Stomil Olsztyn w 16. kolejce IV ligi wygrał 6:0 z GKS-em Stawiguda. Po meczu odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obydwu zespołów.
Beniamin Borkowski, trener GKS-u Stawiguda:
- Inaugurujemy rundę wiosenną i trzeba przyznać, że na start trafiliśmy na bardzo wymagającego rywala. Jesteśmy dopiero na początku wspólnej drogi, dlatego wierzę, że z każdą kolejną kolejką nasza gra będzie wyglądać coraz lepiej. Niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że po tak krótkim okresie przygotowawczym musieliśmy zmierzyć się na dużym boisku z zespołem aspirującym do awansu. Mimo to uważam, że zdołaliśmy napsuć rywalom trochę krwi, choć ostatecznie Stomil odniósł zasłużone zwycięstwo.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Jakby trener mógł powiedzieć coś więcej na temat tego napsucia krwi Stomilowi, bo przecież po 5. minutach było już po meczu.
- Faktycznie, już w piątej minucie przegrywaliśmy 2:0, ale uważam, że moi zawodnicy zostawili na boisku mnóstwo serca. Pracujemy ze sobą zaledwie dwa tygodnie i wciąż się poznajemy, dlatego nie można im odmówić ogromnego starania. Chcieliśmy maksymalnie utrudnić zadanie silnemu rywalowi, który aspiruje do awansu do III ligi. Zaangażowanie i pot wylany dzisiaj przy Piłsudskiego zasługują na docenienie – bardzo dziękuję chłopakom za ich postawę. Wierzę, że z każdą kolejną kolejką będziemy prezentować się coraz lepiej i zaczniemy odbierać punkty następnym rywalom.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Rozumiem, dziękuje za wyjaśnienie. Na koniec mam pytanie: Dlaczego trener zdecydował się na przyjście do GKS-u? Będzie bardzo ciężko utrzymać zespół w IV lidze.
- To zadanie nie jest jednak niemożliwe. Zamierzamy walczyć i regularnie sprawdzać się na tle wymagających, czwartoligowych rywali. Chcemy przekonać się, na co nas stać, ponieważ wierzę, że potencjał tego zespołu jest znacznie większy niż to, co pokazał w rundzie jesiennej.
Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Odnieśliśmy pewne zwycięstwo 6:0, mając mecz pod pełną kontrolą. Jedynie między 15. a 23. minutą nasza gra straciła nieco na płynności, jednak rywal przez całe spotkanie zdołał oddać tylko jeden niecelny strzał i wywalczyć jeden rzut rożny. Zrealizowaliśmy nasz cel, jakim było mocne otwarcie rundy zdecydowaną wygraną. Cieszą również trzy debiuty naszych wychowanków: Kuleszy, Kopcia oraz Krztonia. Wygrana była naszym obowiązkiem, zadanie wykonaliśmy i teraz skupiamy się już wyłącznie na kolejnym spotkaniu.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Jakie nastroje przed kolejnym spotkaniem w Elblągu z Concordią? Czego możemy się spodziewać w tym spotkaniu?
- Do Elbląga jedziemy z bojowym nastawieniem i jednym celem: zdobyciem trzech punktów. Nie spodziewamy się wielkiego piłkarskiego widowiska pełnego atrakcyjnych zagrań, ponieważ mamy świadomość, w jakim stanie o tej porze roku są murawy. Problemy z nawierzchnią dotyczą obecnie nie tylko IV ligi, ale i wyższych szczebli rozgrywkowych. Nastawiamy się na twardą, męską walkę i jedziemy tam po to, by wygrać.
Piotr Gajewski (Renton Media): - To, że Concordia będzie „na świeżo”, to jest plus czy minus według ciebie, z twojej perspektywy?
- Trudno jednoznacznie ocenić tę sytuację. Z jednej strony Concordia miała okazję obserwować nasz mecz, co może stanowić dla nich pewną przewagę, podczas gdy my nie mogliśmy zobaczyć ich w akcji. Z drugiej strony, my mamy już za sobą pierwsze pomeczowe przetarcie i powrót do walki o punkty, oni natomiast jeszcze nie. Czas pokaże, który z tych czynników okaże się kluczowy.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): To była wasza pierwsza styczność z naturalną trawą w tym roku?
- W piątek zdecydowaliśmy się na krótki trening na boisku bocznym. Aby nadmiernie nie obciążać mięśni nóg, rozgrzewkę przeprowadziliśmy w sali, a na murawę wyszliśmy dosłownie na 25 minut. Skupiliśmy się wyłącznie na przećwiczeniu stałych fragmentów gry oraz finalizacji akcji.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): W meczu z powodu urazu nie mógł zagrać Dawid Pietkiewicz. Jak wygląda jego sytuacja zdrowotna?
- Od poniedziałku zawodnik wróci do pełnych obciążeń treningowych z zespołem. Trenował z nami już w środę oraz piątek, a ponieważ fizjoterapeuta nie widzi żadnych przeciwwskazań, mamy nadzieję, że będzie do dyspozycji na najbliższy mecz.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Gdyby Japończycy mieli pozwolenie na pracę, to dzisiaj by wystąpili?
- Myślę, że tak, bo obaj są wartością dodaną dla naszego zespołu. Shōtō Unno to obecnie nasz najskuteczniejszy zawodnik; świetnie odnajduje się w polu karnym i bardzo dobrze radzi sobie w pressingu. Riku Iwamoto również prezentował się korzystnie w dotychczasowych sparingach, w których regularnie zdobywał bramki. Jestem przekonany, że gdyby tylko mogli, pojawiliby się dzisiaj na boisku.
Waldemar Baranowski (stomil.olsztyn.pl): Będą mogli zagrać z Concordią?
- Mamy taką nadzieję. Dokumentacja trafiła już do związku i obecnie oczekuje na akceptację. O ile się nie mylę, proces wciąż wymaga uzupełnienia pewnych dokumentów związanych z pozwoleniem na pracę.
OKS Stomil
on-line
wczoraj, 20:25 THE CORE
Pełen profesjonalizm w klubie, jak widzę. To tak w temacie Japończyków.