Artykuł

Andrzej Nakielski. Fot. Emil Marecki

Andrzej Nakielski. Fot. Emil Marecki

Andrzej Nakielski: Liczę, że na derby przyjdzie mnóstwo ludzi

dzisiaj, 00:04   em   0  

W sobotę (27 czerwca 2026 roku) Andrzej Nakielski wziął udział w VIII edycji Memoriału Andrzeja Biedrzyckiego. Z byłym piłkarzem Stomilu Olsztyn porozmawialiśmy o tym wydarzeniu, Andrzeju Biedrzyckim i derbach Olsztyna w IV lidze.

Na koniec Memoriału Andrzeja Biedrzyckiego odbył się towarzyski mecz oldbojów Stomilu Olsztyn z Tęczą Biskupiec. Byli piłkarze Dumy Warmii wygrali to spotkanie 4:0.

Starczyło zdrowia na 50 minut?
- Tak (śmiech - red.).

Jak się grało?
- Zdrowie i siły dopisały, w końcu człowiek o siebie dba! (śmiech) Jak na mecz oldbojów, poszło naprawdę bardzo dobrze. Myślałem, że będę się czuł gorzej, ale było zupełnie okej.

Taka formuła memoriału – jeden mecz, powiedzmy dwa razy 25 minut – odpowiada Wam bardziej niż klasyczny turniej?
- Zdecydowanie tak. W naszym wieku przy turniejowym graniu w ostatnim meczu po prostu nie miałby kto wyjść na boisko (śmiech - red.). Taka forma jest o wiele lepsza. Najważniejsze, że spotykamy się wszyscy razem i dzięki temu jest super atmosfera.

Jak pan wspomina Andrzeja Biedrzyckiego?
- Andrzej był wspaniałym kolegą – człowiekiem z ogromną energią, którego wszędzie było pełno. Zapamiętamy go jako świetnego organizatora, duszę towarzystwa i po prostu dobrego człowieka. Myślę, że każdy, kto go znał, zachował w pamięci wyłącznie te najlepsze wspomnienia.

Brakuje takiej osoby w regionalnym środowisku piłkarskim?
- Zdecydowanie tak. Andrzej miał niesamowity dar jednoczenia ludzi. Kiedy pojawiały się jakieś konflikty, potrafił je łagodzić, bo wszyscy go po prostu lubili i szanowali. W trudniejszych momentach był naszym wspólnym mianownikiem – człowiekiem, który potrafił to wszystko spiąć i połączyć.

Mieliście sporo takich konfliktów w drużynie?
- Nie, mówiłem ogólnie o realiach olsztyńskiej piłki, a nie o naszej szatni. W czasach, kiedy grałem w Stomilu w Ekstraklasie, było raczej bezkonfliktowo. Przynajmniej za moich czasów tworzyliśmy naprawdę zgrany, wręcz wyjątkowy zespół.

Panie Andrzeju, gratuluję awansu do czwartej ligi! I co dalej z Naki?
- No co, będziemy grali! Nic tu nie zmieniamy. Jesteśmy drużyną amatorską i pod względem organizacyjnym pewnie trochę do tej ligi nie pasujemy – zdążyłem się już przekonać, że rządzą tu zupełnie inne realia. To w końcu najwyższa, a na pewno najpopularniejsza liga w naszym województwie. U nas będą grać młodzi. Mamy czterech czy pięciu starszych zawodników, a reszta to młodzież: 15-, 16- i 17-latkowie. Chcemy wprowadzić tych chłopaków w świat dorosłej piłki i po prostu uczyć ich grać na dobrym poziomie. Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz, sam jestem ciekawy, jak nam pójdzie. Wynik nie jest dla nas najważniejszy. Liczy się to, żeby zbierali doświadczenie, a co z tego wyjdzie – zobaczymy. Wiemy, że nie będziemy tu żadnym potentatem, bo różnica między okręgówką a czwartą ligą jest ogromna.

