Artykuł

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

Nic ciekawego: Ile drużyn z polskiej ligi chciałoby tak odpaść, po takim meczu, w takiej dramaturgii

10.12.19 22:26   kot   9  

Podejrzewam, że jednak żadna. Wstydem byłoby się zgłosić do porażki po meczu, w którym jest się lepszym, prowadzi do ostatniej minuty regulaminowego czasu i przegrywa po rzutach karnych. Tak przegrać chcieć mogliby tylko mentalni przegrani, jacyś zwykli frajerzy. Mistrzowie zawsze grają o zwycięstwo i nienawidzą przegrywać, bez względu na okoliczności.

Przełamanie w Jastrzębiu i zwycięstwo z GKS-em zeszło na dalszy plan przez stawkę kolejnego meczu o ćwierćfinał Pucharu Polski z Miedzią Legnica. A trochę niesłusznie, bo też należy pochwalić olsztyńską drużynę za to, że dążyła do zwycięstwa i je wywalczyła. Szkoda jednak, że w trochę niezbyt eleganckich okolicznościach. Oczywiście, Waldemar Gancarczyk był faulowany, ale nie zrobił niczego, by faulu uniknąć, a wręcz przeciwnie - potknął się z gracją Stępnia z 13 posterunku o leżącą na ziemi od 1979 r. nogę przeciwnika. Pisałem niedawno, że zamiast do zdobywania bramek Stomil dąży do wywalczenia rzutu karnego. I wreszcie mamy zwycięstwo, ale z takim trochę niesmakiem.

***

W 20. kolejce bieżącego sezonu Stomilowi udało się trzeci raz w lidze (a czwarty w ogóle) strzelić więcej niż jedną bramkę. Wspaniałe jest to osiągnięcie. Od poprzedniego zwycięstwa 28 września nad Podbeskidziem, wliczając nawet mecze pucharowe i kończąc na spotkaniu przeciwko Miedzi, zawodnicy Stomilu strzelili 7 goli w 12 meczach, z których dwa trwały 120 minut. Olsztyński kibic mógł cieszyć się z bramki swojej drużyny tak średnio co 163 minuty, czyli mniej więcej jak ligowy napastnik z trochę wyższej średniej półki cieszy się z własnych bramek. Z tych 7 goli dwa to były trafienia z rzutów karnych (Grzegorz Lech w Jastrzębiu i Szymon Sobczak w Legnicy), więc na gola z akcji trzeba było średnio czekać dwa i pół meczu. DWA I PÓŁ MECZU NA GOLA Z AKCJI! To prawie pół 8-godzinnego dnia pracy. Kosmos. A dokładniej czarna dziura.

***

Do połowy rundy można było tłumaczyć brak trafień tym, że Stomil nie stwarzał sobie sytuacji bramkowych. Ale w ostatnich dwóch-trzech meczach tych sytuacji było więcej niż w pozostałych meczach razem wziętych. I co? Trzy gole. Dwa po karnych. Przecież to brzmi tragicznie. Z tego powodu w drużynie potrzebny jest jakiś wstrząs, bo jeżeli nadal ma to tak wyglądać wiosną, to należy się spodziewać kolejnej fali odpływowej ze stadionu.

***

Podczas meczu przeciwko Miedzi przecierałem oczy ze zdumienia, bo pierwszy raz w tym sezonie widziałem, jak Stomil dominował w środku pola, grając dwójką defensywnych pomocników. Bardzo dobrą robotę wykonywali Wojciech Hajda i Jakub Tecław (który grał trochę zbyt nieostrożnie i mógł zobaczyć przynajmniej jedną żółtą kartkę więcej), ale też niewiele można by zarzucić olsztyńskim stoperom. Na nic jednak zdała się poprawna gra w obronie, jeżeli pod bramką przeciwnika brakuje zimnej krwi.

***

Nasza gra posypała się po pierwszych zmianach w składzie. Na dwugodzinny mecz dobrze jest wpuszczać zawodników, którzy są wybiegani i będą szarpać, a zdejmować takich, którym sił nie starcza na pełny mecz. My na dogrywkę zostaliśmy z marnującym wszystkie setki Erikiem Molloyem, zmęczonymi Mateuszem Gancarczykiem i Arturem Siemaszką oraz będącym w słabszej formie Grzegorzem Lechem. To nie mogło się udać i... się nie udało. Tym bardziej szkoda, bo było tak blisko. I przegrał zespół ewidentnie lepszy.

