Artykuł

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

Kibice Stomilu Olsztyn na łuku biało-niebieskim, fot. stomil.olsztyn.pl

Nic ciekawego: Jak przyjdzie deszcz i śnieg na termin meczu ligowego, to go też odwołamy

12.11.19 21:14   kot   5  

Jesteśmy za półmetkiem I ligi i po każdym meczu coraz bardziej wypatrujemy przerwy między rundami.

Z Wisłą Płock zabrakło mi trochę szaleństwa w grze. W Pucharze Polski mecze drużyn z różnych klas rozgrywkowych powinny się charakteryzować tym, że zespół teoretycznie słabszy będzie chciał sprawić niespodziankę i pokonać faworyta. W Olsztynie obie jedenastki wyszły na boisko z kalkulatorami i chciały dzielić przez zero sytuacji bramkowych. Dwie godziny to zbyt krótki czas, by chociaż raz trafić do siatki, ale akurat w przypadku Stomilu nie powinno to dziwić, bo przecież niemoc strzelecka trwa w najlepsze. Wspomniałem jednak o tym szaleństwie. Stomil grał 11 na 10 i właściwie częściej się bronił, niż atakował. Szkoda, widowisko na pewno byłoby lepsze, ale być może z innym wynikiem, kto wie.

***

Podczas konkursu rzutów karnych tym razem nie odczuwałem żadnych dodatkowych emocji, nie wiem, czy bardziej z zimna, czy tylko dlatego, że obniżyłem swoje wymagania i nie oczekiwałem awansu do kolejnej rundy. 2 grudnia będzie jeszcze zimniej, liczę więc na to, że tym razem mecz okaże się znacznie bardziej interesujący (ale niestety odbędzie się on na wyjeździe - przyp. kot).

***

Po wyrzuceniu z boiska Oskara Zawady Wisła Płock cofnęła się głęboko pod swoje pole karne, dzięki czemu Stomil miał znacznie więcej miejsca do rozegrania piłki. Szkoda, że dopiero w dogrywce Wiktor Biedrzycki zdecydował się na coś nieszablonowego w rozegraniu, czyli wejście z piłką na połowę rywali i przerzut na skrzydło. Może powinien był częściej robić przewagę w drugiej linii, w końcu teoretycznie jest pomocnikiem, a być może pomógłby swoim kolegom ze środka wykorzystać przewagę jednego zawodnika i wykreować jakąkolwiek sytuację bramkową. Ale ogólnie za mało było w naszej grze szaleństwa, a za dużo kunktatorstwa.

***

Miedź Legnica. Wspaniale nam się ułożyło losowanie: mecz na wyjeździe, a my gramy piach i dostajemy przeciwnika, który niedawno nas zmiażdżył 4:1. Trudno doszukiwać się pozytywów, jednak ze dwa można by znaleźć: będzie okazja do rewanżu i pewnie mecz w telewizji. Trzeba do tego podejść profesjonalnie i zrobić wszystko, by awansować.

***

W meczu z GKS-em Tychy trener Piotr Zajączkowski zdecydował się na zmiany w składzie, a Stomil bramek strzelił tyle co poprzednio. Wychodzi na to, że problem jest chyba jednak z jakością zawodników ofensywnych, skoro roszady niczego nowego nie przyniosły.

***

Znowu niby gramy dobry mecz, niby dominujemy, niby można się chwalić (jak po Wiśle Płock), a tak naprawdę nie ma się czym zachwycać. Gdy wyjmiemy nawet z tych dwóch meczów najciekawsze sytuacje stworzone przez Stomil, będzie ubogo jak w Gruzji 25 lat temu. Co z tego, że tworzymy jakieś akcje w środku boiska, jeżeli one nie kończą się strzałami? Z czego mają wpadać bramki, jeżeli nie z uderzeń? I kiedy widzę, że najgroźniejszym piłkarzem Stomilu w polu karnym GKS-u Tychy był Ołeh Tarasenko po stałych fragmentach gry, zaczynam się zastanawiać, czy warto chodzić w takie zimno na stadion, jeżeli ten sam mecz jest w telewizji...
***

... ale oczywiście chodzę i będę nadal. Niby człowiek wie, ale się jeszcze łudzi...

***

I jeszcze jedno zdanie o tym meczu. W coraz większej liczbie spotkań zdarza nam się gonić wynik, a wtedy z ławki wchodzi na rozegranie Waldemar Gancarczyk. Pisałem wcześniej o krótkiej kołdrze, to muszę chyba napisać teraz, że Mateusz Cetnarski w naszym klubie gra na pozycji podróżnika - pojedzie na mecz wyjazdowy, usiądzie na ławce i to w sumie tyle. A chyba w końcu pora go porządnie sprawdzić i dowiedzieć się, co prezentuje w większym wymiarze czasu, bo po nim oczekiwaliśmy najwięcej, a porządnego testu nie dostał. Wszyscy jesteśmy ciekawi, czy rzeczywiście jest za słaby na I ligę.

