Stomil Olsztyn dopisał kolejne trzy punkty w IV lidze. Olsztynianie pokonali przed własną publicznością 1:0 Tęczę Biskupiec. Gola na wagę trzech punktów zdobył Jakub Banul.
Spotkanie poprzedziła minuta ciszy. W lipcu pożegnaliśmy dwóch kibiców Stomilu Olsztyn: Kubę Zyburę z Ultrasów oraz Przemysława Szumachera z FC Olsztynek.
Michał Kraszewski w tym meczu nie mógł skorzystać z dwóch kontuzjowanych obrońców: Wiktora Kuleszy oraz Adriana Klimczaka. Dlatego m.in. od pierwszej minuty pojawia się Mateusz Jońca oraz Borys Smolicz. W składzie zabrakło Marcina Fiedorowicza, ale w klubie zapewniają, że nie odnowił mu się uraz.
Spotkanie nie było porywającym widowiskiem. Mecz bardzo przypominał rywalizację Stomilu tydzień temu w Ełku. O wygranej ponownie zdecydowała jedna bramka. Stomil Olsztyn na prowadzenie wyszedł w 31. minucie. Błąd bramkarza i obrońców Tęczy wykorzystał Jakub Banul, który zdobył gola z 40. metrów. Cała pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem.
Podobnie było w drugiej części gry. Tęczą próbowała doprowadzić do remisu, ale Stomil nie popełnił w tym meczu błędu w obronie. Drugie zwycięstwo z rzędu w IV lidze stało się faktem. Stomil po dwóch kolejkach ma komplet punktów.
- O wyniku zadecydowała pierwsza bramka - mówił po meczu Maciej Szostek, trener Tęczy. - Przeciwnik wykorzystał nasz błąd i w dość kuriozalnych okolicznościach strzelił do pustej bramki z ponad trzydziestu metrów. Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za tę porażkę. Na pierwszą połowę obrałem złą strategię, która po prostu się nie sprawdziła – mimo że zawodnicy w pełni zrealizowali moje założenia. W drugiej części nasza gra wyglądała już znacznie lepiej. Podniesiemy się po tym niepowodzeniu. To dopiero druga kolejka i jestem przekonany, że w kolejnych spotkaniach będziemy już sięgać po zwycięstwa.
- To było przede wszystkim bardzo trudne spotkanie z wymagającym i świetnie zorganizowanym rywalem - powiedział po meczu Michał Kraszewski, trener Stomilu. - Zespół Tęczy przed sezonem był upatrywany jako jeden z kandydatów do awansu i myślę, że to się nie zmieni – z pewnością będą w czołówce tabeli. Mieliśmy swój pomysł na ten mecz. Pierwsza połowa przebiegła pod nasze dyktando, natomiast druga należała już do Tęczy. Rywale częściej dostarczali piłkę w nasze pole karne, ale wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Nasz blok obronny był bardzo dobrze ustawiony. W jednej czy dwóch sytuacjach dopisało nam trochę szczęścia, choć przeciwnicy również mieli go sporo po swojej stronie – jak w pierwszej połowie, gdy Szymek (Masiak - red.) dogrywał do Wuja (Filip Wójcik - red.), ale piłka nie dotarła do niego tak, jakbyśmy chcieli, czy przy uderzeniu Stacha Hrebenia.
OKS Stomil
on-line






