Olsztynianie inauguracją ligi w swoim wykonaniu nie zachwycili. Po słabym meczu zremisowali bezbramkowo w Rzeszowie z beniaminkiem ligi Resovią. Wynik jest dużo lepszy od gry - chciałoby się powiedzieć, ponieważ sytuacji bramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. Rzeszowianie ten mecz mogli wygrać, jednak w ostatniej minucie na przeszkodzie stanęła im poprzeczka.
Mecz toczył się w trudnych warunkach, boisko było grząskie, a wokół płyty porobiły się kałuże. Pierwszą groźną sytuację oglądaliśmy w 3 min. Wtedy powracającego do bramki po półrocznej przerwie Iwanowskiego, próbował zaskoczyć Zawiślan – nasz bramkarz pewnym chwytem złapał piłkę. W pierwszych minutach spotkania wyraźnie było widać, że jest to inauguracja sezonu – gra była szarpana, w szeregi drużyn wkradał się chaos, sami piłkarze nie przebierali w środkach często faulując. Pierwszy strzał na bramkę rzeszowian piłkarze OKS-u oddali w 17 min. Wtedy z dystansu przymierzyć próbował Stefanowicz, jednak chybił dość znacznie. Kolejną groźną sytuację piłkarze OKS-u stworzyli dopiero tuż przed przerwą, jednak nim do tego doszło kilka razy gorąco było pod bramką Iwanowskiego. Gospodarze mieli optyczną przewagę, jednak w żaden sposób nie potrafili tego udokumentować. Bramkarz OKS-u bronił pewnie, a obrońcy swoje błędy naprawiali skutecznymi wślizgami. Tuż przed przerwą olsztynianie mogli zdobyć jednak bramkę, ale debiutujący w oficjalnym meczu w barwach OKS-u Bogdan Miłlkowski z 7 metrów minimalnie chybił.
W drugiej części meczu obraz gry nie uległ zmianie. Resovia miała optyczną przewagę, a olsztynianie ograniczali się wyłącznie do przeszkadzania jej w grze. W 47 min. Było groźnie pod naszą bramką, ale do źle wybitej piłki przez Aziewicza nie doszedł żaden rzeszowianin. 5 min. później przypadkowy strzał Kamińskiego mógł przynieść upragnioną bramkę dla gospodarzy. Piłka przeszła jednak tuż obok słupka. W 60 min. na bramkę rzeszowian próbował strzelać Suchocki, jednak trafił tylko w boczną siatkę. W 72 min. dużo szczęścia mieli olsztynianie, bo błąd naszego bramkarza, tylko przez fatalne uderzenie gracza gospodarzy, nie zakończył się utratą gola. Minutę później znowu było groźnie, jednak Hajduk strzelił minimalnie obok naszej bramki. Do końca meczu nie oglądaliśmy już zbyt wiele płynnej gry, jednak warto wspomnieć o jednej z ostatnich akcji. Można by rzec, że Resovia miała piłkę meczową, ale uderzenie Mariusz Wiktora zatrzymało się na poprzeczce. W ostatniej minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Stefanowicz, dlatego też olsztynianie kończyli mecz w dziesiątkę. Jednak remis dowieźli do końca i z pewnością powinni się z niego cieszyć, bo wynik jest dużo lepszy od ich dzisiejszej gry.
Autor: mjr
Pomeczowe wypowiedzi:
Jerzy Budziłek (trener OKS 1945 Olsztyn) - Z doświadczenia z poprzednich lat pracy wiem, że z beniaminkiem zawsze się grało ciężko. Jest to zespół niezwykle zmotywowany, pełen euforii jeszcze po awansie. I tak też było w Rzeszowie. Resovia grała z olbrzymią wolą walki, nawet momentami bardzo brutalnie, ale my nie byliśmy im dłużni i podjeliśmy tą walkę o czym świadczy liczba żółtych kartek. Z przebiegu meczu wynikało, że zarówno gospodarze jak i my mieliśmy trcohę sytuacji podbramkowych, z których mogły paść gole. W naszym zespole brylował Łukasz Suchocki, który rozegrał cztery przepiękne akcje. Jednak brakowało wykończenia. Drużyna gospodarzy miała podobną ilość sytuacji, ale też nie strzelili, stąd też bezbramkowy wynik. Nasza ekipa, na dzień dzisiejszy, jest w dużym przeobrażeniu, bo odeszło wielu zawodników, a my dokptowaliśmy w ich miejsce wielu nowych, młodych piłkarzy. Datego ta nasza gra nie układa się tak jakbym ja sobie tego życzył. Potencjał jest duży i mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej i będziemy przysparzać wielu emocji oraz zadowolenia dla naszych kibiców, którzy w sile około 20 osób przyjechali za nami aż do Rzeszowa. Nasz zespół jest jednym z najmłodszych w lidze - średnia wieku wynosi 21 lat, więc bardzo ważne jest ogranie tych piłkarzy w meczach o punkty. Jak wiadomo, mecze kontrolne nie dają pewnego obrazu. Stąd też środowy mecz w Pucharze Polski z Bytovią Bytów zagrają zawodnicy, którzy grali mało bądź w ogóle nie uczestniczyli w meczu z Resovią. My chcemy zbudować zespół optymalny, ale wcześniej mieliśmy zbyt mało czasu żeby to zrobić. W zespole mamy zawodników, którzy pochodzą z naszego regionu, przeważnie są to wychowankowie OKS-u. Będziemy się na nich opierać i myślę, że w przyszłości możemy stworzyć silną ekipę, która będzie grała na miarę zapotrzebowania olsztyńskiej publiki piłki nożnej.
Mirosław Hajdo (trener Resovii) - Bardzo chcieliśmy wygrać i mieliśmy sporo sytuacji. Jeśli popracujemy w spokoju, to z meczu na mecz będziemy grali jeszcze szybciej i skuteczniej.
Wysłuchał: mjr
Źródło: Radio Olsztyn, Gazeta Olsztyńska