Stomil Olsztyn wygrał 7:1 z Mamrami Giżycko w 6. kolejce IV ligi. Po meczu odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obydwu drużyn.
Kamil Pyczot, trener Mamr Giżycko:
- Na początku chciałem pogratulować gospodarzom zwycięstwa i dobrego wyniku. Dzisiaj nasz zespół przeszedł przez dwie zupełnie różne fazy: w pierwszej z nich nasz plan, przygotowywany specjalnie na ten mecz, błyskawicznie legł w gruzach po stracie bramki około 13. minuty. Chwilowa dekoncentracja kosztowała nas dwa kolejne gole w zaledwie dwie minuty oraz rzut karny, przez co szybko zdaliśmy sobie sprawę, że czeka nas wyjątkowo ciężkie spotkanie. W drugiej połowie nie mieliśmy już jednak nic do stracenia, dlatego wyszliśmy wysoko i, co było widać, próbowaliśmy odważniej pograć piłką. Uważam, że była to znacznie lepsza część meczu w naszym wykonaniu, choć ostatecznie ponosimy porażkę. Doskonale wiemy, w jakim miejscu się obecnie znajdujemy i ile jeszcze pracy przed nami, ale z pewnością postaramy się urwać punkt rywalom, bo nasz główny cel pozostaje niezmienny – utrzymanie w lidze.
Paweł Piekutowski (stomil.olsztyn.pl): Mamry Giżycko mają spore kłopoty kadrowe, jak wygląda sytuacja z kontuzjami?
- Tak naprawdę wyjściową, najsilniejszą jedenastkę zdołaliśmy wystawić jedynie w meczu z Sokołem Ostróda, i to z wielkim trudem. Od tamtej pory stale zmagamy się z urazami: Krystian Sadocha ma złamaną rękę, Jacek Rutkowski leczy pachwinę, a nasz kapitan, Błażej Drężek, skręcił staw skokowy w spotkaniu z GKS-em Wikielec. Do tego dochodzą kolejne ubytki, bo dzisiaj wypadł nam Damian Mazurowski, a także Mateusz Sylwestrzak grający na pozycji numer cztery. Liczba kontuzji naprawdę się mnoży, a nasza ławka rezerwowych nie jest długa — część zmienników to młodzi chłopcy na poziomie A-klasy, którzy dopiero wchodzą do piłki i się uczą. W tej trudnej sytuacji musimy sobie jednak jakoś radzić i walczyć dalej. Ciężko trenujemy, skrupulatnie analizujemy rywali i przygotowujemy plan na każdy mecz, choć wiadomo, że ostatecznie decyduje jakość na boisku. Będziemy jednak konsekwentnie pracować, by zrealizować nasz nadrzędny cel, bo to jest dla nas najważniejsze.
Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Zdecydowane zwycięstwo i wiele bramek zdobytych jeszcze przed przerwą. Zawodnicy świetnie zrealizowali plan na to spotkanie. Momentami mogło to wyglądać łatwo, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że wcale takie nie było. To efekt ich ciężkiej pracy i bardzo się cieszymy, że przyniosła ona taki rezultat. W drugiej połowie padło mniej bramek, ale stworzyliśmy sobie sporo sytuacji. Koniec końców dopisujemy kolejne trzy punkty, cel został zrealizowany, a teraz czas na zasłużony odpoczynek. Od przyszłego tygodnia zaczynamy przygotowania do meczu z Granicą Kętrzyn.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): W jakim składzie osobowym będzie szykować się do tego spotkania? Nie było dzisiaj w składzie ponownie Sebastiana Szypulskiego oraz Macieja Komorowskiego.
- Maciej Komorowski jest już po badaniu USG, które nie wykazało żadnego naderwania ani przeciążenia. Jest szansa, że od wtorku dołączy do treningów z zespołem. Nie będziemy jednak niczego forsować, jeśli wciąż będzie odczuwał ból. Z kolei Sebastian Szypulski wczoraj już truchtał i brał udział w zajęciach. Będziemy na bieżąco monitorować jego stan i reagować na to, jak się czuje. Badanie również nie wykazało niczego poważnego, ale przy jakimkolwiek dyskomforcie nie będziemy ryzykować pogłębienia urazu.
OKS Stomil
on-line