Artykuł

Krzysztof Bąkowski. Fot. Artur Szczepański

Krzysztof Bąkowski. Fot. Artur Szczepański

Krzysztof Bąkowski: W rundzie wiosennej każde punkty będą na wagę złota

13.12.21 09:29   mk   0  

Krzysztof Bąkowski w podsumowaniu pomeczowych ocen zebrał najlepszą średnią spośród wszystkich zawodników Stomilu Olsztyn. Porozmawialiśmy z olsztyńskim bramkarzem o minionej rundzie.

Często w mediach społecznościowych pod postami o Stomilu pojawia się pytanie ze strony kibiców Lecha Poznań: “Jak radzi sobie Krzysztof Bąkowski?”. No właśnie, jak oceniasz minione pół roku?
- W mojej ocenie było to na pewno, bardzo wartościowe pół roku. Wyprowadziłem się z dala od rodziny, zamieszkałem sam, dołączyłem do nowej drużyny, a co najważniejsze zacząłem grać regularnie w I lidze co było dla mnie kolejnym małym kroczkiem, w mojej skromnej przygodzie z piłką nożną. Bardzo cieszę się, że sztab trenerski mi zaufał i dał możliwość rozegrania prawie wszystkich meczów w tej rundzie. Czułem od nich duże zaufanie i chciałem pokazać to w każdym spotkaniu. Wiadomo, zdarzały się mecze bardzo dobre, ale też słabe, jednak taka jest piłka nożna i dobrze o tym wiem. Dla mnie personalnie, te pół roku było bardzo dużą dawką doświadczenia, które udało mi się zebrać i mam nadzieję, że w rundzie wiosennej zagram jeszcze lepiej i pokaże wszystkim na co tak naprawdę mnie stać.

Czyli uważasz, że stać cię na więcej?
- Tak, znam siebie i uważam, że zdecydowanie stać mnie na dużo więcej.

Więcej straconych goli od "Dumy Warmii" ma tylko Górnik Polkowice. Mimo to zostałeś wybranych zawodnikiem jesieni, to też o czymś świadczy.
- Jasne, zawsze miło zostać wybrany zawodnikiem jesieni, ale wiadomo, że dla bramkarza ważną rzeczą są czyste konta, a w tej rundzie na zero z tyłu udało mi się zagrać tylko dwa razy. Wiem, że to co teraz powiem może wydawać się trochę abstrakcyjne, ale chciałbym skończyć sezon z co najmniej 10 meczami bez straty gola. Znam swoje umiejętności i bardzo mocno wierzę, że z pomocą całej drużyny uda mi się to zrobić.

To pytanie musiało się tu pojawić. Przegraliście z Arką Gdynia 0:6. Jak to możliwe? Była "suszarka" w szatni?
- Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Byliśmy bardzo zmotywowani przed tym spotkaniem, chcieliśmy zrobić wszystko, żeby po ostatnim gwizdku być zadowoleni z wykonanej pracy i dać naszym kibicom powód do radości, bo wiadomo ile znaczą spotkania z Arką. Niestety nie udało Nam się, a ja po tym spotkaniu byłem załamany jak nigdy dotąd. Zastanawiałem się co mogłem zrobić lepiej, co poszło nie tak, dlaczego ten mecz się tak potoczył. Naprawdę to spotkanie bardzo mocno odbiło się na mnie i mojej psychice, ale z drugiej strony wiem, że to już historia, kolejna lekcja pokory i teraz z podniesioną głową trzeba patrzeć w przyszłość i pracować jeszcze ciężej!

Doszedłeś do wniosku, że mogłeś zrobić coś lepiej? Wszystkie bramki padły z kilku metrów, więc mam wątpliwości, że dało się zrobić więcej.
- Jestem dość krytyczny co do oceny mojej osoby, bo zawsze chcę robić wszystko jak najlepiej. Faktycznie większość bramek była ciężka do obrony, ale przy jednej z nich mogłem zachować się troszkę lepiej.

Stomil jest w strefie spadkowej. Chyba nie tak to sobie wyobrażaliście, tym bardziej, że przynajmniej w mojej opinii jest kilka zespołów, które są piłkarsko gorsze, ale punktują częściej.
- Dokładnie, to chyba nasz największy problem do tej pory. Wcale nie gramy źle w piłkę, ale niestety nie zdobywamy tyle punktów ile byśmy chcieli. Musimy to poprawić jeżeli chcemy myśleć o utrzymaniu w I lidze, bo w rundzie wiosennej każde punkty będą na wagę złota.

Spokojnej zimy raczej nie będzie. Już teraz wiemy, że będą zmiany zarówno w gabinetach oraz wśród piłkarzy.
- No niestety, roszady w piłce to jej nieodłączna część. Jedyne na co głęboko liczę, to fakt, że będą to zmiany na lepsze, bo Stomil na to zasługuje.

W tym sezonie straciłeś kilka spotkań w Fortuna 1. Lidze i reprezentacji Polski U-19 z powodu kontuzji. Wyleczyłeś już uraz w stu procentach?
- Niestety, przytrafiła mi się w tym sezonie kontuzja. Od 3. kolejki przez osiem meczów grałem na lekach przeciwbólowych, bo ból był na tyle mocny, że bez nich ciężko byłoby mi zagrać jakiś mecz. Po spotkaniu z GKS-em Katowice, stwierdziłem, że nie ma sensu tego dalej ciągnąć i wróciłem do mojego rodzinnego miasta, żeby się rehabilitować i dojść do pełnego zdrowia. Potrwało to 3,5 tygodnia i wróciłem do Olsztyna. Potrenowałem kilka dni z drużyną i w piątek graliśmy mecz ze Skrą Częstochowa, w którym obroniłem karnego i zagrałem poprawne spotkanie. Od tamtego momentu grałem wszystko do końca i na szczęście bez żadnego bólu. Mam nadzieję, że to koniec moich problemów ze zdrowiem i uda mi się rozegrać rundę jesienną w pełnym wymiarze czasowym.

Zapytam też o reprezentację. Bardzo szybko odpadliście z eliminacji do mistrzostw Europy, a z kadrą pożegnał się Mariusz Rumak. Byłeś zdziwiony tą zmianą?
- Tak, byłem mocno zaskoczony tą decyzją. Wydaje mi się, że Trener Rumak dostał za mało czasu. Uważam, że jest to bardzo dobry trener. Jedyne co mogę powiedzieć, to że życzę mu dużo zdrowia i powodzenia w dalszej karierze.

Zauważyłem też, że odciąłeś się od mediów społecznościowych. Rzeczywiście tak jest?
- Tak, to prawda. Odciąłem się na pewien okres od mediów społecznościowych. To była moja świadoma decyzja.

Z czego wynikła?
- Zreflektowałem się ile czasu spędzałem na przeglądaniu głupot w social mediach i stwierdziłem, że chcę się od tego odciąć. Taki detoks bardzo dobrze mi zrobił. Otworzył mi oczy na to ile dobrego mogę dla siebie zrobić. Zacząłem więcej czytać i zgłębiać wiedzę na tematy, które były mi potrzebne do dobrego funkcjonowania na boisku. Zacząłem więcej spać, wtedy szybciej się regeneruję. Dlatego mogę polecić takie odcięcie na miesiąc lub dwa. Teraz wróciłem do mediów społecznościowych, ale używam ich w dużo mniejszym stopniu.

Tagi: Stomil Olsztyn, Krzysztof Bąkowski, wywiad, I liga


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!