Rzeczywiście, już zimą podchodził pan do tematu tego awansu z dużym spokojem.
- Tak, bo dla nas to przede wszystkim program szkoleniowy. Od wielkiej piłki w Olsztynie jest Stomil – niech oni robią swoje i pną się do góry. My jesteśmy klubem młodzieżowym. Do piłki seniorskiej trafiliśmy głównie dlatego, że w Polsce powoli rezygnuje się z rozgrywek juniorskich, a my chcemy, żeby ci młodzi chłopcy jak najszybciej wchodzili do seniorów. No i zrobiliśmy to – weszliśmy do czwartej ligi, choć wcale nie był to nasz nadrzędny cel, na który byśmy się jakoś specjalniespinali. Mieliśmy po prostu dobrze grać, a chłopaki zrobili to z przytupem. Teraz czeka ich świetna przygoda z czwartą ligą – wymagającą i naprawdę dobrze opakowaną marketingowo. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ogólnie rzecz biorąc, zawsze stawiam na młodych. Jeśli cofniemy się w przeszłość, nawet w historię Stomilu, to wszystkie wielkie awanse – do trzeciej, drugiej czy pierwszej ligi – robili swoi chłopcy, wychowankowie, w większości właśnie młodzież. Pamiętam czasy, kiedy do klubu przyszedł trener Bobo Kaczmarek. Naszymi największymi wzmocnieniami na zapleczu Ekstraklasy byli wtedy młodzi: Sylwek Czereszewski, wyciągnięty ze Szczytna, Tomek Sokołowski, który odrabiał u nas wojsko, czy Dariusz Jackiewicz, junior z Gwarka Zabrze, dla którego nie było miejsca w seniorach. To wszystko robili młodzi chłopcy! Uważam, że czwarta liga to idealne miejsce dla nastoletnich wychowanków. Olsztyn ma mnóstwo talentów, z których wielu stąd ucieka. My będziemy grali bardzo młodym składem. Dzisiaj mianem młodzieżowca określa się zawodników mających po 20-21 lat, a u nas będą grać 15-, 16- i 17-latkowie. Taki jest nasz plan, nie zamierzamy się bać porażek. Zobaczymy, co to przyniesie.

Panie Andrzeju, a jak wygląda kwestia licencji? Będziecie grać u siebie, na Tuwima?
- Tak, licencja będzie, bo spełniamy wszystkie wymogi. Wiadomo, czeka nas drobny nadzór infrastrukturalny – musimy dołożyć parę krzesełek czy przygotować klatkę dla kibiców gości. Z tego co wiem, dostaniemy na zrealizowanie tych poprawek rok, więc to są rzeczy jak najbardziej do zrobienia. Aczkolwiek jeśli chodzi o te najważniejsze mecze, na przykład ze Stomilem, raczej nie zdecydujemy się na granie u siebie. Myślę, że to akurat zagramy przy Piłsudskiego.

No właśnie miałem pytać, czy komendant miejski policji już dzwonił i groził palcem: "Hola, hola, na Tuwima to wy nie zagracie"?
- (śmiech) Nie, na razie nie ma takich tematów. Pewnie pojawią się, kiedy poznamy oficjalny terminarz. Liczę jednak na to, że przyjdzie sporo ludzi. Próbowałem to nawet sprawdzać i za mojego życia Stomil nie grał ligowych derbów Olsztyna! Żeby znaleźć taki mecz, trzeba by się cofnąć do lat 70. albo i wcześniej. To dobre pół wieku, jeśli nie więcej. W pucharach się mierzyliśmy, to się zdarzało, ale w rozgrywkach ligowych to będzie absolutnie historyczne wydarzenie. Czegoś takiego nie było w Olsztynie od dekad.

Jak derby za galerią, to trzeba zamknąć całą ulicę Tuwima.
- To kolejny mocny argument za tym, żeby zagrać przy Piłsudskiego. Co prawda u siebie jesteśmy silniejsi – znamy specyfikę naszego boiska, mamy świetną sztuczną murawę i potrafimy to wykorzystać – no ale... na wszystko przyjdzie odpowiedni moment. Chodzi o to, żeby podjąć mądrą decyzję, tak by każdy chętny mógł to spotkanie obejrzeć. Liczę, że na derby przyjdzie mnóstwo ludzi.

Patronite Zostań patronem stomil.olsztyn.pl! Doceniasz naszą pracę? Chcesz więcej ciekawych materiałów? Wspieraj nas tutaj: https://patronite.pl/stomilolsztynpl

Tagi: Stomil Olsztyn, Naki Olsztyn, Memoriał Andrzej Biedrzyckiego, wywiad, Andrzej Nakielski


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!