***

Obie drużyny zagrały tak, jakby nie chciały wygrać albo zrobić krzywdy przeciwnikowi, ale tylko sportowej, bo nadepnięcia, łokcie w twarz i inne nieczyste zagrania zdarzały się dość często. Miedź robiła wszystko, by nie stworzyć sobie sytuacji, podając do Hajdy lub Tecława, a napastnicy Stomilu myśleli chyba, że celem nie jest bramka, tylko Łukasz Załuska. Nie ma sensu dalej się pastwić nad poszczególnymi zmarnowanymi szansami. Bez zdobytych goli trudno wygrywać mecze, nawet takie, w których ma się przewagę przez 89 minut. Bo potem jeden wylew, jeden błąd i czar pryska. Gol na 1:1 w samej końcówce, a gdy jeszcze nie skończyły się powtórki, prawie było 2:1, bo zaspała olsztyńska defensywa. O, wtedy to dopiero byłaby frajerska przegrana.

***

Przed rzutami karnymi miałem przeczucie, że Michał Leszczyński obroni dwa strzały. Tak też się stało i w wielu normalnych konkursach jedenastek tyle wystarczyłoby do awansu. Tym razem nie wystarczyło na Miedź Legnica, a może bardziej na naszych strzelców...

***

Piłkarze Stomilu podobno przez tydzień trenowali rzuty karne, więc w karnych przegrali. Może przed poprzednimi rundami nie trenowali, bo wychodziło to znacznie lepiej. Już w meczu zdawało mi się, że Sobczak wziął nieco za długi rozbieg i ten ostatni krok był nieco za długi, ale ostatecznie piłka znalazła się w siatce. Natomiast to, co zrobili Molloy i W. Gancarczyk, było tak straszne, że bałem się obejrzeć ponownie. Dużo kombinowania, a efektu mało. Ołeh Tarasenko podbiegł, uderzył z prostego podbicia z całej siły w środek i znowu strzelił gola.

***

Bracia Gancarczykowie grają w Stomilu rok, a ja pamiętam ich przede wszystkim z wymuszania rzutu karnego przez Mateusza z Podbeskidziem i upadek Waldemara z GKS-em Jastrzębie. Z takich lepszych akcji Waldemar ładnie przyjął piłkę z Chojniczanką i wtedy zagrał dobry mecz, Mateusz strzelił bramkę głową jakoś wiosną i teraz przeprowadził akcję życia z Miedzią, którą zmarnował strzałem z pięciu metrów w bramkarza, a następnie się przewrócił, próbując wymusić rzut karny. Polecam władzom klubu zatrudnienie kolejnych braci. Jeżeli na przykład jeszcze z pięciu przewracałoby się w polu karnym przeciwnika, to sędziowie częściej dyktowaliby nam jedenastki! A że z rzutów karnych bramki nam wpadają częściej niż z gry, nie jest to bynajmniej jakiś chory pomysł. Make it happen!

***

Odszedł ze Stomilu Olsztyn mój ulubiony zawodnik z obecnej kadry Willian Pozo-Venta. Nie będę ukrywał, że nie jestem zwolennikiem ściągania piłkarzy z końca świata, z innych kręgów kulturowych do naszego klubu, jeszcze na dodatek tak słabych, że nawet raz nie mogą wyjść na boisko w naszych barwach. Już samo wzięcie tego zawodnika oznaczało przyjście futbolowego turysty, ale ktoś się dał nabrać. Tylko kto tym razem wystąpił w roli oszusta, a kto w roli oszukanego? Nic to, Kubańczyk uzupełnia więc listę piłkarzy Stomilu, których wspominam ze wzruszeniem, a na której przed nim znaleźli się tylko Stepan Hakobjan i David Moli. I jakoś nie wierzę, że to już koniec.

***

Słyszałem, że nie tylko Pozo-Venta ma opuścić rezerwy olsztyńskiego Stomilu, ale także spora część zawodników, którzy do klubu przyszli latem tego roku. Jeśli jest to prawda, niczego już nie rozumiem. Przychodzili młodzi piłkarze - jak to wcześniej ująłem "na kilogramy" - żeby się ograć, pokazać potencjał i powalczyć o miejsce w szerokiej kadrze. Po pół roku już ten potencjał stracili, że nie wiąże się z nimi przyszłości, czy może w ogóle go nie mieli? O co w tym wszystkim chodzi? Jaki jest plan na tę drużynę? Czy co pół roku będzie jakiś inny?

