez to nie stworzyliśmy zbyt wielu klarownych sytuacji z gry, a zagrożenie generowaliśmy głównie po dośrodkowaniach i stałych fragmentach.
- Przed tym sparingiem założyliśmy sobie również konkretny cel motoryczny – ten tydzień jest bowiem najintensywniejszym etapem naszego mikrocyklu - kończy Kraszewski. - Dzisiaj było to widać: szybko przechodziliśmy do wysokiego pressingu. Filip Wójcik mocno wywierał presję na rywalach, nie pozwalając im na swobodne rozgrywanie piłki od tyłu. Zależało nam na wysokiej intensywności i natychmiastowym odbiorze futbolówki, co w dużej mierze się udawało. Niestety, po jej odzyskaniu w wysokiej strefie pojawiało się zbyt wiele problemów z samym rozegraniem.
W sobotę Stomil rozegra kolejne spotkanie sparingowe. Olsztynianie zagrają na wyjeździe z juniorami Legii Warszawa. Początek meczu w Legia Training Center (Urszulin) o godzinie 12:00.
OKS Stomil
on-line






