Piłkarze Stomilu Olsztyn przegrali 0:1 w Mińsku Mazowieckim. Do III ligi awansowała miejscowa Mazovia, a Stomil kolejny sezon będzie grał w IV lidze (piąty poziom rozgrywkowym w Polsce).
Olsztynianie żeby jak najlepiej się przygotować do tego meczu wyjechali już w sobotę po treningu. Uniknęli tym samym ciężkiej podróży w dniu meczowym. Trener Stomilu nie kombinował przed tym meczem i od pierwszego gwizdka arbitra zobaczyliśmy w akcji tę samą jedenastkę, która w środku tygodnia grała z Warmią Grajewo. Przypomnijmy, że w półfinale Stomil wygrał 2:0 przed własną publicznością. Na ławce rezerwowych zasiadł m.in. Kacper Sionkowski, który po meczu z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie ma problemy z barkiem.
Stomil zaczął dobrze to spotkanie. Karol Żwir przedarł się lewą stroną, jednak nie było tam żadnego zawodnika Stomilu, który mógłby wykończyć dobrze zapowiadającą się akcję. Chwilę później, już w 10. minucie boisko musiał opuścić Piotr Łysiak z powodu kontuzji, który kłopoty z mięśniem przywodzicielem miał już po ostatnim meczu. W jego miejsce na środku obrony pojawił się Jakub Mosakowski, który… z boku boiska rozgrzewał się już praktycznie od początku meczu.
Stomil zaczął dobrze to spotkanie. Karol Żwir przedarł się lewą stroną, jednak nie było tam żadnego zawodnika Stomilu, który mógłby wykończyć dobrze zapowiadającą się akcję. Chwilę później, już w 8. minucie boisko musiał opuścić Piotr Łysiak z powodu kontuzji, który kłopoty z mięśniem przywodzicielem miał już po ostatnim meczu. W jego miejsce na środku obrony pojawił się Jakub Mosakowski, który… z boku boiska rozgrzewał się już praktycznie od początku meczu.
Optyczną przewagę uzyskali gospodarze, jednak Stomil dobrze się bronił, szukając szans w szybkich atakach i stałych fragmentach gry. W 35. minucie mogła paść bramka dla Stomilu, Przemysław Klugier wrzucił piłkę w pole karne, a tam jeden z obrońców gospodarzy prawie przelobował własnego bramkarza.
Do końca pierwszej połowy mecz się wyrównał, a żadna ze stron nie stworzyła sobie szansy na otwarcie wyniku. Dopiero w doliczonym czasie gry bramkę dla Mazovii strzelił Patryk Zych. Były piłkarz Stomilu dostał piłkę na 11. metrze, uderzył i ucieszył miejscowych kibiców. Olsztyńska obrona całą pierwszą połowę nie popełnia błędów i dopiero na sam koniec chwila gapiostwa okazała się bardzo bolesna.
Kibice Stomilu liczyli, że ich zespół na drugą połowę wyjdzie zmotywowany i będzie walczył chociażby o doprowadzenie do dogrywki. Jednak ten gol stracony w ostatniej minucie pierwszej połowy sprawił, że nasi zawodnicy nie znaleźli sił i pomysłu na stworzenie żadnego zagrożenia. W 50. minucie powinno być 2:0, ale Mosakowski przytomnie wybił piłkę z linii po strzale Michała Gładysza. Stomil jeszcze zdołał przycisnąć. Ładnie z rzutu wolnego strzelał Karol Żwir, z bliska wprost w bramkarza trafił Szymon Masiak.
W 71. minucie Lesczeński dwa razy wybronił uderzenia Różańskiego. Do końca meczu trener Kraszewski dokonał maksimum zmian, ale to nic nie dało. Stomil ostatecznie przegrał 0:1 i w kolejnym sezonie znowu będziemy jeździć na czwartoligowe wyjazdy.
OKS Stomil
on-line