***

Na razie klub wzmacnia rzeczniczka prasowa. Życzę jej udanej pracy w specyficznym środowisku, w specyficznym miejscu i wśród z pewnością wielu specyficznych ludzi. Niemniej jest to kolejna osoba z zewnątrz, która - tak mi się wydaje - nie zna gorzkiego smaku wieloletniej ciągłej walki o klub, barwy, nazwę, herb, itd., szarpania się ze wszystkimi dookoła, ale także historii i tradycji, do których jesteśmy przywiązani i które mają wpływ na postrzeganie klubu przez fanów. Tym bardziej teraz, gdy coraz więcej osób podziela opinię, że klub oddala się od kibiców, a ludzie w nim pracujący nie do końca to "czują". Tworzymy więc tę stomilowską społeczność, na razie zmniejszając czysty stomilowski pierwiastek. A potem zastąpimy go "nowostomilowskim"?

***

Rozpoczyna się okres przerwy zimowej, której szczerze nie znoszę. Do meczu o stawkę zostały prawie cztery miesiące, do rozpoczęcia teningów kilka tygodni, na transfery nie można za bardzo liczyć, a jeszcze gdy przypomnę sobie coroczną walkę o klub... Postaramy się przygotować dla Was przez ten czas trochę ciekawych materiałów. Także nie opuszczajcie nas, bo szykujemy parę niespodzianek.

***

Ostatnio stworzyliśmy ranking piłkarzy Stomilu, którzy reprezentowali nasz klub w najwyższej lidze, ale zanim doczekał się publikacji, Emilozo ogłosił był konkurs na wytypowanie pierwszej trójki w tym rankingu. Powiem Wam, że niektórymi kandydaturami byłem bardzo zaskoczony, najczęściej przewijał się grający tylko rok w biało-niebieskich barwach Cezary Kucharski. To tylko pokazuje, na jakim poziomie jest znajomość historii Stomilu wśród kibiców i do jakiej legendy - niesłusznie - urośli niektórzy piłkarze, a którzy - jeszcze bardziej niesłusznie - zostali zapomniani.

Tagi: Nic ciekawego, Stomil Olsztyn


Komentarze

  1. 13.12.19 19:55 justynka

    wiadomosc

  2. 12.12.19 14:14 czerkasow

    No żesz. Miedź na Legię w PP trafiła.

  3. 11.12.19 11:56 czerkasow

    Janoszka niech się trzyma z daleka. Będzie jak z Zahorskim i Abbotem. Klub będzie płacił 20 kilo miesięcznie za nazwisko a nie za grę.

  4. 11.12.19 11:15 jacekoks

    Brać Janoszkę ze Stali mielec na skrzydło

  5. 11.12.19 11:07 Adaśko

    Myślę, że problem opisany w ostatnim akapicie przynajmniej w pewnym stopniu jest semantyczny. Co innego ranking najbardziej zasłużonych zawodników, co innego - ranking najlepszych zawodników. W pierwszym przypadku liczba minut spędzonych na boisku w barwach Stomilu ma oczywiście olbrzymie znaczenie, w drugim przypadku ważniejsza byłaby ocena efektywności (bramki, asysty, kartki, czyste konta itd.). Od strony warsztatowej łatwiej sporządzić ranking zasłużonych, trudniej - ranking najlepszych. A pozostając przy temacie statystyk: pojawił się ciekawy materiał InStat: https://upload.1liga.org/files/Raport_zbiorczy._Poland._Fortuna_1_Liga_2019-2020__2_1575995791.pdf

  6. 11.12.19 09:19 Kot

    Jeden komentarz. Tylko.

  7. 11.12.19 08:38 baron

    Ostatni akapit. Tylko.

  8. 11.12.19 07:58 KIBICKA z zatorza

    Myślę że na pewno brak jest nam przede wszystkim bramkostrzelnych graczy, Ważny jest także przegląd rezerw i zrezygnowanie z tych graczy którzy nie rokuja na przyszłość.Rzecznika musimy oceniać dopiero po jego działaniach.

  9. 10.12.19 23:09 tommy1976

    zmiany z Miedzią w ogóle nie trafione, niestety nie po raz pierwszy...przestańmy owijać w bawełnę - Lechu zjazd z formą, że szkoda patrzeć. Garnki no comments. Jedyny plus tego meczu, oby z kontynuacją na wiosnę - gra dwoma napastnikami. Plan na rezerwy - zostają "nasi" plus 2 z zaciągu, spady z 1 drużyny na ligę, do tego ewentualnie chłopaki z juniora starszego który rzekomo miał być rozwiązany, plus Igła na asystenta. Kto nowy w 1 drużynie, jacyś testowani?

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!