***

Może nasza kołdra wcale nie jest zbyt krótka, ani zbyt szeroka, tylko po prostu leży odwrotnie? Zgadniecie, ilu zawodników zagrało w tym sezonie w lidze na boku pomocy? Nie zgadniecie. Ośmiu. Mateusz Gancarczyk, Waldemar Gancarczyk, Koki Hinokio, Karol Landowski, Eric Molloy, Bartłomiej Niedziela, Artur Siemaszko i Oktawian Skrzecz. Jeszcze przynajmniej czwórka skrzydłowych swojej szansy nie dostała.

***

Jeżeli eksperyment ze zmianami za bardzo się nie powiódł, to w meczu z Wartą Poznań zagrała niemal niezmienna wyjściowa jedenastka, która - co chyba niezbyt zaskakujące - w starciu z liderem zawiodła. Pierwsza połowa nie wskazywała na to, że w drugiej będą nie tylko bramki, ale i sporo emocji. Widowisku dużo dała przede wszystkim pierwsza bramka i...

***

...sędzia łobuz. Ostatnio pisałem, że marzę o sędziowaniu w miarę sprawiedliwym, bez zbędnych kontrowersji. Sobotni mecz nie był udanym w wykonaniu Mateusza Złotnickiego (choć do karnych podyktowanych przeciwko Stomilowi nie mam pretensji), bowiem wyszedł absolutny brak czucia gry zarówno przy sytuacji Artura Siemaszki, który w końcówce podawał Wojciechowi Hajdzie, jak i przy drugim rzucie karnym dla Warty Poznań, która zdobyła bramkę, którą sędzia postanowił zamienić na jedenastkę. Gdyby chwilę później Mateusz Kupczak jej nie wykorzystał, to goście mieliby jeszcze większe pretensje niż my.

***

W końcu po godzinach niemocy udało się strzelić bramkę, która nie dała nawet punktu, gdyż tym razem Stomil w obronie popełnił karygodne błędy. Indywidualny błąd popełnił Lukáš Kubáň przy wybiciu piłki i tu nawet w tej sytuacji nie było z czym dyskutować. Bardziej interesująca była druga bramka dla Warty. Z tego, co już dojrzałem na powtórce w telewizji, najpierw najlepszą swoją akcję w meczu przeprowadził Grzegorz Lech, ale nie na bramkę Warty, tylko w kierunku sędziego, krytykując jego decyzje, za co dostał żółtą kartkę, a gdy na trybunach nie ucichł do końca okrzyk "sędzia chuj", Ołeh Tarasenko przy linii końcowej sfaulował przeciwnika. Rzut wolny, wrzutka w pole karne, Janusz Bucholc ładnie głową wystawia piłkę rywalowi na środek pola karnego, a Tarasenko wpada w niego z całym impetem i agresją jak w separatystę z Donbasu i mamy drugi rzut karny, mimo że Warta umieściła piłkę w siatce. Dwa zdobyte gole w meczu Stomilowi przytrafiły się w tym sezonie tylko raz (i raz trzy - przyp. kot), więc w tamtym momencie poznaniacy przypieczętowali swoje zwycięstwo. I nie pomógł nawet rzut karny w ostatniej minucie. Bo jak nie idzie, to nie idzie.

***

Zwróćcie uwagę, z jakich pozycji nasi zawodnicy najczęściej oddają strzały. Albo z nieprzygotowanych: z miejsca, bez rozbiegu i z dystansu, co skutkuje strzałem dość lekkim i lecącym za wysoko, albo z miejsc, z których bardzo trudno umieścić piłkę w siatce, np. z narożnika pola karnego. A jak już jest patelnia na 6. metrze, to ładują w bramkarza.

***

Pamiętacie ostatnie zwycięstwo Stomilu, kiedy było i z kim? Ja musiałem sprawdzić: 28 września 1:0 z Podbeskidziem. Od tamtej pory 2 remisy i 4 razy w plecy. Równie beznadziejną formę od tego czasu prezentuje tylko Chojniczanka Chojnice, która jednak strzeliła 8 bramek, a Stomil tylko 3.

