Artykuł

Wiktor Biedrzycki. Fot. Emil Marecki

Wiktor Biedrzycki. Fot. Emil Marecki

Wiktor Biedrzycki: Uwielbiam pierogi Babci

25.12.20 08:01   em   5  

W I dzień świąt Bożego Narodzenia prezentujemy rozmowę w klimacie świątecznym z Wiktorem Biedrzyckim.

Duże macie kary za przekroczenie wagi po świętach?
- Mamy przedstawione limity. Mi osobiście to nie grozi, bo nigdy nie miałem z tym problemów. Oczywiście w rozpiskach indywidualnych są wpisane kary za każdy kilogram.

Czyli będziesz mógł sobie pozwolić na coś więcej przy świątecznym stole?
- Na pewno. Na święta czeka się cały rok, będzie można także trochę odpocząć, ale zadaną pracę też będzie trzeba wykonać.

Masz swoją ulubioną potrawę?
- Czekam zawsze na pierogi ulepione przez moją Babcię. Nie mogę się doczekać.

Lubisz pomagać w przygotowaniach świątecznych?
- Ja to bardziej wolę zrobić zakupy i przywieźć wszystkie produkty potrzebne na święta. Zajrzę też do kuchni gdy trzeba pomóc przy dekorowaniu pierniczków.

Przejdźmy do spraw piłkarskich. Jak ocenisz rundę jesienną w wykonaniu piłkarzy Stomilu?
- Zrobiliśmy dobry wynik, bo pamiętamy jakie były okoliczności na początku tej rundy. Po 5 kolejkach mieliśmy punkt, a potem doszło do zmiany prezesa, przyszli doświadczeni piłkarze. Potrzebowaliśmy czasu na zgranie się, zrobiliśmy adekwatny wynik do naszych możliwości, biorąc pod uwagę to wszystko co się wydarzyło na początku.

Jest jakiś mecz, którego ci najbardziej żal?
- Tych z drużynami z naszej części tabeli. Z Resovią uratowaliśmy punkt dopiero w ostatniej minucie, porażki u siebie z GKS-em 1962 Jastrzębie. Zawsze żal wszystkich straconych punktów, jak człowiek usiądzie i podsumuje, gdzie mógł zdobyć więcej, to zdaje sobie sprawę, że można było osiągnąć coś więcej.

Jak przeszedłeś COVID?
- Odczuwałem dolegliwości. Był kaszel, trochę kuło w płucach, pojawiła się utrata smaku i węchu. Dwa dni po zakończeniu izolacji wyszedłem na boisko w Niepołomicach i wygraliśmy. Trochę fizycznie gorzej się czułem po tym covidzie.

Jak wychodziłeś na boisko w Legnicy to wiedziałeś, że to będzie spotkanie numer 100 w barwach seniorów Stomilu?
- Nic takiego nie wiedziałem, dopiero po meczu dowiedziałem się jak zerknąłem w komórkę.

Uczciłeś jubileusz golem.
- Strzeliłem, ale za chwilę oddałem (śmiech - red.). Miło, że udało się strzelić gola. Cieszę się, że drużyna i sztab szkoleniowy mi ufa i powierzyli mi wykonywanie rzutów karnych.

Mało ich mieliśmy w tej rundzie, ale dwa wykonałeś bezbłędnie.
- Niektórzy mieli po 8, 9 karnych, a my tylko 2 na koniec rundy. Cieszę się, że udało się wszystkie strzelić, bo wcześniej miałem wpadki.

Szybko zleciało te 100 spotkań w Stomilu. Jak dziś pamiętam twój debiut i gol w meczu z Chrobrym Głogów.
- To prawda, że bardzo szybko. Debiutowałem latem 2016 roku i to dzień przed moimi urodzinami (30 lipca 2016 roku Stomil wygrał 3:0 z Chrobrym - red.). Wiek młodzieżowca szybko mija i trzeba w 100 procentach to wykorzystać, żeby na stałe to wykorzystać. Niedawno młody chłopak, a tu zaraz 24 lata.

Dobijesz do 200 spotkań?
- Chciałbym, ale ciężko przewidzieć przyszłość. Nie wiadomo co się stanie za tydzień, a tym bardziej za kilka lat.

Rozmawiasz z prezesem o nowej umowie?
- Tak. Dostałem propozycję, rozmawiamy. Jeszcze przez pół roku mam ważną umowę ze Stomilem, a co będzie później to zobaczymy.

Co słychać u Igora? Jak sobie radzi w Bałtyku Gdynia?
- Wszystko dobrze. Gra w III lidze i jest zadowolony. Mieszka w Gdyni i chyba na dłużej się tam zadomowił. Klub dobrze poukładany jak na warunki III-ligowe.

Analizujecie nawzajem swoje spotkania?
- Jak jest transmisja to staram się obejrzeć mecz Bałtyku, robię to z ogromną przyjemnością jak gra brat. Potem jest wymiana zdań. Tak samo ja z nim rozmawiam przed każdym meczem. Jest starszy i bardziej doświadczony, zawsze mogę na niego liczyć. Po meczu zawsze mi powie co było złe, a dopiero potem co dobre. Mam spore wsparcie od Igora.

Przy wigilijnym stole też dużo rozmawiacie o futbolu?
- Nie da się ukryć, że piłka nożna jest numerem jeden u nas, teraz może trochę mniej. Jak idziemy do rodziny, to ten temat zawsze się pojawia. Sporo pytań jak nam się wiedzie na boisku.

Czego ci życzyć na święta i nowy rok?
- Zdrowia. To jest najważniejsze, tym bardziej w tych ciężkich czasach. Żebyśmy mogli normalnie funkcjonować i żeby nowy rok nie był gorszy niż obecny.

Tagi: Stomil Olsztyn, Wiktor Biedrzycki, I liga, wywiad


Komentarze

  1. 30.12.20 16:22 Emilozo

    Serio w święta nie można dać lekkiej rozmowy? Codziennie muszą być wywiady jak np. z Kubaniem? :) Jak go czytasz dopiero teraz, to rzeczywiście jest mało interesujący.

  2. 30.12.20 15:47 SanDiego

    "Masz swoją ulubioną potrawę? - Czekam zawsze na pierogi ulepione przez moją Babcię. Nie mogę się doczekać." W tym wypadku powinno być "babcia" ...

  3. 30.12.20 15:46 SanDiego

    A kogo interesuje czy lubi pierogi czy kebaba. Takie tematy na pudelka czy inne tego typu.

  4. 26.12.20 00:01 heysel

    Kiedyś w Stomilu grał gość o pseudonimie Babcia, trochę zmyła...starsi kibice pewnie go pamiętają..

  5. 25.12.20 23:05 tomaso

    Wiktor, gdyby zaproponowano mu zdroworozsądkowe warunki, na pewno zostałby w Olsztynie. Czyli np. klauzula niezbyt wygórowana.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!