Stomil Olsztyn wygrał 3:1 ze Startem Nidzica. Po meczu (17 października 2026 roku) odbyła się konferencja prasowa z udziałem obydwu szkoleniowców.
Rafał Brzozowski, trener Startu:
- Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie Stomilu kolejnego ligowego zwycięstwa. Mam nadzieję, że Stomil w niedalekiej przyszłości wróci do III ligi. Myślę, że na ten moment dysponuje takim potencjałem, że powinien sobie w niej poradzić. Jeśli chodzi o moją drużynę – gratulacje za walkę, zdrowie i serducho, które zostawiliśmy dzisiaj na boisku. Wiedzieliśmy przed meczem, jak to spotkanie będzie wyglądało: że Stomil będzie dłużej utrzymywał się przy piłce i stworzy więcej sytuacji. Fajnie to wyglądało do momentu straty bramki na 1:1, później niestety trochę się posypaliśmy. Chciałbym też podkreślić jakość zawodników Stomilu, którzy weszli w drugiej połowie i jeszcze podnieśli poziom tego meczu. Nie ukrywam, że spotkały się zespoły, które w tym sezonie mają inne cele. My do tej pory zgromadziliśmy tylko 9 punktów i tym meczem chcieliśmy się przede wszystkim przygotować do trzech kolejnych kolejek. To w nich będziemy tak naprawdę walczyć o ligowe punkty, o utrzymanie w tej lidze i o nieco spokojniejszą zimę. Myślę więc, że można być zadowolonym z przebiegu dzisiejszego spotkania - trochę napsuliśmy krwi gospodarzom. Fajny mecz, kibicom chyba też się podobało. Jeszcze raz gratuluję drużynie Stomilu. Dziękuję.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Dlaczego nie zagrał Maciej Komorowski?
- Sytuacja wygląda tak, że przyszedł de facto od was, ze Stomilu – wrócił do Nidzicy z lekkim urazem. Z tego, co wiem, doskwiera mu pachwina i mięśnie brzucha. W dwóch pierwszych meczach wystąpił, natomiast tutaj podjęliśmy wspólnie decyzję, że nie zagra w kontekście właśnie kolejnych trzech spotkań, w których będziemy walczyć w każdym meczu o sześć punktów. Myślę więc, że do następnego meczu sytuacja Maćka się poprawi i będziemy mogli z niego skorzystać w najbliższych spotkaniach. Andrzej Brzozowski (Radio Eska): Start teraz zagra ze Zniczem Biała Piska. Jakie przewidywania przed tym mecze? - Tak jak powiedziałem wcześniej, sytuacja w tabeli w kontekście poprzednich sezonów jest inna. Nie ma się co oszukiwać – z kadry ubyło kilku podstawowych zawodników, którzy w poprzednim sezonie i jeszcze wcześniej stanowili o sile tego zespołu. Przyszedł trzeci sezon, który tak naprawdę weryfikuje tę drużynę, a sytuacja w tabeli jest ciężka. Dlatego - tak jak mówiłem na początku - w tych trzech ostatnich meczach musimy za wszelką cenę szukać punktów. Mam nadzieję, że jakieś punkty dopiszemy i będziemy troszeczkę spokojniej przygotowywać się na wiosnę.
Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Tak jak wspomniał trener, Start Nidzica postawił dzisiaj bardzo trudne warunki. Wiedzieliśmy, że tak będzie, ponieważ jest to zespół dysponujący zawodnikami o dobrej jakości. Cechuje ich także bardzo dobre nastawienie wolicjonalne i charakter. Wiemy, że to drużyna, która nie odpuszcza, więc na takie spotkanie się szykowaliśmy. W pierwszej połowie, mimo że stworzyliśmy kilka sytuacji - z których chyba najlepszą miał Szymon Królak - nie potrafiliśmy strzelić bramki. Nidzica zdobyła gola z rzutu karnego. Mecz stawał się dla nas coraz trudniejszy, bo wiadomo, jak to działa w takich sytuacjach. Zespół przeciwny zaczyna wierzyć, że cel, który sobie nakreślił, jest jak najbardziej do zrealizowania, a w drugą drużynę wstępuje pewnie jakaś niepewność. Momentami było to widać po sporych niedokładnościach i niecelnych podaniach w pierwszej połowie. Trzeba też jednak zaznaczyć, że nasz skład nieco się zmienia. Dzisiaj w pierwszej połowie wyszliśmy pięcioma młodzieżowcami i trochę pozmienialiśmy zawodników w formacjach. Czasami wygląda to tak, że brakuje zgrania i wkrada się niedokładność, szczególnie w momentach, gdy rywal jest bardzo dobrze zorganizowany. Nidzica postawiła niski blok, broniąc praktycznie w dziewięciu na 25-30 metrze, przez co trudno było się przebić. W przerwie poszukaliśmy na to sposobu. Dostosowaliśmy nieco naszą grę do tego ustawienia. Po 10 minutach zrobiliśmy roszady: wpuściliśmy zawodników, którzy potrafią przełamać niski blok, wygrywając pojedynki jeden na jeden. Ponadto po kontuzji wrócił Szymon Masiak, który - jak wiadomo - jest mocny w polu karnym i skupia na sobie uwagę obrońców. Następnie na boisko wszedł Shōtō Unno, który w takich meczach również jest silnym punktem, dobrze porusza się między liniami i jest bardzo trudny do upilnowania. Dzisiaj po pierwsze był bardzo ruchliwy, a po drugie sytuacje, które miał, potrafił zamienić na bramki. Finalnie Stanisław Hrebeń po fantastycznej akcji strzela na 3:1 i cieszymy się ze zwycięstwa. Myślę, że emocji było sporo, ale potrafiliśmy nad nimi zapanować i ten mecz wygrywamy przede wszystkim jako zespół.
Andrzej Brzozowski (Radio Eska): Jak ze zdrowiem Mateusza Jońcy?
- Nie wygląda to dobrze. Kostka mocno spuchnięta. Stało się to pozornie w niegroźnej sytuacji. Bez wizyty u lekarza pewnie się obędzie. Mateusza możemy nie zobaczyć do końca rundy.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): A jak ze zdrowiem Piotra Łysiaka?
- Będziemy się starali zrobić to tak, żeby był gotowy na Wikielec, natomiast to jest bardzo optymistyczne, żeby był gotowy, bo w Wikielcu zagramy pod października. Czy zagra ze Zniczem Biała Piska, to się okaże. Aktualnie jest pod opieką fizjoterapeutów, jest po USG, także pracuje nad tym, żeby jak najszybciej wrócił do naszej dyspozycji.
Andrzej Brzozowski (Radio Eska): Jakie przewidywania przed meczem z Sokołem Ostróda? Chyba was czeka ciężkie spotkanie, bo Sokół przed sezonem nie ukrywał, że też chce awansować.
- Zdecydowanie. Podchodzimy do tego tak, że każdy pojedynek jest ciężki – i to widać. Dopiero po meczu można powiedzieć, czy było łatwo, czy nie oraz czy rywal się postawił. Nie grałem jeszcze w tym sezonie spotkania, w którym rywal by się nie postawił albo nie wyszedł na boisko z chęcią wygrania. Oczywiście w trakcie meczu, jeśli zdobywasz jedną, drugą, trzecią bramkę, można powiedzieć, że z przeciwnika schodzi powietrze. Dopóki jednak to się nie wydarzy – każdy walczy, każdy ma swoje cele, każdy trenuje i nikt się tutaj nie położy dlatego, że przyjeżdża Stomil Olsztyn. Wręcz przeciwnie: przyjazd Stomilu to zawsze podwójna mobilizacja i musimy być na to gotowi. Na mecz z Sokołem również będziemy przygotowani.
OKS Stomil
on-line