W sobotę piłkarze Stomilu Olsztyn powalczą o dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie IV ligi. Lider tabeli zmierzy się w lokalnych derbach z Naki Olsztyn. Mecz odbędzie się na obiekcie przy ul. Tuwima, a pierwszy gwizdek zabrzmi o godzinie 18:00.
Podopieczni Michała Kraszewskiego grają w tym sezonie tak jak oczekują kibice Stomilu. Olsztynianie wygrywają mecz za meczem, strzelają dużo bramek i zasłużenie zajmują pierwsze miejsce w tabeli, które na koniec daje bezpośredni awans do III ligi.
Podopieczni Michała Kraszewskiego grają w tym sezonie dokładnie tak, jak oczekują tego kibice Stomilu. Olsztynianie wygrywają mecz za meczem, strzelają mnóstwo goli i zasłużenie liderują w tabeli - na pozycji, która na koniec sezonu gwarantuje bezpośredni awans do III ligi.
Olsztynianie teraz zagrają z beniaminkiem IV ligi - Naki Olsztyn. Spotkanie od kilku dni budzi sporo emocji, szczególnie miejsce rozegrania tego meczu. Sporo kibiców Stomilu Olsztyn nie potrafią zrozumieć dlaczego ten mecz nie można rozegrać na stadionie, który pomieści wszystkich zainteresowanych.
Mecz obejrzy 200 kibiców, którym uda się zdobyć bilet cegiełkę. Tylu fanów może oficjalnie obejrzeć to spotkanie. Teoretycznie mecz będzie można obejrzeć z chodnika od strony Tuwima czy od strony pola Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Tylko kto zagwarantuje, żę w tym miejscu nie stanie ktoś inny… jak np. na stadionie w Barczewie.
- Zbliżające się derby Olsztyna z Naki powinny teoretycznie wywoływać spore emocje - mówi Krzysztof “Kyniu” Betkier, komentator spotkań Stomilu. - Niestety, we mnie nie budzą ich praktycznie wcale - to po prostu kolejne spotkanie ligowe. Prawdziwe starcie derbowe to dla mnie chociażby mecz z Olimpią Elbląg. O ile dla sympatyków, działaczy i zawodników Naki to wyjątkowo ważne wydarzenie, o tyle z perspektywy kibica Stomilu podchodzę do niego bez większej ekscytacji. To po prostu kolejny mecz, który trzeba wygrać, zgarnąć trzy punkty i iść dalej.
I dodaje: - Z jednej strony rozumiem trenera Andrzeja Nakielskiego - skoro wybudował własny obiekt, chce grać u siebie. Z drugiej jednak strony: dla kogo jest piłka nożna? Oczywiście dla kibiców. Sam nim jestem i z tej perspektywy patrzę na ten mecz. Jesteśmy z jednego miasta, więc nie ma sensu utrudniać sobie życia na siłę. Ten pojedynczy mecz powinien odbyć się przy Al. Piłsudskiego 69a. Skoro jednak tak się nie stanie, jestem niezmiernie ciekaw, jak organizacyjnie wypadnie to wydarzenie.
Jeszcze w czerwcu Andrzej Nakielski w rozmowie z portalem stomil.olsztyn.pl deklarował, że najważniejsze mecze IV ligi zamierza rozgrywać poza własnym obiektem. Sytuacja zmieniła się jednak w lipcu — Naki otrzymało wówczas zgodę na organizację spotkań u siebie (bez sektora gości), a służby porządkowe nie naciskały na zmianę lokalizacji starć ze Stomilem czy Mazurem Ełk. Choć działacze Stomilu proponowali rozegranie meczu przy Al. Piłsudskiego, ale decyzja gospodarzy nie uległa zmianie.
- Wybudowaliśmy własne boisko właśnie po to, żeby grać na nim mecze w roli gospodarza - mówi Andrzej Nakielski. - To dla nas podstawowa sprawa, więc nasza decyzja nie powinna nikogo dziwić.
I dodaje: - Nasz obiekt ma swoje ograniczenia pojemnościowe, dlatego prosimy kibiców o wyrozumiałość - apeluje Nakielski. - Zawsze powtarzam, że Stomil powinien grać w wyższej lidze, więc nie powinien mieć do nas o to pretensji. Chcemy grać na własnym boisku, ale na trybunie od strony galerii mamy jedynie 200 miejsc i dokładnie tyle osób wpuścimy – decyduje zasada “kto pierwszy, ten lepszy”.
- Wiem jednak, że kibice Stomilu są sprawnie zorganizowani i poradzą sobie z tą sytuacją - kończy Nakielski. Gromadzenie się na chodniku od strony ulicy może być problematyczne ze względów bezpieczeństwa. Wydaje mi się jednak, że kibice mogą bez przeszkód stanąć od strony pola, za ogrodzeniem. Jest tam bezpiecznie i sporo miejsca – to chyba zresztą najlepsza lokalizacja. Z naszej strony na pewno nie będzie żadnych trudności. To spokojny mecz i nic złego nie powinno się wydarzyć. Ostatecznie to sami kibice zdecydują, gdzie staną, bo ta przestrzeń leży już poza naszą gestią.
W tym spotkaniu trener Michał Kraszewski powinien wystawić zbliżoną wyjściową jedenastkę w porównaniu z ostatnimi spotkaniami w IV lidze. Sebastian Szypulski trenował już przed meczem z Pisą Barczewo, ale nie wiadomo, czy jest sens, żeby wracał do gry i obciążał nogę na sztucznej nawierzchni. W ostatnim meczu Marcin Fiedorowicz doznał urazu barku i jego występ jest w tym meczu bardzo wątpliwy. Stomil dysponuje na tyle szeroką kadrą w tym sezonie, że do gry wystąpią oczywiście w roli faworyta.
Naki Olsztyn po 8 kolejkach zajmuje 10 miejsce w tabeli IV ligi. Beniaminek zgromadził do tej pory 10 punktów i nie przegrał jeszcze żadnego spotkania przed własną publicznością.
- Dziesięć punktów to naprawdę sporo - ocenia Nakielski. - Dla porównania Stawiguda w ubiegłym roku miała w tym momencie dokładnie tyle samo. Liczą się jednak nie tylko same punkty, ale też nasza gra. Potrafimy pokazać dobrą piłkę – jeśli nie przez cały mecz, to przynajmniej fragmentami, nawet w spotkaniach, które ostatecznie przegrywamy. Konsekwentnie realizujemy nasz projekt szkoleniowy, dlatego starcie z tak rozpędzonym zespołem jak Stomil będzie dla nas świetną i bardzo wartościową lekcją futbolu.
Czy Stomil wygra dziewiąte spotkanie w tym sezonie czy może Naki będzie pierwszym zespołem, który urwie drużynie Stomilu punkty w tym sezonie? - Jeśli chodzi o kwestie sportowe, Stomil jest obecnie w takim miejscu, że to starcie z pewnością nie będzie dla niego łatwe, proste ani przyjemne - ocenia Krzysztof Betkier. - Dopóki zawodnikom trenera Nakielskiego wystarczy sił, postawią Stomilowcom trudne warunki. Spodziewam się jednak scenariusza podobnego do meczu z Pisą Barczewo - mimo słabszego początku czy początkowego naporu rywala Stomil po prostu zrobi swoje i sięgnie po dziewiąte kolejne ligowe zwycięstwo.
Ze spotkania zostanie przeprowadzona transmisja PPV w cenie 15,50 dostępna pod adresem naki.ppv.stream.
OKS Stomil
on-line