Artykuł

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Paweł Piekutowski

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Paweł Piekutowski

"RetroStomil": Dwa zwycięstwa w derbach w sezonie 1979/1980

dzisiaj, 09:51   paju   0  

Do rzadkiego wydarzenia dojdzie w Olsztynie w najbliższą sobotę (26. września 2026 roku). W IV-ligowych derby Naki podejmie Stomil. Nie licząc spotkań rezerw biało-niebieskich bądź tworu OKP Warmia i Mazury z Warmią Olsztyn, będzie to pierwsze tego typu starcie w XXI wieku.

Ostatni taki przypadek zdarzył się w sezonie 1979/1980. W klasie międzywojewódzkiej (trzecia klasa rozgrywkowa) mieliśmy czterech przedstawicieli z ówczesnego woj. olsztyńskiego: oprócz Stomilu oraz Warmii były jeszcze Gwardia Szczytno oraz Agrokompleks Kętrzyn.

Warmia Olsztyn awansowała do klasy międzywojewódzkiej, choć Kolejarze nie byli wymieniani w gronie faworytów do awansu. Warmia miała otrzymać także specjalny klubowy autokar. Zastanawiano się nad tym, jak przygotować młody zespół do nowego sezonu.

Do redakcji "Gazety Olsztyńskiej" przed sezonem zadzwonił rozżalony kibic Stomilu narzekając na postawę piłkarzy w poprzednim sezonie (olsztynianie zajęli 2. miejsce, tuż za Stalą FSO Warszawa - obie te drużyny miały po 37 punktów, zadecydowała różnica bramek). Wśród kibiców mówiło się, że zaplecze ekstraklasy jest jedynie w sferze marzeń, ale zawodnikom Stomilu stworzono zbliżone warunki do innych klubów z tej klasy rozgrywek i stąd mieli być niezainteresowani awansem. Sugerowano "terapię wstrząsową", czyli gruntowną przebudowę drużyny. Dochodziły słuchy, że nastąpiła w Stomilu zmiana trenera. Miejsce Andrzeja Cechelika miał zająć jeden ze szkoleniowców z Olsztyna. Zespół Stomilu na kilkanaście dni przed startem ligi objął Zdzisław Koprowski. Z kierownictwem sekcji i klubu postanowił odmłodzić skład.

Na kilka dni przed derbowym spotkaniem Janusz Porycki w tekście pod tytułem "Wspólny trening" poinformował, że Olsztyn jest jedynym miastem w Polsce, gdzie na jednym boisku w tym samym czasie mogą trenować dwa zespoły piłkarskie i... z tej samej ligi. Taki stan zastano na boisku Warmii, gdzie ćwiczyły zespoły klubu kolejowego oraz fabryki opon. Mówiono, że świadczy to o dobrej współpracy pomiędzy Stomilem a Warmią. Inni zaś opiniowali, że jest to małe nieporozumienie ze względu na stan jedynej jako tako nadającej się nawierzchni w Olsztynie.

Trener Stomilu Zdzisław Koprowski w jednej z odpowiedzi narzekał na brak sprzętu, a szkoleniowiec Warmii Jerzy Wojtowicz podkreślał różnicę poziomu dzielącego klasę okręgową od międzywojewódzkiej. Według trenera poza zasięgiem Warmii miała być Polonia Warszawa, Hutnik Warszawa, Wigry Suwałki oraz... Stomil.

Janusz Porycki w innym swoim materiale pisał także o przygotowaniach Kolejowego Klubu Sportowego do centralnej spartakiady. Do Olsztyna spodziewany był przyjazd około 600 przedstawicieli dyrekcji kolejowych. Oprócz opisu prac pojawił się wątek stanu płyt boiska.

"Sen z powiek spędza wszystkim zainteresowanym, a szczególnie piłkarzom i trenerom stan trzech boisk piłkarskich. Dlaczego płyta główna stadionu Warmii przedstawia tak zły stan? Zrozumieć to łatwo, biorąc pod uwagę fakt, że jest ona eksploatowana przez zespoły klasy międzywojewódzkiej Stomilu i Warmii przez 23 godziny tygodniowo plus mecze mistrzowskie. Od czasu do czasu trenują tam i inne drużyny kolejowego klubu. Norma przewiduje natomiast, iż boisko trawiaste powinno być używane przez 6 godzin w tygodniu i to wraz z meczami.".

Derby cieszyły się sporym zainteresowaniem publiczności. Dobra gra obu drużyn towarzyszyła widzom tylko w pierwszej połowie. Po kilkunastu minutach gry przeważającą stroną byli warmiacy. Najgroźniej pod bramką Stomilu było w 13. minucie. Powstało duże zamieszanie, trzykrotnie piłka leciała w światło bramki, dwukrotnie wybijano ją z linii bramkowej (raz obrońca, a raz bramkarz Jan Kozakiewicz). Niedługo później bramkarz drużyny fabryki opon z największym trudem sparował strzał Pawła Wojtkowiaka z odległości 25 metrów. Optyczna przewaga Warmii trwała do 30 minuty. Później coraz częściej do głosu dochodzili - i tu trzeba zaznaczyć, że rzadko się słyszy tego typu stwierdzenie o piłkarzach Stomilu, ale takie padło w relacji Gazety Olsztyńskiej - "Stomilanie". Stomil objął prowadzenie w 34 minucie dzięki Eugeniuszowi Stachowiczowi, który wykorzystał błąd Tadeusza Markiewicza i oddał strzał w długi róg. Tuż przed przerwą rezultat podwyższył Zbigniew Kubelski. Wynik ustalił w 74 minucie Eugeniusz Stachowicz strzałem z półobrotu z 16 metra.