***

W 17 meczach Stomil Olsztyn strzelił 14 bramek, a Mateusz Marzec z GKS-u Bełchatów i Omran Haydary z Olimpii Grudziądz po 11. Mając na uwadze formę strzelecką naszej drużyny, bukmacherzy mogliby zacząć przyjmować zakłady o to, czy najlepszy strzelec ligi zdobędzie więcej goli niż Stomil. Niestety przykrą prawdą jest to, że zawsze będziemy wyglądać żałośnie z przodu bez napastnika gwarantującego co najmniej 10 goli w sezonie. A 10 bramek niesamowitym osiągnięciem też nie jest, bo - jak widzimy - więcej można zdobyć nawet po połowie rozgrywek.

***

W zeszłym sezonie w tabeli za rundę wiosenną Stomil zajął 4. miejsce. Cóż więc się stało, że niemal identycznym składem, może nawet wzmocnionym, nie osiągamy identycznych wyników?

***

Nikt nie będzie pamiętał stylu, ważne są trzy punkty - kolejne moje ulubione porzekadło, z którym trudno polemizować i bynajmniej nie dlatego, że jest takie mądre. I tak bez stylu spadliśmy do drugiej połowy tabeli i do wyliczania meczów bez zdobytej bramki, do zdobyczy punktowych z ostatnich meczów, itp. A ja o stylu pamiętam i pamiętam dobrze, jak mi oczy krwawiły na wygranym meczu z Sandecją Nowy Sącz, a jak podobał mi się wyrównany mecz z Zagłębiem Sosnowiec, który jednak przegraliśmy. Może wasza pamięć jest krótsza i liczą się tylko punkty, niestety bez żadnego stylu i pomysłu na grę raz się wygrywa, a raz się przegrywa. A że wygraliśmy z pięć razy, to przyszła kolej na porażki. Logiczne, prawda? To teraz się nie denerwujcie na słabe mecze i rozpamiętujcie trzy punkty z Sandecją.

***

Jak Wam się podoba "nowy" Stomil? Im dalej w rundę jesienną, tym bardziej wydaje mi się, że mówienie o obecnym Stomilu, że jest "nowy", bywa przede wszystkim nietaktem. Bo tak naprawdę, co się zmieniło, że jest to takie "nowe"? Nowe to są może niektóre twarze na loży VIP bardziej znane z telewizji. Miejsce w tabeli i gra - stare. Budki z cateringiem pod stadionem i brak grilla na dole trybuny - nowość. Piłkarze nie tacy starzy, ale wielu sprowadzonych, szczególnie tych grających, to ja już w Stomilu widziałem. Polityka informacyjna - po staremu albo i gorzej. Promocja meczu - słabiej niż dotychczas. Frekwencja - marniejsza. Sprzedaż biletów - coraz później i dla 500 osób z tym samym kodem kreskowym. Jedynie kolejki przed wejściem się zmniejszyły. Ale to przecież ma związek z dramatycznie spadającą liczbą widzów na stadionie.

***

Teraz mecz z GKS-em Bełchatów. Ale kiedy? W piątek, w sobotę? O 15, o 18?! A ch...olera wie. W sobotę o 15, jak się dowiedziałem w poniedziałek późnym wieczorem. Dziękuję, klubie, za żonglowanie terminami i ustalanie dnia i godziny w tygodniu przed pojedynkiem. Mnie to większej różnicy nie robi, ale na pewno są tacy, którzy muszą dostosowywać swoje plany. I wielu z nich w piątek o 18 w sobotę o 15 nie będzie. I jak to ma się do "budowania stomilowskiej społeczności"? Chyba że po cichu następuje wymiana kibiców na jakichś nowych, przystojniejszych, lepiej wykształconych i bogatszych.

***

Willian Pozo-Venta przybył na testy do Stomilu Olsztyn pod koniec sierpnia i do formy miał wrócić po 3-4 tygodniach. Mamy połowę listopada, a chłop wchodzi z ławki na 5. poziomie rozgrywkowym w drugiej drużynie. Już takich egzotycznych artystów gościliśmy w naszym mieście, a jeżeli ktoś nie kojarzy, to zachęcam do przeczytania Obcokrajowców w Stomilu, mojego artykułu, który kiedyś doczeka się kolejnej aktualizacji.

***

Juniorzy Stomilu mieli grać o awans do makroregionu (niestety nie nadążam za reformami w piłce młodzieżowej) wzmocnieni zawodnikami szerokiej kadry. Trochę to w sumie dziwne, że zamiast wspinać się po szczeblach kariery w górę niektórzy muszą pomagać słabszym i młodszym i się cofać. Piłka nożna to nie pomoc społeczna, a klub piłkarski to nie organizacja charytatywna. Niech grają piłkarze na odpowiednim dla siebie poziomie. A jak inni są słabsi niż rówieśnicy z innych klubów, to pora się z tym pogodzić i wyciągnąć wnioski na przyszłość, co należy zrobić, żeby jak najwięcej talentów kończyło w pierwszej drużynie.

