W pierwszej połowie szczęście nie dopisywało piłkarzom Stomilu. Najpierw Andriej Triuchan po zamieszaniu w polu karnym trafił w słupek w doskonałej sytuacji, a kilka minut później ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Maciej Niemier, lecz i po jego strzale piłka zatrzymała się na słupku.
Stomil prezentował się lepiej, ale Cresovia strzeliła bramkę z pierwszej stworzonej sytuacji. Były trener Polonii Lidzbark Warmiński Daniel Wierzbowski zagrał górną piłkę przed pole karne Stomilu II, w pojedynku z Radosławem Biedulskim przewrócił się Oliwier Markiewicz, a napastnik Cresovii płaskim strzałem po ziemi przy dalszym rogu pokonał Wojciecha Klewiadę.
W drugiej połowie raz po raz atakował Stomil II i bramka dla rezerw wisiała w powietrzu. Bliski zdobycia gola był wprowadzony po przerwie Wojciech Jabłoński, ale jego uderzenie niewiele minęło bramkę Cresovii. Gol dla Stomilu padł w 73. minucie. W pole karne wpadł po rajdzie prawą stroną boiska Wiktor Lewicki, zagrał do wbiegającego wprowadzonego w przerwie Huberta Mierzejewskiego i napastnik Stomilu z bliska wślizgiem wyrównał wynik meczu.
Stomil II nadal atakował, ale Cresovia zaczęła także stwarzać sobie okazje do zdobycia gola. W okolicach 85. minuty mecz się rozkręcił. Najpierw z dystansu w środek bramki uderzał Wierzbowski, a później ten sam zawodnik groźnie wszedł z piłką w pole karne gości, jednak uderzył lewą nogą za słabo, by zaskoczyć Klewiadę. Stomil odpowiedział także groźną akcją, której nie wykończył z kilku metrów Mierzejewski, nie trafiając w piłkę. Za chwilę groźną kontrę Cresovii niezelnym strzałem zakończył Krzysztof Lipkiewicz. W następnej akcji między trzech obrońców z piłką wszedł Lewicki, podał prostopadle Mierzejewskiemu, który wyszedł sam na sam i strzelił prosto w bramkarza Cresovii Jakuba Budnego.
Minęło dosłownie kilkadziesiąt sekund i rezerwy Stomilu mogły świętować zdobycie bramki. Między dwoma obrońcami po prawej stronie z piłką przedarł się Filip Morawski, zagrał szerzej do Huberta Mierzejewskiego, który posłał niską piłkę w pole karne, gdzie Wojciech Jabłoński uprzedził zbyt wolno interweniującego bramkarza Cresovii i z bliska umieścił piłkę w siatce.
Cresovia próbowała ze wszelką cenę przedostać się pod pole karne Stomilu II, ale jej wysiłki na niewiele się zdały, bo kolejne strzały oddawali zawodnicy gości m.in. Jabłoński i Lewicki. W ostatniej akcji meczu Stomil przypieczętował swoje zwycięstwo. Rajd lewą stroną przeprowadził Nicholas Kontonís, wpadł w pole karne, przerzucił piłkę nad interweniującym Jakubem Budnym, ta trafiła pod nogi Filipa Morawskiego, który z bliska ustalił wynik meczu na 1:3 i był trzecim rezerwowym kończącym ten mecz z golem.
OKS Stomil
on-line