"W sumie jednak kibice opuszczali stadion nieco zawiedzeni. Spodziewano się lepszej gry. Dotyczy to szczególnie postawy piłkarzy w drugiej połowie" - pisał Janusz Porycki.

0:1 - Eugeniusz Stachowicz (44), 0:2 - Zbigniew Kubelski (44), 0:3 - Eugeniusz Stachowicz (74)

Warmia Olsztyn: Kowalewski - Musiał, Wiśniewski (46 T. Tryba), Łęg, Kuć, Dąbrowski, Wickun, Wojtkowiak, Ziemacki, Markiewicz, Wóltański.

Stomil Olsztyn: Jan Kozakiewicz - Janusz Mochola, Andrzej Pacocha, Ryszard Nowakowski, Bogdan Bujkiewicz, Jacek Pobiedziński, Zbigniew Ślipiko, Bogdan Wółkieiwcz (79 Piotr Płaczek), Zbigniew Kubelski, Eugeniusz Stachowicz, Zbigniew Krzywicki (65 Krzyszt Zieliński).

Sędzia: Marian Dreschel (Gdańsk).
Widzów: ok. 3500.

- - - - - 

Rewanż przypadł w Wielką Sobotę, dokładnie o godz. 15:00, na stadionie przy ul. Gagarina (obecna al. Sybiraków). Jednak wielki mecz - według Gazety Olsztyńskiej - to nie był. Miała być zauważalna zbyt duża przypadkowość, choć podkreślono, że to nie była wina błotnistego, ciężkiego boiska towarzyszącego piłkarzom Stomilu nie tylko w tym spotkaniu. "Brak składnych akcji, umiejętności wyprowadzania ich, a co najważniejsze - wykończenia, to podstawowe mankamenty. Nic więc dziwnego, że efektem takich poczynań jest w rezultacie jeden gol..." - można było przeczytać w Gazecie Olsztyńskiej.

Otwarta gra z obu stron na początku zapowiadała atrakcyjne widowisko. Więcej sytuacji podbramkowych mieli mieć piłkarze z fabryki opon. Raz z bliskiej odległości nie trafił Stachowicz, a Warmię w innej sytuacji uratowała poprzeczka po uderzeniu Pobiedzińskiego. Obrońcy Stomilu mieli wiele pracy z powstrzymaniem szybkich napastników kolejarzy. Po pół godzinie gry tempo spadło, zarysowała się wyraźna przewaga Stomilu za sprawą lepszej organizacji gry, szybkości i wygranej bezpośrednich pojedynków. Po przerwie Stomilowcy opanowali sytuację i coraz częściej gościli w polu karnym Warmii.

W 62. minucie Stachowicz wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z lewej strony boiska i efektownym strzałem głową posłał piłkę do siatki. Według relacji Stomil wcześniej powinien sobie zapewnić prowadzenie. Zadowoleni ze skromnej zaliczki biało-niebiescy grali ostrożniej, przetrzymywali piłkę w bezpiecznej odległości od własnej bramki.

Gazeta Olsztyńska wyróżniła ze Stomilu Janusza Mocholę, Krzysztofa Rudzkiego i Jacka Pobiedzińskiego. Na słowa uznania po stronie Warmii zasłużył golkiper Marek Gazda, który przed pierwszym starciem tych drużyn przeszedł ze Stomilu do Warmii.

1:0 - Eugeniusz Stachowicz (62)

Stomil Olsztyn: Jan Kozakiewicz - Janusz Mochola, Bogdan Bujkiewicz, Krzysztof Rudzki, Andrzej Pacocha, Jacek Pobiedziński, Zbigniew Ślipiko, Wacław Ful (46 Wiesław Wiśniewski), Zbigniew Kubelski, Eugeniusz Stachowicz, Stanisław Pełkowski (80 Krzysztof Nicewicz).

Warmia Olsztyn: Marek Gazda - Adamski, Musiał, Mieczysław Ziemacki, Kuć, Dąbrowski, Wickun, Tryba, Wojtkowiak (73 Grzegorczyk), Kowalski (46 Wiśniewski), Nowosielski

Sędzia: Teodor Andrzejewski (Białystok).

Widzów: ok. 1500.

Patronite Zostań patronem stomil.olsztyn.pl! Doceniasz naszą pracę? Chcesz więcej ciekawych materiałów? Wspieraj nas tutaj: https://patronite.pl/stomilolsztynpl

Tagi: Stomil Olsztyn, Retro Stomil, Warmia Olsztyn


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.