Ostatecznie i tak przegrali...

***

Gdy rezerwy już ustawiły się za plecami GKS-u Wikielec, więcej szans w IV lidze powinna dostawać nasza młodzież. Zrezygnujmy z kubańskiego hobby playera i wpuszczajmy swoich, może któryś odpali. Po to chyba powstał ten cały TOP45, żeby z niego korzystać. A 17-, 18-latkowie powinni już powoli wchodzić do dorosłej piłki, a nie wiecznie czekać, aż dojrzeją i skończą 23 lata, budząc się z ręką w nocniku na peryferiach jakiejkolwiek sensownej piłki.

***

Olsztyński stadion miał przejść drobną kosmetykę polegającą na zamontowaniu kilkuset krzesełek na trybunie odkrytej w celu zwiększenia pojemności stadionu. Pytam więc, co przez te lata i obecnie stoi na przeszkodzie, by te krzesełka zamontować na betonie na dole trybuny krytej (ale już odkrytej, bo dach tam nie sięga), przecież wyszłoby pewnie taniej i szybciej. A w remont trybuny przy fabryce opon za pieniądze miasta osobiście za bardzo nie wierzę.

Fortuna

Tagi: Nic ciekawego, Stomil Olsztyn


Komentarze

  1. 13.11.19 11:46 Dyrektor OKS 1945

    żadnego trenera nie ma co zmieniać ewentualnie dietetyka chyba że zbyszek kaczmarek miałby wrócić z nim był awans i jeszcze będzie do ekstraklasy ja wierzę to dobry trener i były reprezentant jako piłkarz i wtedy znowu feta na mieście i grzybowicz obieca nowy stadion tego nam życzę

  2. 13.11.19 11:43 Dyrektor OKS 1945

    nie wierzę co czytam znowu same głupoty autor chyba nie był w wojsku jeżeli uważa że jest zimno posiedziałby dwa tygodnie na poligonie to by zobaczył co to jest zimno służba wojskowa dla mężczyzn powinna wrócić a dla kobiet pielęgniarska i dla piłkarzy też bo by wojsko z nich zrobiło mężczyzn by się od przeciwników nie odbijali tylko ich przesuwali jak chcieli siłę trzeba robić a nie jakieś fitnesy i diety pudełkowe kiełbasa i grochówka zrobią z was predatorów

  3. 13.11.19 10:48 przem85

    Czeka nas kolejny sezon walki o utrzymanie. Nie ma co się łudzić. Początek był całkiem dobry ale teraz Stomil gra ,,swoje,,. Nie wierzę w zaciąg lepszych grajków zimą. Transfery które dotychczas przeprowadził klub są... złe. Więc mamy wierzyć że może teraz w przerwie zimowej będą super piłkarze sprowadzeni? Sory to nie wypali. Zajączkowski z całym szacunkiem ale już chyba się pogubił. Z jednej strony ma słabych piłkarzy i lepszych mieć nie będzie, z drugiej strony no chyba można jednak zrobić nawet z nimi coś więcej. A może powinien zostać zwolniony? Nie mówię nie. Jednak gdy patrzę na ruchy transferowe to aż boję się kogo mogli by zatrudnić na stanowisku trenera. To może się okazać taki wynalazek że jeszcze wszyscy zapłaczemy za trenerem Zajączkowskim.

  4. 13.11.19 06:24 czerkasow

    Dół trybuny bez krzesełek. Na sektorze 2 jest podjazd dla osoby niepełnosprawnej na wózku. Innego wjazdu na osoba nie miała, bo nie widzę możliwości zamontowania windy przy schodach, nawet na koszt klubu i przy udziale PFRON, bo podmiotem odpowiedzialnym za obiekt jest OSIR, który żyje zwolnieniami w biurze. Mamy taki a nie inny stadion, no chyba że nie chcemy kibiców na wózkach?

  5. 12.11.19 23:35 rafitd

    Jezeli chodzi o zamontowanie krzeselek na dole trybyny krytej to podejrzewam, że problemem jest widoczność ;) A własciwie jej brak przez płot, ludzie zamiast siedzieć tam musieli by stać i jednocześnie zasłaniali widok osobom 2 rzędy wyżej... Lepiej zamontować z 1000 krzesełek pod michelinem, doping na 2 trybyny wygladał duzolepiej kiedys niz tak jak jest obecnie...

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!